Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Prokopiusz z Cezarei i jego Historia sekretna  



[1]  [2]  [3]  [4] 
Gdyby Prokopiusz nie napisał nic poza tą wielką historią wojen Justyniana, nie mielibyśmy zapewne poważniejszych kłopotów z oceną jego postaci. Przeszedłby do historii literatury jako doskonały pisarz, bardzo wykształcony dziejopis swojej epoki. Niewątpliwie posądzano by go o tendencyjność, bo jest całkiem wyraźnie niechętny Justynianowi, a bardzo zafascynowany osobą Belizariusza. Ale jakiemu wybitnemu historykowi odmawiano prawa do własnego poglądu na epokę i wypadki, o których pisał?

Prokopiusz jest jednak również autorem dwóch mniejszych utworów, które bardzo gmatwają obraz: dziełka O budowlach, wydanego jeszcze za jego życia, oraz Historii sekretnej, którą sam autor traktował jako dziewiątą księgę Wojen, ale która przez wiele lat - może stuleci? - po jego śmierci nie ujrzała światła dziennego.

Chronologia tych dzieł jest bardzo niepewna. Do niedawna uważano, że Budowle powstały przed Historią, dziś twierdzi się, że było na odwrót. Nie byłoby to może tak ważne, gdyby nie to, że dla niektórych komentatorów kolejność ta ma stanowić klucz do całej sprawy. Tak na przykład Felix Dahn, autor znakomitej, dziś jeszcze - po przeszło stu latach! - bardzo cennej monografii Prokopiusza (F. Dahn: Prokopius von Cäsarea. Berlin 1865), usiłując "psychologicznie" wyjaśnić ów wybuch nienawiści, jakim jest Historia sekretna, twierdzi, że stanowiła ona jakby "ekspiację" czy "odwet wewnętrzny" autora Budowli za tchórzostwo, które nie pozwoliło mu odrzucić cesarskiego zamówienia na ten panegiryk.

Budowle zresztą, abstrahując od strony moralnej, są bardzo cennym przewodnikiem po ówczesnym świecie, doskonałym źródłem dla badacza geografii i archeologii epoki Justyniana. W sześciu krótkich księgach Prokopiusz zaznajamia czytelnika z sakralnym, świeckim i wojskowym budownictwem Justyniana w Konstantynopolu i na granicy perskiej (I-II), oprowadza go po Armenii i wybrzeżach Morza Czarnego (III), następnie po Europie (IV), Azji Mniejszej i Palestynie (V), wreszcie po Egipcie i prowincjach afrykańskich (VI). Całość roi się od bezwstydnie nieraz przesadnych komplementów pod adresem cesarza i jego małżonki, a niekiedy podaje nawet informacje, które sprzeczne są z tym, co czytamy w Wojnach i zwłaszcza w Historii sekretnej. Z drugiej strony wydaje się, że jeszcze w czasie pisania Budowli (553-555) autor był przyjaźnie nastawiony do Belizariusza i niechętnie do dworskiej kliki Narsesa. Jeśli pominąć niezbyt przekonywające interpretacje, których przykład zacytowaliśmy powyżej, można przyjąć, że do podjęcia tej pracy skłoniła Prokopiusza chęć rehabilitacji w oczach cesarza, który niewątpliwie miał prawo do niezadowolenia z niektórych fragmentów Wojen, a zapewne również zmiana sytuacji politycznej - wzrost wpływów Narsesa i "stronnictwa dworskiego", co wytrąciło broń z ręki opozycji, do której zaliczał się Prokopiusz.

Budowle były przynajmniej od pierwszej chwili uważane za dzieło Prokopiusza, natomiast losy jego trzeciego utworu, Historii sekretnej, wyglądały znacznie bardziej burzliwie. Był już znanym i cenionym historykiem, kiedy ją pisał, ale upłynęło ponad czterysta lat od jego śmierci, gdy pojawiła się pierwsza wzmianka o Historia arcana. Uczynił to wspomniany już bizantyński leksykograf Suidas, który znalazł rękopis w jakiejś bibliotece klasztornej i na końcu swej biograficznej wzmianki o Prokopiuszu umieścił następującą informację: "Napisał również inną księgę, tak zwane Anecdota [...], które ganią i ośmieszają cesarza Justyniana i jego żonę Teodorę, a nawet samego Belizariusza i jego małżonkę". Nie ma żadnych wskazówek, które by pozwoliły na pewno stwierdzić, czy owe Anecdota (które dopiero pierwszy wydawca, bibliotekarz watykański Alemannus, nazwał Historia arcana) były już wtedy znane szerszemu kręgowi czytelników, czy też leżały jeszcze w różnych bibliotekach klasztornych. Po pierwszym wydaniu (w 1623 roku) rozpętała się istna burza w świecie prawników i teologów, z których jedni starali się wybielić Justyniana jako wielkiego kodyfikatora, a drudzy jako obrońcę prawowitej wiary. Co trzeźwiejsi historycy przyznawali na ogół, że Historia sekretna istotnie wyszła spod pióra Prokopiusza, i zastanawiali się jedynie, jak człowiek, który w jednej książce przypisuje Justynianowi i Teodorze cechy niemal boskie, może w innej książeczce, pisanej w tym samym prawie czasie, robić z nich parę diabłów. Gibbon, jak pisze Tadeusz Sinko (T. Sinko: Zarys historii literatury greckiej. Warszawa 1959, t. II, s. 808), widzi w Historii sekretnej "wyraz zawiedzionych nadziei pochlebcy i żądzę zemsty", ale to stosunkowo proste wyjaśnienie nie wystarczyło jego następcom, którzy snuli bardzo niekiedy fantastyczne domysły. Tak na przykład wydawca włoski Comparetti starał się wytłumaczyć wszystko po prostu... starczą sklerozą, ktoś inny znowu doszukiwał się przyczyny w rzekomym monofizytyzmie Prokopiusza, co jednak stoi w sprzeczności z naszymi wiadomościami o nim, jako o człowieku zapewne wyznającym "prawowierną" wiarę, ale raczej obojętnym w sprawach religii i bardzo tolerancyjnym - nie mówiąc już o tym, że gdyby istotnie był monofizytą, jego stosunek do Teodory, która niewątpliwie skłaniała się do tej herezji, byłby zupełnie inny. Wspomnieliśmy już o bardzo naciąganej interpretacji Dahna, który ma jednak olbrzymią zasługę w dziedzinie studiów prokopiańskich, ponieważ w cytowanej monografii zestawił ogromny materiał leksykograficzny, przez co bardzo poważnie przechylił szalę na rzecz autentyczności dzieła. Badania nad rytmem klauzul w Historii sekretnej i innych dziełach Prokopiusza (1927) doprowadziły wreszcie Kazimierza Kumanieckiego do przekonania, że należy wykluczyć wszelką wątpliwość co do autorstwa.

Sprawa motywów pisarza pozostaje jednak dalej nie wyjaśniona. Ostatni poważny badacz, Berthold Rubin (B. Rubin: Prokopios von Kaisareia. Stuttgart 1954), skłonny jest podejrzewać, że dziełko jest wyrazem jakiegoś bardziej zorganizowanego ruchu opozycyjnego, że w kręgu Prokopiusza byli ludzie, którzy wiedzieli o jego Historii, i że być może niektóre fragmenty krążyły z rąk do rąk w formie tajnych ulotek.

Jak wspomnieliśmy na początku, niewiele dziś pewnego można na ten temat powiedzieć. Wydaje się, że ziarno prawdy tkwi we wszystkich tych interpretacjach: jest tu i czysto ludzkie rozczarowanie, i zawiedziona ambicja, jest nienawiść do okrutnej pary despotów i złośliwa satysfakcja starego człowieka, który całe życie spędził w pobliżu tronu tyrana, są wreszcie ślady jakichś nadziei i machinacji politycznych. Krótko mówiąc, jest w Historii sekretnej cała mieszanina ludzkich pasji i niepokojów - i ona to właśnie nadaje dziełku jego niepowtarzalną, fascynującą wymowę.

[1]  [2]  [3]  [4] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach