Informacje
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Informacje > Nowinki 2000-2002 > Fizyka  
 Jesteś tutaj

JAMES CLERK MAXWELL

Władysław Natanson





[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

V

W obawie, by nie uronił nawet drobnego szczegółu z wielbionego żywota, Lewis Campbell zapisuje pod r. 1843, że kiedy James po raz pierwszy w życiu przez panią Wedderburn wzięty był do teatru, grano As You Like It owego wieczoru i pani Charles Kean była Rozalindą. Nie dziwimy się wyborowi Stokrotki; w Szkocji i w Anglii, jak przypomina nam hr. Piniński w cennych swych studiach, żak szkolny nieraz potrafi powtórzyć z pamięci spore ustępy z Jak wam się podoba.

As You Like It!
Jesteśmy w lesie; wierzby i sosny rosną pospołem z palmą i gajem oliwek; angielskie owieczki pasą się w towarzystwie zgłodniałej lwicy i żmij jadowitych. Jesteśmy w krainie muzyki, pieśni, poezji i wiosny, gdzie barwy i blaski, gdzie pląsy i czary splatają się w radość i w baśń upojenia. Książę, wygnaniec, z tronu zepchnięty, niegodziwie wyzuty, jest tutaj pogodny i zadowolony; bez wątpienia rozumie, że wydarta mu władza była tylko zazdrośnie nadzorowaną niewolą. Książę dostrzega, że przemoc jest niemoc; że spokój i wiedza czeka w nieprzebranym bogactwie bezmownego, otaczającego nas świata. Gdy zaś głosił takie tezy ze sceny edynburskiego teatru, miał na widowni młodego, lecz wdzięcznego słuchacza. Któż świetniej aniżeli chłopiec dwunastoletni miał w niedalekiej przyszłości potwierdzić, że "w drzewach przemawiają języki", że można czytać "księgi w wartkim strumieniu", a "w głazach i skale dosłuchać się najwyższych nauk moralnych"?

Po lesie przechadza się jeszcze inny romantyk, Jaques, mizantrop, gorzki szyderca; złożony z rozdźwięków i zgrzytów, jest dysonansem w ardeńskiej Arkadii. Niechętny to widz, który z ubocza spogląda na rwące wiry ludzkich pożądań. Nie ma w nim zgody i przyzwolenia na jutro; nie ma wyniesienia nad losy, którego już książę dostąpił. Jaques poznał życie i natrząsa się z życia; zna człowieka i człowiekiem pogardza; ale jeszcze ludziom zazdrości, jeszcze życia żałuje. Niewypłakana w nim gorycz, cierpka, gryząca; to jeszcze krnąbrne dziecko Natury.

Touchstone, trefniś nadworny, przybrał stosowne przezwisko. Składamy się przecież na ogół ze złota i z mniej szlachetnych duchowych pierwiastków; bystry dowcip bufona i jego logiczna odwaga jest dla nas właśnie jaspisem probierczym. Jeżeli nie zniesiemy cierpliwie jego dotknięć analitycznych, Touchstone z uśmiechem orzeknie: - Wielka to szkoda, że błaznu nie wolno powiedzieć rozsądnie, co mężowie rozsądni czynią po błazeńsku. - Ale Touchstone prawdziwie nie jest osobą, chodzącą po ziemi istotą; to ukryty sens faktów, ból życia, chór jego głupstwa, śmieszna i bolesna zawiłość wyroków; to jest smutna skarga naszych próżnych i kalekich wysiłków.

Na tle ułud mirażu i fantastycznej utopii, śród rezonerów omotanych pajęczyną rozmyślań swobodnie porusza się smukła, gibka, zręczna i wabna dziewczyna, wesoła, figlarna, błyskotliwa w dowcipie, cięta w słownej szermierce, rozpaplana w radości, roztryskana w swym szczęściu, kipiąca zdrowiem i życiem, wdziękiem promienna, mieniąca się wszystkimi barwami arcyniewieścich uroków. To Rozalinda. Jej słowa, szczebiotliwe i szybkie, nieraz dziecinne, to gromada uśmiechów; a każdy jej uśmiech jak pocałunek jest świeży i wonny. Dla ukochanego są jej żarty, pomysły, wszystkie błyski dowcipu, zabawy stroju, przebierań, udawań; dla Orlanda są dąsy, urazy, stęsknienia, przeskoki humoru, wszystkie spojrzenia jej oczu, wszystkie myśli, cała uwaga, lotne uniesienie jej duszy. Pojmuje to wszystko, rozumie Celia, słodka przyjaciółka i powiernica strzelistej panienki, gdy, zasypana gradem zapytań, "łatwiej jest - odpowiada - porachować atomy niż uczynić zadosyć niecierpliwości kochanki". Niebaczna Celia! nie rozważyła, że słucha jej chłopiec, który niebawem nawet uczonych nauczy, jak można liczyć w istocie i ważyć materialne atomy.

Rozalinda żartuje i bawi się swoim uczuciem, jak dziecko igra płomieniem. Uczy kochanka kochania i każda jej lekcja jest klejnotem zalotności wiosennej, jest arcydziełem pokusy. Sączy kroplę za kroplą niewysłowionego nektaru, aż wreszcie jest upojona i zwyciężona miłością. Cokolwiek powie, jest prawdziwe, ogromne; stoi za nią geniusz i podpowiada. Szekspir znał na wylot całą komedię i wszystkie tragedie kochanków; umie na pamięć ich zabiegi, wybiegi, ich podstępy przebiegłe, gniewy, utarczki i najmilsze kłótnie. Czego nie zakosztował, czego nie wycierpiał? Wie, jakie bywają rapsody rozpaczy i pacierze szczęścia; jak pali spiekota utęsknień, głucha i bezbrzeżna pustynia miłości. Wie, że tych udręczeń łakniemy; wie również, że najwyższa radość kochania pozostawia dziwny, niezrozumiały żal w sercu.

Prawdziwie żyjemy, gdy kochamy i gdy umieramy; miłość i śmierć dotykają w nas rdzenia istoty. Reszta jest zmorą wyrazów i Himalayą omamień.


[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach