Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Iliada - pieśń o gniewie  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Homer to nie tylko granica, przełom pomiędzy twórczością ustną i spisaną, ale w pewnym sensie między mitologią i historią. Grecy tej granicy nie czuli, w ich świadomości wojna trojańska czy wyprawa Siedmiu na Teby były wydarzeniami dziejowymi, tak jak wojny późniejsze, które zresztą też obrastały czasem cudownością. Ale jeśli się przyjrzeć mitologii, jaką znamy, zauważymy, że tutaj wojna trojańska stanowi pewien próg między mitem i historią, pamięć zbiorowa jakby wydobywała z wydarzeń, niekoniecznie wiernie, klimatem mitu obrosłe zdarzenia już historyczne. Z drugiej zaś strony po nich mit jakby obumierał, dawne legendy są wciąż i stale tematem literatury, ale nowe mity już się nie rodzą, odnotowuje się jeszcze poszczególne wydarzenia i postaci cudowne, ale wielka księga greckiej legendy zamknęła się na wyprawie na Troję i wędrówkach Odyseusza. Charakterystyczne, że próby datowania wydarzeń historii, podjęte już w starożytności, sięgają po wyprawę Argonautów i - przede wszystkim - upadek Troi, datowany przez uczonego Eratostenesa na rok naszej rachuby 1184 przed Chrystusem.

Nie możemy jednak Iliady traktować wprost jak dzieła historycznego, bo poemat wyraźnie miesza pamięć elementów kultury mykeńskiej, końca II tysiąclecia przed naszą erą, z realiami pierwszych wieków następnego millennium (kucie żelaza, kult Dionizosa), co pozwala nam datować powstanie epopei na wiek IX/VIII, a więc i stulecie przyjęcia "nowego" pisma, adaptowanego z semickiego (w "dawnym", linearnym B, znajdujemy i najstarszą grekę i najstarsze imiona bóstw i ludzi, i nazwy przedmiotów). Jej "historyczność" nie polega na poszczególnych faktach, realności występujących w poemacie postaci, swoistej identyfikacji imion ludzi i nazw miejsc (nawiasem mówiąc, niektóre z nich zaświadczają nam także źródła niegreckie). Widzielibyśmy w Homerowej epopei raczej obraz procesów, przekrój społeczeństw i odbicie obyczajów końca II i początku I tysiąclecia przed naszą erą, bogato uzupełnione współczesnymi poematowi (i wcześniejszymi) świadectwami archeologicznymi oraz późniejszymi starożytnymi przekazami historycznymi; nazwy i siedziby ludów, zaświadczone w katalogach II pieśni, choć nie wolne od późniejszych wtrętów, dają nam dobre pojęcie o terenach ówczesnego świata "greckiego". Greckiego w cudzysłowie, bo mamy tu przecież i świat "trojański". Co ciekawe, te światy nie tak bardzo się różnią. Oczywiście są różnice, np. Priam ma harem małżonek, bronią dla Trojan typową, dla Greków jakby gorszą jest łuk, inni - ale przez oba ludy uznawani - bogowie patronują swoim czcicielom, ale świat pojęć, wierzeń, wartości jest taki sam. We wrogach jest więcej podobieństw niż odmienności. Co więcej, poeta Grek jest bezstronny, darzy swą sympatią zarówno jedną, jak i drugą stronę, nie ma tu jeszcze późniejszego pogardliwego stosunku do "barbarzyńców". (Nie ma nawet samego słowa "barbarzyńca", występuje tylko raz określenie barbarofónoj, co oznacza ludzi mówiących niezrozumiałym językiem i tylko tyle). To, nawiasem mówiąc, jedna z najcenniejszych nauk Homerowej epiki dla wieków późniejszych. Wyraźnie kategoria ludzkości, człowieczeństwa staje ponad różnicą plemienia i szczepu.

Nie znaczy to bynajmniej, żeby człowiek Homerowy był idealny. Te społeczności są surowe, dość prymitywne, okrutne, ale wyznają pewne zasady, które te cechy łagodzą; to nie jest dziki świat, jest w nim swoisty porządek. To świat zorganizowanych już społeczeństw z wyraźną hierarchią i - powiedzielibyśmy - drabiną socjalną członków społeczności. Homerowa poezja ma za bohaterów ludzi "dobrze urodzonych": władców, królów plemion, arystokrację wywodzącą swój ród od bogów - odbiorcami tej poezji byli wówczas na pewno też w pierwszym rzędzie arystokraci. Górna warstwa społeczna ukazywana jest jako wzór, a twórcy i twórca propagujący te arystokratyczne ideały? Co prawda Homer opisuje śpiewaków-aojdów (jeszcze o nich powiemy) jako cieszących się powszechnym szacunkiem, opieką bogów i ludzi, wyróżnianych, ale jak spostrzega uważny i dociekliwy filolog: ileż to wydarzeń eposu podawanych jest "z zasłyszenia", "z podsłuchania pod drzwiami lub zza ściany", co znaczyłoby, że tymi świadkami są ludzie niższej kondycji, aczkolwiek uznawani i pożyteczni. Aojdos-śpiewak to postać równie ważna, jak cieśla, kowal, wróżbita. Wśród bezimiennej, masowo ginącej rzeszy "mężów" (laój) znajdzie się też jednostka zdecydowanie ujemna, skarykaturowana jako fizyczny i umysłowy kaleka - warchoł Tersytes.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach