Tegoroczna literacka Nagroda Nobla stanowi mimo wszystko zaskoczenie. Otrzymał ją węgierski pisarz Imre Ketresz, bardziej znany za granicą niż we własnym kraju, a w Polce niemal nieznany.
Polski czytelnik może na razie zapoznać się tylko z jedną powieścią Węgra: jego "Los utracony" (wydany na Węgrzech w 1975 r.) właśnie ukazał się w tym roku w przekładzie na język polski. Jak pisze polski wydawca, w powieści tej Kertesz "koszmar obozu przedstawił [...] z autobiograficznej perspektywy ufnego chłopca, przyjmującego grozę obozowego życia z podobną prostotą, z jaką powieść jest napisana. Właśnie dzięki powściągliwości książka ta jest tak wiarygodna i przejmująca, że krytycy uważają ją za arcydzieło literatury światowej".
Kertesz (ur. 1929, pochodzący z budapeszteńskiej rodziny żydowskiej) był więźniem Oświęcimia (1944) i Buchenwaldu (skąd oswobodzono go w 1945 r.). W uzasadnieniu swego werdyktu komitet Noblowski podał, że przyznał nagrodę "za dzieło, które przeciwstawia kruchą egzystencję jednostki despotycznemu barbarzyństwu historii".
W przyszłym roku zostaną wydane po polsku jeszcze dwie książki Kertesza - "Fiasko" i "Kadysz dla nienarodzonego dziecka", które wspólnie z "Losem utraconym" stanowią trylogię.
|