Matematyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat >  Matematyka >  Apologia matematyka    
  Jesteś tutaj
G. H. Hardy
Apologia matematyka
Przełożył Marek Fedyszak

© Cambridge University Press

1

Znalezienie się w sytuacji piszącego o matematyce to smutne przeżycie dla zawodowego matematyka. Zadaniem matematyka jest przecież robienie czegoś, dowodzenie słuszności nowych twierdzeń, wzbogacanie matematyki, nie zaś gadanie o tym, co zdziałał on lub inni matematycy. Mężowie stanu gardzą publicystami, malarze - krytykami sztuki, a fizjolodzy, fizycy i matematycy podzielają zazwyczaj to uczucie; nie ma szyderstwa większego i, na ogół, bardziej usprawiedliwionego niż drwienie z ludzi, którzy stają się objaśniaczami. Komentowanie, krytyka i wystawianie ocen to praca dla drugorzędnych umysłów.
Pamiętam, że kiedyś dowodziłem tej tezy w jednej z nielicznych poważnych rozmów, jakie toczyłem z Alfredem Housmanem.1 W swym poświęconym Leslie Stephenowi2 wykładzie, zatytułowanym Imię i natura poezji, bardzo stanowczo zaprzeczył, że jest krytykiem, lecz uczynił to w sposób, który wydał mi się wyjątkowo perwersyjny, wyrażając przy okazji podziw dla krytyki literackiej. Zaskoczył mnie tym i zgorszył.
Rozpoczął cytatem ze swojego wykładu inauguracyjnego, wygłoszonego dwadzieścia dwa lata wcześniej:

Nie potrafię stwierdzić, czy zdolność oceny dzieł literackich jest najlepszym darem, jaki Niebiosa mają w swoim skarbcu, lecz Bóg wydaje się tak uważać, z pewnością bowiem jest to dar, którego użycza najoszczędniej. Krasomówcy i poeci [...], choć rzadko spotykani w porównaniu z jeżynami, są zjawiskiem bardziej pospolitym niż powroty komety Halleya; krytycy literaccy pojawiają się jeszcze rzadziej [...]

A w dalszej części wykładu powiedział:

W ciągu tych dwudziestu dwóch lat pod pewnymi względami zrobiłem postępy, a pod innymi obniżyłem loty, lecz ani postęp nie był aż tak duży, bym został krytykiem literackim, ani regres tak głęboki, bym sobie wyobrażał, że nim jestem.
Wydało mi się rzeczą żałosną, że wielki uczony i znakomity poeta napisał coś takiego, i parę tygodni później, znalazłszy się u jego boku w refektorium, zaryzykowałem i powiedziałem mu to. Czy naprawdę chciał, żeby potraktowano jego słowa poważnie? Czyżby życie najlepszych krytyków naprawdę wydawało mu się porównywalne z życiem uczonego i poety? Spieraliśmy się o to przez całą kolację i myślę, że w końcu zgodził się ze mną. Nie wolno mi przypisywać sobie dialektycznego triumfu nad człowiekiem, który nie może już temu zaprzeczyć, ale słowa "może nie do końca" były jego odpowiedzią na pierwsze pytanie, a "chyba nie" - na drugie.
Można by mieć pewne wątpliwości co do odczuć Housmana i nie chcę twierdzić, że przeszedł na moją stronę; nie ma jednak żadnych wątpliwości co do odczuć ludzi nauki i w pełni je podzielam. Jeżeli zatem znajduję się w sytuacji człowieka, który zamiast rozpraw matematycznych pisze o matematyce, przyznaję się do słabości, zasługującej na wzgardę lub współczucie moich młodszych i bardziej energicznych kolegów po fachu. Piszę o matematyce, ponieważ - jak każdy inny matematyk, który przeżył sześćdziesiąt lat - nie mam już tyle świeżości umysłu, energii czy cierpliwości, by skutecznie wykonywać mój właściwy zawód.

Do góry

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach