Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Iliada - pieśń o gniewie  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Polszczyzna praktycznie nie odróżnia zgłosek długich i krótkich, nie jest więc u nas możliwe budowanie wierszy na prawdziwie metrycznej zasadzie. Natomiast można w przybliżeniu naśladować wiersz antyczny przez stworzenie wiersza, w którym akcenty wyrazów wytworzą podobny rytm (w starożytnej grece akcent był odmienny od naszego, melodyjny, polegał na wymawianiu innym tonem głoski akcentowanej, tak że nie było kolizji między akcentem i przyciskiem wierszowym), co zresztą jest dosyć wiernym naśladowaniem szkolnego czytania greckich i łacińskich heksametrów. "Polskim heksametrem", różniącym się od antycznego niezwykłą dla starożytnych średniówką, napisał Adam Mickiewicz Pieśń wajdeloty:

Skąd Litwíni wracáli, z nócnej wracáli wyciéczki;
i Cyprian Kamil Norwid Bema pamięci żałobny rapsod:
Czému, Ciéniu, odjéżdżasz, ręce złamáwszy na páncerz.

Wierszem wierniej naśladującym Greków, izometrycznym, posługiwali się już niektórzy tłumacze wieku XIX. Ostatnie przekłady, Ignacego Wieniewskiego i Kazimiery Jeżewskiej, dopuszczają pewne licencje; pamiętając o tym, będziemy czytać:

Gniéw bo|gini o|piéwaj A|chílla |syna Pe|léusa,

pamiętając nadto, że w wyrazach greckich au, eu wymawiamy jednozgłoskowo, jak w Europa, Aurora, a więc Peleusa prawie jak Pelełsa, Dzeus jak Dzełs.

O Homerze, Iliadzie, długiej i pięknej historii poematu, jego recepcji w wiekach późniejszych, polskich losach greckiego arcydzieła, a wreszcie inspiracji, jakiej dostarczał literaturze światowej, można by mówić długo, ale to nie zadanie tego szkicu - zainteresowanych możemy odesłać do obszerniejszego wstępu w tomie Biblioteki Narodowej (S. II, nr 17, wyd. XIV z roku 1986), z którego zresztą zaczerpnęliśmy część uwag o poetyce Homerowej. Ale gdy o polskiej Iliadzie mowa, wypada wspomnieć o dziejach polskich przekładów.

Początek był świetny. Dał go nie byle kto, bo Jan Kochanowski. Niestety, przełożył on tylko jedną, trzecią pieśń poematu (Monomachia Parysowa z Menelausem, około 1577 roku). I tyle na przeszło dwa wieki, w których wykształceni Polacy mogli poznawać Homera w oryginale (rzadko) albo z coraz liczniejszych przekładów na obce języki: łacinę, francuski, włoski, angielski, niemiecki, albo ze streszczeń i przeróbek. Z najwybitniejszych naszych poetów bardzo piękne próby podejmowali: Juliusz Słowacki (parafrazy z pieśni XVII i XXI), Lucjan Rydel (osiem pieśni), Kazimierz Tetmajer (około ćwierć tysiąca wierszy).

Niewątpliwie zaważyły nad tymi pustymi dla Homera wiekami i losy szkoły polskiej, hołdującej po Odrodzeniu głównie łacinie i Wergiliuszowi, i wpływy francuskich sporów literackich. Jednak głównie francuskim pobudkom, a nawet wzorom zawdzięczamy pierwszy wreszcie i aż do ostatnich czasów najpopularniejszy przekład pióra poety klasycyzmu, pijara Franciszka Ksawerego Dmochowskiego (1762-1800); pierwsze osiem ksiąg ukazało się w roku 1791, a całość w trzech tomach w latach 1800-1801. Posługiwał się on w pracy przekładami francuskimi i angielskim, Aleksandra Pope'a z lat 1715-1720, jako formy wierszowej użył klasycznego trzynastozgłoskowca. Przekład Dmochowskiego stał się klasyczny w dwojakim słowa tego znaczeniu: i dzięki trwałemu miejscu, jakie zdobył w literaturze polskiej, i dzięki przyjętej przez tłumacza pseudoklasycznej poetyce, nasycającej helleński poemat atmosferą raczej wersalską. Piękny język epoki stanisławowskiej, dziś już dla nas nieco archaiczny, miał dla późniejszych generacji specjalny smak - w każdym razie Polacy mieli już swoją Iliadę.

Nie powiedzielibyśmy tego o tłumaczeniu Stanisława Staszica (1815) i o rok wcześniejszym Jacka Idziego Przybylskiego, obu dziwacznych i dziś już martwych. Pod koniec wieku XIX mamy znów trzy przekłady "filologiczne": w roku 1880 Pawła Popiela (ulubiona lektura Sienkiewicza), w 1887 bardzo ciężki Augustyna Szmurły, wreszcie w 1894 Stanisława Mleczki, chyba najbardziej udany. W wieku XX tłumaczył Iliadę rymowanym trzynastozgłoskowcem Jan Czubek (1921), "schłopiając ją" i nie trafiając w ton archaicznego eposu; na emigracji w Londynie wydał swoją Iliadę Ignacy Wieniewski (1961, w kraju ukazała się dopiero w roku 1984) i przekład ten niewątpliwie zasłużył na uwagę i uznanie.

Tłumaczenie Iliady publikowane obecnie po raz trzeci w całości jest dziełem pisarki Kazimiery Jeżewskiej (z domu Zwierzyńskiej, urodzonej 1 III 1902 roku w Łapach koło Białegostoku, zmarłej 31 VIII 1979 w Warszawie). Większe partie tego przekładu mogła poznać publiczność kulturalna na wieczorach recytacji w warszawskim Muzeum Narodowym w roku 1953, z audycji Polskiego Radia i urywków publikowanych w czasopismach. W roku 1972 ukazała się ta Iliada w Bibliotece Narodowej, w nakładzie 24 000 egzemplarzy i została od razu wyczerpana. Był to jeszcze "Wybór", który zastąpił wielokrotnie od roku 1922 powtarzane tłumaczenie Dmochowskiego, w wyborze i opracowaniu Tadeusza Sinki. Pierwsze pełne wydanie opublikowano w roku 1981, a powtórzono w 1986 w tejże zasłużonej Serii Ossolińskiej w opracowaniu piszącego te słowa. Tłumaczka nie doczekała już niestety druku całości swego wielkiego i pięknego trudu, owocu blisko trzydziestu lat pracy.

Kazimiera Jeżewska była postacią wyjątkowo sympatyczną i jako twórca, i jako człowiek. Z wykształcenia humanistka (ukończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiowała filozofię, historię i psychologię), debiutowała jako poetka na łamach prasy w roku 1924. Do roku 1939 była kierownikiem literackim teatru "Reduta". Tłumaczyła także lirykę grecką, zwłaszcza utwory poetek, poezję polsko-łacińską. Po wojnie, po śmierci swego Mistrza, Władysława Witwickiego, świetnego tłumacza Platona, zajęła się publikacją jego puścizny, zwłaszcza rękopisami, które ocaliła w Powstaniu Warszawskim. Pisała również dla dzieci i młodzieży, była autorką sztuk scenicznych i opracowań na scenę baśni Andersena i innych autorów. Największym Jej dziełem pozostanie właśnie przekład Iliady, uwieńczony nagrodą polskiego Pen Clubu. Kończyła tę pracę w niełatwych warunkach, wiecznie zaabsorbowana sprawami swych bliskich, w ostatnich dwu latach życia dotknięta przewlekłym cierpieniem, ale zawsze pogodna i łagodna, przyjaciółka ludzi i zwierząt.

Otrzymaliśmy wreszcie nową, pełną, polską Iliadę, poetycką, ale i wierną oryginałowi. Nie może być zadaniem niniejszego wstępu ocena przekładu. Winniśmy jednak Czytelnikowi parę słów charakteryzujących jego założenia. Można je sprowadzić do trzech głównych przyjętych przez Tłumaczkę zasad: po pierwsze - tłumaczenia eposu greckiego wierszem, i to wierszem tzw. izometrycznym, to jest naśladującym miary oryginału greckiego, natomiast nierymowanym; po drugie - użycia w przekładzie współczesnej polszczyzny kulturalnej i unikania zbędnej archaizacji, dialektyzmów, natomiast pilnego przestrzegania tak istotnej dla poezji Homerowej formularności, z tym jednak, że w epitetach i określeniach wystrzegano się rażących polskiego Czytelnika nowotworów językowych, zwłaszcza słów złożonych, tak częstych i tak często niefortunnych w przekładach dawniejszych; a trzecie i najważniejsze - to postulat wierności poezji, a nie wyrazom (czy też "słówkom"), przy czym wierność przekładu wytrzymuje i próby filologiczne.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach