Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Homer  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
Obu otacza szacunek, należny istotom natchnionym od bogów, ale stanowisko Femiosa w domu Odyssa jest dwuznaczne, można by go w dzisiejszym stylu określić jako "kolaboracjonistę". I tak na niego patrzy Odys, gotów pchnąć go mieczem, który dopiero Telemach wytrąca mu z rąk mówiąc: "Niech twój spiż nie zabija niewinnego". Lecz przedtem sam Femios się broni przejmującymi słowami: "Tobie samemu byłoby żal, żeś zabił aojda, który bogom i ludziom śpiewa. Samouk jestem, bóg zaszczepił mi w łonie wątki rozmaite..."

Wyraz, który tu przetłumaczyłem jako "wątek", w oryginale brzmi: oime, i należy do najdziwniejszych w języku Homera. Znaczy dosłownie: droga, ścieżka, a służy do określenia pieśni - cudowne skojarzenie z czymś, co się wije i biegnie, jak nieznanymi i niezliczonymi drogami biegnie podanie, legenda, pieśń, wieczna wagantka. Jest to słowo bardzo stare, Homer wziął je od swoich poprzedników, Femiosów i Demodoków, słowo pachnące namiotami wojowników i dymem ognisk. Nasz wątek przesuwa te obrazy w inny świat, choć równie omszały tradycją, która myśl i słowo wiązała z tkaniem.

Mylą się ci, którzy chcieliby widzieć w postaciach Femiosa i Demodoka poetów współczesnych Homerowi, ba! byli i tacy, co w Demodoku szukali samego Homera. Jak wszystko w jego poematach, z wyjątkiem strzępków teraźniejszości w porównaniach, należy do wizji minionego czasu, i aojdowie epopei są albo wspomnieniem, albo wyobrażeniem tych świadków wieku bohaterskiego. Ich godłem jest forminga, dzwonny instrument, który towarzyszy ich recytacji. Rapsodowie późniejszych wieków mieli inne godło: laskę zwaną też berłem. I jeśli co chciał Homer w tych postaciach wyrazić, to godność poezji, wysoką jej wartość dla świata i otoczyć ją glorią. Jednocześnie stworzył tę przedziwną scenę, kiedy przed Demodokiem staje we własnej osobie bohater jego pieśni.

W pierwszej księdze Odysei Telemach, biorąc Femiosa w obronę przed matką, wypowiada pamiętne słowa: "Czemuż wzbraniasz aojdowi cieszyć nas tym, ku czemu duch go skłania?" To nie błahy fakt, że pierwszy w literaturze europejskiej głos o poecie jest głosem swobody twórczej. Niejedno jeszcze słowo o poezji daje się słyszeć w Odysei, jak na przykład to w tej samej przemowie Telemacha, że "zawsze najnowszą pieśń najwięcej ludzie sławią", w czym można by się dosłuchać aluzji do własnej twórczości Homera. Ale ze szczególną uwagą czytamy takie słowa, które odnoszą się do sztuki poetyckiej, a wśród nich pojawia się i to, które w naszej terminologii brzmi: kompozycja.

Homer używa tu pięknego i wspaniałego wyrazu: kosmos. Znaczy on "ład" i odzywa się w pochwałach słuchaczy, zachwyconych pieśniami Demodoka. Ale gdzie nie ma słowa, istnieje pojęcie, które wita nas w inwokacji, na samym wstępie poematu. Podając swój materiał - wieloletnią tułaczkę Odyssa - poeta zwraca się do Muzy: "I nam coś z tego opowiedz, a zacznij, skąd chcesz, boska córko Dzeusa".

W przekładach wierszowanych ten znamienny heksametr albo przepada, albo zostaje z niego ogryzek. Zwłaszcza ginie słówko hamothen - "skądkolwiek", "od jakiego bądź miejsca", tak niezwykłe i ważne. Muza Homera zaczyna od końca, od ostatnich tygodni tułaczki Odyssa. Ten mistrzowski chwyt kompozycyjny, za trudny po dziś dzień dla wielu epików (obejmuję tą nazwą i powieściopisarzy), wprowadza do poematu dwa nurty czasu: jeden mierzony wschodami i zachodami słońca lub określony pewną liczbą minionych dni, co razem od zjawienia się Mentesa u Telemacha do ostatnich wydarzeń na Itace po powrocie Odyssa wynosi mało co więcej niż miesiąc, drugi nurt to dziesięć lat przygód od zburzenia Troi, wielki obszar czasu i przestrzeni wciąż obecny w myślach i słowach ludzi oczekujących Odyssa, wciąż leżący brzemieniem na nim samym i wreszcie wypływający w opowieści przygód w samym środku poematu, który słowo Odyssa rozsuwa jak kurtynę, by w skrócie pokazać minione lata, i te dwa nurty tak się zlewają razem, że czytelnik zapomina w końcu o tym czasie zasadniczym, o trzydziestu paru dniach właściwej akcji - w złudzeniu biegnących nad nim lat.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach