Informacje
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Informacje > Nowinki 2000-2002 > Astronomia > Nowinka z dn. 23-12-2002  
 Jesteś tutaj
nowinka:
Dwie z dwóch
autor:
Jarosław Włodarczyk
z dnia:
23-12-2002





Dwie z dwóch
Nie dziwmy się, słysząc, że w środku jednej z galaktyk odkryto dwie supermasywne czarne dziury, krążące wokół siebie. We Wszechświecie bowiem na porządku dziennym są zderzenia galaktyk, w wyniku których te gwiezdne wyspy zlewają się ze sobą, łącząc swoje zasoby.

Jak wiemy z codziennego doświadczenia, kolizje biorą się stąd, że rozmiary obiektów są porównywalne z odległościami między nimi. W wypadku ciał astronomicznych, takich jak gwiazdy w galaktyce, do zderzeń właściwie nie dochodzi. W otoczeniu Słońca średnia odległość między gwiazdami jest kilka milionów razy większa od promienia gwiazdy. Z galaktykami rzecz ma się inaczej: w grupie galaktyk, do której należy Droga Mleczna, czyli w Układzie Lokalnym, odległości między galaktykami są zaledwie dziesięciokrotnie większe od ich rozmiarów. Tak więc do galaktycznych zderzeń dochodzi stosunkowo często i ich efekty astronomowie nauczyli się już rozpoznawać. Są to na przykład deformacje galaktycznych dysków, pojawienie się w galaktyce obszarów, w których z wielką intensywnością rodzą się gwiazdy, czy... podwójne jądra galaktyk. Wiele z tych cech "galaktyki po przejściach" ma galaktyka NGC 6240, leżąca w gwiazdozbiorze Wężownika.

Nieregularna galaktyka NGC 6240 zawiera obszary, w których obserwujemy gwałtowne powstawanie gwiazd. Badania przeprowadzone na falach radiowych, w podczerwieni i świetle widzialnym ujawniły, że NGC 6240 ma dwa jasne jądra. Fot. NASA/STScI.

Do najciekawszych cech NGC 6240 należy jej podwójne jądro, które jest też źródłem promieniowania rentgenowskiego. Taka emisja w zakresie wysokich energii jest znakiem rozpoznawczym obiektów, zawierających czarną dziurę: czarna dziura, ściągając na siebie materię, rozgrzewa ją do temperatury rzędu miliona stopni, w której materia staje się właśnie źródłem promieni X. Do niedawna jednak istniejące teleskopy rentgenowskie miały zbyt małą zdolność rozdzielczą, by astronomowie mogli rozstrzygnąć, jaka jest natura emisji rentgenowskiej centrum NGC 6240. Aż pojawił się satelita Chandra...

Chandra to chluba współczesnej astronomii rentgenowskiej. Teleskop ten został umieszczony na orbicie okołoziemskiej w lipcu 1999 r. i dzięki kilkadziesiąt razy większej zdolności rozdzielczej niż wcześniejsze tego rodzaju instrumenty dokonał już wielu interesujących odkryć, o których nie raz już w Wirtualnym Wszechświecie pisaliśmy. Nic więc dziwnego, że Stefanie Komossa i Guenther Hasinger z Instytutu Fizyki Pozaziemskiej im. Maxa Plancka w Niemczech oraz ich współpracownicy postanowili wykorzystać Chandrę do zbadania natury podwójnego jądra NGC 6240.

Rentgenowski obraz jądra NGC 6240, uzyskany przez satelitę Chandra. Dwa jasne, niemal punktowe źródła, pokazane w zbliżeniu, są związane z supermasywnymi czarnymi dziurami, oddalonymi od siebie o mniej więcej 3 tysiące lat świetlnych. Fot. NASA/CXC/MPE.

Obrazy rentgenowskie wydają się jednoznacznie wskazywać, że podwójne jądro galaktyki w Wężowniku tworzą dwie supermasywne czarne dziury, okrążające się wzajemnie w odległości około 3 tysięcy lat świetlnych (Słońce dzieli od najbliższej gwiazdy nieco ponad 4 lata świetlne). Najoczywistsza interpretacja zakłada, że mamy tu do czynienia z jądrami dwóch galaktyk, które zlały się ze sobą, tworząc układ NGC 6240. A zatem stał się on jednym z ciekawszych obiektów dla astronomów, badających ewolucję galaktyk.

Szkoda tylko, że zderzenia galaktyk i związane z nimi procesy zachodzą w długiej w porównaniu z ziemskim życiem skali czasowej. Na przykład wiele wskazuje na to, że dwie czarne dziury w NGC 6240 będą krążyły wokół siebie po coraz ciaśniejszych orbitach, aż wreszcie spadną na siebie, wywołując gigantyczną eksplozję. Tyle że do zderzenia czarnych dziur dojdzie dopiero za kilkaset milionów lat. Chociaż z drugiej strony, skoro od NGC 6240 dzieli nas około 400 milionów lat świetlnych, do kolizji czarnych dziur mogło już tam dojść...

Jarosław Włodarczyk
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach