Po raz pierwszy w historii badań ziemskiej magnetosfery udało się zarejestrować równoczesny rozwój i przebieg zórz polarnych nad biegunem północnym i południowym. Satelita Polar przekazał obrazy zórz, które pojawiły się 22 października 2001 r. jednocześnie na dwóch krańcach świata po kosmicznej burzy, wywołanej wzmożoną aktywnością Słońca .
|
|
Północna i południowa zorza polarna obserwowane przez satelitę Polar pod koniec października 2001 r. Animacja ukazuje wzajemną zależność czasową między zjawiskami. Fot. NASA.
|
|
Tak naprawdę kroniki zanotowały pierwsze (niemal) równoczesne obserwacje obu zórz - północnej i południowej - we wrześniu 1770 r. Wówczas to w dzienniku pokładowym statku HMS Endeavour, dowodzonym przez kapitana Jamesa Cooke'a i płynącym wzdłuż wybrzeży Australii, napisano o "zjawisku na niebie bardzo przypominającym zorzę północną". Nieco później okazało się, że tej samej nocy chiński kronikarz odnotował pojawienie się zorzy na północnych szerokościach geograficznych. Nic więc dziwnego, że z tego powodu, a przede wszystkim ze względu na symetrię zjawiska od dawna podejrzewano, iż zorze północna i południowa zachowują się jak swe lustrzane odbicia. Satelita Polar potwierdził te przypuszczenia.
|
|
Logo programu Polar z rysunkiem satelity. Rys. NASA.
|
|
Satelita Polar został umieszczony na orbicie okołoziemskiej 24 lutego 1996 r. Planowano, że będzie prowadził badania ziemskiej magnetosfery przez 2 lata, ale przedłużono ów okres o kolejne 3 lata. Orbita statku przebiega niemal dokładnie nad biegunami Ziemi i jest bardzo wydłużona: w apogeum Polar oddala się od naszej planety na odległość jej 9 promieni, w perygeum zbliża na dystans niecałych 2 promieni. Okres obiegu orbitalnego wynosi 18 godzin. Trzy z dwunastu zamontowanych na pokładzie satelity instrumentów służą do uzyskiwania obrazów zórz polarnych na różnych długościach fal.
Obserwacje przeprowadzone w ostatnim tygodniu października 2001 r., udostępnione również w postaci animacji, po raz pierwszy w dziejach takich badań miały wystarczającą rozdzielczość, by stwierdzić, że rzeczywiście obie zorze polarne zachowują się jak swe lustrzane odbicia. Przynajmniej w największej skali, gdyż pewne dane wskazują, że nie wszystkie ich elementy przy obu biegunach zachowują się w ten sposób. Dalsze badania tych różnic w małych skalach pozwolą zapewne wniknąć nieco głębiej w naturę tego efektownego zjawiska. Zjawiska, które - przypomnijmy - powstaje wówczas, gdy naładowane cząstki wiatru słonecznego, pochwycone przez ziemskie pole magnetyczne i rozpędzone przez nie do olbrzymich prędkości, zderzają się z cząsteczkami atmosfery naszej planety, pobudzając je do świecenia w różnych barwach.
|