Informacje
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Informacje > Nowinki 2000-2002 > Fizyka  
 Jesteś tutaj

JAMES CLERK MAXWELL

Władysław Natanson





[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

Władysław Natanson
JAMES CLERK MAXWELL
(Z "Widnokręgu nauki", Lwów-Warszawa 1934)


I

Rodzinne dzieje Clerków z Penicuik, w Midlothian, możemy śledzić wręcz nieomal do szesnastego stulecia. Pierwszy baronet w wieku XVII odznaczył się w życiu politycznym ojczyzny; jego syn, sir John Clerk, powołany w r. 1707 na lorda Szkockiej Szachownicy, pracował długo i pożytecznie w wysokich urzędach. Kiedy Jerzy, młodszy syn dygnitarza, poślubił pannę Dorotę Maxwell, dziedziczkę posiadłości Middlebie w Kirkucdbrightshire, weszło w zwyczaj w rodzinie, że właściciel tej ziemi łączył dwa dawne miana w nowym nazwisku. Mr George Clerk Maxwell, jak pisał się zatem, odziedziczył wkrótce godność baroneta oraz dobra Penicuik po starszym swym bracie; ale wplątawszy się lekkomyślnie w spekulacje górnicze, postradał znaczną część rodowitej dziedziny i część rodowitej dziedziny i osobistego majątku.

Wnuk Jerzego, mr John Clerk Maxwell, właściciel pozostałych z Middlebie resztek, adwokat przy trybunałach edynburskich, nie obdarzony bynajmniej liczną klientelą ani też zamiłowaniem do prawniczego zawodu, pojął za żonę, w r. 1826, miss Frances Cay, córkę sędziego-admirała Szkocji, dzielną i rozumną niewiastę, która potrafiła kierować kochającym małżonkiem i wdzięcznym jej domem. W pięć lat po ślubie, dnia 13 czerwca 1831 roku, urodził się państwu Clerk Maxwell syn James, drugie i ostatnie ich dziecko. Lecz jeszcze przed przyjściem na świat tego potomka państwo Johnowie, nabywszy w sąsiedztwie Middlebie niewielką posiadłość Glenlair, postanowili wyprowadzić się z miasta; z kamienistego pustkowia wytrwałą ich pracą wyrosła miła siedziba, powstało gniazdo rodzinne, pełne wspomnień dla syna i uroku przywiązań.

Glenlair jest położone na zachodnim brzegu rzeki Urr albo Orr, o siedem mil angielskich od Castle Douglas, u stóp urwisk lesistych i zasłanych mchem skalnych załamań. Kraj to malowniczy, ów Galloway w Szkocji, kraj surowy i twardy, z groźnych widoków słynący; jak powszechnie wiadomo, zaraz po stworzeniu świata wylądowały tam diabły, niosąc duże kosze, niby rybackie, wyrobione z łoziny. Kraj to jest dziwny i tęskny milczeniem dni sinych, dni sennych, nocy pieszczotliwie zdradzieckich; kraj smutny pustką rozstajów, trzęsawisk, zwalizną cudacznych łomów i głazów strzaskanych. Mieszkańcy są, jak ich ziemia, twardzi, nieustępliwi, uparci; żyją pracowicie, ubogo, oszczędnie; obcym nieufni, są małomówni, mrukliwi; porozumiewają się między sobą krótkimi, urywanymi zdaniami, w szczeciniastym dialekcie, pełnym nazw, wołań i przezwisk iście pogańskich.

Dom państwa Clerk Maxwell był szczupły, zbudowany z szarego, wnet ciemniejącego kamienia; otaczał go mały ogród z sadem warzywnym, pielęgnowanym starannie; tuż zaraz wznosiły się skromne zabudowania folwarczne. Życie w Glenlair płynęło spokojnie. Droga do Edynburga wydawała się daleka i trudna; z rzadka udawano się w podróż, w okolicznościach poważnych. Powozów nie widywano w Kirkcudbrightshire; angielska potrzeba komfortu byłaby tam wywołała tylko zgorszenie. Jeżdżono lekką bryczuszką, wysoko na dwóch kołach wiszącą; w niedzielę na nabożeństwo szkocki laird wybierał się konno do parafialnego kościoła. Kościół ten stoi jeszcze dziś w Parton, opodal romantycznego Loch Ken; zadumany jest i spokojny ów nieduży kościółek, przyciśnięty potulnie do mrocznej wieży zębatej, która pełni straż baczną; dokoła drzewa stare, zmęczone, z którymi wiatr igra. Trzyletni chłopczyna, z buzią pucołowatą i noskiem leciutko zadartym, przyjeżdżał do Parton w objęciach ojca, uradowany, szczęśliwy; po upływie kilkudziesięciu lat wrócił tu twórca, nieporównany myśliciel, przywódca ludzkiej nauki; powrócił, ażeby wypocząć w cieniu tych smutnych lip, pod oną czujną basztą obronną, w łagodnym poplusku jeziora, w żałosnym jęku wichrów północnych. James Clerk Maxwell pochowany jest w Parton.


[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach