Uczeni osiągają kolejne stopnie wtajemniczenia, badając wpływ picia wina i/lub piwa na nasze zdrowie. Internetowy serwis czasopisma "Nature" relacjonuje wyniki badań, jakie w tym roku zostały opublikowane w dwóch periodykach: "Archives of Internal Medicine" oraz "Journal of Epidemiology and Community Health".
Wszystko zaczęło się od tzw. francuskiego paradoksu, o którym zaczęto głośno mówić na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku: chociaż dieta Francuzów i Amerykanów jest zbliżona pod względem zawartości tłuszczów, ci drudzy częściej doświadczają zawałów. W 1995 r. pojawiły się pierwsze wyniki badań, które sugerowały, że umiarkowane picie wina obniża ryzyko zawału, udaru, a nawet zapadnięcia na niektóre postaci raka. Tylko że wino zawiera w sobie wiele różnych składników. Które z nich tak dobroczynnie wpływają na ludzkie zdrowie? - odpowiedź na to pytanie nie była łatwa i, rzecz jasna, wymagała dalszych badań. (Wirtualny Wszechświat relacjonował wyniki niektórych z nich, na przykład w Inteligencja wyskokowa? oraz Dla pań - piwo!).
Dwie opublikowane ostatnio prace - pierwsza, w "Archives of Internal Medicine", będąca podsumowaniem badań blisko 700 Duńczyków; druga, która ukazała się w "Journal of Epidemiology and Community Health", dotycząca trunkowych nawyków Hiszpanów - przenoszą jednak akcent z napoju wytwarzanego z fermentujących winogron na status społeczny go spożywających. Autorzy artykułów sugerują, że ich lepszy stan zdrowia nie tyle wynika z dobroczynnych skutków picia wina (przeciwstawianego często spożywaniu piwa), co z wyższej pozycji na społecznej drabinie, związanej z gruntowniejszym wykształceniem i dogodniejszą sytuacją ekonomiczną. W przypadku badań hiszpańskich uwzględnienie statusu społecznego wręcz zrównało piwoszy i amatorów wina pod względem zdrowotnym. Co nie znaczy, że wszystko w tej materii zostało już powiedziane...
|