Właściwa strona - http://www.wiw.pl/Biologia/Ekologia/ZiemiaZycie/Esej.asp?base=r&cp=4&ce=0
Wiw Matematyka i przyroda: Astronomia Biologia Fizyka Matematyka Humanistyka: Historia Kultura antyczna Literatura Plastyka Czytaj: Biblioteka Delta Inne: Słowniki Szkoły wyższe Wszechświat w obrazkach Nowe: Nowinki Nowości Jesteś tutaj: Wirtualny Wszechświat Biologia Ekologia Zbiór esejów Indeks Ekologia Ekosystemy Ekosystemy niezwykłe Głębie oceaniczne Ekosystemy trawiaste Zmiany w środowisku Efekt cieplarniany Wstęp Krótka historia klimatu Rola Słońca Niezwykłe położenie . . Rola organizmów . . . CO 2 Zagrożenia Katastrofy ekologiczne Katastrofy a ewolucja organizmów żywych Źródło Wybrane fragmenty pochodzą z książki Ziemia i życie autorstwa Marcina Ryszkiewicza Szukacz Przeszukaj za pomocą Szukacza: witrynę Biologia cały Wirtualny Wszechświat Przeszukaj inne witryny wydawnictwa Prószyński i S-ka Jak zadawać pytania? Głębie oceaniczne, cd. Pączkowanie oaz Choć oazy nie są raczej związane z resztą wszelkiego stworzenia , interesujące jest, w jaki sposób mogą być powiązane między sobą. To jeden z ciekawszych problemów, jaki wyłonił się niemal od razu po ich odkryciu. Otóż, oazy te żyją krótko. Na jedną tętniącą życiem oazę lub jeden dymiący komin przypada 4 do 5 wymarłych, z nieczynnym ujściem kominowym i porozrzucanymi, zbielałymi muszlami żyjących tam kiedyś organizmów. Przeciętna oaza istnieje zapewne nie dłużej niż 40 60 lat, a obserwacje poczynione na jednej z nich w odstępie dwuletnim wykazały znaczne różnice w intensywności wypływu zawiesiny hydrotermalnej, a także w wielkości i składzie biomasy. Oazy są więc zupełnie efemeryczne pojawiają się nagle, by równie nagle zaniknąć. W jaki sposób zatem są zasiedlane i jak same dają początek innym oazom? Problem ten rodzi z kolei dalsze, zupełnie już fantastyczne pytania, o których za chwilę. Problem pączkowania oaz to w istocie dwa odrębne zagadnienia. Pierwsze obejmuje zasiedlanie oaz przez bakterie, drugie przez wyższe organizmy. Zacznijmy od drugiego zagadnienia, bo wydaje się prostsze. Ryfty są strukturą ciągłą, opasującą bez większych przerw całą kulę ziemską. Teoretycznie więc drogi migracji wzdłuż korytarza głębokiej doliny są jasno wyznaczone i nie powinny być trudne do pokonania. Problem w tym, że miejsca wycieku fluidów hydrotermalnych są izolowane, a między nimi rozciąga się obszar wód zimnych, jałowych i pozbawionych bakterii. W jaki sposób przyrośnięte robaki ryftowe miałyby przebyć te obszary? Większość morskich bezkręgowców przechodzi jednak w rozwoju osobniczym przez młodociane stadium swobodnie pływającej larwy, w dodatku przystosowanej zwykle do zupełnie innego niż formy dorosłe pożywienia. I to może być kluczem do rozwiązania zagadki. Te formy, które przechodzą przez stadia pływających larw, mogłyby kolonizować nowe oazy, wysyłając swe dzieci jako forpoczty. Tłumaczenie to wyjaśniałoby przy okazji trudną do pojęcia wszędobylskość niektórych organizmów ryftowych, znajdywanych niekiedy w odległości tysięcy kilometrów od siebie. Z bakteriami sprawa jest inna. Nie przechodzą one stadium larwalnego, zresztą trudno w ogóle mówić u nich o rozwoju osobniczym. Co więcej, jako związane bezpośrednio ze składem hydrotermy, nie mogą zapewne egzystować w normalnej wodzie oceanicznej. Skądinąd jednak wiadomo, że bakterie obecne są już w płynie tryskającym wprost ze szczeliny lub komina na ryfcie. Można więc zastanawiać się, czy nie żyją one i głębiej, pod dnem oceanu, w systemie wypełnionych przegrzaną wodą spękań strefy ryftowej. Spękania te biegną z pewnością głęboko w dół ryftów, tworząc rozgałęzioną sieć o niezliczonych, zmieniających się i krzyżujących połączeniach. Jest możliwe, że sieć ta łączy też pod powierzchnią dna poszczególne oazy, i myśl, iż może służyć jako korytarz dla kolonizacji nowo powstających wycieków, nie jest chyba zupełną fantazją. Choć, trzeba przyznać, brzmi nieprawdopodobnie. Podwójne życie oceanu Podwodne oazy budzą wielkie zainteresowanie badaczy z jeszcze innego powodu. Otóż wśród fauny tych dziwnych biocenoz stwierdzono zaskakująco dużo żyjących skamieniałości , niekiedy wyjątkowo archaicznych do takich zaliczono zupełnie mezozoicznego w budowie wąsonoga z gatunku Neolepas zevinae, czy jeszcze starszego , bo zbliżonego do zwierząt paleozoicznych, małża z grupy przegrzebków. Dziś znamy już kilkadziesiąt takich archaicznych gatunków ryftowych, choć zbadaliśmy zaledwie ułamek wszystkich oaz na ryftach. Z pewnością setki, a może i tysiące takich gatunków czekają jeszcze na odkrycie. Oazy ryftowe mogą okazać się prawdziwym muzeum żyjących skamieniałości. Ale jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, zapewne znacznie bardziej zaskakujący: sam sposób funkcjonowania oaz okazać się może przeżytkiem z bardzo dalekiej przeszłości. Otóż poza makroorganizmami równie, a nawet bardziej archaiczne są występujące na ryftach bakterie. Jest to niez- wykle złożony zespół. Zarówno pod względem morfologii, jak i sposobu zdobywania energii wyróżnić można wiele bardzo odmiennych form bakterii. Tu jednak chciałbym zwrócić uwagę na jedną tylko grupę, tzw. bakterie termofilne, a więc żyjące w ciepłych i gorących wodach, w samym sercu dymiących kominów. Jak bardzo termofilne są to istoty, jest sprawą gorącego oczywiście! sporu i nie o to w tym momencie chodzi. W roku 1983 opisano żywe bakterie ryftowe z wód o temperaturze ponad 300 C i choć ich odkrywca spuścił później znacznie z tonu, to faktem pozostaje, że potrafią one na pewno egzystować w wodach o temperaturach przekraczających próg 100 C. Ważniejsze wydaje się jednak, że wszystkie one należą do przypuszczalnie najstarszej wśród bakterii grupy tzw. archebakterii. Archebakterie są grupą niezwykle ciekawą. Odkryte i zbadane przed niewielu laty, 3 wydają się specjalistami od szczególnie nieprzyjaznych warunków: żyją tylko w miejscach gorących, zakwaszonych, słonych lub pozbawionych tlenu. Właściwie żadna z dotąd opisanych archebakterii nie została odkryta w warunkach normalnych tak jakby normą dla nich było to, co dla innych jest nie do zniesienia. 4 Archebakterie, jak mówiliśmy, są grupą bardzo starą. Co więcej, również warunki, w których gustują, wydają się bardzo stare : beztlenowa atmosfera, wysoka temperatura, wody hydrotermalne wszystko to przywodzi na myśl środowisko najdawniejszych ziemskich oceanów. Czy może tak być, że archebakterie przetrwały do dziś tylko w tych miejscach na Ziemi, gdzie w ciągu 4 miliardów lat warunki nie zmieniły się lub też zmieniły się niewiele? I czy oazy ryftowe nie są takim właśnie niezwykłym wspomnieniem najwcześniejszych etapów ewolucji Ziemi i życia? Czy ocean, jak chciał Lamarck, żyje podwójnym życiem jednym, współczesnym, na powierzchni, i drugim, archaicznym, w swej głębi? Czy samo życie przypadkiem nie powstało właśnie w strefach ryftów oceanicznych, kolonizując później cały ocean i lądy? Nie ma jeszcze dobrych odpowiedzi na te pytania, ale fakt, że można je było w ogóle postawić w związku z odkryciem oaz ryftowych, świadczy, jak bardzo niezwykłe było to odkrycie. Ochrona oaz ryftowych Żyjące swym własnym, osobliwym życiem, nie powiązane z resztą ziemskiego ekosystemu oazy ryftowe, wydają się bezpieczne w swym odosobnieniu. Być może, jak chcą niektórzy, były to jedyne miejsca na Ziemi, gdzie życie przetrwało w spokoju nawet największe kryzysy biosfery, łącznie z upadkiem planetoidy, który zakończyć miał rozwój mezozoicznego świata. Kto wie, może właśnie tej izolacji od zewnętrznego świata oazy zawdzięczać mogą swój archaizm. Ale dziś to bezpieczeństwo zaczyna być coraz bardziej złudne. Czy cokolwiek może zagrażać ekosystemom, których jeszcze parę lat temu w ogóle nie znano? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. To prawda, że na razie zagrożenia nie są wielkie, ale będą się szybko zwiększały, a zważywszy na zupełną wyjątkowość oaz ryftowych i ich ogromny endemizm, lepiej jest zawczasu na zimne sic! dmuchać. Chodzi tu o plany eksploatacji samych oaz, które okazały się mieć dużą wartość gospodarczą. Otóż wody hydrotermalne wynoszą spod dna oceanu związki wielu cennych metali. Związki te wytrącają się w zimnym otoczeniu, pokrywając czarną skorupą spory obszar wokół komina. Skorupa ta zawiera miedź, cynk, ołów, srebro, złoto, i to w stężeniach przekraczających nieraz najlepsze złoża na lądach. Wiele prac wzbogacających wykonują przy tym za ludzi bakterie, przyczyniając się do wzrostu koncentracji siarki i metali. Jak na razie nie opracowano jeszcze technologii eksploatacji tych cennych naskorupień, nie udało się też rozwiązać problemów związanych z ewentualnym pompowaniem samego płynu hydrotermalnego wprost na powierzchnię zmiana temperatury i ciśnienia powodowałaby zbyt szybkie wytrącanie minerałów, co prowadziłoby do zarastania rur. Ale wydobycie tych bogactw nęci wiele krajów i wstępne prace w tym kierunku już poczyniono. Jednym ze sposobów ochrony życia ryftowego mogłaby być eksploatacja tylko wymarłych oaz, znacznie przecież liczniejszych od żywych. Na razie trwają coraz intensywniejsze prace badawcze. Dno oceanów w tym również oazy staje się terenem wzmożonego zainteresowania i eksploracji, a niedługo eksploatacji. Jest pocieszające, że tym razem poznanie idzie przed zniszczeniem, a nawet, w zamierzeniu, ma to zniszczenie powstrzymać. Jeśli ten cel zostanie osiągnięty, będzie to znak, że ludzkość zaczyna uczyć się na własnych błędach. A jak dotąd oznak takich nie było zbyt wiele. 3 Niektóre archebakterie, takie jak bakterie metanowe czy halofile, znane były od dawna, nie wiedziano tylko, że należą one do grupy, która z normalnymi bakteriami nie ma właściwie bliższego związku. 4 Oczywiście, to co jest normą dla nas, nie musi być normą w ogóle . Archebakterie żyją też w żołądkach zwierząt przeżuwających, w błotach, w gelbie i dla nich jest to zupełnie normalne. góra strony [1] [2] [3] [4] następny esej Wiw - strona główna | Astronomia i kosmologia | Biologia | Fizyka | Matematyka | Historia | Kultura antyczna | Literatura | Szkoła-Plastyka | Nowinki | Nowości | Szkoły wyższe | Biblioteka | Wszechświat w obrazkach | Słowniki | Copyright Prószyński i S-ka SA 2000. All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.