Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Homer  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
Nie zgadza się to nie tylko z naszym obyczajem literackim, ale tak samo nie zgadzało się z obyczajem innych poetów starożytności, u których również panowała zasada indywidualnej przydawki, dostosowanej do miejsca, czasu, osoby, okoliczności, uczuć. Zresztą i Homer umiał wybornie zmieniać sens i wartość uczuciową nawet najbardziej utartych zwrotów, rzucając na nie inny odcień, zależnie od okoliczności. W porządku tych samych wierszy nakłada zbroję Hektor i Parys, ale dwa tak różne charaktery - bohatera i tchórza - nasycają te uświęcone formuły zupełnie innym nastrojem.

Z tradycji wziął Homer heksametr, któremu zapewnił niepodzielne panowanie w poezji epickiej. Narodziny heksametru osłania tajemnica. Nie spotykamy nic pokrewnego w innych językach indoeuropejskich, taki na przykład wiersz wedycki nie ma nic wspólnego z heksametrem, jak obcy mu jest wiersz saturnijski, którego Rzymianie dopiero pod wpływem Homera (i to nie od razu, bo Andronicus jeszcze tym wierszem tłumaczył Odyseję) wyrzekli się dla heksametru. Ten i ów uczony pragnąłby w nim widzieć twór śródziemnomorski, który za pośrednictwem Egei przeszedł do Greków. Ale może prościej uważać go za rzecz oryginalną samych Greków, którzy tak często bywali pierwsi i wolni od obcych wzorów. Byłby więc heksametr tworem epoki achajskiej, niestety nie posłyszeliśmy go dotąd wśród skąpych zabytków. Odcyfrowane niedawno tabliczki z Pylos i z innych ośrodków kultury mykeńskiej ożywiły nadzieję, że uda się odnaleźć i strzępy poezji z tych czasów, skoro już powitały nas imiona Hektora i Achillesa.

U Homera heksametr jest tak świetny, że jego doskonałość nigdy nie została przewyższona, choć tylu poetów posługiwało się tą formą. Nikt nie umiał władać nim z taką lekkością i z takim wirtuozostwem, u nikogo nie miał on tej swobody w zmiennych tonach, nigdy w sposób bardziej naturalny nie służył narracji i dialogom. Mógł jednak u Homera korzystać z niezwykle różnorodnego języka, mającego do rozporządzenia niezrównane bogactwo odmian dialektycznych.

Jest to język par excellence poetycki, a można rzec - kunsztowny lub sztuczny, daleki od mowy potocznej, w jakimkolwiek miejscu i czasie. Starożytni gramatycy zwracali uwagę na "władzę metrum" w języku Homera, gdzie rzeczowniki i przymiotniki przybierają liczbę i rodzaj zależnie od wymagań miary daktylicznej, gdzie rodzaj męski, żeński, nijaki, liczba mnoga i pojedyncza występują na przemian dla określenia tych samych przedmiotów. W poszukiwaniu daktylów, uskrzydlających heksametr, wszystko bierze udział: deklinacja, koniugacja, składnia, słownictwo, nawet ortografia. W słownictwo, jedno z najbogatszych, jakie zna poezja, weszły elementy z różnych dialektów, głównie eolskie i jońskie, co nastręczało tyle kłopotów filologom i nadal ich nęka. Dla wyjaśnienia tego zjawiska stworzono wiele hipotez. Były wśród nich i takie, że Homer ułożył swe poematy po eolsku, a potem przetłumaczono je na joński, i zacny Fick starał się na nowo przepisać go w dialekcie eolskim. Inne hipotezy szukały takich okolic w świecie greckim, gdzie by się te dwa dialekty ze sobą mieszały w codziennym języku.

Zdaje mi się, że próżno szukać takiego terytorium, chyba nikt nigdy nie mówił na co dzień językiem Homera. Gdzież była ziemia, na której istniało obok siebie pięć form bezokolicznika: być? Starożytni różnorodność języka homeryckiego przypisywali podróżom Poety: wędrował po różnych stronach i zbierał słowa, które zatrzymały jego uwagę. Zdarzały się wśród nich i obce, przeżytki z epoki minojskiej, które zawsze wyróżnia jako nie należące do "mowy bogów", czyli greckiej. Subtelny Dion Chryzostom z ujmującą prostotą wypowiedział swój sąd w tej zawiłej materii: Homer - powiada - mówi raz po dorycku, raz po eolsku, najczęściej po jońsku, a niekiedy wręcz diasti, czyli językiem Dzeusa. Ukształtowany w tradycji epickiej, może wielu pokoleń, ten wspaniały język stał się dla Homera wybornym narzędziem, które niewątpliwie sam udoskonalił i które służyło mu nieomylnie w wypowiedzeniu tego, co miał do powiedzenia, a co było jednym z najrozleglejszych światów poetyckich.

Był on, tak samo jak forma wiersza i język, spadkiem po przodkach i tych zwyczajnych, powtarzających stare klechdy, i tych, co górowali nad innymi swym talentem - aojdach dawnych czasów. Był to świat mitów i legend. Sam Homer odwołuje się wprost do tej tradycji czy to w osobie Achillesa, amatora-poety - wielkiego rodu, który w swym namiocie śpiewa klea andron - sławę mężów, nieokreślone bliżej pieśni rycerskie, czy to w osobie Nestora, żywej kroniki odległych czasów, niewyczerpanego narratora, który przy każdej sposobności sieje z własnej pamięci fragmenty możliwych czy zapomnianych poematów, wreszcie w Odysei występują dwaj prawdziwi, zawodowi poeci o mówiących imionach - Femios (głośny) i Demodokos (mający wzięcie u ludu, po naszemu: Ludomił).

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach