Fizyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Fizyka > Wielkie wykłady - Boska cząstka 
  Indeks
Wielkie wykłady
Dramatis personae
Niewidoczna piłka
nożna

Pierwszy fizyk cząstek
Interludium A:
Opowieść o dwóch
miastach

Poszukiwania atomu:
mechanicy

Dalsze poszukiwania
atomu: chemicy
i elektrycy

Nagi atom
Interludium B:
Tańczący mistrzowie
wiedzy tajemnej

Akceleratory: one
rozkwaszają atomy,
nieprawdaż?

Interludium C:
Jak w ciągu weekendu
złamaliśmy parzystość
i odkryliśmy Boga

A–tom!
I wreszcie Boska
Cząstka

Mikroprzestrzeń,
makroprzestrzeń
i czas przed
początkiem czasu

Mikroprzestrzeń/
makroprzestrzeń

Akcelerator z
nieograniczonym
budżetem

Teorie takie i siakie
GUT-y
Susy
Superstruny
Płaskość i ciemna
materia

Charlton, Golda i Guth
Inflacja i cząstka
skalarna

Przed początkiem
czasu

Powrót Greka
Do widzenia
Koniec fizyki?
Obowiązkowe boskie
zakończenie
  Źródło
Leon Lederman,
Dick Teresi

BOSKA CZĄSTKA
Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?

Przełożyła Elżbieta
Kołodziej-Józefowicz


  Mikroprzestrzeń, makroprzestrzeń i czas przed początkiem czasu
 
Mikroprzestrzeń, makroprzestrzeń i czas przed początkiem czasu
 
Idziesz sobie Piccadilly
Z  kwiatem maku albo lilii
W  średniowiecznej dłoni -
I  każdy to powie,
Gdy tak idziesz mistycznie,
Jeśli ten młodzieniec wyraża się
W  słowach zbyt głębokich dla mnie,
Och, jakże głębokim młodzieńcem
Ten głęboki młodzieniec być musi.
GILBERT I SULLIVAN, Patience
 
W
swej Obronie poezji poeta angielski okresu romantyzmu, Percy Bysshe Shelley, twierdził, że jednym z  najświętszych zadań artysty jest „przyswajanie nowej wiedzy naukowej i  przybliżanie jej ludzkim potrzebom, zabarwianie jej ludzkimi namiętnościami, przetwarzanie na ciało i  krew ludzkiej natury”.
       Niewielu poetów romantycznych pośpieszyło, by realizować przesłanie Shelleya, dlatego dziś nasz naród i  nasza planeta znajdują się w  tak opłakanym stanie. Gdyby tak Byron, Keats i  Shelley oraz inni poeci piszący po francusku, włosku i  w  języku urdu zajęli się propagowaniem wiedzy naukowej, jej znajomość wśród społeczeństwa byłaby znacznie lepsza. To, oczywiście, nie dotyczy Ciebie – już nie „drogi Czytelniku”, lecz Przyjacielu i  Kolego – który przedarłeś się wraz ze mną aż do ostatniej części tego wykładu. Niniejszym nadajemy Ci królewskim dekretem tytuł w  pełni wykształconego i  wykwalifikowanego Czytelnika.
       Ludzie, którzy zajmują się zagadnieniem upowszechniania wiedzy, zapewniają nas, że tylko jedna osoba na trzy potrafi określić, co to jest cząsteczka, albo podać nazwisko choćby jednego współczesnego uczonego. Do tej katastrofalnej statystyki dorzucam jeszcze: „A  czy wiesz, że tylko 60 procent mieszkańców Liverpoolu ma pojęcie o  nieabelowej teorii z  cechowaniem?” Podczas uroczystości rozdania dyplomów w  1987 roku zapytano 23 losowo wybranych absolwentów Harvardu, czy wiedzą, dlaczego latem jest cieplej niż zimą. Tylko dwoje potrafiło udzielić poprawnej odpowiedzi. Przy okazji: nie chodzi o  to, że w  lecie Ziemia znajduje się bliżej Słońca niż w  zimie. Nie znajduje się bliżej. Chodzi o  to, że oś obrotu Ziemi jest nachylona, dlatego kiedy północna półkula zwraca się ku Słońcu, kąt padania promieni słonecznych na powierzchnię naszej planety jest bliższy kątowi prostemu i  ta połowa globu cieszy się latem. Na drugą połowę promienie padają wówczas bardziej skośnie i  tam panuje zima. Po sześciu miesiącach sytuacja się odwraca.
       W  ignorancji absolwentów Harvardu – Harvardu, na Boga! – najsmutniejsze jest to, że tak wiele tracą. Idą przez życie, nie rozumiejąc zjawiska pór roku. Oczywiście zdarzają się także chwile przyjemnego zaskoczenia. Kilka lat temu w  kolejce podziemnej na Manhattanie siedział starszy pan i  biedził się nad prostym równaniem całkowym. Zdesperowany zwrócił się do siedzącego obok nieznajomego pasażera z  prośbą o  pomoc. Ten skinął głową i  szybko rozwiązał równanie. Oczywiście, nie co dzień się zdarza, by starszy człowiek uczył się rozwiązywania równań, siedząc w  metrze obok Noblisty, fizyka teoretyka – T. D. Lee.
       Ja także przeżyłem w  pociągu podobne doświadczenie, ale z  nieco innym zakończeniem. Siedziałem w  zatłoczonej kolejce podmiejskiej wyjeżdżającej z  Chicago, gdy wsiadła do niego pielęgniarka z  grupą pacjentów z  miejscowego szpitala psychiatrycznego. Ustawili się wokół mnie, a  pielęgniarka zaczęła liczyć. „Raz, dwa, trzy... – popatrzyła na mnie. – A  ty kim jesteś?”
       „Nazywam się Leon Lederman – odpowiedziałem. – Jestem laureatem Nagrody Nobla i  dyrektorem Fermilabu”.
       Wskazała na mnie i  ze smutną miną kontynuowała: „Dobrze, cztery, pięć, sześć...”
       Ale, mówiąc poważnie, niepokój z  powodu analfabetyzmu w  dziedzinie nauk ścisłych jest w  pełni uzasadniony. Między innymi dlatego, że związek miedzy nauką, techniką i  życiem codziennym staje się coraz ściślejszy. Poza tym bardzo szkoda, że tak wielu ludziom obcy jest obraz świata, który starałem się przedstawić w tym wykładzie. Choć obrazowi temu wciąż wiele brakuje do kompletności, jest w  nim wielkość, piękno i  zaczynająca się ujawniać prostota. Jak mówił Jacob Bronowski:
       „Postęp w  nauce polega na odkrywaniu na każdym kroku nowego porządku, który jednoczy to, co od dawna wydawało się różne. Faraday dokonał tego, gdy znalazł związek między elektrycznością i  magnetyzmem. Clerk Maxwell skojarzył te dwie siły ze światłem. Einstein połączył czas z  przestrzenią, masę z  energią i  drogę światła mijającego Słońce z  torem pocisku. Swe ostatnie lata spędził na próbach dodania do tych podobieństw kolejnego, które miało odsłonić jeden, wspólny porządek leżący u  podstaw równań Maxwella i  jego własnej geometrii grawitacji.
       Gdy Coleridge próbował zdefiniować piękno, zawsze przywoływał tę samą głęboką myśl: piękno, mówił, to »jedność w  różnorodności«. Nauka nie jest niczym innym, jak próbą odkrycia jedności ukrytej w  różnorodności przyrody, a  dokładniej mówiąc – w  różnorodności naszych doświadczeń”.
góra strony
poprzedni fragment następny fragment
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach