Właściwa strona - http://www.wiw.pl/nowinki/kulturaantyczna/200102/20010226-001.asp Wiw Matematyka i przyroda: Astronomia Biologia Fizyka Matematyka Humanistyka: Historia Kultura antyczna Literatura Plastyka Inne: Szkoły wyższe Biblioteka Wszechświat w obrazkach Słowniki Nowinki Nowości Jesteś tutaj: Wirtualny Wszechświat Kultura antyczna Nowinki z Kultury antycznej Jesteś tutaj nowinka: Jak wymawiać łacinę? autor: S rion Epeirodis JC z dnia: 26-02-2001 Najświeższe nowinki Rabusie staroci - hieny cmentarne Od wieków poważnym problemem są rabusie, którzy włamują się do antycznych świątyń, grobowców i wszelkich innych miejsc, gdzie można znaleźć przedmioty cenne dla archeologów i historii. Nos Kleopatry Każdy, kogo gnębi problem wpływu urody ostatniej królowej Egiptu na losy świata, może wyrobić sobie własne zdanie, odwiedzając otwartą właśnie w londyńskim British Museum wystawę "Cleopatra of Egypt. From History to Myth". Śmierć u stóp wulkanu Włosko-angielski zespół uczonych bada losy nieszczęsnych mieszkańców Herkulanum, którzy zginęli podczas wybuchu Wezuwiusza 24 sierpnia 79 r. Wszystkie nowinki Powrót Kultura antyczna-strona główna Nowinki Wirtualnego Wszechświata Szukacz Przeszukaj za pomocą Szukacza: witrynę Kultura antyczna cały Wirtualny Wszechświat Przeszukaj inne witryny wydawnictwa Prószyński i S-ka Jak zadawać pytania? Zespół Osoby, które przygotowały dla Ciebie witrynę Nowinki Jak wymawiać łacinę? Dla ludzi uczących się łaciny w Polsce, przy konfrontacji z cudzoziemcem władającym mową Cycerona, dość zaskakujące może się okazać, że ów cudzoziemiec stosuje zgoła inną wymowę tego języka - taką, jakiej nauczono go w jego kraju. Dopóki po łacinie się tylko czyta i pisze, ten stan rzeczy nie zawadza niczemu. Na międzynarodowych konwentach, na których po łacinie się mówi, najczęściej używa się jednak zrekonstruowanej fonetyki łacińskiej, tak zwanej restituty łac. restituta - przywrócona, odbudowana, odnowiona. Co więcej, niektóre polskie ośrodki akademickie np. Warszawa, Łódź właśnie ją preferują. Skąd się wziął cały ten ambaras? Ambaras - tak chyba trzeba to określić, bo jedni restitutą pogardzają, inni bezwzględnie jej przestrzegają i, co gorsza, jedni i drudzy zawzięcie spierają się między sobą, co ma rację bytu. W dobie klasycznej sam Cyceron mówił na siebie Kikero. Trzy litery: c, k i q wymawiano tak samo, jako k. Poniższa tabela przedstawia z grubsza przekrój przez wymowę w wiekach I p.n.e. oraz I n.e: Pisownia Wymowa c k ae aj oe oj v u spółgłoskowe lub po prostu ł tio, tia zawsze tio, tia sua zawsze z u spółgłoskowym, czyli sła ang. swah Zilustrujmy to przykładami. Wymowę oddaję tak, jakby można zapisać te wyrazy po polsku: vita - łita [życie] vivere - łiłere [żyć] persuadeo - persładeo [przekonywać, namawiać] caelum - kajlum [niebo] coelestis - kojlestis [niebiański] restauratio - restauratio [odnowienie, restauracja] Dyftongi ae i oe są odpowiednikami greckich i tak należy je wymawiać. Co więcej, każda samogłoska mogła być krótka lub długa. Akcent był toniczny, a nie dynamiczny; oznacza to, że akcentowaną sylabę wymawiało się wyższym tonem, a nie głośniej i dłużej. Właśnie takiej wymowy naucza się w USA. W wielu współczesnych językach nie ma jednak czegoś takiego, jak rozróżnienie na krótkie i długie samogłoski, dlatego tę kwestię się po prostu pomija. W Europie natomiast każdy kraj uczy po swojemu. Czemu? W średniowieczu wymowa zupełnie się zmieniła. Przede wszystkim zanikł zupełnie różny iloczas samogłosek różna ich długość i akcent zmienił się na dynamiczny. Już na przełomie III i IV wieku n.e. ti zaczęto wymawiać jak cj, na przykład: restauratio - restauracjo vitium - łicjum Pojawiły się liczne zmiękczenia. W średniowieczu dyftongi zaczęto wymawiać jako e, c przed e oraz i jako c, v jako w, sua jako swa, sfa: cealum - celum coelestis - celestis vitium - wicjum [wada] persuadeo - perswadeo, persfadeo powiększenie... Łaciński rękopis Geografii Klaudiusza Ptolemeusza z XV w. Taka wymowa utrwaliła się, przeszła przez kolejne epoki do naszych czasów i jest wciąż piastowana, choć z pewnymi odstępstwami, bo przecież fonetyka każdego języka rozwijała się na swój sposób, co pociągnęło za sobą odpowiednie zmiany w stosowanej w danym kraju fonetyki łacińskiej. Tak więc Francuzi Cicero wymówią Sisero, Włosi Cziczero, Niemcy i Polacy Cicero. Okazuje się zatem, że pomiędzy włoskim czelum a oryginalnym kajlum jest wielka przepaść. Warto zakreślić pobieżnie, skąd wiadomo, kiedy jak się łacinę wymawiało. Jednym ze źródeł takich informacji są zapożyczenia do innych języków. Jak wiadomo, zachodzą one również "ze słyszenia", a więc na podstawie wymowy. Znając mechanizmy przemian fonetycznych różnych języków, można przewidzieć, jak brzmiał oryginał. Często pojawiały się też błędy ortograficzne, które naprowadzają nas na faktyczne brzmienie wyrazów, na przykład w antyku zamiast dyftongu ae pojawiały się literki ai. Podobne błędy w średniowieczu wskazują na to samo, na przykład pisownia e zamiast ae, oe, ci zamiast ti itd. Pojawia się więc problem unifikacji programów nauczania pomiędzy uczelniami. W rzeczywistości nie podchodzą one do tego przychylnie, wszyscy są przywiązani i przyzwyczajenie do tej wymowy, w jakiej ich łaciny uczono. Moment ustalenia wspólnego stanowiska wydaje się odległą przyszłością. Co więcej, poważnym problemem jest długość samogłosek, która - choć ma w łacinie, zwłaszcza w poezji, wielkie znaczenie - jest praktycznie nie do nauczenia, jeśli ojczysty język czegoś takiego nie posiadał. Nie wspomnę już o akcencie tonicznym i w ogóle o estetycznych odczuciach, które każdy w jakimś stopniu w tej kwestii żywi. Jak widać cechą tego zagadnienia jest emocjonalne nastawienie. W Polsce notujemy jeszcze większe zróżnicowanie wymowy łaciny w zależności od środowiska, które się nią posługuje. Lekarze na solutio mówią solucjo, wielu duchownych na caelum powie czelum. Osoby nie mające kontaktu z łaciną powiedziałyby z polska ka-elum. W szkołach zaś uczy się mówić solutio i celum. Wyjściem z tej sytuacji wydaje się restituta, w której jednak, jak już wspomniałem, pomija się iloczas. Jest to więc niedoskonała zamiana, która choć trochę zbliża nas do oryginału. Czy warto? Z pewnością warto usłyszeć choć raz Eneidę tak, jak naprawdę była odczytywana w I w. p.n.e. Odpowiedzi na tytułowe pytanie nie udzielę. Nie wiadomo przecież w końcu, czego się trzymać. Z naukowego punktu widzenia należałoby stosować restitutę. Z tradycjonalistycznego punktu widzenia lepiej trzymać się od niej z dala. Przecież łacina to nie angielski i nie służy do doraźnego porozumiewania się; w takim świetle wszelka "unifikacja" traci sens. Sądzę, że najlepiej zapoznać się z obydwoma systemami. Może jeden stosować do łaciny klasycznej, drugi do średniowiecznej? Ja tak właśnie robię i chyba dobrze na tym wychodzę. Gdy mówi się restitutą większe jest wrażenie, że łacina to jednak język obcy, egzotyczny; natomiast wymowa tradycyjna daje bardzo familiarne wrażenie, bo w końcu dostosowana jest do fonetyki rodzinnego języka. Ogólnie zaobserwować można przestawianie się na restitutę. Jest to tendencja o tyle nowa, o ile niedawno zrekonstruowano wymowę klasyczną. Co zwycięży? Pokaże czas! S rion Epeirodis JC [ góra strony ] Wiw - strona główna | Astronomia i kosmologia | Biologia | Fizyka | Matematyka | Historia | Kultura antyczna | Literatura | Szkoła-Plastyka | Nowinki | Nowości | Szkoły wyższe | Biblioteka | Wszechświat w obrazkach | Słowniki | Copyright Prószyński i S-ka SA 2000. All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.