Historia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Historia > Starożytna Grecja  
  Jesteś tutaj
Historia starożytnej Grecji
Od wojny peloponeskiej do Aleksandra Wielkiego
Do Indii i z powrotem
  Spis tematów
Historia starożytnej Grecji - spis tematów
  Pozostałe działy
Wirtualny Atlas Historyczny
Dzieje państw
Historia Polski
  Szukacz
   

Od wojny peloponeskiej do Aleksandra Wielkiego

Konflikty między greckimi poleis w IV w. p.n.e.
Platon
Arystoteles
Isokrates o retoryce i społeczeństwie
Królestwo macedońskie i Filip II
Podboje Aleksandra Wielkiego
Do Indii i z powrotem


Do Indii i z powrotem

Następnie Aleksander poprowadził armię dalej na wschód, na tereny, których Grecy dotychczas prawie nie znali. Pomniejszył stan liczebny swoich wojsk, aby móc łatwiej zaopatrywać je w żywność w surowych krainach, przez które przyszło im maszerować. Każdemu greckiemu hoplicie zazwyczaj towarzyszył służący, którego zadaniem było dźwiganie zbroi i reszty wyposażenia. Aleksander, idąc zresztą za przykładem Filipa, wyćwiczył swoich ludzi tak, by sami nieśli swój ekwipunek, dzięki czemu mógł znacznie zmniejszyć liczbę sług towarzyszących armii. Jednak podobnie jak wszystkim innym starożytnym armiom także i tej towarzyszyła znaczna liczba osób nie biorących udziału w walce, które posuwały się w ślad za oddziałami liniowymi. Byli wśród nich kupcy rozstawiający swoje stragany na każdym postoju, żony i towarzyszki życia żołnierzy, ich dzieci, a także kuglarze i prostytutki. Co prawda ludzie ci sami zaopatrywali się w żywność, ale poszukując jej, utrudniali pracę królewskim kwatermistrzom odpowiedzialnym za zaopatrzenie armii.

Starożytne armie pozostawiały na trasach swojego przemarszu zniszczenie i głód. Wrogie armie po prostu zabierały wszystko to, co było im potrzebne. Armie sojusznicze oczekiwały, że ludzie sprzedadzą lub nawet ofiarują im żywność, którą towarzyszący wojsku kupcy odsprzedawali następnie żołnierzom. Ponieważ w starożytności większość rolników nie posiadała nadwyżek żywności przeznaczonych na sprzedaż, żądania armii - oznaczające w praktyce rekwizycję - były dla nich straszliwym ciosem. Pieniądze, jakie przy tej okazji otrzymywali, nie miały dla nich żadnej wartości, ponieważ w wiejskiej okolicy, gdzie wszyscy znajdowali się w tej samej sytuacji, nie można było za nie nic kupić.

Z Persydy, krainy będącej sercem perskiego imperium, Aleksander w 329 roku pomaszerował na północny wschód i zagłębił się w niezmierzone stepy Baktrii, leżące na terenach dzisiejszego Afganistanu. Kiedy zrozumiał, że nie zdoła pokonać niezwykle ruchliwych mieszkańców tej krainy, którzy unikali rozstrzygającej bitwy, prowadząc walkę partyzancką opartą na nagłym ataku i szybkim odwrocie, zdecydował się na zawarcie sojuszu przypieczętowanego w 327 roku p.n.e. małżeństwem z baktryjską księżniczką Roksaną. W tym samym czasie Aleksander ostatecznie złamał po części rzeczywisty, a po części wyimaginowany opór najwyższych macedońskich dowódców, którzy nie akceptowali jego militarnych planów. Podobnie jak w latach poprzednich uciekł się do oskarżeń o zdradę i brak lojalności, aby uzasadnić stracenie tych Macedończyków, którym przestał ufać. Egzekucje te, podobnie jak zburzenie Teb w 335 roku, dowodzą, że Aleksander uważał strach za najskuteczniejszy środek odstraszający przed wznieceniem buntu.

Z Baktrii wyruszył na wschód, do Indii. Prawdopodobnie zamierzał dotrzeć jeszcze dalej, przemierzyć Chiny i dojść do granic najdalszego kraju na Ziemi, o którym Arystoteles, niegdyś nauczyciel Aleksandra, sądził, że ma kształt kuli. Jednak siedemdziesiąt dni marszu w monsunowych deszczach ostatecznie rozstroiło nerwy żołnierzy. Wiosną 326 roku p.n.e., kiedy armia dotarła do brzegów rzeki Hyfasis (dzisiejszy Beas w zachodnich Indiach), żołnierze zbuntowali się i zmusili Aleksandra do powzięcia decyzji o powrocie. Wcześniej ilekroć jego ludzie nie chcieli dalej maszerować, Aleksander, urażony, zamykał się - wzorem Achillesa z Iliady - w swoim namiocie, czym potrafił zawstydzić ich i skłonić do wypełnienia jego woli. Tym razem jednak i ten sposób okazał się nieskuteczny.

Tak więc Aleksander ruszył na południe, w dół biegu Indusu. W czasie tego marszu, zły, że musiał zawrócić z drogi na wschód, dał upust swej frustracji, mordując indyjskie plemiona, które stawiły mu opór, i narażając życie w sposób jeszcze bardziej lekkomyślny, niż bywało to wcześniej. Pewnego razu, niczym homerycki heros, wspiął się na mur obleganego indyjskiego miasta, aby samotnie stawić czoło nieprzyjacielowi. Przerażeni towarzysze z najwyższym trudem zdążyli na czas z odsieczą, Aleksander odniósł jednak w tej walce poważną ranę. U ujścia Indusu do Oceanu Indyjskiego Aleksander skierował część swojej armii na zachód, drogą przez pustynię Gedrozji. Druga część armii wyruszyła łatwiejszym szlakiem, wiodącym w głąb lądu, trzecia zaś wsiadła na okręty i pożeglowała na zachód, wzdłuż wybrzeża, w poszukiwaniu miejsc pod nowe osady i porty. Sam Aleksander stanął na czele oddziałów, które ruszyły przez pustynię; pragnął udowodnić, że jest potężniejszy od królów perskich i potrafi przeprowadzić wojsko przez tereny uznawane przez nich za niemożliwe do przebycia. Najpierw wiele osób towarzyszących armii zginęło podczas nagłej powodzi. Potem, już w trakcie marszu przez pustynię, wielu żołnierzy zmarło z pragnienia i gorąca (w regionie tym temperatura w cieniu sięga 52 stopni Celsjusza). Aleksander, jak zawsze, dzielił trudy prostego żołnierza. Podobno zdarzyło się, że kilku ludzi przyniosło mu w hełmie trochę wody, którą gdzieś znaleźli. Król wolał jednak wylać wodę, której brakowało wówczas wszystkim, niż ją wypić. Wreszcie w 324 roku p.n.e. wszystkie trzy korpusy dotarły do Persydy. Aleksander natychmiast zaczął snuć plany najazdu na Półwysep Arabski i północną Afrykę leżącą na zachód od Egiptu.

Jeszcze przed swoim powrotem do Persydy Aleksander odrzucił wszelkie pozory i uświadomił Grekom, że zamierza nad nimi panować jako monarcha absolutny. Pomimo wcześniejszej obietnicy, że będzie przestrzegać wewnętrznej wolności greckich poleis, obecnie naruszył ich autonomię, wysyłając stanowczy dekret polecający przywrócenie obywatelstwa wielkiej liczbie wygnańców. Wcześniejsze dziesięciolecia nieustannych wojen spowodowały, że mnóstwo takich nieszczęśników przemierzało grecki świat, a ich status ludzi pozbawionych ojczyzny bywał nieraz zarzewiem konfliktów. Jeszcze bardziej niezwykłe było żądanie Aleksandra, by greckie poleis oddawały mu cześć boską. Przywódcy większości greckich poleis, choć początkowo zdumieni tym żądaniem, szybko uczynili mu zadość, posyłając do króla honorowe poselstwa, mające uznać go za boga. Spartanin Damis zwięźle przedstawił jedyne rozsądne stanowisko, jakie wobec deifikacji Aleksandra mogli zająć zastraszeni Grecy: "Skoro Aleksander chce być bogiem, niech nim będzie".1)

W nauce do dziś trwa spór o motywy, jakie kierowały Aleksandrem, kiedy zażądał uznania siebie za boga, ale już tylko niewielu uczonych wyznaje popularny niegdyś pogląd, wedle którego Macedończyk dążył do boskości, ponieważ był przekonany, iż greckie poleis chętniej poddadzą się jego rozkazom, jeśli te będą pochodzić od bóstwa przewyższającego autorytetem wszystkich ziemskich władców. Najpewniej Aleksander rzeczywiście uwierzył, że jest synem Zeusa; czyż grecka mitologia nie znała wielu historii o płodzeniu dzieci przez Zeusa ze śmiertelnymi kobietami? Większość legendarnych potomków narodzonych z tych związków nie była bogami, ale dokonania Aleksandra dowiodły, że nie jest on zwykłym śmiertelnikiem. Jego czyny musiały być nadludzkiej natury, ponieważ przekroczyły granice ludzkich możliwości. Innymi słowy dokonania Aleksandra świadczyły o tym, że dysponuje on siłą równą boskiej, musi więc sam być bogiem. Boskość Aleksandra zrodziła się jako naturalna konsekwencja jego potęgi.

Celem Aleksandra był podbój całego znanego świata oraz odkrywanie i ewentualna kolonizacja nowych terytoriów. Podbój stanowił z dawien dawna uświęcone tradycją dążenie ambitnych królów i wodzów macedońskich, takich jak Aleksander. Aleksander do swojej administracji i armii wcielał nie-Macedończyków, ponieważ potrzebował ich doświadczenia i umiejętności, a nie dlatego, że śnił o "braterstwie wszystkich ludzi". Wyprawy Aleksandra wywarły ogromny wpływ na rozwój badań naukowych w rozmaitych dziedzinach, od geografii po botanikę, ponieważ brali w nich udział naukowcy, którzy porządkowali i zapisywali nowo zdobyte wiadomości. W licznych miastach zakładanych przez Aleksandra, które miały za zadanie utrzymać pokój na podbitych terytoriach, rozwijał się handel cennymi i nie spotykanymi w Śródziemnomorzu towarami, takimi jak korzenie i przyprawy.

Kres planom podboju Arabii i Afryki Północnej położyła przedwczesna śmierć Aleksandra, spowodowana gorączką i nadużyciem alkoholu. Zmarł w Babilonie 10 czerwca 323 roku p.n.e. Przez ostatnie kilka miesięcy cierpiał na depresję wywołaną śmiercią najbliższego przyjaciela, Hefajstiona. Aleksander i Hefajstion byli przyjaciółmi od dzieciństwa i zapewne także kochankami. Kiedy Hefajstion zmarł w wyniku ciężkiego pijaństwa, Aleksander oszalały z bólu przez trzy dni nie brał nic do ust. O sile jego uczuć do Hefajstiona świadczy fakt, że zamierzał wznieść mu świątynię, w której miano oddawać mu cześć jako bogu. Aleksander rzucił się w wir przygotowań do kampanii arabskiej, przemierzając bagniste równiny dolnej Mezopotamii. Prawdopodobnie w czasie jednej z takich podróży nabawił się malarii, która - w połączeniu ze skutkami dwudniowego pijaństwa stała się przyczyną jego śmierci.

Aleksander, podobnie jak Perykles, nie poczynił żadnych planów na wypadek, gdyby zabrała go nagła i przedwczesna śmierć. Roksana była w ciąży i w kilka miesięcy po śmierci Aleksandra urodziła ich pierwsze dziecko.2) Kiedy wodzowie zapytali leżącego na łożu śmierci Aleksandra, komu przekazuje królestwo, odpowiedział: "Najpotężniejszemu [kratistos]".3)

Ateński mówca Ajschines (około 397-322 p.n.e.)4) świetnie opisał oszołomienie, w jakie wielu ludzi wprawiły wydarzenia rozgrywające się za panowania Aleksandra: "Które z rzeczy dziwnych i nieoczekiwanych nie zdarzyły się za naszego życia? Żyliśmy bowiem życiem nie zwyczajnie ludzkim, lecz takim, które wprawi w zdumienie naszych potomnych".5) Sam Aleksander w czasach późniejszych stał się postacią legendarną. Opowieści o jego czynach krążyły po całym starożytnym świecie i rozpowszechniły się nawet w tych krainach, do których on sam nigdy nie dotarł. Legenda Aleksandra, potężnego i nieustraszonego wojownika, przetrwała starożytność, a Macedończyk został nawet bohaterem islamu. Trwałym skutkiem zadziwiających dokonań Aleksandra było połączenie świata greckiego i Bliskiego Wschodu ściślejszymi, niż kiedykolwiek wcześniej, więzami. Bezpośrednią zaś konsekwencją jego śmierci stały się walki pomiędzy jego wodzami, które doprowadziły do powstania monarchii hellenistycznych.


1) Plutarch, Moralia 219 e.
2) Autor myli się. Pierwsze dziecko Aleksandra i Roksany, chłopczyk o imieniu Herakles, zmarło w trakcie przemarszu przez Indie (przyp. tłum.).
3) Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego VII, 26, 3.
4) Błąd autora: Ajschines zmarł około 315 roku p.n.e. (przyp. tłum.).
5) Mowa III, 132.

 
[góra strony]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach