Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > A gdyby tak to zapisać?  



[1]  [2]  [3] 
Cechą charakterystyczną sylabariuszy jest fakt, iż są one stworzone dla języków, w których dają się łatwo wyodrębnić i określić sylaby. Okazuje się jednak, że to, co oczywiste dla użytkowników większości nowożytnych języków europejskich, wcale takie oczywiste nie jest, gdy w grę wchodzą języki semickie na przykład. W językach tych bowiem samogłoski (czyli podstawa sylab) miały charakter "niestabilny". Z tego też powodu były raczej bagatelizowane przez zapisujących te języki, którzy koncentrowali się prawie wyłącznie na spółgłoskach.

Tak działo się, między innymi, w przypadku egipskiego, czego dowodem są hieroglify. Ilustrują one w sposób znacznie bardziej spektakularny, niż to ma miejsce w przypadku klinów, przejście od pisma obrazkowego do systemu fonetycznego. W systemie tym obecne są bowiem zarówno ideogramy, czyli znaki odnoszące się do rzeczywistości pozajęzykowej, jak i "fonogramy" notujące dźwięki. Fonogramy rozwinęły się z ideogramów, mianowicie, dany znak oznaczający jakieś pojęcie może także oznaczać głoskę, od której zaczyna się słowo je opisujące. Ten sposób zapisu przypomina rebusy. Możemy sobie go skojarzyć z modnym ostatnio w języku angielskim "szyfrowaniem" niektórych wyrażeń, pozwalającym zanotować słowa "for you" za pomocą dwóch tylko znaków: 4U. Hieroglify są ściśle związane ze sztuką egipską, co zdaje się wskazywać na ich pochodzenie. Ewolucja ta tym się jednak różni od tej, którą przeszło pismo klinowe, że hieroglify nie znają "etapu sylabowego". Jak już bowiem zaznaczyliśmy, notują one w zasadzie jedynie spółgłoski, podobnie, jak pismo hebrajskie i arabskie.

Na szczęście dla języków, że się tak wyrażę "sylabicznych", przygoda z pisaniem nie zakończyła się na sylabariuszach. Około X w. p.n.e. przemyślni Fenicjanie (im to bowiem tradycyjnie przypisuje się ten wyczyn) dokonali wynalazku absolutnie genialnego i rewolucyjnego, jakim było pismo głoskowe, czyli alfabetyczne. Aby zrozumieć to w pełni, trzeba zdać sobie sprawę z pewnej kwestii.

Otóż wynalezienie pisma obrazkowego nie wymaga specjalnie skomplikowanych operacji myślowych. Każdy ideogram symbolizuje jakąś rzeczywistość konkretną (nawet, gdy są to pojęcia abstrakcyjne, ideogram jest obrazem istniejącego pojęcia). Sylabogram natomiast nie odnosi się do sfery zjawisk, czy nawet pojęć, ale notuje rzeczywistość językową. Zauważmy, że już sam język jest kodem dźwiękowym, konwencją przyjętą przez grupę ludzi, która to konwencja ustanawia, że przy pomocy takich to a takich dźwięków oznaczać się będzie jakieś zjawisko, czy pojęcie. SYLABOGRAM JEST ZATEM KODEM KODU. W przeciwieństwie do ideogramu ("toaleta damska"), może on być odczytany i zrozumiany tylko przez kogoś, kto zna język, który sylabogram notuje.

Ale sylaba jest rzeczywistością językową niezależną. Każda sylaba jest autonomiczną jednostką fonetyczną. Tego samego nie możemy jednak powiedzieć o każdej głosce. Spółgłoski zwarte bowiem mają to do siebie, że są w pełni wymawialne tylko w sylabie. Rozłożenie sylab na głoski, które musiało poprzedzić stworzenie pisma głoskowego, czyli alfabetycznego było zatem kolejnym i nieoczywistym etapem refleksji nad językiem. System, który powstał w wyniku tego procesu jest, jak dotąd, systemem najdoskonalszym.

Omawiając pismo klinowe, podkreśliłam, jak wielką karierę zrobiło ono w świecie starożytnym. Nie można tego jednak porównać do kariery, którą niewątpliwie zrobił alfabet. Tutaj, nawiasem mówiąc, trzeba przypomnieć, że nazwa ta jest właściwie zarezerwowana. Można, od biedy, mówić o alfabecie hebrajskim, czy arabskim, lub nazwać tak hieroglify, ale absolutną bzdurą jest określenie "alfabet chiński". Chińczycy, jak i inne narody wschodnioazjatyckie nie znają bowiem tego wynalazku. Najwyraźniej nie starczyło im inwencji. Ich pismo jest systemem ideograficznym, piktograficznym, lub semograficznym (jak kto woli), ale na pewno NIE JEST alfabetem!

Wracając zaś do kariery, którą zrobił ten ostatni, zastanówmy się przede wszystkim nad jego powszechnością. Alfabet (grecki wraz z jego przeróbkami: łacińską i cyrylicą) nie tylko służy od ponad dwóch i pół tysiąca lat do notowania najróżniejszych języków (indeuropejskich, ale i ugrofińskich), nie tylko możemy przy jego pomocy dokonać łatwej i czytelnej transkrypcji każdego wręcz języka, ale przede wszystkim, dzięki swojej niezwykle przystępnej strukturze, jest on najwygodniejszym, dotąd stworzonym narzędziem zapisu DOSTĘPNYM DLA WSZYSTKICH. To alfabetowi zawdzięczamy fakt, że umiejętność pisania może zdobyć każde normalne, przeciętne dziecko i, że po kilku zaledwie miesiącach nauki jest ono w stanie zapisać CZYTELNIE (nawet jeśli nieortograficznie) praktycznie KAŻDY wyraz w znanym sobie języku.

Nie dajmy się więc zbałamucić postępującemu procesowi analfabetyzacji i nie wracajmy do umysłowych "jaskiń", jakich symbolem jest kultura obrazkowa.

[1]  [2]  [3] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach