Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Socjologia, Polityka > SOCJOLOGIA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
To doprowadza nas do jednego z najważniejszych rysów rzetelnej nauki, a mianowicie do sposobu odnoszenia się przez nią do własnych niepowodzeń. Wyobraźmy sobie, że stworzyłem nową teorię dotyczącą zachowania cząstek elementarnych. Z pomocą studentów, których wykształciłem zgodnie z własnymi poglądami, przeprowadzam w swoim laboratorium szereg eksperymentów, tak by pasowały do mej koncepcji. Jednak inni uczeni, którzy powtarzają moje eksperymenty, uzyskują inne wyniki. Powinienem przemyśleć swoją teorię w świetle tych nowych danych. Jeśli można ją zmodyfikować tak, by je uwzględniała, lub jeżeli można wyjaśnić, dlaczego nowe obserwacje jej nie potwierdzają, teoria pozostaje w mocy. Jeśli nie, powinniśmy ją odrzucić.

Wartość takiego podejścia najłatwiej ocenić, rozpatrując jego przeciwieństwo. Do znachora przychodzi pacjent z paskudną wysypką. Znachor truje kurczaka i ze sposobu, w jaki ptak się słania, nim padnie martwy, poznaje, że przyczyną wysypki są czary, które rzuciła na jego klienta bratowa. Chory dostaje amulet i słyszy, że jeśli będzie go nosił przez tydzień, czary przestaną działać i wysypka zniknie. Tak się jednak nie dzieje: mija miesiąc, a stan chorego się nie poprawia. Zamiast wyciągnąć stąd wniosek, że pomysł, jakoby przyczyną choroby były czary, jest niedorzeczny, amulet zaś nie ma leczniczego działania, znachor wyjaśnia, że amulet jest nieskuteczny, gdyż jego klientowi brak wiary. Co wydawało się niepowodzeniem, staje się kolejnym argumentem na rzecz przyjętego systemu wierzeń.

Choć przykład powyższy zaczerpnąłem z tradycyjnej medycyny afrykańskiej, to wśród współczesnych uczonych możemy znaleźć wiele równie pomysłowych prób obrony ukochanych teorii przed obaleniem. To oczywiste, że aby rzetelnie służyć nauce, badacze powinni być bardzo oddani działalności naukowej w ogóle, nie żywiąc zarazem nadmiernego przywiązania do własnych teorii. Ale w końcu uczeni są tylko ludźmi. Tym, co ratuje działalność naukową przed zależnością od osobistej nieskazitelności badaczy, jest współzawodnictwo. Można się spodziewać, że ktoś, kto poświęcił dwadzieścia lat pracy na stworzenie własnej teorii cząstek elementarnych, będzie zawzięcie bronił poglądów, które przyniosły mu uznanie. Niemniej jednak mechanizmy awansu w naukach przyrodniczych sprawiają, że w tej samej dziedzinie zawsze będzie wielu innych badaczy, którzy nie zawdzięczając niczego owemu wielkiemu człowiekowi, zrobią wszystko, co będzie w ich mocy, by dowieść, iż się myli, i tym samym wzmocnić pozycję własnych, konkurencyjnych teorii.

Nauka kwitnie dzięki swobodnej wymianie myśli i dzięki intelektualnemu współzawodnictwu. Natomiast kiedy - jak działo się to w średniowieczu za sprawą Kościoła lub w Związku Radzieckim za sprawą Stalina - czynniki zewnętrzne narzucają uczonym dogmaty niezakorzenione w dorobku danej dyscypliny, nauka pogrąża się w stagnacji. W XIX wieku część genetyków była zdania, że jednostki mogą przekazywać za pośrednictwem genów cechy nabyte w trakcie rozwoju osobniczego. Francuski biolog J. B. Lamarck był przekonany, że żyrafy mają długie szyje, bo od pokoleń wyciągają je, by zrywać liście z drzew. Teza przeciwna głosi, że "długoszyjność" stanowiła element kodu genetycznego i że obdarzone nią zwierzęta miały większą szansę przeżycia niż te, które były jej pozbawione. Pula genetyczna zmienia się więc raczej przez dobór naturalny niż przez uczenie się. Do lat dwudziestych naszego wieku lamarkizm został odrzucony wszędzie poza Związkiem Radzieckim, gdzie teoria doboru naturalnego wydawała się zbyt bliska logice systemu kapitalistycznego, by zyskać akceptację władz. Trofim D. Łysenko wykorzystał swoją pozycję polityczną, by uczynić z lamarkizmu element oficjalnej filozofii komunistycznej. Jego naukowych przeciwników zmuszono do wyrzeczenia się swych poglądów lub zesłano na Syberię. Z upadku, w jakim pogrążył ją łysenkizm, biologia radziecka podźwignęła się dopiero w latach pięćdziesiątych. Co najsmutniejsze, oficjalne poparcie dla błędnej teorii Łysenki miało zgubny wpływ nie tylko na radziecką biologię, lecz także na gospodarkę. Ideologicznie umotywowane odrzucenie "burżuazyjnej" genetyki odcięło radzieckie rolnictwo od postępów w dziedzinie upraw rolnych, z jakich korzystał Zachód.

Modne są dziś kpiny z poglądu, że metoda naukowa stanowi gwarancję prawdy. Sama socjologia odegrała ważną rolę w podważaniu przesadnych roszczeń nauki, wykazując, iż jej metody są często podobne do potocznych sposobów objaśniania świata, jakimi posługują się zwykli ludzie, oraz że uczeni nie są bezwzględnie odporni na korzyści i wartości, co wystawia na szwank ich roszczenia do bezstronności. Niemniej jednak współczesna nauka odniosła tak kolosalne sukcesy w rozumieniu i kontrolowaniu świata naturalnego (stanowczo zbyt wielkie, powiedziałoby wielu jej krytyków), że może stanowić punkt wyjścia dla rozważań nad tym, w jaki sposób należy badać świat społeczny. Inaczej mówiąc, to nie przypadek sprawia, że na większości uniwersytetów socjologia nie jest zaliczana do wydziałów humanistycznych, lecz stanowi wydział nauk społecznych.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach