Informacje
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Informacje > Nowinki 2000-2002 > Fizyka  
 Jesteś tutaj

JAMES CLERK MAXWELL

Władysław Natanson





[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

XVI

W r. 1853, gdy miał dwadzieścia dwa lata, Maxwell, bawiąc na wakacjach u rev. C. B. Taylera, rekora Otley, w Suffolk, niedaleko od Ipswich, rozchorował się bardzo poważnie. Państwo Tyler pielęgnowali chorego, jak gdyby ich własnym był synem. To przejście pozostawiło dziwnie trwałe ślady w duszy Maxwella. Cierpienia nas rzeźbią, kształtują, wyzwalają z mgły wrażeń; choroba, stłumiony odgłos przeznaczeń, uczy mocno, tłumaczy wiele. Rev. Tayler, zacny, nieśmiały, poruszał w rozmowach z rekonwalescentem wielkie pytania. Rzadkie zdolności młodzieńca, złączone ze skromnością, z prostotą, ze szczerym poddaniem się Wielkim Postanowieniom, wzruszały głęboko starego człowieka. Po dwudziestu i sześciu latach powtórzyło się podobne zjawisko. Rev. dr Guillemard, który rozmawiał po kilkakroć razy z Maxwellem w czasie jego ostatniej, bezlitosnej choroby, czuł się do głębi duszy wzruszony siłą moralną, której nigdy przedtem nie spotkał.

O świecie zewnętrznym Maxwell myślał jasno, konstrukcyjnie; myślał zgodnie z Naturą, znał jej tajemnice, bardziej niż ktokolwiek z ludzi współczesnych pojmował jej zarządzenia. Lecz samemu sobie wydawał się nieraz czymś niezrozumiałym, co góruje nad wytłumaczeniem. Krótko przed zgonem w rozmowie z profesorem F. J. A. Hortem powiedział: - What is done by what is called myself, is, I feel, done by something greater than myself in me: wiem, że jest we mnie coś, co mnie przewyższa; ono sprawia to wszystko, co przypisujemy mnie.

Człowiek wydaje się sobie czymś niepojętym, czego wytłumaczyć nie zdoła; czuje, że jest światem, chaotyczną mnogością, że jest labiryntem, którego dróg nie odgadnie, którego przejść nie wyśledzi. Świadomość narzuca się, świadomość jest faktem najmniej zaprzeczalnym; podziwiajmy tym bardziej, że jest nam niezrozumiała. Atom wydaje się bez porównania prostszym aniżeli świadomość; ale atom jest tylko ludzkim. Sztucznym utworem. Co jest, jest tajemnicą; nie pojmiemy niczego, co się kiedykolwiek ziściło.

Uczucia wiary gorącej, w słowach pełnych dziecięcej niemal ufności, głosi Hymn wieczorny, A Student's Evening Hymn, napisany przez Maxwella w Cambridge dn. 25 kwietnia 1853 roku.

Z rzadkich wyskoków, w których, jak na powierzchni słońca, tryskały płomienie, domyśleć się można, dokąd sięgało życie duchowe młodego człowieka. W Recollections of Dreamland (Wspomnienia z krainy marzeń), pisanych w Cambridge w czerwcu 1856, czytamy:

Ye would scoff were I to tell you how a guiding radiance gleams
On the outer world of action from my inner world of dreams.


Szydzilibyście, gdybym wam opowiedział, jak ukryty świat moich marzeń wiedzie słabym promieniem po obszarze poza mną leżącym moich działań, mych czynów.

Z tego utworu, przepojonego tęsknotą, przytaczamy kilkanaście wierszy w przekładzie Marii Konopnickiej:

Aż niespodzianie w mej pamięci wskrześnie
Drogi, tak dawno rzucony zakątek,
Z dolin w doliny przemykam jak we śnie
Aż w znaną ustroń, w dom stary pamiątek.

Cichy on stoi, przed chwilą złudzenia,
Płaszcz mgły go kryje, srebrnym szyty ściegiem,
Każdy w niej wzgórek w wyspę się zamienia,
Każdy skraj lasu jest tej toni brzegiem.

Na każdym wzgórku leżą owce siwe,
Czekając słońca w ros perłowych chłodzie,

A zając słuchy wyciąga trwożliwe,
Żer swój chwytając na nocnej gospodzie.

Dom stoi niemy, rannym skryty mrokiem,
W przyćmione szyby dzień patrzy nieśmiały,
Kiedy ja cichym i marzącym krokiem
W znane komnaty jak cień wchodzę biały.

Co! czy kołowe czas skończył obroty,
Czy znowu dawne wracają się lata,
Czy w kraju marzeń jest gdzieś skarbiec złoty
Tego, co mija w czasie i ulata?...

("Światło", miesięcznik wydawany przez J. J. Boguskiego, rocznik I, Warszawa 1900, pp. 283-284).


[I]  [II]  [III]  [IV]  [V]  [VI]  [VII]  [VIII]  [IX]  [X]
[XI]  [XII]  [XIII]  [XIV]  [XV]  [XVI]  [XVII]  [XVIII]  [XIX] 

[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach