Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Homer  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
Odyseja zajmowała zawsze drugie miejsce. Predestynowała ją na nie sama chronologia zdarzeń, ale nie to ją odsuwało od Iliady na pewien dystans - wydawała się słabsza, bardziej uboga, mniej dynamiczna: ani jej porównać z przepychem i rozrzutnością Iliady! Sądzono, że pisał ją Homer w starości, ale Pseudo-Longinus upominał, że była to starość Homera. Już w starożytności myślano o innym autorze, tak głosili tzw. choridzontes, przedstawiciele poglądu, że było dwóch poetów: jeden napisał Iliadę, drugi Odyseję, co filozof Seneka uważał za typowe dla umysłowości greckiej rozdzielanie włosa na czworo. Ten pogląd nie ma uzasadnienia, trudno przypuścić, aby w tej samej epoce żyli dwaj genialni poeci tak bliźniaczo podobni, czerpiący natchnienie z tych samych źródeł i wierni w odtwarzaniu tych samych postaci i bohaterów.

"Niech się nie nazywam ojcem Telemacha!" - woła Odys w Iliadzie i ten okrzyk ojcowskiej dumy dopiero w Odysei nabiera znaczenia, tak samo jak wypełniają się treścią epitety "przemyślny", "wielce obrotny", "niezłomny". Odys nie jest inny w Iliadzie, tylko inne zdarzenia go otaczają. Jest mężny, dobry w radzie, nawet posiada te same cechy sprawności fizycznej i w igrzyskach, jakie Achilles wydaje ku czci Patroklosa, jest taki sam, jak na igrzyskach u Feaków. Ale jakże bogato rozwija tę postać różnorodne doświadczenie, niedola i ból! Mąż, ojciec, syn, król, wódz, wierny swej drużynie, przebiegły, wytrwały, cierpliwy, nienasyconą ciekawością otwarty na dziwy świata, nieubłagany w zemście i tkliwy w uczuciach rodzinnych i przyjacielskich, żeglarz, wojownik, gospodarz.

Penelopa jest w tym samym stopniu bohaterką Odysei co jej mąż. Przez niego i w nim jest zawsze obecna, tak jak jego myśl nigdy jej nie opuszcza, a jej myśli i sny są zawsze przy nim. Nie ma drugiego poematu o wierności małżeńskiej - drugiego, który by należał do arcydzieł literatury powszechnej. Motyw wierności odzywa się we wszystkich pieśniach począwszy od pierwszej, gdzie mowa o zdradzie Klitajmestry: to imię rzuca Homer w różnych momentach, jak ostry dysonans, aby tym pełniej, tym czyściej brzmiał hymn ku czci Penelopy i jej równie wiernego małżonka. O żadnej bowiem miłości nie da się powiedzieć z większą prawdą: "wierna aż do grobu", niż o tej, gdzie mąż dla swej śmiertelnej żony odtrąca boginię i własną nieśmiertelność.

Poezja europejska nie miała już nigdy tej odwagi: chodziła przez wieki powabną drogą, na której spotykają się młodzi kochankowie. Nikt nie ośmielił się naśladować poety, który otoczył glorią serce dwojga ludzi, co dawno przeżyli swą młodość, i uczynił to tak, że nikt im lat nie liczy. Noc miłosna Penelopy i Odyssa po dwudziestoletniej rozłące ma urok nocy poślubnej.

Lecz wielkość poety poznaje się i w wyrzeczeniach: Homer wyrzekł się takiej wiosny uczuć nie dając spotkać się Telemachowi i Nauzykai, którzy są jakby sobie przeznaczeni. Nauzykaa należy do arcytworów poezji - ukazana w tym jednym dniu, kiedy dziewczę staje się kobietą, kiedy serce ma pierwszą porę kwitnienia i kiedy znów się zamyka zawiedzione w swej niewczesnej nadziei. To cudne zjawisko, utkane ze świtu i rześkich powiewów rannych, zachwyt wieków, żegna się z Odyssem i z nami u drzwi sali biesiadnej, by już więcej nie wrócić, umyka jak urwany wiersz.

Nie jest bez znaczenia, że główny przedstawiciel realizmu w powieści, Flaubert, tak często powoływał się na Homera. Podziwiał go we wszystkim, ale najbardziej w tym, że Homer znika w swym dziele, że nie roztrąca swych bohaterów, by sam się ukazać i przemówić we własnym imieniu, co tak denerwowało Flauberta u romantyków. W istocie, zaimek "ja" daje się u Homera słyszeć tylko w paru miejscach, gdzie poeta zwraca się do Muzy, ale nawet i tu potrafi się usunąć w cień, jak w inwokacji do Iliady. Taka postawa u poetów się nie powtarza, chyba u wiernych naśladowców Homera, jak u Wergilego, choć jego cano w pierwszym wierszu Eneidy brzmi niemal wyzywająco przy dyskretnych formułach homeryckich. Dopiero powieść realistyczna zdobyła się na podobnie konsekwentny obiektywizm, czyniąc z niego jedną ze swych zasad artystycznych.

Homer nie tylko ukrywa swoją osobę, ale i swój sąd. Do najwyższej rzadkości należą momenty, kiedy on wtrąca słówko od siebie o postępowaniu bohaterów, słówko tak nieznaczne, jakby szept, którego łatwo nie zauważyć. Na przykład gdy opisuje znęcanie się Achillesa nad trupem Hektora, jakby mimo woli wyrywa mu się słowo: aeikea erga - rzecz niegodziwa, i kto tego słowa nie ominie, nigdy go nie zapomni.

Homer nie prowadzi swych bohaterów za rękę, nie otula opisem ich wyglądu ani komentarzem ich charakteru czy stanów psychicznych, wyprowadza ich na scenę, a oni żyją, zmagają się, działają, rosną lub maleją w swych zamiarach i osiągnięciach. Homer opowiada, raczej nie Homer, ale Ktoś, i ten głos Nieznajomego zaludnia równinę trojańską, sprowadza bogów na ziemię, szerzy zamęt bitew, otwiera dusze i daje im słowo na wyrażenie ich uczuć, namiętności, myśli, tajemnych poruszeń serca, wspomnień, tak samo jak później rzuca Odyssa w niesamowity świat przygód, daje mu przeżyć uroki wysp zaczarowanych, doznać trwogi wśród potworów i cieni umarłych i z ostatecznego poniżenia wyjść w tryumfie dzielności i niezłomnej woli.

Nie przypadkiem nawinęło się tu słowo: scena. To prawda, że Homer jeszcze jej nie znał, na dramat Grecja musi jeszcze poczekać parę wieków, ale on go już realizuje w swej epopei dynamizmem i bezpośredniością akcji. IliadęOdyseję można rozłożyć na sceny dramatyczne z dialogami i sytuacjami, jak w teatrze. To nie był frazes, gdy Aischylos mówił, że jego dzieła są "okruchami z wielkich uczt Homera". Wszyscy starożytni odczuwali w epopei pierwiastek dramatyczny, a jeden z nich określił Iliadę jako tragedię, Odyseję jako komedię obyczajową. Kończy się ona radosnym świętem pojednania. Iliada zaś, tragiczna w swym założeniu, w głównym bohaterze oddaje patos grzechu i kary ze wzniosłym rozwiązaniem pokory i skruchy w najpiękniejszej ze scen, jakie zna tragedia, w scenie odwiedzin Priama w namiocie Achillesa.

Bohaterowie Homera byli dla niezliczonych pokoleń przedmiotem podziwu, wchodzili w duszę i ciało żywych ludzi rozdając im wzory swych zalet i wad. Lecz mają oni wspólne cechy, określone środowiskiem, w którym żyją, można więc mówić o człowieku homeryckim, obywatelu epopei.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach