7
Będę zakładał, że piszę dla Czytelników, których teraz przepełnia (lub przepełniał w przeszłości) duch ambicji. Pierwszym obowiązkiem człowieka, a w każdym razie człowieka młodego, jest być ambitnym. Ambicja to szlachetna pasja, która może przybierać wiele postaci; w ambicjach Attyli i Napoleona również było coś szlachetnego, ale najszlachetniejsza ambicja wyraża się w chęci pozostawienia po sobie czegoś o trwałej wartości.
To, co napiszę lub stworzę
Pomiędzy lądem i morzem,
Tu, gdzie piach równy leży,
Zanim noc ciemna przybieży?
Powiedz, jakie mam wyryć runy,
By fal powstrzymać tabuny,
Z czego twierdzę trwałą zbudować,
By w czas śmierci móc nie żałować.
Ambicja była siłą sprawczą prawie wszystkich największych osiągnięć. Ludzie ambitni w istotny sposób przyczynili się do szczęścia ludzkości. Żeby przytoczyć dwa słynne przypadki - czy Joseph Lister i Louis Pasteur nie byli ambitni? Albo, skromniej, King Gillette i William Willett? Kto ostatnimi czasy bardziej przyczynił się do naszej wygody niż oni?
Szczególnie dobrych przykładów dostarcza fizjologia, ponieważ jest nauką w oczywisty sposób pożyteczną. Musimy się wystrzegać częstego wśród apologetów nauki błędu, który, na przykład, popełnił profesor A. V. Hill; chodzi o błędne założenie, że ludzie, których praca przynosi ludzkości najwięcej korzyści, wykonują ją z myślą o tych korzyściach; że - mówiąc krótko - fizjolodzy mają bardzo szlachetne serca. Fizjologa na pewno raduje myśl, że jego praca będzie może dobrodziejstwem dla rodzaju ludzkiego, lecz motywów, które dostarczają inspiracji i siły do jej wykonywania, nie sposób odróżnić od pobudek filologa klasycznego lub matematyka.
Istnieje wiele bardzo zacnych intencji, którymi ludzie mogą się kierować, podejmując badania naukowe, ale trzy z nich są ważniejsze od reszty. Pierwsza (bez której pozostałe nie zdadzą się na nic) to ciekawość intelektualna, chęć poznania prawdy. Następną jest duma zawodowa, pragnienie czerpania satysfakcji z własnych osiągnięć, wstyd, który ogarnia każdego szanującego się rzemieślnika, gdy jego praca okaże się niegodna jego talentu. I wreszcie ambicja, pragnienie sławy oraz zapewnienia sobie wysokiej pozycji, a nawet władzy lub pieniędzy, które to ze sobą niesie. Być może przyjemnie jest myśleć po wykonaniu pracy, że uszczęśliwiło się innych lub ulżyło ich cierpieniom, chociaż nie dlatego ją wykonaliśmy. Gdyby więc matematyk, chemik lub nawet fizjolog powiedział mi, że siłą napędową jego działania jest pragnienie wyświadczenia dobrodziejstw ludzkości, nie uwierzyłbym mu (ani nie myślałbym o nim lepiej, uwierzywszy). Głównymi jego motywami były bowiem te, które wymieniłem i w których z pewnością nie ma nic, czego porządny człowiek musiałby się wstydzić.