Filozofia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Filozofia > Historia filozofii w datach > FILOZOFICZNY WIEK XX  
  Jesteś tutaj
HISTORIA FILOZOFII W DATACH
FILOZOFICZNY WIEK XX
Strona: 1/22
  Skocz do
Spis rozdziałów
Początek rozdziału
Koniec rozdziału
  Źródła
HISTORIA FILOZOFII W DATACH powstała na podstawie dwóch książek Dominique Folscheid: Wielkie daty filozofii starożytnej i średniowiecznej
oraz
Wielkie daty filozofii nowożytnej i współczesnej, które w przekładzie Jerzego Niecikowskiego i pod redakcją Wiktorii Krzemień ukazały się w Polsce w 2000 roku w serii  W CZYM RZECZ?.
  Szukacz
1/22

FILOZOFICZNY WIEK XX

Ten filozoficzny wiek, jakim jest nasze stulecie, stawia nas przede wszystkim wobec zagadnienia periodyzacji. Zgodnie z astronomią zaczyna on się w 1901 roku, historycy jednak chętnie wyrażają zgodę na to, by jego początek przesunąć na koniec pierwszej wojny światowej (1914-1918), gdyż gwałtowne przemiany, które wówczas zachodzą, oznaczają zerwanie z wcześniejszym okresem. Ponieważ jednak ten podział nie jest zgodny z wewnętrznym rytmem twórczości filozoficznej, powinniśmy przyjąć raczej daty wcześniejsze, aby nie wykluczyć z naszego stulecia autorów, którzy w oczywisty sposób do niego należą (przede wszystkim Bergsona). Następnie, a nawet przede wszystkim, stajemy wobec zagadnienia wyboru. Im bowiem bardziej zbliżamy się do dnia dzisiejszego, tym bardziej maleją nasze szanse, żeby zachować potrzebny dystans. Efekt bliskości, połączony ze słabością naszej pamięci historycznej, sprawia, że lekceważymy to, co zostało już wcześniej powiedziane, powiększamy rzeczy najbliższe i pomniejszamy najdalsze do tego stopnia, że sukcesy wydawnicze czy zgoła towarzyskie gotowi jesteśmy brać za odkrycia, które stanowić będą datę w dziejach myśli. Nie bierzemy przy tym pod uwagę faktu, że być może pieczołowicie opisywane osoby z pierwszych stron gazet już wkrótce zostaną usunięte w cień przez przygotowywane w sekrecie dzieła, których jeszcze nikt nie zna. Z tego względu umieściliśmy w niniejszym zestawieniu wyłącznie daty związane z autorami nieżyjącymi, których zamknięte życie i dzieło można już zacząć oceniać (co zaleca nam mądra zasada, uznawana już przez starożytnych Greków). Musimy jednak wyraźnie sobie powiedzieć, że mimo tych wszystkich zabezpieczeń nasze sądy o autorach znajdujących się najbliżej nas mogą mieć jedynie prowizoryczny charakter.
Trudno jest również scharakteryzować samą epokę, choć właśnie się z nią żegnamy, nie wiedząc zresztą dokładnie, gdzie umieścić jej koniec. Mimo to można zauważyć, że:

-    1) Często mylono w tym stuleciu postać filozofa z tym nowym bohaterem naszego społecznego teatru cieni, którym jest intelektualista. Otóż filozof nie jest intelektualistą, ponieważ poszukiwanie prawdy pochłania go całkowicie, a swoją myślą dzieli się z innymi wyłącznie po to, żeby ich zachęcić, aby poszli tą samą drogą co on. Oczywiście, intelektualista może być również filozofem (czego najlepszym przykładem był Sartre). Ale też może być pisarzem, dziennikarzem, filmowcem czy malarzem. Intelektualista chce przede wszystkim być wielkim świadkiem swojej epoki, stanowić jej polityczne i moralne sumienie. Słusznie lub nie, czuje się powołany do tego, by doradzać i przewodzić tłumowi nieuświadomionych i nieodpowiedzialnych (do których zalicza również polityków i wysokich urzędników), posługując się w tym celu słowem mówionym i pisanym i korzystając z możliwości, które stwarzają dzisiejsze media. Jego polem działania jest współczesna historia zarówno w wymiarze lokalnym, jak i powszechnym. Filozof natomiast, nawet wówczas, gdy zajmuje się historią, jest przede wszystkim sługą Bytu oraz pojęć i zasad, czyli po prostu prawdy.
-    2) Rozwój nauk humanistycznych i społecznych, z jednej strony, oraz psychoanalizy z drugiej, tworzy wyraźnie nową sytuację, która dotyczy filozofii, ponieważ inaczej kształtują się granice między poszczególnymi dyscyplinami, a także zmieniają się ukryte założenia myślenia, nie mówiąc już o nowych zagadnieniach, które trzeba poddać refleksji. Stosunki między filozofią a naukami zmierzają w stronę pokojowego współistnienia i pojawiają się elementy użytecznej współpracy, choć nie w całym stuleciu tak było. W drugiej jego połowie na refleksji filozoficznej mogły zaważyć również formy myślenia przekraczające dotychczasowe granice - jak choćby wywodzący się z lingwistyki strukturalizm - przyczyniając się do poprawy filozoficznego bilansu.
-    3) Znaczenia nabiera - przede wszystkim w świecie anglosaskim - nurt "analityczny". Nurt ten z pewnością należy do filozofii (gdyż, jak mówił Arystoteles, żeby twierdzić, że nie należy filozofować, trzeba właśnie filozofować), mimo że większość jego przedstawicieli stawia pod znakiem zapytania sens, funkcję, zakres i troski filozofii w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.
W praktyce nurt ten zamierza do tego, by stać się w filozofii autonomiczną całością, swoistym państwem w państwie, gdzie wszyscy się znają i uznają wzajemnie bez względu na liczne istniejące różnice. Patrząc z tego punktu widzenia musimy zgodzić się, że świat dzisiejszej filozofii jest podzielony na dwie części (co w sposób karykaturalny wyraża się w opozycji między filozofią "analityczną" a tak zwaną filozofią "kontynentalną").
-    4) Filozofia, jeśli rozważać ją w całej pełni jej ambicji i dokonań, jest dziś równie żywa jak w przeszłości i choć ma do czynienia ze światem zdominowanym przez postęp techniczny, to świat ten nadal zmaga się z zagadnieniami egzystencjalnymi równie starymi jak ludzkość, co wymaga od niej, by dołożyła wysiłków na polu epistemologii, metafizyki i nade wszystko etyki.

W tej ostatniej dziedzinie jednym z najbardziej doniosłych i obiecujących dzieł współczesnych jest prawdopodobnie myśl Emmanuela Levinasa (ur. w 1906), którego Całość i nieskończoność (1961) oraz Autrement qu´etre, ou au-delà de l´essence (Inaczej niż być, czyli poza istotą, 1974) rozwijają fenomenologię spotkania z Innym, wskazując, że fundamentalne doświadczenie twarzy, będącej przejawem skrajnej słabości, zmusza nas do odpowiedzialności moralnej wbrew wszelkim uprzedzeniom o charakterze intelektualnym.



1/22
[góra strony]
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach