Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > WYJAŚNIANIE HITLERA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Im bliżej byliśmy Döllersheim, tym bardziej otaczająca nas kraina wydawała się pusta i oddalona od cywilizacji, a czas jak gdyby się cofał. Ów region Austrii, Waldviertel (położony na północny zachód od Wiednia, pomiędzy Dunajem a czeską granicą), z rzadko rozrzuconymi gospodarstwami przez wieki pozostawał niemal odcięty od reszty świata. Gruba warstwa śniegu okrywała nieliczne stare stodoły i chałupy, zasłaniając wszelkie ślady nowoczesności; okolica ta musiała wyglądać podobnie i sprawiać podobne wrażenie osamotnienia jakieś 156 lat temu, kiedy ktoś - albo miejscowy młynarz, albo tajemniczy nieznajomy "obcej krwi" - poszedł do łóżka z wieśniaczką w średnim wieku, w rezultacie czego ona zaszła w ciążę, a historycy dostali w spadku niepewność. Niepewność owa prawdopodobnie tak samo dręczyła samego Hitlera, jak i tych, co usiłowali go wyjaśnić.

Kiedy wjechaliśmy na podwórko trzechsetletniego zajazdu, by zapytać o drogę do Döllersheim, zimowa sceneria oraz charakter naszej wyprawy w poszukiwaniu tajemniczego kochanka Marii Schicklgruber sprawiły, że w pamięci stanął mi początkowy fragment Tajemniczego przybysza, opublikowanej pośmiertnie opowieści Marka Twaina o złu: "Zdarzyło się to zimą 1590 roku. Austria była wówczas oddalona od świata i pogrążona we śnie... Nasza wioska znajdowała się pośrodku tego snu... Drzemała spokojnie w głębokim odosobnieniu, wśród pagórkowatej i lesistej samotności, dokąd wieści ze świata zbyt rzadko dochodziły, aby niepokoić jej sen".

Naturalnie w opowieści Twaina ktoś przybył, by zakłócić sen wioski; był to "tajemniczy nieznajomy", który okazał się Szatanem, aczkolwiek Szatan Twaina jest zarazem bardziej anielski i bardziej diabelski niż tradycyjny Książę Ciemności.

Po powrocie do domu ponownie przeczytałem tę niewielką książeczkę i zaskoczony znalazłem w niej następujący fragment: "Mieliśmy dwóch księży [w śpiącej wiosce]. Jeden z nich, ojciec Adolf, był bardzo gorliwym, pracowitym i ogólnie szanowanym kapłanem... [Nikogo] nie otaczano równie wielkim szacunkiem. A to dlatego, że ojciec Adolf zupełnie nie bał się Diabła... Ojciec Adolf rzeczywiście kilka razy zetknął się z Szatanem twarzą w twarz".

To niezwykłe, jak wiernie oddał Twain senne odosobnienie tego regionu, wrażenie potencjalnego zła ukrytego w otulającej wszystko ciszy. Niewielki zajazd, w którym się zatrzymaliśmy, zbudowany został około 1600 roku, jak powiedział nam człowiek skulony przed kominkiem w jadalni. Poza plakatem na ścianie zapowiadającym "Disco Abend" w następny sobotni wieczór w sali parafialnej, wszystko chyba wyglądało tak jak przed trzema wiekami. Zamówiliśmy Würste (kiełbaski) i zapytaliśmy miejscowych, jak dotrzeć do Döllersheim. Oni pierwsi zapoznali nas z charakterem tego chylącego się ku upadkowi świata, do którego zmierzaliśmy.

Ów świat, zrujnowane pustkowie, które niegdyś było "ojczyzną przodków" Hitlera, jest praźródłem jego obcości, wyalienowania, niepewności pochodzenia w sensie głębszym niż tylko geograficzny. Przez całe swoje życie Adolf Hitler, gdziekolwiek się udawał, zawsze był Tajemniczym Nieznajomym. Od chwili kiedy po raz pierwszy zwrócono na niego powszechną uwagę, owa nieokreśloność dawała powód do plotek, pogłosek i obelg. Dla jednych aura dziwności i obcości stanowiła źródło jego charyzmy - nadawała mu wymiar zgoła mityczny, wynosząc ponad szary tłum zwyczajnych polityków, sprawiała wrażenie oddalenia od ludzi, którymi dla własnej korzyści zręcznie manipulował. Według innych obcość Hitlera wyrastała z przerażającej niepewności co do własnej osoby - niepewności tkwiącej w jego umyśle - która manipulowała nim, wypaczała, była w rzeczywistości przyczyną deformacji jego psychiki.

Nawet geograficzne pochodzenie Hitlera jest w pewnym sensie dwuznaczne, był bowiem produktem nie jednego, lecz dwóch regionów pogranicznych. Pierwszy to miejsce jego urodzenia w zachodniej Austrii, Braunau nad rzeką Inn, która oddziela Niemcy od Austrii. (Jego ojciec Alois był celnikiem i przekraczał granicę codziennie). Bardziej wszakże istotne dla fanatyka wierzącego w determinizm rasowy jest to, że rodzina Hitlera pochodziła (i tam w jego dzieciństwie wróciła) z "ojczyzny przodków" (jak mówili z dumą miejscowi naziści) położonej dwieście mil na wschód od Braunau, z Waldviertel, przez wieki spornego regionu granicznego pomiędzy Austrią a Czechami. Była to ziemia niczyja pomiędzy obszarem germańskim a obszarem słowiańskim (Słowian Hitler uznał za podludzi, a później uczynił z nich niewolników i zabijał). Rzeczywiście, nazwisko Hitler i jego starsze warianty Hiedler i Hüttler są raczej słowiańskie niż germańskie, który to fakt zapewne mierził Hitlera i rzucał cień na jego pretensje do aryjskiej czystości - aczkolwiek nie tak mroczny jak plotki, że tajemniczy nieznajomy, który wędrował przez to pogranicze, był Żydem tułaczem.

Sir Isaiah Berlin jest autorem teorii o charyzmatycznym politycznym geniuszu jako wytworze pogranicza. Podając za przykład Napoleona, Józefa Stalina, Teodora Herzla oraz Hitlera, wysunął przypuszczenie, że specyficzna osobowość większości charyzmatycznych, fanatycznych, opętanych, nacjonalistycznych przywódców da się umotywować ich pochodzeniem z obszarów pogranicznych, faktem, że urodzili się i wychowali "poza społeczeństwem, którym rządzili, a w najlepszym wypadku na jego granicach, najbardziej oddalonych rubieżach". Syndrom pogranicza - argumentuje Berlin - stworzył nieproporcjonalnie wielką liczbę "ludzi o gwałtownej wizji, zarówno szlachetnych, jak nikczemnych, zarówno idealistów, jak degeneratów", ludzi, którzy żywili "przesadną pogardę lub podziw, czasem nadmierny, przeradzający się wręcz w uwielbienie, dla dominującej większości... co w obu przypadkach prowadzi do ukształtowania niezwykłych poglądów oraz - zrodzonego z chorobliwej wrażliwości - neurotycznego zniekształcania faktów".

Opis ten pasuje do Hitlera, aczkolwiek jedynie częściowo. Zawsze istniało - wciąż istnieje - poczucie, że emanująca z niego obcość wykracza poza syndrom pogranicza; nieodparte wrażenie, jakie odnosili także i jego zwolennicy, że w przypadku Hitlera chodzi o jakąś głębszą aberrację niż w przypadku Napoleona lub nawet Stalina. Rzeczywiście Hitler nie pasował do tego miejsca, trudno było sobie wyobrazić, że pochodził z tej okolicy, "ojczyzny przodków führera", przez którą podróżowaliśmy.

Liczni biografowie Hitlera podkreślają, że od stuleci mieszkańcy owego odciętego od reszty kraju regionu Dolnej Austrii trwają na swej niezbyt żyznej ziemi, żeniąc się między sobą i wydając na świat kolejne pokolenia takich samych jak oni wieśniaków, pośród których nie znalazł się ani jeden godny uwagi, a tym bardziej zdolny do tego, by zakłócić sny historii. I nagle pojawia się Adolf Hitler.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach