Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



[1]  [2]  [3]  [4]  English summary
W 1677 r. ukazała się we Frakfurcie książka Filipa Hartmanna zatytułowana Succini Prussici physica et civilis historia. Była to obszerna monografia bursztynu bałtyckiego. Autor pochodził z Królewca, znał prywatne kolekcje okazów bursztynu przyrodników w Gdańsku i Elblągu oraz dobrze orientował się w rozmieszczeniu złóż bursztynu na wybrzeżu. W książce zajmował się przede wszystkim pozyskiwaniem bursztynu, jego przetwarzaniem na ozdoby i leki oraz własnościami fizycznymi. O genezie pisał stosunkowo mało. Zgadzał się z rozpowszechnionym w jego czasach poglądem, że bursztyn jest stwardniałym woskiem ziemnym. Wosk taki w stanie płynnym miał wydobywać się z licznych otworów w dnie morza i twardniał pod wpływem wody morskiej. Wszelako pokłady kopalnego bursztynu, które Hartmann znajdował na Pomorzu w dość dużej odległości od wybrzeża nasunęły mu pewną refleksję. Uznał, że kiedyś krajobraz tu był inny i stopniowo działalność wód deszczowych i wiatru spowodowała przysypanie dawno wytworzonego bursztynu przez zwały ziemi. Określenia "kiedyś" i "dawno temu" są u Hartmanna bardzo nieprecyzyjne. Przypuszczalnie jego horyzont czasowy nie sięgał dalej niż kilkaset lat wstecz. Ale był to początek dynamicznego sposobu patrzenia na krajobraz, który może się zmieniać na skutek oddziaływania czynników naturalnych. Hartmann był oczywiście ograniczony potocznym mniemaniem, że genezę bursztynu trzeba koniecznie ściśle łączyć z Morzem Bałtyckim, w toni którego ciągle powstają nowe bursztyny. Trudno się temu dziwić, gdyż tradycja takiego myślenia, nawet wśród uczonych, była bardzo zakorzeniona. Już ponad sto lat przed Hartmannem Joachim Retyk, znany w XVI w. uczony, w dziele Narratio prima (Gdańsk 1540) propagującym teorię heliocentryczną Kopernika, wiązał pochodzenie bursztynu z Morzem Bałtyckim. Retyk nie uzasadnił tylko, w jaki sposób i kiedy bursztyn przedostał się z morza na lądowe obszary Pomorza Gdańskiego i Warmii, gdzie znajdowano pokłady bursztynu kopalnego. Przed takim samym pytaniem stanął i Hartmann, który próbował na nie połowicznie odpowiedzieć. Głównej bariery w postaci opinii o morskiej genezie bursztynu jednak nie przekroczył.

Jest rzeczą bardzo znamienną że w XVI i XVII wieku kolekcjonerzy i badacze bursztynu zachwycali się licznymi inkluzjami w bryłkach, a nie zastanawiali się nad pochodzeniem tych inkluzji. Były to szczątki fauny i flory, zgoła nie morskiej, a lądowej. Jeśli nawet przy ówczesnej znajomości roślin i zwierząt nie można było zidentyfikować fragmentów liści i owadów zatopionych w bursztynie, to przecież w bursztynie były kawałeczki drewna i kory, które mogły wykluczyć morskie, głębinowe jego pochodzenie. Nie te wszelako aspekty zwracały uwagę większości ówczesnych badaczy bursztynu. Zastanawiano się nad jego właściwościami elektryzacyjnymi, katalogowano odmiany, ustalano zakres możliwości terapeutycznych. Byli i tacy, którzy usiłowali fałszować i barwić autentyczny bursztyn.

Problematyką bursztynu w szerokim ujęciu zajął się Wojciech Tylkowski, jezuita, popularyzator wiedzy przyrodniczej i autor wielotomowego dzieła Philosophia curiosa. Z jego części zatytułowanej Physica curiosa weźmiemy pod uwagę rozdział dotyczący bursztynu9.

W latach 1663-1666 Tylkowski był profesorem w kolegium jezuickim w Braniewie. Przebywał więc kilka lat na terenach obfitujących w bursztyn, co przy jego zainteresowaniach przyrodniczych i zamiłowaniu do wycieczek dawało możliwość dokładnego zapoznania się z różnymi okazami bursztynu i sposobami jego pozyskiwania, obróbki i zastosowania. O tych wycieczkach wspominał Tylkowski w swoim dziele. W wieku XVII na Pomorzu i Warmii, a także na Kurpiach i w dorzeczu Narwi bursztyn był kamieniem "ludowym", cenionym za swoje walory estetyczne i stosowanym do wyrobu ozdób i leków. Większe i cenniejsze okazy (najbardziej ceniono bursztyn biały) były sprzedawane kolekcjonerom w kraju, szczególnie w Gdańsku i Elblągu, oraz za granicę.

Relacja Tylkowskiego o bursztynie jest obszerna. Poświęcił mu znacznie więcej miejsca, aniżeli jakiemukolwiek innemu opisywanemu w dziele cennemu minerałowi. Pisał w konwencji scientia curiosa, a więc dbał o atrakcyjność narracji, łączenie spraw ważnych z drobnymi ciekawostkami, rozległe referowanie poglądów cudzych z oszczędnym podawaniem własnego zdania, fascynowanie czytelników mozaikowo różnorodnym obrazem przyrody będącej jakby jednym wielkim zbiorem cudowności10. W taki też sposób pisał o bursztynie. Wymienił jego znane odmiany, miejsca występowania, zastosowania w zdobnictwie i lecznictwie, wspomniał o możliwościach barwienia i fałszowania. Starał się pokazać swe oczytanie i zamieścił opinie (często polemizujące ze sobą) bardzo wielu autorów. Własne zdanie wprowadzał rzadko i to tylko w odniesieniu do zagadnień, które go szczególnie interesowały. Do nich należała kwestia pochodzenia bursztynu.

Dla ówczesnych kolekcjonerów i handlarzy bursztynem sprawa jego genezy nie była najważniejsza. Nad tym, skąd wziął się bursztyn i, co za tym idzie, czym on jest, zastanawiali się tylko nieliczni przyrodnicy dając wyraz swym różnym wątpliwościom w toczonych polemikach i uwagach krytycznych publikowanych przy różnych okazjach. Wiele z tych uwag przytoczył Tylkowski dołączając również swoje zdanie. Świadczy ono o swoistym rozdarciu intelektualnym, wynikłym z kontrowersji między własnym intuicyjnym odczuciem, a poglądami przyrodników, którzy genezę bursztynu badali eksperymentalnie.

W jednym z fragmentów Tylkowski opowiedział się za zdaniem starożytnych, że bursztyn jest stwardniałą żywicą (resina) drzew iglastych. Zdawał sobie przy tym sprawę, że istnieje wiele argumentów przemawiających przeciw uznaniu bursztynu za żywicę. Przemawiać - w pewnym sensie - za organicznym pochodzeniem bursztynu może fakt, iż daje się wytworzyć sztuczny bursztyn ze składników organicznych. Tylkowski podał przepis na taki bursztyn. Trzeba zmieszać białko jaj kurzych, olej lniany, gumę arabską i barwnik. Składniki te należy gotować jakiś czas i następnie ostudzić. W XVII w. uzyskiwano w ten sposób bryłki, które po wypolerowaniu mogły imitować bursztyn. Miały mieć nawet jego szczególną cechę - elektryzację.

Aby zapoznać swych czytelników z wszystkimi argumentami, które wysuwano przeciw twierdzeniu Pliniusza, że bursztyn jest stężoną żywicą wyciekającą z drzew rosnących na wyspach Oceanu Północnego (czyli Morza Bałtyckiego), Tylkowski rozważał je według określonego porządku przypominającego rozbudowany sylogizm. I tak - pisał - gdyby bursztyn był żywicą, to mogłaby ona pochodzić bądź z jednego rodzaju drzew, bądź z różnych. Jeśli z jednego, to z jakiego? A jeśli to były różne rodzaje drzew, to wówczas musiały być różne żywice i różny bursztyn. A tak nie jest, gdyż bursztyn różni się tylko barwą, a nie innymi cechami fizycznymi. Bursztyn znaleźć można w dużych ilościach na piaszczystych brzegach morza, gdzie nie ma żadnych drzew. Nieprawdopodobne, aby drzewa oddalone od brzegów wydzielały tyle żywicy, którą wiatry i lotne piaski mogły przenieść nad morze. Gdyby ktoś twierdził - cytował Tylkowski argumenty swych polemistów - że żywica przybyła z brzegów Skandynawii, to przecież te brzegi są skaliste i pozbawione drzew, a morze tam jest bardzo głębokie. To raczej od brzegów pruskich, gdzie morze jest płytkie, jest odpływ na brzeg przeciwny. Morze wyrzuca wszystkie przedmioty na swój najbliższy brzeg i gdyby bursztyn pochodził ze Skandynawii, wówczas znajdowano by go na tamtych brzegach.

Ci, którzy twierdzą, że bursztyn powstaje z wyziewów i soków ziemnych, tak samo jak to się dzieje z kamieniami i innymi kopalinami, uważają, iż właściwości fizyczne bursztynu wskazują właśnie na takie pochodzenie. Znajduje się go wśród piasków nad brzegiem morza, bo w morzu jest materiał, z którego powstaje. Jest wyrzucany przez fale na brzeg, bo twardnieje w wodzie blisko brzegu. Pali się, bo jego materia jest oleista. Przyciąga inne przedmioty dzięki wyziewom stale wysyłanym.

Ci sami oponenci - pisał Tylkowski - nie mogą pojąć w jak sposób żywica kapiąca wolno kroplami z drzewa mogła zatopić owady czasami znajdujące się w bursztynie. Owad taki przecież zdążyłby uciec.

Zwolennicy mineralnego pochodzenia bursztynu (ze smoły ziemnej - bitumen) przytaczali też przykład wydarzenia, w którym uczestniczył słynny astronom gdański Jan Heweliusz. Miał on znaleźć na brzegu morza kawałek płynnej jeszcze masy, którą uznał za bursztyn w stanie krzepnięcia. W masie tej Heweliusz odcisnął swój sygnet, a po całkowitym stwardnieniu przesłał ten okaz do przyjaciół w Anglii.

Na takie argumenty Tylkowski znalazł replikę. Podał przykład znalezienia nad brzegiem Wisły w odległości 25 mil niemieckich od morza, w gruncie gliniastym dużego okazu bursztynu. Bursztyn tedy - zdaniem Tylkowskiego - jest twardy niezależnie od tego czy znajduje się w morzu, czy jest poza nim. Morze natomiast wyrzuca na brzeg czasami coś co wygląda jak miękki bursztyn, ale jest to owoc (jagoda) jakiejś rośliny morskiej. Owoc ten później twardnieje. Na brzegu nie ma żadnych zarośli, warstwa piasku jest głęboka, w morzu nie ma żadnych roślin i wyraźnych wzniesień. Ale - stwierdza wyraźnie Tylkowski - czy czasem nie lasy zostały przysypane piaskami morskimi, podobnie jak to jest w okolicach miasta Brugia w Belgii. Tam wykopuje się resztki takich przysypanych lasów. A w pobliżu morza nic nie wiadomo o źródłach płynnej smoły ziemnej (bitumen).

O jakim morzu pisze tu Tylkowski i o jakich lasach? Pisze oczywiście o Morzu Bałtyckim, które mogło zalać lasy rosnące kiedyś na jego obszarze. Lasy te mogły wytwarza bursztynodajną żywicę. Myśl Tylkowskiego, który idąc tropem sugestii Pliniusza podejmuje polemikę ze współczesnymi poglądami na genezę bursztynu, jest oczywista, chociaż jakby przesłonięta bogatą stylistyką. Możemy przypuszczać, że Tylkowski poszedł dalej niż Pliniusz. Nigdzie bowiem nie twierdził, że bursztyn tworzy się ciągle nadal. Mógł się tworzyć kiedyś, gdy rosły lasy które później zalało morze. Dlatego bursztyn jest w Bałtyku i fale ciągle wyrzucają jego okruchy na brzeg.

Tylkowski zmagał się wyraźnie z barierą zasady niezmienności przyrody i barierą horyzontu czasowego. Ale wykazał dużą niezależność myślenia i zarazem zręczność w przekazaniu swych poglądów, ukrytych niejako w relacjach opinii powszechnie wówczas uznawanych.

[1]  [2]  [3]  [4]  English summary

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach