|
Istnienie istot żywych, a tym bardziej istnienie cywilizacji poza Ziemią, jest fantazją. Jest to ustalona opinia większości naukowców i z tym zdaniem należy się całkowicie zgodzić, pamiętając zarazem, że fantazja jest podstawowym czynnikiem postępu nauki, pod warunkiem wszakże, aby była to fantazja twórcza, oparta o prawidłowe, logiczne myślenie i podbudowana faktami, choćby interpretacja tych faktów była jeszcze całkowicie niepewna. Zapewne nie warto tu wspominać fantazji starożytnych. Snuli sobie oni takie fantastyczne rozważania o istnieniu atomów, o kulistym kształcie Ziemi albo o czterech podstawowych stanach skupienia materii, a mianowicie ciałach stałych, ciekłych, lotnych i o plazmie (wówczas nazywało się to czterema żywiołami: ziemią, wodą, powietrzem i ogniem), z których to stanów składa się wszystko, co istnieje. Ale to było dawno i nie warto dziś o tym wspominać. Natomiast przypomnijmy sobie pomysły Kopernika, "sarmackiego błazna", jak go nazwał pewien, skądinąd wybitny, współczesny mu myśliciel, o ruchu Ziemi wokół Słońca, czy też matematyczne dziewiętnastowieczne fantazje o przestrzeniach, w których przez dany punkt nie da się przeprowadzić ani jednej prostej równoległej do prostej danej. Te akurat fantazje, jak dobrze wiadomo, sprawdziły się w taki czy inny sposób w naturze. Istnieją też fantazje naukowe, o których do dziś nie wiemy, czy nie tkwiła w nich jakaś odrobina prawdy. Tak na przykład Galileusz w słynnym Dialogu o dwu systemach świata pisał, że Ziemia dlatego przyciąga, iż jest w jej wnętrzu dużo magnesów. Można powiedzieć, że przecież wiemy, iż grawitacja to inna siła niż magnetyzm. Ale właśnie, czy to wiemy na pewno?
Wielu fizyków usiłuje dziś stworzyć jednolitą, zunifikowaną teorię oddziaływań (między innymi grawitacyjnych i magnetycznych), a jeśli im się to uda, to może jeszcze będziemy cytować poglądy Galileusza na ziemską grawitację jako genialne.
Ponieważ jednak zupełnie nie uważam, że każdym zwariowanym pomysłem, nawet jeśli jest powzięty przez skądinąd znakomitego uczonego, warto się zajmować, przyjrzyjmy się faktom (względnie również brakowi faktów przeciwnych), na których można budować rozsądne fantazje o żywych i inteligentnych istotach we Wszechświecie, bo przecież nawet zacięci wrogowie poważnych rozmów na temat zielonych ludzików z kosmosu muszą przyznać, że nie sposób odrzucić wszystkich doniesień o kontaktach ludzi z kosmitami. Wiele spraw pozostaje tu niewyjaśnionych i nie daje się wytłumaczyć po prostu kłamstwem, aberracjami umysłowymi, sugestią ani hipnozą. Ale to domena dziennikarzy. My skoncentrujemy się tu na zagadnieniach naukowych:
1. Prawie nic nie wiemy o innych układach planetarnych, a to znaczy, że nie można wykluczyć istnienia planet o równie dobrych, jeśli nie lepszych, warunkach do powstania i rozwoju życia niż na Ziemi.
2. Skomplikowane związki organiczne są produkowane w warunkach ziemskich przez organizmy żywe. Mniej skomplikowane powstają również poza takimi organizmami - na przykład w laboratoriach chemicznych. Otóż w przestrzeniach międzygwiazdowych, a częściowo i międzygalaktycznych odkryto cząsteczki takich związków organicznych, które uważamy za związki bardziej skomplikowane, jak na przykład aldehydy i alkohole.
| Cząsteczki organiczne wykryte poza Ziemią |
| tlenek węgla | CO |
| rodnik metyladynowy | CH |
| rodnik cyjanowy | CN |
| monosiarczek węgla | CS |
| cząsteczka węgla | C2 |
| rodnik formylowy | HCO |
| cyjanowodór | HCN |
| izocyjanowodór | HNC |
| siarczek karbonylowy | OCS |
| rodnik etylenowy | C2H |
| węglik krzemu | SiC2 |
| formaldehyd | H2CO |
| tioformaldehyd | H2CS |
| kwas izocyjanowy | HNCO |
| kwas izotiocyjanowy | HNCS |
| rodnik cyjanoetynylowy | C3N |
| wodorek trójwęgla | C3H |
| tlenek trójwęgla | C3O |
| metan | CH4 |
| metyloimina | CH2NH |
| cyjanamid | NH2CN |
| kwas mrówkowy | HCOOH |
| keten | H2C2O |
| cyjanoacetylen | HC3N |
| rodnik butadinylowy | C4H |
| alkohol metylowy | CH3OH |
| cyjanek metylu | CH3CN |
| formamid | NH2CHO |
| metyloamina | CH3NH2 |
| metyloacetylen | CH3CCH |
| merkaptan metylowy | CH3SH |
| aldehyd octowy | CH3CHO |
| cyjanek winylu | H2CCHCN |
| cyjanobutadien | HC5N |
| mrówczan metylu | HCOOCH3 |
| metylocyjanoacetylen | CH3CCCN |
| eter dwumetylowy | CH3OCH3 |
| alkohol etylowy | CH3CH2OH |
| cyjanek etylu | CH3CH2CN |
| cyjanoheksatryjen | HC7N |
| metylotetradien | CH3C4H |
| cyjanooktatetryn | HC9N |
| cyjanodekapentyn | HC11N |
|
3. Okazało się, że zwykły pył międzygwiazdowy, którego skład chemiczny jest w ogóle nie znany, wykazuje widmo absorpcyjne oraz wywołuje polaryzację światła ściśle taką, jak rozpylone w próżni pewne typy wirusów.
4. Do niedawna sądzono, że istoty żywe muszą ginąć w przestrzeniach pozbawionych atmosfery choćby ze względu na duże ilości wszelkiego rodzaju promieniowania. Tymczasem okazało się, że niektóre żywe organizmy promieniowań się nie boją. Przy wymianie rdzeni w reaktorach atomowych znajdowano w nich żywe wirusy, których przez kilkanaście lat nie zabiła ani wysoka temperatura, ani intensywne napromieniowanie. Żywe mikroorganizmy znaleziono również na Księżycu w urządzeniu pozostawionym tam na dwa lata przez poprzednią ekspedycję. A więc zarodki istot żywych mogą się przedostawać przez przestrzeń kosmiczną i przy znalezieniu pomyślnych warunków rozwijać się, ewoluować ku wyższym formom żywym.
5. Znakomity astrofizyk Fred Hoyle zajął się statystyką zachorowań w czasie epidemii pewnych chorób. Można się było spodziewać, że jeśli choroba przenosi się z człowieka na człowieka, to większy procent chorych znajdzie się w gęsto zaludnionych aglomeracjach miejskich, mniejszy na wsi, a jeszcze mniejszy wśród luźno rozrzuconych siedliszcz. Tymczasem statystyki w wielu przypadkach nie potwierdzają tego efektu. Jako jedno z wytłumaczeń tego dziwnego faktu można przyjąć, jeśli kto chce, że zarazki chorób dostają się w atmosferę ziemską z przestrzeni otaczającej i następnie opadają stopniowo i kolejno z tejże atmosfery w obszary określone jej prądami. Wtedy procent zachorowań jest uzależniony od procentu osobników odpornych na daną chorobę.
6. Jesteśmy skłonni uważać, że większość zjawisk obserwowanych we Wszechświecie ma przyczyny "naturalne". Planety poruszają się po orbitach uwarunkowanych grawitacją i bezwładnością. Gwiazdy ewoluują według praw przemian jądrowych i przenoszenia energii. Wybuchy supernowych dadzą się też wyjaśnić działaniem naturalnych czynników. Prof. Halton C. Arp przemawiając na konferencji "Kosmos" w Wenecji 8 maja 1987 r. przedstawił pewną fantazję dotyczącą mrówek. Otóż wyobraźmy sobie, że mrówki obserwują ofensywę wojsk postępującą przez las. Arp wybrał mrówki, gdyż są to istoty o rozmiarach (z dokładnością do kilku rzędów wielkości) podobnych do naszych i - podobnie jak ludzie - mają ograniczoną inteligencję. Otóż wyobraźmy sobie (tu tkwi fantazja!) mrówki posiadające pasję badawczą. Zaobserwowane w trakcie walk wybuchy pocisków artyleryjskich wyjaśniają one naukowo i ściśle: wewnątrz ładunku wskutek zapłonu i wybuchu powstaje ciśnienie rozrywające osłonę i rozrzucające odłamki według praw balistyki. Podobnie czysto naukowo można objaśnić ruch czołgów: obrót kół przenosi się na gąsienice według praw mechaniki. Wszystko da się właściwie sprowadzić do takich pojęć, jak masa, ciśnienie, prędkość, przyspieszenie... i niech kto spróbuje powiedzieć, że te wyjaśnienia byłyby błędne.
Jeszcze w roku 1977 Lem w słynnej dyskusji ze Szkłowskim zauważył, że wybuch bomby atomowej na Ziemi obserwowany przez inteligentnego obserwatora z innej planety da się całkiem (słusznie i prawdziwie!) wytłumaczyć obiektywnymi prawami fizyki. Może więc spora część, może większość lub, jak chce Hoyle, prawie wszystkie zjawiska "naturalne" we Wszechświecie są powodowane świadomie przez inteligentne istoty. "Cały Wszechświat jest dla mnie wypełniony działaniem istot żywych i inteligentnych" - powiedział Hoyle.
Można by takiemu myśleniu zarzucić, że wprawdzie mrówki mogłyby naukowo opisać wybuch pocisku czy ruch czołgu, że obserwator z innej planety mógłby prawidłowo opisać wybuch atomowy, ale nie mogliby oni (nie mogłyby one - wspomniane mrówki) nic powiedzieć o przyczynach powstania badanych obiektów i zjawisk. No właśnie! A czy my wiemy dziś, skąd się wziął Układ Planetarny Słońca z jego dziwnymi regularnościami (choćby prawem Titiusa-Bodego!), czy jesteśmy pewni, że znamy procesy prowadzące do powstawania gwiazd, że znamy przyczyny wybuchów supernowych i że w ogóle wiemy coś o przyczynach istnienia Wszechświata?
Mówiąc o istotach inteligentnych wyobrażamy je sobie przeważnie jako podobne do nas. Podobne rozmiary, podobna przemiana materii, podobnie funkcjonujący mózg, podobna psychika z podobnymi emocjami. W ten sposób przedstawiając sobie istoty inteligentne, wyprowadzono nawet tak zwaną zasadę antropiczną, mającą rzekomo tłumaczyć głębszy sens powiązań człowieka z Wszechświatem. W samej rzeczy jednak inteligentne istoty mogą mieć zupełnie inną postać. Uważa się, że pień pszczeli (pień to taki termin pszczelarski, nie idzie tu o klocek drewna, z którego zrobiono ul, ale o pszczelą społeczność ten ul zamieszkującą) ma większą inteligencję niż suma inteligencji poszczególnych pszczół do niego należących. A dlaczegóżby istota żywa, inteligentna i mająca pasję poznawczą nie mogła się składać z drobnych ciałek (pojedynczych "pszczółek") nie połączonych w jedno ciało? A co, jeśli taki "pień pszczeli" ma rozmiary układu planetarnego, galaktyki, gromady galaktyk, całego Wszechświata?
Jak te wszystkie sprawy złożyć w jedną zborną całość? Ja nie wiem i, o ile wiem, nikt z ludzi (jeszcze?) nie wie. Dlatego właśnie możemy snuć fantazje. Możemy też fantazjować, jak wejść w kontakt z innymi inteligentnymi istotami mieszkającymi poza Ziemią, lub - jeśli kto woli - o tym, że te istoty już nas dawno obserwują, a może i eksperymentują z nami. Fantazje mają tę przewagę nad teoriami naukowymi, że jeśli podlegają krytyce, to tylko literackiej.
Dlatego nie dziwmy się, że znajdują się chętni do poszukiwań cywilizacji we Wszechświecie, że powstają dobrze technicznie opracowane projekty takich poszukiwań oraz że znajdują się instytucje finansujące te przedsięwzięcia. Twórcza fantazja jest dźwignią postępu - również w nauce.
Oczywiście każdy, kto woli, może myśleć wprost przeciwnie, a więc, że inteligencja ludzka jest najwyższą inteligencją we Wszechświecie. Ale taki pogląd jest przecież fantazją.
|