Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > O wojnie domowej Cezara  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Mariusz znalazł przeciwnika w swoim dawnym oficerze, Korneliuszu Sulli, który stał się głową reakcji optymatów. Walczyli oni zawzięcie przeciw wszystkiemu, co zmierzało do ograniczenia ich przywilejów; dwaj trybuni ludu, Saturninus i Liwiusz Druzus, którzy prowadzili politykę Grakchów, zginęli tak samo jak tamci. Lecz myśl przez nich rzucona nie zginęła: Italia z bronią w ręku upominała się o prawa obywatelskie. Wybuchła wojna, która trwała długo. Dowódcy rzymscy pustoszyli Italię, wyrzynali całe miasta, brali tysiące ludzi do niewoli. Skończyło się rozszerzeniem obywatelstwa rzymskiego na całą Italię. W ten sposób został zamknięty rozdział historii. Italia, składająca się z wielu krajów, każdy o własnych dziejach, nieraz dawniejszych od rzymskich, jak Etruria, Italia mówiąca różnymi językami i narzeczami, Italia Etrusków, Samnitów, Osków, Umbrów, z ich odrębnymi obyczajami i kultami - odchodziła w przeszłość, ustępując przed nową Italią, coraz bardziej jednolitą. Gdy w trzydzieści lat później Cezar będzie mówił w swoich Pamiętnikach o ziemiach Pelignów, Marsów, Marrucynów, będą to już nazwy topograficzne, jakby powiatów.

Sulla, który strącił Mariusza, wyrósł dzięki wojnie z Mitrydatesem, królem Pontu, kraju nad Morzem Czarnym. Władca ten wystąpił z hasłem: wyrzucić Rzymian z Azji. Sulla wyruszył przeciw niemu, lecz w swoich działaniach ograniczył się do Grecji, sprzymierzonej z Mitrydatesem, i splądrował Ateny, na koniec zawarł z królem Pontu układ i pośpieszył do Italii, by zaprowadzić tam swój porządek. Wkroczył do Rzymu z wojskiem, na co się nikt dotąd nie ważył. Według konstytucji wodzowie rzymscy wracający z wypraw wojennych musieli zatrzymać się u bram stolicy i czekać, co senat postanowi: czy przyzna im tryumf, czy po prostu każe rozpuścić wojsko i wrócić do prywatnego życia. Sulla wszedł do Rzymu ze swoimi legionami i krwawo rozprawił się z partią Mariusza. Słynne proskrypcje, procesy polityczne, kończące się z reguły wyrokiem śmierci i konfiskatą majątku, wytępiły jego przeciwników. Pomagał mu w tym tłum donosicieli, którzy dochodzili do olbrzymich fortun, kupując za bezcen wystawione na licytacji dobra skazanych. Reakcja arystokratyczna ograniczyła prawa trybunów ludu i komicjów, czyli zgromadzeń ludowych, rządy znalazły się znów w rękach senatu i rodów senatorskich.

Sulla był dyktatorem, gdy Cezar doszedł lat męskich. Ożeniony z córką Cynny, głównego sojusznika Mariusza, nie usłuchał dyktatora, gdy ów kazał mu się z nią rozwieść. Opłacił to utratą części majątku i odebrano mu godność kapłana Jowisza. Lecz wolał zejść ludziom z oczu, jakiś czas krył się w górach, wreszcie popłynął do Azji Mniejszej. Mitrydates znów zaczął wojnę, Cezar znalazł się wśród obrońców Mityleny. Po śmierci Sulli wrócił do Rzymu i śledził uważnie, jak zaczyna się kruszyć konstytucja arystokratyczna przywrócona przez zmarłego dyktatora.

W roku 77 po raz pierwszy wystąpił publicznie, oskarżając Dolabellę, byłego prokonsula Macedonii, o nadużycia. Proces przegrał, tak jak i podobny w następnym roku przeciw innemu zdziercy, ale opinii narzucił przekonanie o sprzedajności sądów senatorskich.

Było ono aż nadto uzasadnione. Istniały ustawy, nawet surowe, przeciw nadużyciom popełnianym przez drapieżnych prokonsulów i propretorów, zarządzających prowincjami, lecz mały był z nich pożytek. W sądzie złożonym z senatorów winowajca pochodzący z tej samej sfery mógł liczyć na pobłażliwość kuzynów. Uważano, że jedyną radą jest odebrać senatorom sądy w sprawach tego rodzaju i oddać je trybunałom złożonym z przedstawicieli drugiego stanu, czyli rycerzy rzymskich. Należeli do nich bogaci finansiści, których olbrzymie dochody szły ze spekulacji, z lichwy, z budowy i wynajmu domów czynszowych, z różnych przedsiębiorstw i dostaw państwowych, wreszcie z dzierżawy danin i podatków.

Państwo rzymskie nie zbierało podatków bezpośrednio, tylko nakładało na każdą prowincję określone kwoty, które obowiązywali się wpłacać do skarbu publicani, czyli dzierżawcy danin, i już ich sprawą było, w jaki sposób odbiorą je od podatników. Publicani łączyli się w towarzystwa, można by rzec akcyjne, ponieważ jeden człowiek nie mógł sprostać kosztom i samej daniny, i jej ściągnięcia, nie mówiąc o ryzyku, na jakie narażały go wojny, zamieszki wewnętrzne, nieurodzaje, klęski żywiołowe powodujące niewypłacalność tego lub innego kraju. Utrzymywali liczny personel biuralistów i celników. Mieli pomoc w tych wszystkich Rzymianach, których gnał do prowincji własny interes. Byli to dostawcy wojskowi, armatorzy, kupcy, handlarze niewolników, pośrednicy, agenci wielkich panów rzymskich mających w prowincji swoje dobra albo interesy finansowe. Oni to właśnie tworzyli owe związki obywateli rzymskich, conventus civium Romanorum, o których parokrotnie wspomina Cezar, rodzaj klubów czy "domów rzymskich" na obczyźnie. Stanowili wielką siłę zarówno ekonomiczną, jak i polityczną, byli wśród tubylców arystokracją otoczoną majestatem obywatelstwa rzymskiego. Dumni i chciwi, przychodzili do kraju biedni, a wkrótce dorabiali się majątku.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach