Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



[1]  [2]  [3]  [4]  English summary
Gdy Buffon w swych ogólnoteoretycznych rozważaniach przekładał pojęcie materii żywej nad pojęcie materii zorganizowanej, to jego predylekcja dla tego pierwszego pojęcia miała, jak można by sądzić, głębsze uzasadnienie. Nie będzie zapewne wielkiej przesady w twierdzeniu, iż w przeciwstawianiu dwóch tych pojęć kryje się istota Buffonowych poglądów na naturę życia.

Życie nie jest tedy stanem, zdaje się twierdzić Buffon, w który przechodzi materia nieżywa, poddana działaniu hipotetycznych sił organizujących; nadawałyby jej one organizację przestrzenną (a zapewne również organizację czasową, tj. rozciągający się w czasie porządek zachodzących w niej przemian). Życia nie należy zatem traktować jako funkcji owej organizacji przysługującej układowi materialnemu bez względu na liczbę budujących go elementów i najbardziej nawet skomplikowany sposób ich uporządkowania. Życie stanowi, wedle Buffona, nie poddającą się redukcji (w żadnym tego słowa znaczeniu) jakość przysługującą materii; tego rodzaju koncepcję zwykło się zaliczać do szeroko pojmowanego kwalitatywizmu mającego swe początki w Arystotelesowej nauce o przyrodzie.

W rozwijanej tu interpretacji Buffonowego pojęcia życia nie posuniemy się zbyt daleko, twierdząc, iż jakość tę należy traktować na równi z takimi własnościami materii, jak rozciągłość, masa, przyciąganie i in. Jakość ta w sposób jakże wyraźny wyróżnia wszakże ciała ożywione spośród wszystkich innych ciał. Wydaje się ona nadto pierwotną własnością materii, jeśli przypomnimy, iż - wedle Buffona - "to, co nieorganiczne (le brut), jest tylko tym, co martwe (le mort)".10 Mianem bowiem martwego można, ściśle rzecz biorąc, określać jedynie to, co niegdyś było żywe. Na korzyść takiej interpretacji przemawiają pewne świadectwa tekstowe, jakkolwiek nie sposób zaprzeczyć, iż pogląd taki wydaje się wielce paradoksalny, ryzykowny i nastręczający liczne trudności w przekonującym jego uzasadnieniu.

Obdarzona jakością życia materia występuje, jak wspominaliśmy, w postaci zbiorowiska drobin organicznych, będących nośnikami owej jakości. We wczesnej redakcji Buffonowej koncepcji drobiny te były jakościowo jednorodne, tj. wszystkim przysługiwało po prostu życie, wszystkie znajdowały się w stanie ożywienia. W późniejszej natomiast redakcji ożywione drobiny organiczne okazały się nadto jakościowo zróżnicowane, nosiły bowiem w sobie informację o miejscu, jakie winny zająć w organizmalnej całości.

W przyrodzie wszelako materia obu rodzajów podlegała najściślejszemu wymieszaniu i wytwarzała ciała zorganizowane - organizmy żywe. "Wydaje mi się, iż przyroda o wiele bardziej skłania się ku życiu niż ku śmierci; wydaje mi się, iż usiłuje ona w jak najwyższym stopniu zorganizować ciała, dowodem zaś tego jest liczba zarodków (germes), którą da się powiększać w nieskończoność. Można by zatem twierdzić, nie bez pewnych podstaw, iż jeśli materia nie jest w całości zorganizowana, to właśnie dlatego, że istoty zorganizowane wzajemnie się niszczą. Możemy bowiem prawie do woli powiększać liczbę istot żywych i wegetujących, nie możemy zaś zwiększyć ilości kamieni bądź innych substancji niezorganizowanych (brutes). Wydaje się to wskazywać, że najzwyklejszym dziełem przyrody jest wytwarzanie tego, co organiczne, że jest to jej najbardziej powszednie działanie i że jej moc pod tym względem jest nieograniczona".11 W owym tworzeniu przyroda okazywała się układem doskonale zrównoważonym. Równowagę zapewniały nie tylko same ciała zorganizowane, niszcząc się wzajemnie, stając się pokarmem jedne dla drugich; w przyrodzie pozostawała nadto stała ilość zarówno substancji martwej, jak i substancji żywej, skoro dwie te formy materii wzajemnie w siebie nie przechodziły, materia zaś w ogóle nie podlegała unicestwieniu.12 "Istnieje tedy na ziemi, w powietrzu i w wodzie określona ilość materii organicznej, której nic nie może zniszczyć"13, "zasób żywych substancji jest taki sam".14 Pogląd ten Buffon próbował rozmaicie uzasadniać. Np. odwoływał się do obserwacji, iż w okresach dostatku liczebną przewagę mieli ludzie, miały ją zwierzęta domowe i rośliny użyteczne; w okresach głodu i wyludnienia zaczynały przeważać zwierzęta drapieżne, owady szkodliwe i chwasty.15 O istnieniu równowagi w przyrodzie jeszcze wyraźniej zdawał się świadczyć, wedle Buffona, związek, jaki występował między liczebnością gatunku a wielkością należących do niego osobników i doskonałością budowy ich ciała. Otóż wielkość osobnika z liczebnością jego występowania łączy zależność odwrotnie proporcjonalna - im mniejszy osobnik, tym liczniejszy jest jego gatunek (np. owady), im osobniki mają większe rozmiary, tym mniej liczny okazuje się ich gatunek (np. słonie).16 Korelacja taka i owa równowaga panująca w przyrodzie możliwe były dlatego, iż istoty żywe łączyła wspólna im wszystkim natura17, wszystkie zaś trzy grupy - rośliny, zwierzęta i ludzie - tworzyły ów odkrywany w przyrodzie ogólny zasób drobin organicznych. Zależności regulacyjne w całościowym tym układzie, biosferze, miały za podłoże procesy odżywiania się - strumień drobin organicznych przepływał przez kolejne ogniwa łańcucha pokarmowego, śmierć zaś i postępujący rozkład ciała, które niegdyś żyło, dawały początek procesowi uwalniania się drobin organicznych, wiązanych z kolei przez nowo powstające ciało ożywione. "Ciało każdego zwierzęcia i każdej rośliny jest formą, która przyswaja drobiny organiczne, nie czyniąc między nimi różnicy, wszystkich zwierząt i roślin, które zniszczyła śmierć i pochłonął czas. Części nieorganiczne (brutes), które wchodziły w ich skład, wracają do ogólnych zasobów materii nieorganicznej. Części organiczne, zawsze trwale istniejące, są na powrót pobierane przez ciała zorganizowane. Początkowo - wciągane przez rośliny, następnie - wchłaniane przez zwierzęta, które odżywiają się roślinami, służą do podtrzymania życia, wzrostu i rozwoju jednych i drugich. Stanowią ich życie, nieustannie zaś krążąc od jednego ciała do drugiego, ożywiają wszystkie istoty zorganizowane". 18 Cykle te podlegały ważnej, niezmiennie obecnej w rozważaniach Buffona, nigdzie zaś wprost nie sformułowanej zasadzie - zasadzie zachowania życia bądź też zasadzie stałości życia w przyrodzie. Śmierć można zatem przedstawić, wedle Buffona, jako proces, w którym rozprzęgały się nie podlegające unicestwieniu drobiny organiczne; gdy zaś okazały się wolne, natychmiast wstępowały w nowe konfiguracje, budując nowe ciało ożywione. "Zniszczenie istoty zorganizowanej polega, jak już o tym mówiliśmy, na rozdzieleniu się drobin organicznych, z których była ona zbudowana, drobiny te zaś pozostają rozdzielone tak długo, aż je na powrót połączy jakaś aktywna siła". 19

Za pomocą pojęcia tzw. modelu wewnętrznego (moule intérieur), drugiej - obok pojęcia drobin organicznych - ważnej części składowej Buffonowej koncepcji teoretycznej - przyrodnik ten wyjaśniał mechanizm rządzący rozmieszczaniem się drobin organicznych w nowym ciele ożywionym, do którego przybyły, uczestnicząc w procesach odżywiania się, wzrostu i rozmnażania się. Najkrócej rzecz przedstawiając, model wewnętrzny był, wedle Buffona, swoistą dla gatunku i osobnika przestrzenną strukturą organizmu, która trwała bez zmian w ogarniętym zmianami ciele osobnika, pozwalała mu zachować tożsamość w ciągu całej ontogenezy i organizowała w przestrzeni wszelkie zachodzące w nim przemiany, jak np. odżywianie się, wzrost i rozwój. Pojęciem tym, wielce zresztą niejasnym i skomplikowanym, nie będziemy się wszakże tu zajmować, służyło ono bowiem m.in. do opisu, w jaki sposób drobiny organiczne znajdowały właściwe dla siebie miejsce w strukturze przestrzennej już istniejącego ciała ożywionego, któremu model ów był właściwy. Tu natomiast nasze zadanie polega na wyjaśnieniu, jakie czynniki organizujące sprawiły, iż w opisywanych przez Buffona dziejach Ziemi ukształtowały się z drobin organicznych pierwsze zorganizowane ciała ożywione.

Koncepcja drobin organicznych i modelu wewnętrznego, nie opracowana należycie do końca, zawierająca w sobie wiele jawnych i ukrytych trudności, ewoluowała w ciągu ponad trzydziestu lat. Zachodzące w niej zmiany polegały - schematycznie rzecz ujmując - na tym, iż informacja o rozbudowywanej za pomocą drobin organicznych przestrzennej strukturze organizmalnej, początkowo zawarta w niej samej, stopniowo zostawała przenoszona na drobiny organiczne. "[...] Wśród tych drobin organicznych powinna wszelako panować wielka różnorodność i powinno być wiele rodzajów (espèces) drobin organicznych, wielce różniących się od siebie [...]".20 Wyjaśnijmy, iż o odmienności drobin przesądzało właściwe każdej powinowactwo łączące ją z miejscem, które powinna zająć w organizmalnej całości, bądź - innymi słowy - powinowactwo łączące ją z inną drobiną, która powinna się znaleźć w bezpośrednim sąsiedztwie pierwszej. Znaczyło to, iż drobiny musiały być w najwyższym stopniu zróżnicowane jakościowo, obdarzone swoistością gatunkową (składały się na osobnika należącego do określonego gatunku) oraz swoistością narządową (drobiny te budowały bowiem mięśnie, kości, nerwy itp.). Drobiny, które przejawiały powinowactwo wobec sobie podobnych i odpowiedniość wobec drobin sąsiednich, w istocie zawierały w sobie całą informację o powstającym z nich ciele ożywionym. Taki sposób pojmowania natury drobin organicznych (jako jedna z kolejnych modyfikacji tego pojęcia) podawał w wątpliwość sens pierwotnych zamierzeń teoretycznych, jakie Buffon wcześniej łączył z koncepcją drobin organicznych. Drobiny te bowiem przestały być - po pierwsze - powszechnym tworzywem całego świata ożywionego, skoro okazały się wyspecjalizowane w budowaniu osobnika określonego gatunku i określonego, należącego właśnie do niego narządu. Po wtóre - Buffon koncepcją drobin organicznych chciał się przeciwstawić współczesnemu mu preformizmowi, gdy tymczasem sama ta koncepcja nabierała wyraźnych cech preformistycznych. W pierwotnej swej redakcji miała także wyjaśniać zjawiska samorództwa jako przypadkowego łączenia się drobin organicznych, które wymknęły się spod kontroli działających na nie z zewnątrz czynników organizujących w postaci modelu wewnętrznego. W nowej natomiast redakcji koncepcja ta dobrze wyjaśniała - w ramach przyjętej przez Buffona konwencji teoretycznej - proces powstawania ciał ożywionych na wstępującej w kolejne epoki rozwojowe Ziemi. Zanim wszelako zajmiemy się tą kwestią szczegółową, wypada poświęcić nieco uwagi problemowi o doniosłym znaczeniu teoretycznym - problemowi samorództwa w ogóle.

Zaraz na wstępie należy uprzedzić, iż pojęciu samorództwa (generatio aequivoca s. spontanea) Buffon nadawał szczególne znaczenie. Staje się bowiem rzeczą jasną po dotychczasowych wyjaśnieniach dotyczących pojęcia drobin organicznych, iż pojęcie samorództwa nie obejmowało procesów powstawania ciał ożywionych z substancji nieorganicznych ani nawet z substancji organicznych (obu tych terminów używamy tu w ich dzisiejszym znaczeniu). Mianem samorództwa określał natomiast Buffon powstawanie przypadkowych skupisk drobin organicznych21, które nie zostały poddane kontroli żadnych czynników formotwórczych. "Nieskończenie liczne przypadki samorództwa mają miejsce w owym intermedium [...], tj. w tym okresie pośrednim, gdy drobiny organiczne znajdują się na wolności w tworzywie ciał martwych i uległych rozkładowi".22 Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż skupiska te były obdarzone życiem, gdyż życie wnosiły do nich same ożywione drobiny organiczne. Ciała te nie należały wszelako, wedle Buffona, do żadnego z trzech królestw przyrody: nie były ani minerałami, ani roślinami, ani zwierzętami. "Skłoniło mnie to do przypuszczenia, że uważniej badając przyrodę, udałoby się odkryć owe istoty pośrednie, ciała zorganizowane, które - nie mając np. zdolności rozmnażania się, jak zwierzęta i rośliny - miałyby wszelako pewien rodzaj życia i ruchu; inne istoty, które, nie będąc zwierzętami i roślinami, mogłyby wchodzić w skład jednych i drugich; i wreszcie jeszcze inne istoty, które byłyby tylko pierwszymi skupiskami drobin organicznych [...]".23 Ciała wszystkich tych kategorii łączyło wspólne pochodzenie: powstawały one z owych drobin, gdy drobiny te zaczynały się z sobą łączyć w sposób przypadkowy. Tworzyły się wówczas oglądane z wielkim zaciekawieniem przez Buffona pod mikroskopem zwierzęta nalewkowe, żyjące wolno grzyby, "robaki ziemne", węgorki zbożowe, rodzące się w ciele gospodarza pasożyty, np. tasiemce, glisty, robaki żyjące w wątrobie, żołądku, mózgu itp.24 Takimi pierwszymi skupiskami drobin organicznych były również animalcula, którym dopiero cały wiek później nadano współczesne znaczenie plemników.25 Tak tedy w procesie, który Buffon nazywał samorództwem, który zaś pojmował w sposób szczególny, odmienny od ogólnie przyjętego, ani nie powstawało życie jako nowy stan, jako nowa jakość materii (stan ten bowiem i jakość ta były właściwe drobinom organicznym), ani się nie rodziły twory nazywane organizmami w ówczesnym znaczeniu tego słowa.

W ciągu ponad trzydziestu lat, jakie upłynęły od czasów powzięcia przez Buffona koncepcji drobin organicznych i wspominanej mimochodem koncepcji modelu wewnętrznego, poglądy tego przyrodnika na kwestię samorództwa uległy istotnej zmianie. Przypadła ona na okres przygotowywania przezeń traktatu opisującego dzieje Ziemi i dzieje istniejącego na niej życia - Les époques de la nature (1778). Zmianę tę zaś dokumentuje artykuł zamieszczony w czwartym suplemencie do Histoire naturelle, który się ukazał rok przed piątym suplementem zawierającym Epoki natury. Otóż Buffon wystąpił tu z poglądem o istotnym znaczeniu teoretycznym, wedle którego samorództwo (swoiście przezeń pojmowane) było pierwotnym sposobem powstawania ciał ożywionych: "Można się także przekonać, że ten sposób rodzenia się jest nie tylko najczęstszy i najogólniejszy, lecz nadto najstarszy, tj. pierwotny i najpowszechniejszy".26 I Buffon postawił taką oto odważną hipotezę27: wyobraźmy sobie, że Najwyższa Istota pozbawiła jednocześnie życia wszystkie istoty na Ziemi, ściślej zaś mówiąc - organizmy - przez doprowadzenie do rozprzęgnięcia się budujących je drobin organicznych, same zaś drobiny nie uległy przy tym żadnym zmianom - ani pod względem liczby, ani pod względem ich swoistych właściwości. A zatem Buffon raz jeszcze, w tym właśnie miejscu - a ma to istotne znaczenie - potwierdził ważność tego, co nazwaliśmy poprzednio zasadą zachowania życia: "[...] Skoro liczba tych drobin jest zawsze taka sama, a ich natura niezniszczalna, równie stała, jak natura materii nieożywionej, której nic nie unicestwi, przyroda rozporządzałaby zawsze tą samą ilością życia [...]".28 Z pozostającymi na wolności drobinami zaczęło się teraz dziać w wielkiej skali to, co działo się z nimi w małej skali, gdy rodziły się pasożyty i inne niższego rzędu ciała ożywione: zaczęły się skupiać i tworzyć nowe ciała, które jednak tym razem przybierały postać organizmów. Jedne z nich, mniej doskonałe, były obdarzone jedynie zdolnością odżywiania się, inne zaś, bardziej złożone, potrafiły się już nawet rozmnażać.29 Albowiem "przyroda nie omieszka wówczas uczynić w wielkiej skali tego, co dzisiaj czyni w małej skali. Ponieważ zaś moc tych drobin organicznych jest proporcjonalna do ich liczby i do ich swobody, wytworzą one na nowo modele wewnętrzne, którym nadadzą tym większe rozprzestrzenienie, że w większej liczbie uczestniczą w tworzeniu tych modeli; modele te będą odtąd przedstawiać nową przyrodę ożywioną, być może dość podobną do tej, którą znamy".30 W wysuniętej przez Buffona hipotezie dokonało się to, o czym wspominaliśmy poprzednio, pisząc o ewolucji, jakiej podlegała koncepcja drobin organicznych: cała informacja o osobniczej i gatunkowej przestrzennej strukturze organizmu została skupiona w samych tych drobinach.

Po owej hipotetycznej katastrofie powstały tedy nowe formy, z których nie wszystkie były bynajmniej udane. Znalazły się wśród nich formy niedoskonale zorganizowane, pozbawione zdolności rozmnażania się bądź po prostu uszkodzone; i te ginęły. "[...] Pozostały, podobnie jak dzisiaj pozostają, modele najmocniejsze i najkompletniejsze, bądź zwierzęce, bądź roślinne, i te nowe istoty były pod pewnym względem podobne do starych. Ponieważ zaś materia nieożywiona i materia ożywiona są zawsze te same, rezultatem tego był ten sam ogólny plan organizacyjny i te same odmiany w obrębie form jednostkowych [...]".31 Owe nowe istoty były wszakże nieco mniejsze od swoich poprzedniczek, w okresie bowiem, który dzielił opisane dwa akty tworzenia, uległo znacznemu rozproszeniu ciepło Ziemi, mające, wedle Buffona, istotny wpływ na sposób kształtowania się i wielkość powstających istot żywych.32

Ważny składnik Buffonowej koncepcji drobin organicznych stanowi, jak już wspominaliśmy, zasada stałości życia, która zarazem przesądza kwestię samorództwa. Stałość liczby tych drobin i stałość ogólnej ilości życia oznacza zatem, że drobiny nie tylko nie podlegają rozpadowi, nie ulegają wewnętrznym przemianom, lecz także nie powstają de novo. Dopuszczenie możliwości, iż z materii nieożywionej mogłyby powstawać obdarzone życiem drobiny organiczne, byłoby całkowitym podważeniem tej zasady i całej Buffonowej koncepcji drobin organicznych.

[1]  [2]  [3]  [4]  English summary

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach