Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > WYJAŚNIANIE HITLERA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Kwestię tę podjęło kilku biografów Hitlera, którzy owej zmianie nazwiska próbowali nadać historyczne znaczenie. Sam Olden pisze: "Słyszałem, jak Niemcy zastanawiali się, czy Hitler mógłby zostać panem Niemiec, gdyby świat znał go jako Schicklgrubera. Nazwisko to brzmi cokolwiek komicznie w miękkiej wymowie mieszkańca południowych Niemiec. Czy ktoś potrafiłby sobie wyobrazić oszalałe masy pozdrawiające Schicklgrubera głośnym Heil!?" John Toland w podobnym tonie mówi: "Trudno wyobrazić sobie siedemdziesiąt milionów Niemców ryczących Heil Schicklgruber!".

Choć łatwo o przesadę przy ocenie wpływu zmiany nazwiska na przeznaczenie Hitlera, nie ulega wątpliwości, że był on niezwykle wrażliwy na punkcie jakichkolwiek prób badania historii jego rodziny, która dla niego samego była w dużej mierze terra incognita. Olden dodaje, że wściekłość Hitlera na wieść o ujawnieniu zmiany nazwiska przez jego ojca przybrała formę brutalnego ataku: "Wydawcę wiedeńskiej gazety, która opublikowała historię o Heil Schicklgruber!, dwaj młodzi członkowie partii zaatakowali pałkami w kawiarni, gdzie zwykł przychodzić po obiedzie. Incydent ten nie miał żadnych dalszych konsekwencji poza tą, że temat ów podjęły wszystkie gazety". W rzeczywistości jednak mogły być dalsze konsekwencje, o których Olden, piszący w 1936 roku, nie miał pojęcia, konsekwencje poniesione przez wioskę Döllersheim, w niedługi czas potem ofiarę znacznie bardziej brutalnego ataku przy zastosowaniu broni o wiele groźniejszej niż pałki, ataku, który niemal całkowicie wymazał wszelkie ślady jej istnienia.

Tak przynajmniej brzmi teoria po raz pierwszy sformułowana w roku 1956 przez Franza Jetzingera, austriackiego archiwistę i autora powszechnie cenionej pracy (Bullock i Fest często ją cytują) pod tytułem Młodość Hitlera, będącej rezultatem wyczerpujących poszukiwań w rejestrach parafialnych i innych dawno zapomnianych zbiorach dokumentów dotyczących przodków i młodości Hitlera.

Rozważając kontrowersyjną opinię Hansa Franka, swego czasu osobistego prawnika Hitlera, zamieszczoną w napisanym przed egzekucją w Norymberdze pamiętniku, że odkrył on dowody na to, iż ów tajemniczy nieznajomy (dziadek Hitlera ze strony ojca) był Żydem, Jetzinger przytacza "dziwny fakt, który może być interpretowany jako potwierdzenie opowieści Franka":

W niespełna dwa miesiące po zajęciu przez Hitlera Austrii, w maju 1938, wydano polecenie urzędowi geodezji, by dokonał pomiarów Döllersheim (miejsce urodzenia Aloisa Hitlera) oraz okolic w celu oceny ich przydatności jako poligonu dla Wehrmachtu. W następnym roku mieszkańców wioski siłą ewakuowano, a wieś i okolicę zaczęły zasypywać pociski z broni oddziałów artylerii i piechoty. Miejsce narodzin ojca Hitlera i pochówku babki zostały przez jego wojska zniszczone i zrównane z ziemią. Niegdyś kwitnąca i żyzna kraina zamieniona jest dzisiaj w upiorną pustynię; wszędzie czyha śmierć w postaci niewypałów... Lecz przecież teren tak blisko związany z rodziną Hitlera nie mógł zostać wykorzystany na poligon bez jego wiedzy i zgody. Dlaczego więc jej udzielił? Wydaje się, że zniszczenie Döllersheim nastąpiło bezpośrednio na polecenie führera, kierowanego obłędną nienawiścią do ojca i pragnieniem wymazania "hańby" żydowskiej krwi.

Hipotezę Jetzingera podważyło wielu badaczy, przede wszystkim Werner Maser (który z kolei utrzymuje, iż to Rosjanie zniszczyli wieś po 1945 roku, by nie stała się miejscem pielgrzymek neonazistów). Mimo to w obu wersjach chodzi o wyeliminowanie kłopotliwego zespołu archiwalnego dotyczącego pochodzenia Hitlera - o higieniczną, oczyszczającą operację, mającą na celu zlikwidowanie szczurzego gniazda dwuznaczności, niedopuszczenie do pojawienia się wrogich lub współczujących interpretacji.

Döllersheim delenda est. Nie tylko zresztą samo Döllersheim. Jak dowiedzieliśmy się od właścicieli zajazdu, którzy stali się naszymi przewodnikami po tym, co zacząłem nazywać verfallen krajobrazem przeszłości Hitlera, cały region wokół Döllersheim, w tym także mała wioska Strones, miejsce narodzin i pochówku Marii Schicklgruber, został zrównany z ziemią, zmieciony czy - aby użyć nazistowskiej w charakterze, higienicznej metafory - wypalony.

Po ogrzaniu się i posileniu kiełbaskami pod plakatem "Disco Abend", podeszliśmy do grupki tubylców zgromadzonych wokół kominka, by zapytać, co wiedzą o miejscowości o nazwie Döllersheim. Właściciel okutany w zimowy płaszcz, w tyrolskim kapeluszu na głowie, który chronić go miał przed lodowatymi przeciągami, odparł, że słyszał o niej. Słyszał, ale to sprawa... skomplikowana. Wyjęto mapę, wielką składaną mapę Austrii, na której - jak powiedziała mi później Waltraud - znajdowały się symbole Austriackiej Partii Wolności; był to wyborczy prezent przywódcy partii, Jörga Haidera, charyzmatycznego byłego modela i führera skrajnego prawicowego ruchu (niektórzy nazywają go neonazistowskim).

Właściciel przesunął palcem na północ i zachód wzdłuż drogi, przy której znajdował się zajazd.

- Miniecie zamek Ottenstein - powiedział. - Położony jest na wzgórzu po lewej. Następnie przejedziecie przez rzekę, aż dotąd. - Jego palec zatrzymał się, wskazując zakreskowany obszar, gdzie, jak oznajmił, wszystko jest verfallen.

Alles verfallen?

Wskazał kropkowaną linię otaczającą zakreskowany obszar. Obok nazw każdej małej wioski i miasteczka widniało słowo verfallen. Strones verfallen, Spital verfallen, kilka innych miejscowości verfallen, czyli zniszczonych, zrujnowanych. Wreszcie, w środku tego wszystkiego, Döllersheim - verfallen.

- W jaki sposób zniszczone? - zapytała Waltraud.

- Dawno temu - odpowiedział tylko.

Śnieg wciąż padał, kiedy wróciliśmy na śliską drogę. Coraz rzadziej pojawiały się stodoły i chałupy, za to sosnowy las gęstniał. W końcu ujrzeliśmy niewielki drogowskaz z nazwą "Ottenstein", wysoko na wzgórzu rysowały się ośnieżone kontury ruin.

Genealogiczne spekulacje o rodzinnym romansie mogą sobie być zamkami na lodzie, tu wszakże widzieliśmy ośnieżone wieżyczki prawdziwego zamku z życia Marii Schicklgruber, jedynego, który służąca ze wsi mogła zobaczyć - chyba że ktoś da wiarę opowieści rozpowszechnianej przez austriacką tajną policję o jej pracy w wiedeńskim pałacu barona Rothschilda. Jednakże widząc zasypane śniegiem pustkowie, jakim już od jesieni stają się rodzinne strony Marii, nietrudno było sobie wyobrazić, że czterdziestodwuletnia służąca poddaje się urokowi egzotycznego lub bogatego pracodawcy z romansowych czytadeł.

Kim była owa kobieta, Maria Schicklgruber, która pozostawiła Hitlerowi i historii tak szalenie dwuznaczną schedę? Łatwo jest retrospektywnie uczynić z niej postać bardziej tajemniczą i skomplikowaną, niż w rzeczywistości była, jeśli mamy w pamięci niezwykłą biografię jej wnuka. Większe zainteresowanie budzi natomiast to, że historie o uwiedzeniu służących w przypadku dwóch innych kobiet z rodziny Hitlera odgrywających istotną rolę w późniejszych polemikach - jego matki Klary i siostrzenicy Geli Raubal - wydają się odzwierciedlać, niemal dokładnie powtarzać seksualny sekret pozostawiony przez Marię Schicklgruber. Cóż takiego sprawia, że ów związek kochliwego pana i uległej służącej pojawia się w życiu trzech kolejnych pokoleń kobiet z rodziny Hitlera?

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach