Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Nawigacja w starożytności  



[1]  [2]  [3]  [4] 
Wiatry

Sznur z ołowiem okazał się przydatny również podczas pewnej podróży morskiej, rozpoczętej jesienią 60 roku n.e., kiedy św. Paweł pod eskortą legionistów wypłynął z Cezarei w Palestynie do Rzymu (Dzieje Apostolskie 27,1-28,13). Podróż ta upłynęła głównie na zmaganiu się z niepomyślnymi wiatrami, prześladującymi okręt od wyruszenia z Sydonu aż po rozbicie się u wybrzeży Malty.

Wiatry - bez nich nie ma żeglugi. W starożytności znajomość kierunków, z jakich wieją w różnych porach roku na określonych akwenach, była szczególnie ważna, używane bowiem wówczas ożaglowanie prostokątne pozwalało na żeglugę jedynie z wiatrem, gdy wiał on od rufy. Jeśli zatem chciało się płynąć, na przykład, z wyspy Karpatos w pobliżu Krety na wyspę Rodos, trzeba było poczekać, aż zacznie wiać Afrikus, gdyż, jak pisał Pliniusz Starszy (23-79 n.e.) w swej Historii naturalnej: "Z Karpatos jest 50 mil z Afrikusem do Rodos". Podobnie: "Z Pafos [port na zachodnim wybrzeżu Cypru] jest 3800 stadiów z Boreaszem do Aleksandrii".

Nazwy wiatrów były zatem dla starożytnych żeglarzy synonimami określeń kierunków świata. U Homera znajdziemy jeszcze tylko cztery wiatry: północny Boreasz, południowy Notos, wschodni Euros i zachodni Zefir. Z biegiem czasu dokonał się jednak bardziej szczegółowy podział na 8 i 12 kierunków-wiatrów. Pierwszy z nich był naturalną konsekwencją zwykłego rozcięcia ćwiartek horyzontu na połowy. Drugi wymagał trudnej operacji trysekcji czwartej części koła (czyli kąta prostego) i jego pojawienie się zawdzięczamy zapewne szczególnemu zbiegowi okoliczności.

Wieża Wiatrów w Atenach, zbudowana w 40 roku p.n.e., ma ośmiokątny kształt i odpowiada róży wiatrów podzielonej na osiem kierunków. Fryz przedstawia uskrzydlone personifikacje wiatrów: na wprost widzimy południowego Notosa, przynoszącego upały. (Fot. Jerzy Ciechanowicz).
Jak powszechnie wiadomo, w ciągu roku Słońce wschodzi i zachodzi w różnych punktach horyzontu: w dni równonocy wiosennej i jesiennej w punktach kardynalnych E (wschód) i W (zachód); zimą - w południowej części horyzontu, oddalając się od punktów E i W najbardziej w dzień przesilenia zimowego; latem zaś - w północnej części horyzontu, odsuwając się maksymalnie od wspomnianych punktów w dzień przesilenia letniego. Tak się składa, że dla szerokości geograficznej Aten (38oN) punkty wschodów i zachodów Słońca w dni przesileń leżą na horyzoncie niemal dokładnie w odległości 1/3 ćwiartki koła (czyli 30o) od punktów E i W, co szybko musiało zostać dostrzeżone przez bystrych obserwatorów przyrody, jakimi byli antyczni żeglarze. W końcu Słońce było najważniejszym drogowskazem podczas żeglugi dziennej.

Róża wiatrów, opisana przez Arystotelesa w Meteorologii (zawiera 12 nazw wiatrów). Wyróżnienie kierunków E-S, W-S, E-N i W-N wynikło zapewne z zaobserwowania, że w tych punktach horyzontu Słońce w swej rocznej wędrówce oddala się najbardziej na południe i na północ od punktów E (wschód) i W (zachód). Zbiegiem okoliczności dla szerokości geograficznej Aten czy Rodos łuk ten (W-W-N, W-W-S, E-E-N lub E-E-S) to niemal dokładnie 1/3 ćwiartki koła.

Kiedy już określono na horyzoncie punkty E-S, W-S, E-N i W-N, przypisując im starożytnym zwyczajem nazwy wiatrów, pozostało tylko podzielić na pół łuki horyzontu przylegające do punktów południa i północy. W ten sposób każdy z czterech podstawowych wiatrów zyskał po dwóch kompanów. Ten szczegółowy podział musiał dokonać się dość wcześnie, gdyż znajdujemy go w pełnej postaci w pismach Arystotelesa (384-322 r. p.n.e.). Wiadomo też, że taką różą wiatrów posługiwał się na co dzień Timostenes z Rodos, główny pilot floty Ptolemeusza II Filadelfosa, króla Egiptu w latach 283-246 p.n.e.

Poza wiatrami głównymi wyodrębniano w różnych krainach wiatry lokalne, których znajomość (czy raczej nieznajomość) mogła w decydujący sposób wpłynąć na losy żeglującego okrętu. Przekonała się o tym załoga okrętu, na którym płynął św. Paweł, doświadczając niespodziewanego, a gwałtownego podmuchu wiatru z gór Krety. Jak zanotował w dzienniku podróży jeden z uczestników rejsu: "Gdy okręt został porwany i nie mógł stawić czoła wiatrowi, zdaliśmy się na jego łaskę i poniosły nas fale" (Dz 27,15).

I tak też wyglądała żegluga w czasach starożytnych - na łasce wiatrów, mając za przewodnika w dzień Słońce, w nocy gwiazdy. Nie sposób nie żywić uczucia podziwu dla odwagi pierwszych żeglarzy. I trudno o piękniejszy jego wyraz niż te linijki jednej z ód Horacego (65-8 p.n.e.):

Dębinę chyba, śpiż potrójny
Miał wokół serca, kto na dzikie morze
Pierwszy się puścił w kruchej łódce:
Ni Afrykusa się nie przeląkł, wściekle

Z Akwilonami skłębionego
Ni smutnych Hyjad, ni Notusa, który
Najwyższym władcą, kiedy wzburza
I kiedy tłumi fale adriatyckie.

Jakiegoż zląkł się progu śmierci,
Kto suchym okiem monstra pływające
Widział i rozszalałe morze [...]
Na podróż Wergiliusza (tłum. Zygmunt Kubiak)

[1]  [2]  [3]  [4] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach