Delta
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Delta > Fizyka - spis artykułów >  STRUNY - KOLEJNA UNIFIKACJA?  
  Jesteś tutaj
Wybór artykułów z miesięcznika "Delta"
"Delta" to miesięcznik popularyzujący matematykę, fizykę i astronomię na bardzo wysokim poziomie, wydawany od 1974 roku.
Wirtualny Wszechświat prezentuje wybór tekstów publikowanych w "Delcie" od pierwszego numeru po początek XXI wieku.
  Szukacz
Delta 06/1989
Krzysztof A. MEISSNER, Jacek PAWEŁCZYK
STRUNY - KOLEJNA UNIFIKACJA?

Rozpatrując ruch Ziemi dokoła Słońca, z powodzeniem możemy traktować Ziemię i Słońce jako obiekty punktowe. Przybliżenia powyższego nie możemy, oczywiście, stosować, gdy interesujemy się podróżami na Ziemi: Ziemia jawi się nam wówczas jako kula. W wielu sytuacjach cząsteczki i atomy mogą być uważane za obiekty punktowe. Dopiero gdy zdolność rozdzielcza postrzegania jest dostatecznie duża, zaczynamy dostrzegać ich strukturę. Analizując budowę atomu, możemy z kolei jądro atomowe i elektrony traktować jako punktowe. Zwiększając zdolność rozdzielczą, stwierdzamy, że jądro ma skończone wymiary. Możemy uważać je za kulkę o rozmiarach 10-15 m wypełnioną protonami i neutronami. Protony i neutrony zbudowane są z kwarków. A kwarki? A elektrony? Z doświadczenia wiemy, że elektrony nie mają struktury aż do odległości rzędu 10-18 m. Założenie punktowości prowadzi jednak do wielu komplikacji w teorii. Może elektron to też mała kulka? Dotychczas ilekroć stwierdzaliśmy strukturę jakiegoś obiektu, pierwszym dobrym przybliżeniem było przyjęcie, że jest to kulka - obiekt trójwymiarowy. Otóż w teorii strun zakłada się, że elektron i inne cząstki elementarne są obiektami jednowymiarowymi - strunami o długości rzędu 10-35 m. W artykule tym przedstawimy pewne idee leżące u podstaw teorii strun. Teoria ta ma opisywać wszystkie znane oddziaływania fundamentalne w jednolity sposób, czyli pretenduje do miana teorii unifikującej wszystkie oddziaływania. Napisaliśmy "pretenduje", ponieważ jest to dopiero pewną (bardzo pociągającą z teoretycznego punktu widzenia) hipotezą. Na doświadczalne potwierdzenie lub odrzucenie tej teorii musimy jeszcze poczekać. Początki teorii strun sięgają 1968 roku, natomiast pierwsze konsystentne sformułowania i zastosowania do opisu cząstek elementarnych pochodzą z lat 1981-84.

Jak opisać świat, którego nie można zobaczyć bezpośrednio? Cząstki elementarne tworzą właśnie taki świat postrzegany przez nas tylko za pomocą detektorów i klisz fotograficznych. Interpretacja, czyli sposób patrzenia i rozumienia tego, co się dzieje w przyrządach pomiarowych, dostarczana jest przez teorię. Oczywiście, zanim teoria stanie się przyjętym sposobem widzenia świata, musi być sprawdzona w wielu eksperymentach.

W fizyce wyróżniamy cztery rodzaje oddziaływań fundamentalnych. Są to oddziaływania elektromagnetyczne, słabe, silne oraz grawitacja. Dwa pierwsze rodzaje oddziaływań udało się ostatnio zunifikować - zbudowano tzw. model GSW (Glashowa-Salama-Weinberga), za który jego autorzy otrzymali w roku 1978 Nagrodę Nobla. Powiedzmy dokładniej, co oznacza unifikacja w tym przypadku. Rozpatrzmy oddziaływanie dwóch rodzajów cząstek: neutrin i elektronów. Neutrina są cząstkami oddziałującymi tylko słabo, natomiast elektrony oddziałują również elektromagnetycznie (jak wiadomo, elektrony mają ładunek elektryczny Q = -e, natomiast neutrina Q = 0). Zasięg oddziaływań słabych jest bardzo mały - rzędu r0 = 10-18 m. Oznacza to, że neutrino bardzo słabo oddziałuje z obiektami znajdującymi się dalej niż r0. Z tego powodu Ziemia dla neutrin jest prawie przezroczysta (przypomnijmy, że odległość między jądrami atomów w materii Ziemi, wynosząca około 10-10 m, jest ogromna w stosunku do r0). Elektrony, oddziałując również elektromagnetycznie, zatrzymują się po przebyciu niewielkiej drogi. Unifikacja oddziaływań elektromagnetycznych i słabych mówi, że dla odległości mniejszych od r0 różnice między obu siłami zanikają i mamy teorię z jednym oddziaływaniem. Ponadto model GSW pokazuje, dlaczego oddziaływania słabe mają tak krótki zasięg.

Jak dotąd, nie zbudowano teorii unifikującej wszystkie oddziaływania. Największe problemy stwarza grawitacja. Istniejąca teoria grawitacji Einsteina (jej przybliżeniem jest teoria Newtona) jest teorią klasyczną, nie dająca się pogodzić z mechaniką kwantową. Przyjrzyjmy się bliżej temu problemowi.

W kwantowej teorii grawitacji powinna występować stała o wymiarze długości (tzw. długość Plancka lP), utworzona z trzech fundamentalnych stałych wymiarowych: stałej grawitacji G, stałej Plancka , charakteryzującej efekty kwantowe, oraz prędkości światła c w następujący sposób:

Jaka jest interpretacja tej skali długości i jaki ma ona związek z kwantowym opisem grawitacji?

W teoriach kwantowych istnieją tzw. zasady nieoznaczoności Heisenberga, mówiące o maksymalnych, możliwych do osiągnięcia dokładnościach pomiarów odpowiednich wielkości fizycznych. Jedną z nich jest zasada wiążąca nieoznaczoność pomiaru energii układu i czasu dostępnego na ten pomiar: Et .

W czasie t sygnał poruszający się z prędkością światła sonduje obszar o długości

x = ct,

a więc powyższą zasadę zapiszemy jako

Ex c.

Nieoznaczoność energii E prowadzi do fluktuacji masy danego układu zgodnie ze wzorem Einsteina

E = Mc2.

Zobaczmy, jak teoria grawitacji ingeruje w ten opis.

W teorii grawitacji Einsteina każdy obiekt o masie m posiada charakterystyczny promień (tzw. promień Schwarzschilda)

RS = 2Gm/c2.

Jeżeli obiekt ma rozmiary mniejsze niż RS, to żadne sygnały (informacje) z wnętrza sfery o promieniu RS nie wychodzą na zewnątrz - ciało jest czarną dziurą. Oznacza to, że nie możemy próbkować obszaru wewnątrz sfery Schwarzschilda. Promień Schwarzschilda fluktuacji kwantowej M jest równy

RM = 2G M/c2.

Nieoznaczoność położenia x powinna być większa niż RM, gdyż obszar wewnątrz sfery Schwarzschilda jest niedostępny dla próbkowania. Zgodność mechaniki kwantowej i klasycznej (tzn. niekwantowej) teorii grawitacji narzuca warunek na minimalne x:

xmin = R M.

Z warunku tego obliczamy

xmin = 2G /(c3xmin),

skąd

Widzimy więc, że xmin jest tego samego rzędu, co długość Plancka lP. (Odpowiada temu

M MP = 1,2 x 1019 GeV/c2,

gdzie MP jest tzw. masą Plancka, czyli ponad dziesięć trylionów mas protonu; jak dotąd nie znamy żadnej cząstki elementarnej o masie większej niż sto mas protonu). Mówiąc w skrócie, jeśli chcemy badać przestrzeń (lub cząstki) na odległościach rzędu lP, to musimy uwzględnić kwantowe efekty grawitacji.

Teorie kwantowe operujące obiektami punktowymi jako obiektami fundamentalnymi z reguły narażone są na pewne trudności. Zajmijmy się elektronami i ich oddziaływaniem elektromagnetycznym. Z doświadczenia wiadomo, że elektron nie ma żadnej struktury aż do odległości rzędu 10-18 m i w tej teorii pola ekstrapolujemy ów wynik, zakładając, iż elektron jest cząstką punktową. Siła oddziaływania dwóch elektronów ma wartość określoną prawem Coulomba

F = e2/(40r2).

Jeśli odległość r między elektronami maleje do zera, to siła F rośnie do nieskończoności. Z tego powodu w teorii kwantowej obiektów punktowych pojawiają się nieskończoności. Można je, co prawda, usunąć przez odpowiednie przepisy w teoriach oddziaływań silnych i elektrosłabych, ale nie udaje się tego zrobić w kwantowej teorii grawitacji Einsteina.

W tym miejscu nasuwa się myśl: "Może powyższa ekstrapolacja, zakładająca punktowość cząstek, jest zła i należy zająć się teoriami obiektów rozciągłych, które, być może, nie miałyby nieskończoności". Na przykład można próbować zbudować elektrodynamikę elektronów jako rozciągłych kulek o jakimś promieniu a, co spowodowałoby, że wzór na siłę Coulomba moglibyśmy stosować jedynie dla odległości r > a. Oprócz nowych trudności, jakie pojawiają się w takiej teorii, powstaje problem elementarności obiektu - przecież musielibyśmy zadać rozkład ładunku w kulce. Dlaczego dany rozkład miałby być lepszy niż inne? Poza tym powstaje pytanie o geometrię obiektu: dlaczego kulka, a nie na przykład elipsoida? Wydaje się, że pojęcia "obiekt rozciągły" i "obiekt fundamentalny" trudno byłoby ze sobą uzgodnić, ponieważ musielibyśmy dostarczyć dodatkowych informacji (rozkład ładunku, geometria) o naszym obiekcie.

Wyjątek wśród wszystkich obiektów rozciągłych stanowią struny, czyli skończone obiekty jednowymiarowe. Struna może być obiektem fundamentalnym w tym sensie, że każdy rozkład ładunku na strunie (i każda geometria, czyli wygląd struny) jest równouprawniony i prowadzi do tego samego oddziaływania. Teoria strun, mająca za cel opisać oddziaływania fundamentalne w jednolity sposób, jest charakteryzowana jedną stałą o wymiarze długości (rozmiar struny), której kwadrat oznaczany jest zwykle przez '. Stała ta może być wyznaczona z żądania zgodności z teorią grawitacji Einsteina dla obiektów makroświata. Warunek ten daje związek: ' lP. W ten sposób wprowadzona poprzednio fundamentalna długość Plancka uzyskała jasną interpretację - jest to rozmiar struny.

Mamy dwa rodzaje strun: otwarte i zamknięte (rys. 1a i 1b). (Obecnie wydaje się, że do opisu fizyki świata cząstek elementarnych bardziej nadają się struny zamknięte). A co wspólnego ze strunami mają cząstki elementarne, np. elektron? Każdy wie, że struna może drgać. Jasne jest, że drgająca struna ma większą energię (a więc i masę) niż struna nie drgająca. Okazuje się, że cząstki nam znane (foton, elektron, neutrino itd.) odpowiadają najmniej energetycznym drganiom struny (w odróżnieniu od struny gitarowej tutaj istnieje więcej niż jedno drganie o najniższej energii). Bardziej energetyczne drgania mają ogromne masy, równe wielokrotnościom masy Plancka. Cząstki odpowiadające tym drganiom nie mogą być więc bezpośrednio obserwowane w eksperymentach.

Rys. 1.

Istnieje prosty sposób wprowadzenia oddziaływania strun, polegający na sklejaniu końców strun dla struny otwartej (rys. 2a) i sklejaniu dwóch strun zamkniętych do nowej struny zamkniętej (rys. 2b).

Rys. 2.

Siła oddziaływania między dwiema strunami, odpowiadającymi np. elektronom, dla dużych odległości (dużo większych niż rozmiar struny) zachowuje się tak samo jak dla ładunków punktowych, tzn. maleje z kwadratem odległości. Można powiedzieć, że na odległościach dużo większych od lP nie widać struktury struny - oddziałują one jak ładunki punktowe, tzn. zgodnie z prawem Coulomba. Natomiast dla małych odległości siła ta jest bardzo istotnie modyfikowana, ponieważ znaczącą rolę zaczyna odgrywać rozmiar strun. W ten sposób prawo Coulomba jest silnie modyfikowane dla odległości między strunami r < lP. Efekt ten umożliwia sformułowanie teorii strun tak, że nie występują w niej omawiane poprzednio nieskończoności. Na odległościach dużo większych od długości Plancka teoria strun odtwarza ogólną strukturę znanych do tej pory modeli oddziaływań fundamentalnych, czyli modelu GSW, modelu oddziaływań silnych i teorii grawitacji Einsteina. Jest to rzeczywiście teoria unifikująca, gdyż opisuje wszystkie znane oddziaływania i cząstki za pomocą jednego obiektu.

Teoria strun jest bardzo śmiałą ekstrapolacją dotychczas znanych teorii oddziaływań fundamentalnych i jeszcze nie udało się jej w żaden sposób sprawdzić. Głównym powodem zajmowania się nią jest fakt, że we wszystkich oddziaływaniach (również w kwantowej teorii grawitacji) istnienie skończonego rozmiaru struny pozwala uniknąć wspomnianych powyżej nieskończoności - jest to jedyna znana (i sensowna matematycznie) teoria o tej własności.




[góra strony]
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach