Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Homer  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
Homer jest niezwykły w swych skojarzeniach - śmiały i niespodziany. Oto co mówi: "Jak biegnie myśl męża, co wiele ziem zwędrował i w bystrym umyśle rozważa: <I tu bym poszedł, i tam>, bo w różne strony go ciągnie - tak szybko przeleciała pani Hera". Kiedy indziej Hera przelatuje gołębiem, Iris jak burza śnieżna, Tetyda wstaje z morza niby mgła. Często wiją się długie girlandy porównań, Iliada jest nimi przetkana, a w Odysei jest ich znacznie mniej, bo sama jej treść jest bardzo rozmaita, inaczej niż Iliady, zbyt twardej w swej wojennej opowieści.

I jakby nie wystarczały te małe okienka otwierające się na świat, wstawia Homer w księdze osiemnastej wspaniały witraż - opis tarczy Achillesa, fantastyczne dzieło sztuki, któremu tylko bóg - Hefajstos - mógł sprostać i gdzie widać wesele i sąd na rynku, i wieś z oraczami, żniwiarzami, pasterzami, winobraniem i tańce dziewcząt i chłopców, jakby zgarnięte dobrotliwym słowem sny wojowników tęskniących za domem. To, co tu jest przelotną wizją, wypełni się w Odysei akcją wśród pól Itaki i ogrodów Scherii, tak jak wzruszające porównanie w Iliadzie, które mówi: "Czasem na pełnym morzu jawi się żeglarzom światło dalekie - to płonie ognisko hen, w górach, w samotnej zagrodzie, lecz, wbrew ich woli, fale na rybnym morzu odrzucają ich daleko od drogich osób", znajduje swe dopełnienie w przejmującym momencie, gdy Odys zbliża się do ojczyzny i już widzi dymy domów na Itace.

Lecz bardziej zadziwia tkanina metafor i porównań z tego samego elementu, jakim jest ogień w Iliadzie, a wiatr w Odysei. Ponad dwieście razy w sceny wojenne pod Ilionem wciska się ogień blaskiem lub płomieniem, na tarczach się żarzy, same imiona bohaterów rzucają iskry, sama walka staje się synonimem ognia, wreszcie wybucha w niesamowitym zmaganiu się dwóch żywiołów: ognia i wody, gdy Hefajstos walczy z bogiem rzeki Ksantos. Aż dziw, że Heraklit tego nie zauważył, gdy chciał Homera smagać rózgami. Jeszcze subtelniej wiatr przenika niektóre miejsca Odysei, np. pieśń szóstą, gdzie najpierw Atena wchodzi do śpiącej Nauzykai jak tchnienie wiatru, później co chwila ten motyw powraca i wyraz: anemos - wiatr, w różnych wersjach brzmi w scenie nadrzecznej.

Rozważanie artyzmu Homera powinno się zaczynać od takich właśnie wierszy, gdzie jest on całkowicie sobą, wolny od tradycji. Czujemy tu jego obecność, bliskość człowieka, który ze wzruszeniem patrzy na świat, swój własny, nie ten z mgły mitów uwiany - jakbyśmy słyszeli jego krok na piasku nadmorskim lub w ulicy miasta, przesuwa się przed nami cień zadumany.

Homer wyszedł z tradycji epickiej, zapewne długiej. Wziął z niej język, heksametr i ten styl, którego najbardziej znamienną cechą są powtarzające się epitety, zwroty i określenia. Należą tu wiersze, które poprzedzają odezwanie się postaci albo występują przy opisie zbroi czy posiłków, albo zapowiadają nowy dzień z wejściem różanopalcej Jutrzenki. Jedną trzecią wierszy obu poematów stanowią te niezmienne formuły, spadek po nieznanych poetach, którzy ukształtowali tradycję epicką. Zwłaszcza epitheta ornantia, tak charakterystyczne dla Homera, noszą na sobie ślady dalekiej starożytności, być może, zanim weszły do poezji, pełniły służbę świątynną w modlitwach i hymnach. Niektóre z nich są niejasne, i zapewne sam Homer powtarzał je z tą mgiełką nieuchwytnego znaczenia, jaka okrywa nazwy i zwroty kultowe. We fragmencie jednej z nie zachowanych komedii Arystofanesa słyszymy, jak się ktoś dopytuje, co znaczy amenena karena, ulubiony zwrot homerycki na określenie umarłych - mdłe głowy.

Przez długą praktykę poetycką epitety zrosły się ze swoimi rzeczownikami lub imionami, tak że tworzą nieomal jedno pojęcie. Przymiotnik idzie za swoim rzeczownikiem nieodstępnie jak cień. I tak Homer z niewzruszonym spokojem nazywa Ajgistosa "nieskazitelnym", a w następnym wierszu mówi o jego podłości i zbrodni, tak samo szaty, które Nauzykaa wiezie do prania, są "lśniące", a niebo i w dzień jest "gwiaździste". Co prawda jest ono w istocie gwiaździste, chociaż gwiazd w dzień nie widzimy, tak jak Ajgistos w rozumieniu Homera jest nieskazitelny ze względu na swój ród i boskie pochodzenie.

Nasze ucho nie od razu się oswaja z tymi niezmiennymi formułami: dziwią, rażą, śmieszą. Parodiowano je zawsze z upodobaniem. Lecz wchodząc w bliższą zażyłość z eposem pozbywamy się uprzedzeń i zaczynamy odczuwać te refreny jako znamienny ton, wreszcie jako swoisty urok. To właśnie one wyróżniają Homera wśród wszystkich poetów, nikt go w tym nie naśladował, i wystarczy zacytować dwa wiersze, by się wiedziało, od kogo pochodzą. Może właśnie tym "kliszom", tym "wierszom do wszystkiego", którymi się Homer posługuje nie tylko z szacunku dla tradycji, ale i w trudnościach metrycznych, zawdzięcza epopeja jednolitość swego tonu, tę magię słowną, która ją wyodrębnia wśród wszystkich tworów poetyckich.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach