Matematyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat >  Matematyka >  Apologia matematyka    
  Jesteś tutaj
G. H. Hardy
Apologia matematyka
Przełożył Marek Fedyszak

© Cambridge University Press
  Spis rzeczy
1     2    3     4     5    6   
7     8    9    10  11  12 
13  14  15  16  17  18 
19  20  21  22  23  24 
25  26  27  28  29 
Komentarz

3

Człowiek, który zaczyna usprawiedliwiać swoje istnienie i swoją działalność, musi postawić sobie dwa pytania. Po pierwsze - czy pracę, którą wykonuje, warto wykonywać, a po drugie - czemu ją wykonuje (bez względu na jej wartość). Pierwsze pytanie często okazuje się bardzo trudne, a odpowiedź na nie jest zniechęcająca, lecz mimo to większość ludzi uzna drugie pytanie za dość łatwe. Ich odpowiedzi, jeśli są szczere, przyjmują zwykle jedną z dwóch form; druga forma jest tylko skromniejszym wariantem pierwszej, ta zaś stanowi jedyną odpowiedź, którą musimy potraktować z całą powagą.

1. Robię to, co robię, ponieważ jest to jedyna rzecz, którą potrafię robić dobrze. Jestem prawnikiem albo maklerem giełdowym, albo zawodowym graczem w krykieta, gdyż mam prawdziwy talent do tego właśnie zajęcia. Jestem prawnikiem, ponieważ mam giętki język i interesują mnie niuanse prawne; jestem maklerem, ponieważ szybko i trafnie oceniam rynek; gram zawodowo w krykieta, gdyż potrafię niezwykle mocno uderzać kijem. Przyznaję, że może lepiej byłoby zostać poetą lub matematykiem, ale, niestety, nie mam talentu do takich zajęć.


Nie sugeruję, że w ten sposób może się bronić większość ludzi, ponieważ większość ludzi niczego dobrze robić nie potrafi. Lecz ów sposób jest w pełni skuteczny, gdy można go zastosować, nie popadając w niedorzeczność, co potrafi pokaźna mniejszość - może pięć, a może nawet dziesięć procent ludzi umie robić coś dość dobrze. Mniejszość tworzona przez tych, którzy potrafią coś robić naprawdę dobrze, jest znikoma, a liczba ludzi potrafiących dobrze robić dwie rzeczy jest zaniedbywalnie mała. Jeżeli ktoś ma jakikolwiek prawdziwy talent, powinien być gotów do wszelkich niemal ofiar, by rozwinąć go w pełni.
Ten pogląd wyznawał doktor Johnson:

Gdy powiedziałem mu, że poszedłem zobaczyć, jak [jego imiennik] Johnson jeździ na trzech koniach, odparł:
- Takiego człowieka należy zachęcać, proszę pana, bo jego wyczyny pokazują granice ludzkich możliwości [...].


W podobny sposób oklaskiwałby alpinistów, ludzi pokonujących wpław morskie cieśniny oraz szachistów, grających z zawiązanymi oczami. Jeśli o mnie chodzi, w pełni rozumiem wszelkie próby osiągnięcia w ten sposób nadzwyczajnych celów. Sympatyzuję nawet z kuglarzami i brzuchomówcami, a gdy Alechin i Bradman przymierzają się do pobicia swoich rekordów, odczuwam gorzki zawód, jeżeli doznają niepowodzenia. I w tym zarówno ja, jak i doktor Johnson zgadzamy się z większością ludzi. Jak trafnie stwierdził W. J. Turner, tylko pozerzy nie podziwiają tych, którzy mają prawo się pysznić.
Musimy, rzecz jasna, uwzględnić różnice w znaczeniu rozmaitych rodzajów działalności. Wolałbym być powieściopisarzem lub malarzem niż politykiem podobnej rangi; jest również wiele dróg do sławy, które większość z nas odrzuciłaby jako zgubne. Rzadko się jednak zdarza, by takie wartościowanie przeważyło szalę przy wyborze kariery, który prawie zawsze jest podyktowany ograniczeniami wrodzonych zdolności.
Poezja jest ważniejsza od krykieta, lecz Bradman byłby głupcem, gdyby poświęcił sport dla tworzenia kiepskich wierszyków (a chyba jest mało prawdopodobne, by mógł pisać dobre). Gdyby w krykiecie nie osiągnął takich wyżyn doskonałości, a jego poezja byłaby lepsza, wybór mógłby okazać się trudniejszy - nie wiem, czy wolałbym zostać Victorem Trumperem czy Rupertem Brookiem. Na szczęście takie dylematy zdarzają się bardzo rzadko.
Mogę dodać, że szczególnie mało prawdopodobne jest to, by wobec takiego dylematu stanął jakiś matematyk. Zwykle dość rażąco wyolbrzymia się różnice między procesami myślowymi matematyków i innych ludzi, ale talent do matematyki zalicza się bezsprzecznie do najbardziej wyspecjalizowanych, a matematycy jako grupa nieszczególnie wyróżniają się ogólną zręcznością i wszechstronnością. Jeżeli ktoś jest pod każdym względem matematykiem z prawdziwego zdarzenia, to można postawić sto do jednego, że jego prace matematyczne będą o niebo lepsze niż wszystko inne, co potrafi robić, i byłby głupcem, gdyby się wyrzekł przyzwoitej okazji do wykorzystania swojego jedynego talentu po to, by wykonywać podrzędną pracę w innej dziedzinie. Takie poświęcenie mogłaby usprawiedliwić tylko konieczność finansowa lub wiek.

Do góry

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach