Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Homer  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
Ojczyznę kochał człowiek homerycki nad życie i tak samo kochał sławę i honor. Rycerz nie zniósłby obelgi, wolałby raczej zginąć niż żyć w niesławie. Człowiek homerycki miał rozleglejszą ojczyznę niż Grecy historyczni. Zrealizował wspólnotę szczepów, jakiej nigdy później nie było. Wojna peloponeska byłaby u Achajów nie do pomyślenia. Na mieczach rycerzy homeryckich nie było bratniej krwi, tak samo jak w ich domach nie było niewolników z ich plemienia.

Niewolnicy, z jeńców obcoplemiennych albo kupieni od Fenicjan, byli własnością pana, lecz ich los nie był ciężki. Zasiadali z nim do stołu, dzielili z nim jego troski, łączyła ich przyjaźń. Ich losy przypominały co chwila, że każdy może się znaleźć w ich położeniu przez wojnę, porwanie, zdradę. Zwracano się do nich z uprzejmym słowem, rozkazy brzmiały jak życzenia. Nie byli pohańbieni pracą, ponieważ praca była w poszanowaniu. Księżniczki nosiły wodę i prały bieliznę, królowie sami sobie gotowali wieczerzę, ćwiartowali woły, obracali rożny. Odys wykonał własną tratwę jak zawodowy cieśla. Był doskonałym żniwiarzem, w sztuce żeglarskiej nie było dlań tajemnic.

Rzemieślników uważano za dobroczyńców i na ich kunszt patrzono z podziwem. Uznojony, czarny od sadzy Hefajstos był patronem pracy, z jego rąk wychodziły rzeczy jakby przeznaczone na daleką przyszłość: jak żywe postacie psów ze złota i srebra, figury młodzieńców z pochodniami, dziewczęta służebne ze złota, zdolne do ruchu - "a rozum miały własny i głos", powiedzielibyśmy dzisiaj: "roboty". W arcydziele Hefajstosa - tarczy Achillesa - przegląda się pracowite życie ludzi bez bereł i diademów. Widać tam oraczy, których na końcu zagonu oczekuje starosta nie z batogiem, ale z kubkiem wina. W blasku mieczów i puklerzy, w turkocie rydwanów wojennych łatwo przeoczyć to uważne i pełne uznania spojrzenie, jakim Homer ogarnia pracę ludzką, i ile sam z niej wie i rozumie, wyraźniej daje się to odczuć w Odysei. Żaden poeta królów i rycerzy w tym go nie naśladował.

W istocie, człowieka homeryckiego oglądamy najczęściej w postaci królewskiej, nawet ten i ów z niewolników wywodzi się z pałacu. Wokół królów szumi lud, który oni zwołują na wiece, aby mu przedstawić swoje zamiary i kłopoty. Nawet wódz naczelny staje przed całym wojskiem i czyni je świadkiem rozprawy z rozjątrzonym przyjacielem. Achilles nie krępuje się obecnością żołnierzy i nie przebiera w słowach, gdy wyrzuca Agamemnonowi jego chciwość i niesprawiedliwość. Zdaje się, że nie było wtedy tajemnic państwowych: lud, mimo że niewiele wpływał na bieg spraw, które ostatecznie rozstrzygała wola królów, miał zawsze dokładną wiadomość o ich zamiarach. Byli jednak tacy, którzy chcieli czegoś więcej niż słuchać i ginąć bez imienia i sławy: za nich przemówił Tersytes, ułomny, upośledzony i ośmieszany. Był to niezgrabny albo raczej karykaturalny szkic późniejszych przywódców demokracji, jakaś niewyraźna zapowiedź nowych czasów, które posłyszą głos Hezjoda grzmiący przeciw "pożerającym daniny królom".

Człowiek homerycki był daleki od poglądu, że zawsze i wszędzie homo homini lupus, co pierwszy wypowiedział Plautus w kilkaset lat po Homerze, a co z taką swadą rozwinęli filozofowie Bacon i Hobbes w tysiąc kilkaset lat po Plaucie. Wygnaniec, tułacz, żebrak nie był skazany na zagładę. Wyraz, którym określano wszystkich obcych: kseinos, miał wysoki ładunek życzliwości. Obcy, czy w świetnym stroju, czy w łachmanach, był gościem, należało mu się najlepsze przyjęcie. Zachowanie się zalotników wobec Odyssa w żebraczym przebraniu świadczy o ich występnej dzikości. Nie pytano przybysza ani o imię, ani skąd przychodzi - mówił, jeśli sam chciał i co mu się podobało. Nikt go nie badał ani nie śledził. Utraciwszy własną, można było znaleźć inną ojczyznę. Można było podróżować po obcych ziemiach z wielkim bezpieczeństwem. Kończyło się ono dopiero na szlakach korsarzy fenickich albo wśród dzikich.

Było nieprzyzwoitością wyciągać przybysza na zwierzenia, ale oczekiwano od niego relacji z nieznanych krajów i ciekawych przygód: w ten sposób mógł się odwdzięczyć za gościnę. Odys zapłacił Alkinoosowi po królewsku - najpiękniejszą opowieścią świata. Człowiek był jedyną książką. Czytało się w nim radość i smutek, złą i dobrą dolę, przewrotność świata, skryte zamiary bogów, urok życia. "Skrzydlate słowa" niosły wszelką nowinę z zadziwiającą szybkością: Odys mógł słyszeć echa swej sławy i swych czynów w najodleglejszych stronach. Poeci układali pieśni o wczorajszych zdarzeniach nie czekając, aż one zgrzybieją. Ludzie, którzy ich słuchali, rozumieli się na poezji.

Homer patrzy na swoich ludzi z dystansu - to są bohaterowie dawnych czasów. "Nie ma już dziś takich" - ten zwrot powtarza się w jego poematach. Przedstawiając dawność, świadomie archaizuje. Jego ludzie żyją w epoce brązu, żelazo jest u nich cenną i niezwykłą rzadkością. Postawą, siłą, dzielnością górują nad pokoleniem, w którym żyje poeta. Nawet ich posiłki wyróżniają się wspaniałością, na jaką nie stać było Greków w czasach historycznych: stoły uginają się od mięsa, nieustannie ćwiartuje się woły, nawet wieprz uchodzi za coś podlejszego. O rybach nikt nie myśli, tylko głód zmusza drużynę Odyssa do tej strawy. Wino leje się strumieniami. To jest właśnie owo legendarne epickie życie, które poeta odtwarzał z podań, dawnych pieśni i własnej wyobraźni.

Czasy, które Homer opiewa, odpowiadają epoce mykeńskiej. W jej zabytkach zdarzają się jakby ilustracje do IliadyOdysei. Fryz z emalii w pałacu Alkinoosa można odnaleźć w Tirynsie; gemma z hematytu, pochodząca z Krety, ukazuje psa, który chwyta jelenia, jak na agrafie Odyssa; są złote kubki z gołębiami, takie z jakich pił wino Nestor; figurynka z Cypru przedstawia kobietę, która kąpie mężczyznę, jak to było zwyczajem u ludzi homeryckich; są hełmy, tarcze podobne do opisanych w Iliadzie, w Midea w Argolidzie odkryto grób achajski, gdzie dookoła kości wojownika, zapewne królewskiego rodu, ułożono kości ludzi i zwierząt zabitych na ofiarę, jak na pogrzebie Patroklosa - dałoby się ten rejestr podobieństw znacznie pomnożyć.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach