Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Dafnis i Chloe  




Dafnis i Chloe
Jan PARANDOWSKI

[1]  [2]  [3]  [4] 
Grecy, tworząc prozę, chcieli, aby służyła surowej prawdzie, i uczynili z niej narzędzie ozdobnego kłamstwa. Filozofia i historia wcześnie zarzuciły formę poetycką, lecz nie mogły się rozstać ze światem bajki.

Proza nie tylko go nie uszczupliła, ale poniekąd rozszerzyła jeszcze bardziej: w przeszłość, gdzie szukano początków miast, rodów, urządzeń społecznych i państwowych, w teraźniejszość niezbadanych krajów, leżących poza rubieżą codziennego doświadczenia, w przyszłość nowego, lepszego życia. Utopie i stylizowane mity filozofów, anegdoty i bajeczne opowiadania historyków, niewiarygodne relacje podróżników w ciągu stuleci piętrzyły olbrzymi materiał dziwów i fantazji ku pouczeniu i podniesieniu obyczajów, ku rozkoszy ciekawskich i na pożytek marzycieli.

Wszystko to narastało w nieprzebraną puściznę wątków i pomysłów, które później wędrowały po najdalszych drogach świata starożytnego. A gdy się zdawało, że już nic nowego w tej mierze wymyślić niepodobna, Aleksander Wielki otworzył wrota na Wschód i oddał w ręce Greków nietknięty prawie skarbiec wszelkich nieprawdopodobieństw. W bruździe wyoranej mieczem tego króla dionizyjskiego wybujała zdumiewająca flora zmyśleń. Historia nieomal szczerze zmieniła się w romans. On sam miał przyjść niebawem.

Fantastyka historyczna użyźniła glebę pod rozwój romansu. Proza historyczna i filozoficzna, wyszlifowana na mitach, mowach i dialogach, oddawała na użytek romansu gotową formę. Brakło jeszcze jednego elementu: obserwacji życia codziennego. Ale i to się znalazło. Bujne i swarliwe dzieje wolnych państewek greckich, w których jedynym fascynującym zagadnieniem była polityka, nie usposabiały do zajmowania się powszednimi drobiazgami. Natomiast w Jonii, w cudownych miastach kupieckich na wybrzeżu Azji Mniejszej, gdzie pod obcym panowaniem było znacznie mniej swobody politycznej, a dużo więcej domowego dobrobytu i spokoju, zwracano baczniejszą uwagę na człowieka w jego pospolitych sprawach życiowych. Innym miastom przewodził bogaty i świetny Milet, który w historii romansu greckiego ma swą ważną pozycję jako środowisko, skąd wyszły tzw. "historie mileckie". Były to zapewne luźne anegdoty, trochę w guście Boccaccia, a więcej jeszcze podobne do starofrancuskich fabliaux. Zebrał je w siedmiu księgach z początkiem I wieku p.n.e. Arystydes z Miletu. Te przyjemne bajdurzenia i obrazki rodzajowe miały wielkie powodzenie w starożytności. Na łacinę przełożył je wnet po ukazaniu się oryginału pretor rzymski Lucius Cornelius Sisenna, świetny stylista i poważny kronikarz czasów sullańskich. "Historie mileckie" stanowiły delicje ludzi cywilizowanych i przedmiot zgorszenia barbarzyńców. Zdarzyło się, że po klęsce Krassusa pod Karrami wódz Partów znalazł egzemplarz tych dykteryjek w walizie jednego z oficerów rzymskich. Zawiózł je do swojej stolicy i odczytał na zgromadzeniu jako dowód upadku obyczajów złowrogiej Romy.

Podobne "historie" powstawały w innych środowiskach. Słyszymy o sybaryckich, które musiały być tłuste i mocno pieprzne, o libijskich, gdzie przeważał żywioł moralizatorski. Było ich wiele. A poza tym: wszystko, co niańki opowiadały dzieciom, co można było posłyszeć u balwierzy i podczas biesiad towarzyskich, o czym się gawędziło w skwarne popołudnia w cienistych zakątkach portyków i co wykrzykiwali bajczarze uliczni na rynku - wszystko to wsiąkało w atmosferę, aż nadto przychylną dla nowego gatunku literackiego.

Właściwy romans narodził się gdzieś około I wieku. Dajemy mu nazwę średniowieczną, bo greckiej nie znamy. Może jej wcale nie było i zastępowano ją określeniami: "opowiadania dramatyczne", "dramaty erotyczne". To nawiązanie romansu do dramatu ma w sobie nieoczekiwane uzasadnienie: tragedie Eurypidesa i komedie szkoły Menandra wywarły przemożny wpływ na kształtowanie się szablonowej fabuły powieści greckiej.

Erotyka stała się głównym żywiołem romansów, ponieważ trudno wymyślić coś bardziej zajmującego niż miłość. Była to miłość z przeszkodami, jak u Sienkiewicza. Porwania, najazdy, fantastyczne podróże i niezwykłe przygody dwojga kochanków, którzy w końcu odnajdują siebie, rodzinę, majątek i zawierają szczęśliwe małżeństwo. Wszystko to dzieje się w jakimś nieokreślonym środowisku, nie zaczepionym o żadne realne obrazy miast lub wsi, lecz odmalowanym wedle gotowych wzorków ze wszystkich stron i ze wszystkich epok, z dodatkiem fantastyki podróżniczej i historycznej. Większość bowiem romansów nie zrywa dawnej łączności z romantycznym dziejopisarstwem.

[1]  [2]  [3]  [4] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach