Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > O wojnie domowej Cezara  




O wojnie domowej Cezara
Jan PARANDOWSKI

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Gajusz Juliusz Cezar urodził się w Rzymie 12 lipca, czyli w miesiącu Quintilis, który później od niego nazwano Iulius, w roku 100 albo 102 przed Chr. I jedna, i druga data była równie doniosła. W roku 102 Mariusz pobił Cymbrów i Teutonów i wrócił w tryumfie, witany imieniem nowego Romulusa. W roku 100 Mariusz był po raz czwarty konsulem, czego nikt dotąd nie osiągnął i co się sprzeciwiało konstytucji i tradycji, a mając do pomocy Saturnina, trybuna ludu, utrwalał władzę populares, partii ludowej, przeciw optymatom, czyli arystokracji, która przez kilka wieków panowała niepodzielnie.

Już od trzydziestu lat próbowano podważyć dawny ustrój. Pierwszy przemówił w imieniu wydziedziczonych i upośledzonych trybun ludu Tyberiusz Grakchus. Paręset lat wojen i podbojów wzbogaciło nieliczne rody możnych, a zubożyło resztę ludności, zwłaszcza wiejskiej. Drobny rolnik płacił haracz krwi, służąc w legionach, i zostawiał swoje gospodarstwo w zaniedbaniu, potem musiał się go pozbywać nękany długami i przewagą gospodarczą wielkich latyfundiów, opartych na pracy niewolników. Z chłopów, którzy potracili ziemię, wzrastał proletariat miejski, głównie w Rzymie.

Tyberiusz Grakchus chciał tych nędzarzy na nowo obdarzyć ziemią i zaproponował ustawę rolną (lex agraria), która by odebrała znaczne obszary z ziem państwowych (ager publicus), nieprawnie przywłaszczonych przez arystokrację, i rozdzieliła je między bezrolnych. W tym czasie umarł ostatni król Pergamu, zamożnego państwa w Azji Mniejszej, i zapisał je w testamencie Rzymowi - fakt nieznany dotąd w historii, ale który miał się jeszcze parę razy powtórzyć w tym wieku, jakby świat zawczasu kapitulował przed Rzymem. Tyberiusz Grakchus domagał się, by skarb zmarłego króla przeznaczyć na zakup narzędzi dla ubogich rolników. Arystokracja dokonała zamachu, trybun ludu został zabity.

W dziesięć lat po nim jego brat, Gajusz, podjął tę samą walkę. Przeprowadził ustawę nakładającą na państwo obowiązek zaopatrywania Rzymu w zboże po niskiej cenie. Nie tylko Rzym, ale i cały półwysep żył importowanym zbożem, głównie z Sycylii i Egiptu; to, które zbierano w samej Italii, nie wystarczało na jej potrzeby, zresztą coraz mniej uprawiano zboża, a coraz więcej wina i oliwek, ponieważ się lepiej opłacały. Pod koniec stulecia Italia już zrzuci z siebie dawny strój lasów i pól, a okryje się ogrodami, winnicami i gajami oliwnymi. Gajusz Grakchus rzucił myśl jeszcze śmielszą: rozszerzyć obywatelstwo rzymskie na wszystkich wolnych mieszkańców Italii. Było to w istocie paradoksem, że pełne prawa miała tylko ludność Rzymu i Lacjum, jakby wciąż trwały czasy, kiedy one stanowiły całe państwo. Lecz myśl Grakchusa okazała się zbyt odważna; z wątpliwości, jakie budziła, skorzystali arystokraci zagrożeni reformą rolną, oplątali Gajusza intrygami i w końcu zginął, tak samo jak brat - od sztyletów.

Tymczasem wyrósł silniejszy przeciwnik wszechwładnej nobilitas, senatorskiej arystokracji, która od wielu pokoleń zagarnęła wszystkie wysokie urzędy. Mariusz narzucił się dzięki swoim zdolnościom wojskowym i - rzecz niesłychana! - syn chłopski został konsulem, i to nie raz, ale osiem razy. Tak samo niezwykły był fakt, w naszych oczach raczej błahy, że znalazł żonę w patrycjuszowskim rodzie Juliuszów. Była nią Julia, ciotka Cezara, rodzona siostra jego ojca. Stary i dumny ród wywodził się od mitycznego Julusa, czyli Askaniusza, syna Eneasza, którego znów matką była bogini Wenus. Tej pysznej genealogii nie odpowiadała senatorska świetność - od sześciu pokoleń nie spotykało się wśród Juliuszów godności wyższych nad pretorskie.

Matka Cezara, Aurelia, z równie starego rodu (należeć miał doń jeden z pierwszych królów Rzymu), była matroną dawnego obyczaju. Chłopiec chował się pod okiem domowego nauczyciela nazwiskiem Marcus Antonius Gnipho, który pochodził z Galii Przedalpejskiej. Cezar zawdzięczał mu doskonałe początki w języku łacińskim i greckim. Siedział jeszcze nad abecadłem, gdy Mariusz, strącony i sponiewierany, tułał się na wygnaniu. Dziwne losy bohaterskiego starca rozpalały wyobraźnię chłopca.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach