Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Biologia > Tajemnica epoki lodowcowej  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
* * *

Nienawidzę gorączkowego miotania się przed wyjazdem na inny kontynent. Płacenie rachunków, praca nad rękopisami do ostatniej chwili, przygotowywanie ustnych wystąpień, kupowanie pokarmu dla kotów, pakowanie bagażu, aby był jak najlżejszy (walizki zawsze okazują się dużo za ciężkie), upychanie ubrań na cały miesiąc i na wiele różnych okazji. Będę potrzebował czystych, ale raczej sportowych ubrań na pierwszy przystanek - konferencję w Waszyngtonie, D.C., gdzie pośród ekspozycji Muzeum Historii Naturalnej Smithsonian Institution mam słuchać i mówić o przyczynach i biologicznych skutkach masowego wymierania z przełomu permu i triasu.

Wyjściowe ubrania też będą potrzebne: z Waszyngtonu pojadę na tygodniową konferencję do Brukseli, gdzie 200 naukowców będzie dyskutować o przeciwnym krańcu paleontologicznego spektrum. W Brukseli tematem będzie czas, a nie biologia. Zajmiemy się rygorystycznym ustalaniem chronologii wydarzeń w okresie kredowym, ostatnim okresie ery mezozoicznej, który zakończył się masowym wyginięciem dinozaurów. Bardzo eleganccy Europejczycy, którzy mają uczestniczyć w konferencji i zdominują ją liczebnie, będą ubrani w garnitury i krawaty, będą palić fajki i nosić nieduże, profesorskie brody. Nie będą też odznaczać się poczuciem humoru, jeśli dojdzie do żartów na temat ich pracy, co jest typowe u ich bardziej swobodnych amerykańskich kolegów po fachu. I z pewnością niewiele będą mieć zrozumienia dla teorii biologicznej. Dla nich paleontologia jest nauką stosowaną.

Następnie walizka wchłonęła znacznie wygodniejsze dżinsowe i inne bawełniane ubrania, a także cięższy sprzęt: młotek i dłuta, wypolerowane pasy i sakwy do badań terenowych, precyzyjne kompasy i taśmy miernicze, odbiorniki do nawigacji satelitarnej, torby na okazy oraz szkła powiększające - wszystkie atrybuty geologa przeplatające się z warstwami ubrań. Sprzęt terenowy będzie potrzebny na wybranej przeze mnie trasie, ponieważ mam zamiar pojechać z Belgii na południe, przez Luksemburg, Francję, Szwajcarię i Alpy do Włoch, a tam przez Apeniny prawie nad Adriatyk, gdzie łatwo dostępne skalne wąwozy i wysokie, uwarstwione ściany w starych górach niedaleko Gubbio stanowią, jak się uważa, najsławniejszą odkrywkę geologiczną na świecie.

To właśnie w Gubbio Alvarezowie odkryli bardzo cienką warstwę platynowo-irydową wciśniętą między warstwy mezozoiczne i kenozoiczne - było to odkrycie, które ostatecznie przekonało świat naukowy, że dinozaury, mozazaury, amonity, pterozaury i inni mieszkańcy Ziemi ery mezozoicznej lub ery dinozaurów zginęli w wyniku uderzenia wielkiej planetoidy. Moja praca w Gubbio będzie bezpośrednio związana z tym masowym wymieraniem: chcę przyjrzeć się wydarzeniom, które miały miejsce w okresie kilku milionów lat bezpośrednio poprzedzających upadek obiektu z kosmosu, kiedy ta część Włoch znajdowała się znacznie dalej na południe niż obecnie i była głębokim, spokojnym dnem morskim, a nie skalistym lądem. Mam zamiar poświęcić się poszukiwaniom dowodów na to, że wielkie masowe wymieranie, które zakończyło okres kredowy, stanowiło proces bardziej skomplikowany, niż to sobie wyobrażali Alvarezowie, i nie było spowodowane jednym wydarzeniem.

Wreszcie do pękającej w szwach torby wcisnąłem notes mający pomieścić notatki z ostatniego, paryskiego etapu mojej podróży, kiedy będę odwiedzał świątynię Cuviera, człowieka, który udowodnił, że wymieranie gatunków jest czymś realnym.

Wybierając i pakując swoje rzeczy, rozmyślałem nad długą podróżą. Przed wyruszeniem na tę wyprawę nadszedł moment bezczynności. Dotarło do mnie, że wyprawa, którą uznawałem za dość przerażającą, w istocie stwarzała możliwość napisania tej książki i, być może, dawała szansę natrafienia na ślady jeszcze jednego pradawnego zabójstwa. W warstwie osadów z nie tak dawnej przeszłości są zagrzebani podejrzani, narzędzia mordu, łoża śmierci i grobowce jednych z najwspanialszych ziemskich istot, wielkich zwierząt epoki lodowcowej. Mając te wskazówki, z pewnością można zidentyfikować zabójcę. Głównych podejrzanych jest tylko dwóch: zmiana klimatu i nasi przodkowie. Żadna z tych możliwości nie jest szczególnie miła.

Jeśli śmierć tak wielu dużych zwierząt w końcu ostatniego zlodowacenia została wywołana zmianą klimatu, to musimy bardzo poważnie brać pod uwagę, że spowodowane przez człowieka zmiany klimatyczne, które zachodzą obecnie i będą zachodzić w przyszłym stuleciu, dadzą początek kolejnej fali wymierania. Choć wszyscy, z wyjątkiem tych, którym interes polityczny każe twierdzić inaczej, są zgodni, że działalność człowieka prowadzi do szybkiego wzrostu zawartości w atmosferze dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych i prawdopodobnie wzrostu średniej temperatury na Ziemi, nie podjęto żadnych praktycznych kroków, aby ograniczyć emisję tych gazów. Jeśli gazy cieplarniane nagromadzają się już teraz, kiedy ludzi jest na Ziemi "zaledwie" 6 miliardów, co stanie się w przyszłym stuleciu, kiedy liczba ta dojdzie do 11 miliardów, a wielu z jej mieszkańców będzie korzystać z dóbr (domy, ubrania, środki utrzymania) wytwarzanych przez przemysł czerpiący energię ze spalania węgla i stanowiący główną przyczynę wzrostu ilości CO2 w atmosferze? Coraz bardziej oczywisty staje się fakt, że emisja gazów cieplarnianych już zmieniła klimat na Ziemi w sposób analogiczny do naturalnych zmian, jakie wystąpiły między 15 a 10 tysiącami lat temu. Doszło wówczas do gigantycznej, globalnej katastrofy, która być może miała z tymi zmianami związek, a może nie. Czy przed nami otwiera się taka sama perspektywa?

Drugim podejrzanym jest ludzkość. Według jednej z najważniejszych hipotez na temat przyczyn śmierci wielkich zwierząt epoki lodowcowej, ludzie polujący w celu zdobycia pożywienia powodowali wymieranie dużych zwierząt, kiedy tylko dostawali się na nowe, wcześniej izolowane lądy. Większość antropologów uważa, że ludzie przybyli do Australii około 40 tysięcy lat temu, do Ameryki Północnej i Południowej około 12 tysięcy lat temu, a na Madagaskar i do Nowej Zelandii około 2 tysięcy lat temu. W każdym przypadku wkrótce po przybyciu człowieka na obszarach tych wymierały gatunki dużych zwierząt. Jeśli gromady myśliwych uzbrojonych jedynie we włócznie i narzędzia o kamiennych ostrzach mogły spowodować wymarcie tak wielkiej liczby dużych zwierząt, to jakie będą losy fauny współczesnego świata, skoro nasza populacja tak bardzo zwiększyła liczebność, a ludzcy rodzice muszą karmić coraz więcej głodnych dzieci? Dusza naukowca cieszy się nową tajemnicą, ale nie mogę powstrzymać myśli, że być może niektóre tajemnice lepiej pozostawić nie rozwiązanymi.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach