Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > Z POWROTEM NA ZIEMIĘ  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[11]  [12]  [13]  [14]  [15]  [16]  [17]  [18]  [19]  [20] 
[21]  [22]  [23]  [24]  [25]  [26]  [27]  [28]  [29]  [30] 
[31]  [32]  [33]  [34]  [35]  [36]  [37] 
Nie wiadomo dokładnie, kiedy w Egipcie dokonano odkrycia tej zbieżności wylewu Nilu i heliakalnego wschodu Syriusza; przypuszczalnie nastąpiło to gdzieś w okresie pierwszych trzech dynastii. Wśród proponowanych czasem dat początku I dynastii (który można określić tylko z dużym przybliżeniem) spotyka się też rok 3200 p.n.e., nie powód to jednak, aby do tej daty dopisywać zero i szokować nie zorientowanego czytelnika zdaniem: "Kalendarz podaje cykle roczne od przeszło 32 000 lat" (por. wyżej). Druga "dokładna" data występująca u Dänikena to 4221 p.n.e. Wymaga ona wyjaśnienia, ponieważ starsze opracowania egiptologiczne (notabene już dawno nieaktualne) podawały zbliżoną wielkość: 4241.

W konsekwencji powiązania zjawiska wylewu Nilu z heliakalnym wschodem Syriusza uzyskano "astronomiczne umocowanie" dla kalendarza cywilnego, w którym rok miał być teoretycznie identyczny z cyklem Syriusza (tzw. rokiem sotisowym - Sothis to grecka nazwa Syriusza - biegnącym od jednego do drugiego heliakalnego wschodu tej gwiazdy). Ponieważ zjawisko to ściśle łączy się ze Słońcem, astronomiczny "rok sotisowy" był praktycznie identyczny z naszym rokiem słonecznym. Kalendarz cywilny dzielił rok na trzy pory, czyli sezony rolnicze, każda z nich zaś obejmowała cztery miesiące, których długość określono arbitralnie na 30 dni, zrywając tym samym z miesiącami księżycowymi. Taki rok trwał 360 dni i, jak się wydawało, do "ideału" brakowało mu tylko 5 dni. Nazwano je "dniami ponad rokiem", z grecka określanymi jako dni epagomenalne, i uważanymi zawsze za feralne. I tu znowu ów "trzynasty miesiąc" był karłowaty; niechętny stosunek do "dni ponad rokiem" w Egipcie odzywa się dziś echem w postaci przesądów, jakie racjonalni Europejczycy i Amerykanie wiążą z liczbą 13... Tymczasem jednak w rzeczywistości rok astronomiczny trwa 365 i 1/4 dnia, a więc egipski rok cywilny był o tę ćwierć dnia za krótki. Z początku było to zupełnie niezauważalne. Co 4 lata Nowy Rok wypadał po prostu o 1 dzień wcześniej niż oczekiwane zjawisko heliakalnego wschodu Syriusza, teoretycznie "przymocowane" do początku wylewu Nilu. Po 120 latach różnica wynosiła już jednak 30 dni, czyli cały miesiąc. Teoretycznie ponowna zbieżność dnia Nowego Roku i heliakalnego wschodu Syriusza wypadała po ok. 1460 latach. W 1904 roku niemiecki historyk Eduard Meyer wysunął hipotezę, że wprowadzenie kalendarza cywilnego nastąpiło w roku takiej właśnie zbieżności. Ponieważ zjawisko takie zaszło w roku 139 naszej ery (wybito z tej okazji nawet specjalną monetę), Meyer, licząc "do tyłu" po 1460 lat, otrzymał daty: 1321 p.n.e., 2781 p.n.e. i 4241 p.n.e., z których ostatnią uznał za najbardziej prawdopodobny moment wprowadzenia kalendarza cywilnego w Egipcie. Stara hipoteza Meyera jest od dawna zarzucona przez naukę; analiza ogółu zjawisk historycznych w Egipcie wskazuje raczej na czasy I dynastii, chociaż okres II, a nawet III dynastii też są możliwe. W każdym razie w tradycji egipskiej kalendarz uznano później za dzieło boskie, a więc nie podlegające ludzkiej korekcie (nawet w czasach greckich kolegium kapłańskie odrzuciło propozycję reformy kalendarza polegającą na tym, by co 4 lata dodawać szósty dzień epagomenalny).

Kalendarz służył w Egipcie celom praktycznym, wyznaczał rytm prac polowych i określał terminarz poboru podatków, stanowił też, jak wszystkie cywilne kalendarze na świecie, podstawę do datowania wszelkich wydarzeń w obrębie roku, ściślej kolejnego roku panowania danego króla (Egipcjanie nie stosowali żadnej ciągłej skali chronologicznej i liczenie lat z każdym nowym władcą na egipskim tronie rozpoczynało się od początku). Rozbieżność kalendarza cywilnego i roku astronomicznego była jednak dla Egipcjan bardzo niewygodna; trzeba było, na przykład, wciąż przesuwać terminy różnych świąt. Jak już jednak wspomniano, człowiek nic tu nie mógł zmienić, albowiem kalendarz, podobnie zresztą jak system pisma, był dziełem boskim. Jedyna możliwość korekty wiązała się z działalnością króla, który reprezentował i zastępował Stwórcę na Ziemi, powtarzając jego dzieła. Wspomniany wyżej Kalendarz Kairski z czasów Ramzesa II, który wymienia wszystkie dni w roku z komentarzem na temat ich pomyślności, zawiera też dodatkowo 30 dni "poza rokiem". Przypuszcza się, że co 120 lat, gdy rozbieżność między kalendarzem cywilnym i naturalnym osiągała cały miesiąc (co oznaczało w praktyce, że punktualny wylew Nilu występował "o miesiąc za wcześnie"), król, w czasie panowania którego ten moment nastąpił, tworzył swym boskim dekretem dodatkowy jeden miesiąc, który przywracał kalendarzowy porządek. Taka sytuacja wystąpiła zapewne w czasach Ramzesa II.

Kilka słów komentarza należy się jeszcze stwierdzeniu Dänikena, że "nonsensem było wyprowadzenie pierwszego kalendarza od Syriusza, podczas gdy łatwiej było to uczynić ze Słońcem i Księżycem" (por. motto). Przede wszystkim Słońce jako Bóg--Stwórca w ogóle nie było traktowane jako "ciało niebieskie"; mimo to "kalendarz sotisowy" wiązał się ściśle właśnie ze Słońcem. Księżyc, jak już wspomniano, był podstawą kalendarza znacznie wcześniej niż Syriusz i pozostały po nim nazwy miesięcy oraz hieroglif przedstawiający "rogalik" Księżyca, używany do zapisu słowa "miesiąc".

Starożytni Egipcjanie, jak świadczą choćby ich kłopoty z ustaleniem kalendarza, nie mieli zbyt dużej wiedzy astronomicznej i ograniczali się jedynie do obserwacji ciał niebieskich, bez snucia jakichkolwiek astronomicznych teorii. Obserwacjom służyły przypuszczalnie wysokie pylony i dachy świątyń, zwłaszcza że "monopol" na wiedzę o "tajemnicach nieba" mieli kapłani. Jest to zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę religijny charakter obserwacji astronomicznych. Świadczą o tym teksty i przedstawienia na sklepieniach grobowców czy ścianach świątyń, a niektóre sanktuaria miały w dachu specjalne otwory tak wykute, żeby o oznaczonej godzinie jakiejś pory roku promienie Słońca padały na posąg bóstwa stojący wewnątrz. Ciekawym świadectwem obserwacji zjawiska astronomicznego jest wspomniany przez Dänikena

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[11]  [12]  [13]  [14]  [15]  [16]  [17]  [18]  [19]  [20] 
[21]  [22]  [23]  [24]  [25]  [26]  [27]  [28]  [29]  [30] 
[31]  [32]  [33]  [34]  [35]  [36]  [37] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach