Informacje
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Informacje > Nowinki 2000-2002 > Fizyka  
 Jesteś tutaj

JAMES CLERK MAXWELL

Władysław Natanson





[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

IV

W roku 1841, gdy James ukończył lat dziesięć, ojciec zawiózł go do Edynburga i zapisał do szkoły. The Edinburgh Academy, gdzie przez sześć lat następnych miał pobierać nauki, była dobrą szkołą, przez arcydiakona Williamsa była prowadzona starannie. Ale nauczanie szkół średnich, zwłaszcza szkół wielkich, publicznych, polega zazwyczaj, niestety, na procederach rutyny. Bez ofiar zapału, bez natchnień artyzmu, czy podobna jest uczyć i wychowywać, umysły budzić, rozwijać, duszom kształty poddawać?

W szkole wychowują zresztą chłopca przeważnie koledzy. Gdy pewnego mglistego listopadowego poranku w jednej z sal Akademii pojawił się nieduży chłopczyna w bujnej w loczki czuprynie, bystrych oczętach i nosku ciekawie wietrzącym, gdy ukazał się na nim strój, niebywały w tych murach: bluza z tweed szarej domowej, własnoręcznie przez mr Johna, ojca, skrojona, oraz w kwadratowe, na klamrę zapięte, rzetelnie gallowidejskie trzewiki - było to więcej, doprawdy, znacznie było to więcej, aniżeli mogli wytrzymać gentlemeni drugiej klasy Instytutu Czcigodnego Rektora Williamsa. Odgadnąć ciąg dalszy jest bardzo łatwo. Zaczęło się od zapytań: - I któż to popełnił te buty? - skończyło się zaś w mgnieniu oka na żywiołowej bijatyce, z której bohater tej opowieści wyszedł ze strzępami koronkowego kołnierza i spódniczką w łachmanach. Na Heriot Row, gdzie James mieszkał u ciotki, pani Wedderburn, początek ten studiów musiał sprawić opłakane wrażenie; ale chłopak był raczej zdziwiony, ubawiony niż gniewny. Następne dni szkolne nie były lepsze. Koledzy uznali nowego przybysza za nieokrzesanego, tępawego dzikusa i streścili jednomyślny ten wyrok w wymownym przydomku: Dafty; chłopiec znosił to obojętnie i chłodno, zamykając się w sobie, odsuwając się od wrogiej i bezmyślnej zgrai. "Rozumiał tych, którzy go nie rozumieli - pisze Lewis Campbell, rozmiłowany biograf - taki był jego odwet jedyny". Jedyny bez wątpienia - na zewnątrz. Zimnym pozostawiała go również łacina, którą suchy p. Carmichael, nauczyciel, monotonnie wklepywał do główek przy pomocy liniału.

W domu ciotki panowały inne nastroje. Pani Isabella, wdowa po wybitnym i zasłużonym prawniku, słynna niegdyś gwiazda edynburskich salonów, zwana powszechnie Daisy, Stokrotką, łączyła wytworność i wykształcenie z dobrocią, prostotą, z przywiązaniem gorącym do rodziny, do tradycyj, do wszystkiego, co dobre i piękne. A jedyna jej córka Jemima, duma i szczęście matki, wesoła, prześliczna panna (osiem lat od Jamesa starsza), miała zdolności, zamiłowania i wrażliwość prawdziwej artystki. Chłopiec rozwijał się bystro pod miękką, pieszczotliwą opieką; żłobiły się w nim trwałe rysy subtelnej, szlachetnej, zarazem bogatej i twórczej natury. Uczył się rysunków, rytownictwa i innych prac ręcznych od uroczej kuzynki; budziło się jego poczucie przestrzenne, jego upodobanie w obrazach jasnych, konstrukcyjnych, wzrokowych. Pani Isabella otworzyła przed młodzieniaszkiem swą bibliotekę. Czytał Swifta, Drydena, Samuela Butlera; czytywał nawet grube, jak siekierą rąbane, rozprawy i dzieła pana Tomasza Hobbesa z Malmesbury. Niejeden pedant byłby oburzony zapewne, widząc taką literaturę w rękach chłopca kilkunastoletniego; lecz pani ciotka miała w tych sprawach inne, uśmiechem mądrości przepojone mniemanie. Być może, iż w Gulliver's Travels przyszły słynny uczony znalazł namiętną, złą napaść na Wielką Akademię w Lagado, której członkowie usiłowali wyciągać promienie słoneczne z ogórków i domy budować, poczynając od dachu; czy przejął się wówczas pogardą względem korporacyj uczonych? Wiemy, że w grudniu 1843, gdy nie miał jeszcze lat pełnych trzynastu, zaprowadzony przez ojca, słuchał obrad Edynburskiej Royal Society i zachwycony tymi odwiedzinami, wspominał je długo, dumnie, radośnie, jako wielkie zdarzenie młodego żywota. Dowiadywał się może od Samuela Butlera jako astronomowie angielscy mysz w teleskopie mieli poczytać za potwór olbrzymi na powierzchni księżyca; pomysł, którego La Fontaine nie omieszkał skwapliwie powtórzyć w księdze VII swych Bajek. Ale James, czytając, musiał uśmiechnąć się wówczas dość litościwie: o budowie teleskopów (i o rozwadze astronomów) poinformowany był znacznie dokładniej aniżeli autor Hudibrasa; gdy był uczniem w szkole, studiował już własności światła spolaryzowanego, a po odwiedzinach u Nicola, wynalazcy słynnego pryzmatu, zakochał się w optyce.

Poważniejsza mogła być sprawa z Hobbesem. Gdy jednak młodzieniec w jego pismach spostrzegał, jak były amanuensis Francis Bacona radził sobie z fizyką i rozumowaniem matematycznym, musiał zgadzać się z Kartezjuszem, z Robertem Boyle i z Wallisem, którzy jednomyślnie piętnowali nieuctwo "naszego Lewiatana". Wallis pisał do Huygensa w styczniu 1659 roku:

Wydawało się rzeczą konieczną, ażeby ktoś z matematyków udowodnił... jak mało rozumie on z matematyki, w której czerpie swoją odwagę. I nie przeraża nas, że jego arogancja (jak o tym wiemy) wytryśnie brudną i nienawistną ku nam trucizną.

W późniejszych latach Maxwell niejednokrotnie powracał do pism filozofa i rozważał je skrzętnie. W kwietniu 1850 r. pisał do Campbella:

Warto czytać Hobbesa Leviathan i jego naukę o etyce; jest to jedyny autor, który ma stanowcze poglądy i przyznaje się do nich wyraźnie.

Pociągał go bez wątpienia styl pisarza, mocny, zwarty logicznie, bezwzględny. Ale gniewna, pełna nienawiści, zawzięta, zacięta, skrajna myśl Hobbesa jest przeciwieństwem spokojnej, wszechstronnie mądrej, szlachetnej twórczości Maxwella, jego czystej i pięknej, podniosłej potęgi.


[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach