Fizyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Fizyka > Wielkie wykłady - Boska cząstka 
  Indeks
Wielkie wykłady
Dramatis personae
Niewidoczna piłka
nożna

Pierwszy fizyk cząstek
Interludium A:
Opowieść o dwóch
miastach

Poszukiwania atomu:
mechanicy

Dalsze poszukiwania
atomu: chemicy
i elektrycy

Nagi atom
Interludium B:
Tańczący mistrzowie
wiedzy tajemnej

Akceleratory: one
rozkwaszają atomy,
nieprawdaż?

Interludium C:
Jak w ciągu weekendu
złamaliśmy parzystość
i odkryliśmy Boga

A–tom!
I wreszcie Boska
Cząstka

Wyjątki z agonii
modelu
standardowego

Ukryta prostota:
upojenie modelem
standardowym

Model standardowy
A. D. 1980

Chimera unifikacji
Cechowanie
Wytropić W
Carlo i goryl
Przejażdżka na
numerze 29

Triumf
Zwieńczenie modelu
standardowego

O co tu chodzi?
Poszukiwania kwarka t
Model standardowy to
chwiejna podstawa

I wreszcie...
Kryzys masowy
Kryzys unitarności?
Kryzys Higgsa
Dygresja o niczym
Znaleźć Higgsa
Pustyniatron
Prezydent Reagan
i superakcelerator:
prawdziwa historia

Mikroprzestrzeń,
makroprzestrzeń
i czas przed
początkiem czasu

  Źródło
Leon Lederman,
Dick Teresi

BOSKA CZĄSTKA
Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?

Przełożyła Elżbieta
Kołodziej-Józefowicz


  I wreszcie...
 
I wreszcie...
 
„W
szelkie widzialne przedmioty są jedynie papierowymi maskami. Ale w  każdym wydarzeniu [...] jakowaś rzecz nie znana, a  przecie rozumna ukazuje kształt swego oblicza spoza nierozumnej maski. Jeśli człek chce ugodzić, niech godzi poprzez maskę” – stwierdza kapitan Ahab.*
       Jedną z  najwspanialszych powieści amerykańskich jest Moby Dick Hermana Mellville'a. Również jedną z  najbardziej przygnębiających – przynajmniej z  punktu widzenia kapitana. Przez setki stron książki śledzimy misję Ahaba, który pragnie wytropić i  upolować wielkiego ssaka oceanicznego o  imieniu Moby Dick. Ahab zapamiętał się w  swym gniewie. Szuka zemsty, ponieważ wieloryb odgryzł mu nogę. Niektórzy krytycy twierdzą, że wieloryb odgryzł mu coś więcej, co usprawiedliwiałoby zaciętość dobrego kapitana. Ahab tłumaczy swojemu pierwszemu oficerowi, Starbuckowi, że Moby Dick jest czymś więcej niż wielorybem. To papierowa maska, reprezentująca ukrytą głębiej siłę przyrody, siłę, której Ahab musi stawić czoło. Dlatego przez setki stron książki Ahab i  jego ludzie miotają się po oceanie, przeżywają rozmaite przygody i  zabijają wiele mniejszych wielorybów o  różnych masach. W  końcu pojawia się on: wielki biały wieloryb! I wtedy akcja nabiera tempa. Wieloryb topi Ahaba, zabija resztę załogi, a  na domiar złego zatapia statek. Koniec historii. Kompletne fiasko. Być może Ahabowi przydałby się większy harpun, którego odmówiono mu ze względu na dziewiętnastowieczne ograniczenia budżetowe. Nie pozwólmy, by nam przydarzyło się coś podobnego. Moby Cząstka jest w  zasięgu strzału.
       Musimy zadać pytanie, które dotyczy naszego modelu standardowego: czy jest on tylko tekturową maską? Jak to jest możliwe, by teoria potwierdzała wszelkie dane eksperymentalne przy niskich energiach, przy wysokich zaś przewidywała kompletne bzdury. Cóż, zapewne teoria nie uwzględnia jakiegoś nowego zjawiska, które ma doprawdy niewielkie znaczenie przy energiach osiąganych na przykład w  Fermilabie i  nie neguje zgodności teorii z  danymi eksperymentalnymi. Przykładem tego, co, być może, zostało pominięte, jest nowa cząstka lub zmiana zachowania oddziaływania. Te postulowane nowe czynniki muszą dawać zaniedbywalny wkład przy niskich energiach, ale znaczny przy energiach osiągalnych w  superpotężnych akceleratorach czy jeszcze wyższych. Jeśli teoria nie uwzględnia tych czynników (bo nic o  nich nie wiemy), dla wysokich energii otrzymujemy matematycznie sprzeczne rezultaty.
       Przypomina to trochę fizykę Newtona, która działa bardzo dobrze w  zastosowaniu do zwykłych zjawisk, ale dopuszcza możliwość przyspieszania ciał do nieskończonych prędkości. Ta niemożliwa do zaakceptowania konsekwencja zostaje usunięta z  chwilą wprowadzenia szczególnej teorii względności Einsteina. Teoria względności daje nieskończenie małe efekty przy prędkościach, z  jakimi poruszają się rakiety czy pociski. Jednak przy prędkościach zbliżonych do prędkości światła pojawia się nowe zjawisko: masa ciała zaczyna rosnąć i  osiągnięcie nieskończonej prędkości staje się niemożliwe. Przewidywania szczególnej teorii względności płynnie przechodzą w  newtonowskie wyniki przy prędkościach niewielkich w  porównaniu z  prędkością światła. Słabość tego przykładu tkwi jednak w  tym, że choć pojęcie nieskończonej prędkości mogło niepokoić fizyków klasycznych, to nie jest ono nawet w  części tak przerażające, jak to, co się dzieje z  modelem standardowym przy wysokich energiach. Wkrótce do tego powrócimy.

* Przekład Bronisława Zielińskiego, Czytelnik, Warszawa 1954.
góra strony
poprzedni fragment następny fragment
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach