Kultura Antyczna
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Kultura antyczna > Eseje > Witruwiusz i jego dzieło  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Z pierwszej ręki poznajemy również zasady poszukiwania wody pitnej i prowadzenia akweduktów na długich dystansach, poprzez góry i doliny. Witruwiusz został bowiem zaangażowany za rządów Augusta do służby wodnej miasta Rzymu. Należało do niej stałe naprawianie wodociągów, budowanie nowych, czuwanie nad prawidłowym rozdziałem wód. Było to niezmiernie odpowiedzialne zadanie. Rzym, położony na bagnach, nad rzeką o zasolonej wodzie, bez akweduktów nie mógł istnieć. Wiedzieli o tym barbarzyńscy wodzowie, którzy kilka wieków później przecinali życiodajne wodne nitki. Za rządów Augusta nic jednak miastu nie zagrażało. Cesarz uczynił zwierzchnikiem służby wodnej Marka Agryppę, męża swej jedynej córki Julii. Jemu to miał służyć pomocą Witruwiusz.

Niezmiernie ważne dla historii rzymskiej techniki budowlanej są uwagi poświęcone produkcji masy cementowej złożonej z wapna, wody i - co najważniejsze - z kopalnych popiołów zamiast piasku. Masa ta osiągała po zastygnięciu twardość skały.

Poświęciłam nieco uwagi poglądom Witruwiusza na malarstwo ścienne. Otóż te rozdziały dzieła stały się podstawą podziału malowideł pompejańskich na cztery style (nazwa niezbyt fortunna, ale tradycyjnie używana), czyli cztery typy, a zarazem cztery fazy dekoracji. W konsekwencji ustalona została chronologia rzymskiej dekoracji ściennej od około 80 roku p.n.e. do roku 79 n.e. (wybuch Wezuwiusza). Pierwszy krok, z tekstem Witruwiusza w ręku, na ruinach Pompejów uczynił August Mau. Następnie badania te podjęła cała rzesza archeologów XIX i XX stulecia.

W drugiej połowie XX wieku, kiedy archeologia klasyczna oddaliła się od badań nad sztuką, Witruwiusz został doceniony jako historyk techniki starożytnej. Pamiętajmy, że trwały grunt pod nogami znalazł nie jako architekt-budowniczy, lecz jako konstruktor i konserwator machin wojennych. Z prawdziwym znawstwem kreśli też dzieje wynalazków technicznych od najprostszych, jak pług, miech, prasa, waga, po bardziej skomplikowane. Wymienić wśród nich można warsztat tkacki, tokarkę, pompę. I wreszcie coś niespodziewanego - licznik przebiegu drogi przez wóz konny lub nawet okręt! Dopiero po tym erudycyjnym wstępie opisuje Witruwiusz zasady konstrukcji machin oblężniczych i innych wojennych, jak tarany, balisty, nieco tajemnicze skorpiony i inne.

Dla historyków sztuki starożytnej niezwykle pożyteczne pozostają wiadomości o technikach zdobniczych. Wymienię tu przykładowo jedno tylko świadectwo o stosowaniu rtęci przy pozłacaniu powierzchni metalowych. Ten tekst pozwolił wyjaśnić użycie niezwykłego stopu przy odlewaniu słynnych koni św. Marka zdobiących do niedawna wenecką bazylikę (obecnie na dachu stoją kopie, a oryginały ukryte są we wnętrzu dla zabezpieczenia przed kwaśnym deszczem i innymi zagrożeniami atmosferycznymi). Stop ten w 90% składa się z miedzi. Jest to więc niemal czysty metal, co wprawdzie zmniejszało jego twardość, lecz ułatwiało wsiąkanie w powierzchnię figur amalgamatu rtęci i złota. Zastosowanie tej techniki, nie poświadczonej w okresie klasycznym, nakazuje odrzucić datowanie słynnego zaprzęgu na IV wiek p.n.e. Nie są więc to "rumaki Lizypa", lecz grupa wykonana najprawdopodobniej w IV wieku n.e. dla ozdoby hipodromu w Konstantynopolu.

Czy jest szansa, że Witruwiusz będzie nadal pożyteczny? Trudno bawić się w przepowiednie. Nauka, nawet humanistyka, rozwija się gwałtownie i w sposób trudny do przewidzenia. Najszybciej chyba wygasa wartość praktyczna dzieła. Nikt już nie prowadzi wykopalisk ze starożytnym tekstem w podręcznej torbie. Żaden architekt nie wznosi pseudoantycznych budowli, bo dawno wyszły z mody, i żaden czeladnik nie zdaje egzaminu mistrzowskiego z "bramy doryckiej" albo kapitelu korynckiego. Natomiast wartość teoretyczna dzieła trwa nadal. Toczy się ciągle dyskusja nad tekstem i mnóstwo problemów pozostało do rozwiązania.

Na pierwszym miejscu należy wymienić sprawę dobrych proporcji, czyli eurytmii, ideał piękna w architekturze, porządki architektoniczne, zwłaszcza dorycki z wyjątkowo skomplikowaną regułą tryglifów, a także genezę owych porządków, rolę architektury drewnianej. Tekst Witruwiusza stanowi punkt wyjścia do badań nad funkcją i kształtem bazylik cywilnych oraz nad rozwojem teatru w starożytności. Na tekście tym oparte są rozważania nad rozplanowaniem miast greckich i rzymskich. Długo jeszcze można by wymieniać "problemy witruwiańskie" i ich pochodne, ale są to sprawy powszechnie znane.

Należą się też na pewno Witruwiuszowi słowa uznania za osiągnięcia dydaktyczne. Jest to prawdziwie modelowy podręcznik zarazem pouczający i ciekawy, świetny materiał do wykładów, w którym dziś jeszcze niewiele należałoby zmienić. Witruwiusz był urodzonym dydaktykiem.

Witruwiusz, przeciętny rzymski obywatel z przeciętnej rzymskiej rodziny, otrzymał staranne wychowanie w duchu republikańskim i gruntowne wykształcenie.

Karierę zaczął w młodym wieku, z całą pewnością jako architekt-budowniczy. Jedyna jednak budowla, którą się kilkakrotnie chwali na kartach swojej książki, to bazylika w Fanum (Colonia Fanensis) w Umbrii. O innych budowlach nie pisze, więc pewnie ich nie było, a może nie były udane?

Następna faza kariery zawodowej to konstruowanie machin wojennych oraz ich konserwacja w służbie Juliusza Cezara, a następnie Oktawiana - późniejszego cesarza Augusta. Za rządów tego władcy wchodzi w służbę wodną u boku Marka Agryppy. Zapewne po kilku latach niemłody już inżynier zarzucił ostatecznie swój zawód, aby stać się wyłącznie pisarzem. Nie literatem oczywiście, lecz twórcą pierwszego w Rzymie, pierwszego po łacinie podręcznika architektury. Pisał go kilka lat i zapewne opublikował krótko przed śmiercią.

Dzieło istotnie przyniosło mu sławę, ale czy zdążył się nią nacieszyć - nie wiadomo. Stanowczo Witruwiusza los nie rozpieszczał. O ileż szczęśliwsze były losy jego dzieła!

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach