Matematyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat >  Matematyka >  Apologia matematyka    
  Jesteś tutaj
G. H. Hardy
Apologia matematyka
Przełożył Marek Fedyszak

© Cambridge University Press
  Spis rzeczy
1     2    3     4     5    6   
7     8    9    10  11  12 
13  14  15  16  17  18 
19  20  21  22  23  24 
25  26  27  28  29 
Komentarz

Komentarz

Profesor Broad i dr Snow zwrócili mi uwagę, że jeżeli mam sporządzić rzetelny bilans dobra i zła, uczynionego przez naukę, nie mogę się poddawać obsesji jej wpływu na wojnę, i że nawet jeżeli myślę o tym wpływie, powinienem pamiętać, iż nauka wywołuje wiele innych bardzo ważnych, nie tylko niszczących, skutków. Tak więc (nawiązując do drugiej tezy) muszę pamiętać, że:

a) zaangażowanie całej ludności w działania wojenne jest możliwe tylko dzięki naukowym metodom;
b) nauka znacznie zwiększyła potęgę propagandy, którą wykorzystuje się prawie wyłącznie do złych celów;
c) nauka uczyniła neutralność czymś prawie niemożliwym lub nie mającym znaczenia, tak że nie ma już wysp pokoju, z których po wojnie można by stopniowo propagować rozsądek i pomagać w odbudowie.

Wszystko to, rzecz jasna, przemawia przeciwko nauce. Z drugiej strony, nawet jeżeli będziemy się przy tych argumentach upierać w sposób godny lepszej sprawy, trudno poważnie twierdzić, że zło czynione przez naukę nie jest całkowicie równoważone dobrem. Gdyby, na przykład, w każdej wojnie ginęło dziesięć milionów ludzi, nauka nadal powodowałaby zwiększenie przeciętnej długości życia. Krótko mówiąc, mój paragraf 28 jest stanowczo zbyt sentymentalny.
Nie kwestionuję słuszności tych krytycznych uwag, lecz z powodów, które wyłuszczam w przedmowie, uznałem, że nie mogę uwzględnić ich w mojej książce i poprzestaję na ich wyliczeniu w tym miejscu.
Dr Snow poczynił również interesującą drobną uwagę na temat paragrafu 8. Jeżeli przyznamy, że "o Archimedesie będzie się pamiętać nawet wówczas, gdy zaginie już pamięć o Ajschylosie", to czyż sława matematyczna nie jest trochę zbyt anonimowa, by dawać pełną satysfakcję? Moglibyśmy stworzyć dość spójny obraz osobowości Ajschylosa (a tym bardziej, rzecz jasna, osobowości Szekspira lub Tołstoja) tylko na podstawie ich dzieł, podczas gdy Archimedes i Eudoksos pozostaliby jedynie nazwiskami.
J. M. Lomas sformułował tę tezę bardziej sugestywnie, gdy przechodziliśmy obok kolumny Nelsona na Trafalgar Square: Czy gdyby mój posąg miał stanąć na kolumnie w Londynie, wolałbym, by kolumna była tak wysoka, że posąg byłby niewidoczny, czy na tyle niska, by można było rozpoznać rysy twarzy? Ja wybrałbym tę pierwszą możliwość, a dr Snow, jak przypuszczam - tę drugą.

Do góry

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach