Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Ewolucja człowieka: zbiór esejów 
  Indeks
Ewolucjonizm
Ewolucja człowieka
Zbiór esejów:
Pochodzenie . . .
Gdzie jest małpolud?
W poszukiwaniu . . .
Drzewo rodowe
człowiekowatych
  Źródło
Wybrane fragmenty pochodzą z książki
Ziemia i życie autorstwa Marcina Ryszkiewicza


  W poszukiwaniu Adama i Ewy, cd.
 
Zęby czy geny
 
Zanim nauczyliśmy się odczytywać zapisaną w molekułach historię, jedynym źródłem bezpośrednich informacji o naszych dziejach były skamieniałości. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat odkryto tysiące skamieniałych fragmentów kości i zębów naszych przodków. Najwięcej jednak przetrwało zębów. One też, jako najtwardsze, zachowały się najlepiej. Znamy dokładnie szczegóły wszystkich guzków i wypukłości na każdym zębie naszych przodków. Właściwie drzewo rodowe człowieka oparte jest na zębach – tak jakby to one ewoluowały, nie gatunki.
       Pozornie taka dentystyczna wizja ewolucji powinna być całkiem wiarygodna. Zęby, jak mówiliśmy, zachowują się dobrze w stanie kopalnym; co ważne, potrafią też wiele powiedzieć nam o upodobaniach, zwłaszcza kulinarnych, ich właścicieli. W ten właśnie sposób wyciągnięto kiedyś wnioski dotyczące domniemanego najstarszego przodka człowiekowatych – ramapiteka (żył około 8–15 milionów lat temu na obszarze Starego Świata). Otóż w uzębieniu ramapiteka rzuca się w oczy przede wszystkim grube szkliwo na trzonowcach i silnie skrócone kły, nie wystające zbytnio poza linię pozostałych zębów. Wielkie małpy afrykańskie, szympans i goryl, nie mają tych, „typowo ludzkich” cech. Ich zęby trzonowe pokryte są znacznie cieńszym szkliwem, a kły wystają poza linię zębową. Przyjęto więc, że ramapitek znajdował się już na początku drogi (czy linii) prowadzącej do człowieka, podczas gdy małpy afrykańskie stanowić muszą boczne odgałęzienie, które oddzieliło się od wspólnego dla małp i człowieka przodka, zanim ramapitek pojawił się na Ziemi.
       Ale zęby ramapiteka niosły i inne informacje. Ich grube szkliwo wskazywało na twardy, roślinny pokarm – ziarna traw były tu najlepszym kandydatem. Duże skupiska traw nie rosną jednak w dżungli – siedlisku małp, lecz na otwartej sawannie lub stepach. A od dawna postulowano, że przodek linii ludzkiej zamieszkiwał takie właśnie środowisko. Umacniało to tylko pozycję ramapiteka jako patriarchy ludzkiego rodu. Również jego skrócone kły niosły ważne przesłanie. Długie, wystające kły służą głównie do straszenia przeciwnika lub do imponowania rywalowi, mogą też być użyte jako broń; silnie skrócone, nie mogą już odgrywać żadnej z tych ról. Wiemy, że w linii ludzkiej rolę kłów przejęły ręce i trzymane w nich przedmioty. Czyżby więc ramapitek był już dwunożną, wyprostowaną istotą, zdolną do wytwarzania narzędzi? I takie, co prawda spekulacyjne wnioski można było na podstawie uzębienia ramapiteka wyciągać.
       Niestety, były to zapewne wnioski fałszywe. Dziś wiemy, że ramapitek nie ma wiele wspólnego z pochodzeniem człowieka. Przeciwnie, jest raczej przodkiem linii (czyli kladu) prowadzącej do orangutana i jego „człowiekowate” przystosowania do życia na sawannie były zupełnie niezależnym i zapewne przejściowym zjawiskiem ewolucyjnym. Jeśli tak bardzo zbliżały się one do tego, czego od odległego przodka człowieka oczekiwaliśmy, to dlatego, że w danych warunkach (tu: na sawannie) pewne rozwiązania ewolucyjne mogą się – choć nigdy dokładnie – powtarzać, stanowiąc funkcjonalną odpowiedź na określone środowiskowe wyzwania. Właśnie – funkcjonalną. Funkcja organu może zacierać jego historię, gdyż w danych warunkach ilość możliwych rozwiązań może być niewielka, a rozwiązanie optymalne – tylko jedno.
       Dlatego jeśli chcemy odtworzyć historię organizmu, to lepiej wybierać takie cechy morfologiczne, które są tymi funkcjonalnymi ograniczeniami najmniej „skażone”. Zęby, jako szczególnie obciążone funkcjonalnością, kiepsko się do tego celu nadają. Cóż, kiedy paleontologia człowieka opiera się przede wszystkim na zębach.
       Geny (i inne molekuły) nadają się do tego celu znacznie lepiej. Na pozór i one są bardzo „obciążone”. Stanowią przecież program, który kieruje budową całego organizmu. Od nich zależy, czy nasze ciała (a i zachowania) funkcjonować będą zgodnie ze wszystkimi wyzwaniami, na jakie są ze strony środowiska wystawione. Geny są więc niejako czystą funkcją. Tyle, że potencjalną, bo przecież nie same geny tę funkcję wykonują, a jedynie odpowiadają za powstanie przeznaczonych do ich wykonywania organów.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
[6]
  
[7]
  
                   
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach