Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



[1]  [2]  [3]  [4]  English summary
Zbliżamy się zatem powoli do rozwiązania zagadki kryjącej się w trzeciej epoce dziejów Ziemi - zagadki powstania życia na tej planecie bądź raczej zaludnienia jej przez organizmy żywe. By zagadkę tę ostatecznie rozwiązać, wypada wyjaśnić, jaki udział w akcie powstania organizmu miała materia nieożywiona, przede wszystkim zaś - ciepło. O istotnej roli, jaką pełniła w organizmie materia nieożywiona, można snuć jedynie przypuszczenia na podstawie niejasnych napomykań Buffona. Otóż od najprostszego organizmu równie wielka odległość dzieliła, wedle Buffona, pojedynczą drobinę organiczną, jak i liczebnie znaczne skupisko takich drobin. Skupisko to zacznie przypominać organizm dopiero wówczas, gdy drobiny organiczne "przyswoją sobie cząstki surowe (brutes), gdy ułożą je w pewną formę, podobną do formy modelu wewnętrznego zwierząt i roślin, a ponieważ ów sposób ułożenia powinien być nieskończenie zmienny zarówno ze względu na liczbę, jak i rozmaitość działania drobin żywych na materię niezorganizowaną (brute), wynikiem tego powinny być, i są w rzeczywistości, istoty wszystkich stopni ożywienia (animalité)".33 Na podstawie przytoczonego fragmentu trudno odgadnąć, dlaczego do powstania organizmu, jak i do powstania drogą samorództwa przypominających organizmy ciał ożywionych, okazywała się niezbędna obecność materii nieożywionej. Nasuwa się myśl, iż mogła ona stanowić jedyne podłoże, na którym drobiny organiczne przejawiały swoją działalność. O trafności tego przypuszczenia zdają się pośrednio świadczyć rozważania Buffona nad udziałem ciepła w powstawaniu z drobin - organizmów.

Jak już pisaliśmy, ciepło odgrywało, wedle Buffona, decydującą rolę zarówno w procesie kształtowania się Ziemi, w dalszych przeobrażeniach jej powierzchni, jak i w dziejach życia na tej planecie; rozproszenie się w przyszłości zawartego w jej wnętrzu ciepła sprawi, iż życie przestanie tu ujawniać swoją obecność, jakkolwiek drobiny organiczne nie ulegną unicestwieniu. O owej roli ciepła świadczą liczne dowody tekstowe, które można znaleźć rozrzucone w jego dziełach, jakkolwiek motywu związków ciepła z życiem nigdy w nich Buffon nie rozwijał w sposób konsekwentny. Do owych dowodów należy m.in. ogólne jego spostrzeżenie, iż ciepło wprawia w ruch wszelką cząstkę materialną. "[...] I gdy do siły napędzającej (impulsive) owych atomów ciepła przyłącza się siła przyciągania wzajemnego, wspólna wszystkim cząstkom materii, łatwo pojąć, iż każdy atom martwy (brut) i bierny staje się aktywny i ożywiony w momencie, gdy przenika go we wszystkich kierunkach ów element ożywiający [tj. ciepło - A.B.]".34 Ciepło nie ożywiało, oczywiście, w znaczeniu dosłownym owych "martwych i biernych atomów", nie nadawało im jakości życia, nie przeobrażało ich w istoty żywe, wprawiało je jedynie w ruch, z cząstek biernych czyniło je cząstkami aktywnymi. Podobnie rzecz się miała z drobinami organicznymi, cząstkami, przeciwnie, obdarzonymi jakością życia. We fragmencie De la nature. Seconde vue, pełniącym funkcję ogólnoteoretycznego wstępu w jednym z tomów Histoire naturelle Buffon pisał: "Drobiny żywe, rozsiane po wszystkich ciałach zorganizowanych są związane (relatives) w działaniu i liczbie z drobinami światła, które uderzają w materię i przenikają ją swym ciepłem".35 Nie ulega wątpliwości, iż w tym przypadku ciepło było dla Buffona czynnikiem wprawiającym drobiny organiczne w żywszy ruch (są one przecież drobinami materialnymi), nie zaś czynnikiem wyzwalającym ich spontaniczne powstawanie. Ponad dziesięć lat później ten sam pogląd wyraził nieco inaczej: "[...] Liczba drobin ożywionych jest tedy proporcjonalna do liczby emenacyj owego łagodnego ciepła, które winno się traktować jako pierwotny element życia".36 Również w tym przypadku emanujące ciepło nie przeprowadza drobiny substancji nieożywionej w stan ożywienia, lecz jedynie sprawia, że żywa drobina organiczna pełniej pod wpływem ciepła ujawnia swoiste jej cechy życia i aktywniej zaczyna uczestniczyć w przemianach fizjologicznych organizmu, który stał się jej siedliskiem.

O tym, iż w taki właśnie sposób należy pojmować związek ciepła z życiem, może świadczyć fragment z Epok natury, który zarazem zdaje się wyjaśniać, na czym polegał udział materii nieożywionej w wytwarzaniu przez drobiny organiczne ciał ożywionych. "Otóż wszystkie owe drobiny wodniste, oleiste i ciągnące się, które winny wejść w skład istot zorganizowanych, spadły z deszczem na północne części globu wcześniej i w większej ilości niż na części południowe. W tych właśnie substancjach wodnistych i ciągnących się żywe drobiny organiczne zaczęły sprawować swą władzę, by ukształtować i poddać rozwojowi ciała zorganizowane. A ponieważ drobiny organiczne wprowadzane są jedynie przez ciepło w stan aktywności (produites)37 na substancjach ciągnących się, występowały one także obficiej na ziemiach Północy [...]".38 Ciepło, rzec by można, "ożywiało" drobiny organiczne i nadawało im ruch, materia nieożywiona zaś służyła im za podłoże, na którym mogły rozwinąć swoją zwykłą działalność: wytwarzanie ustrojów żywych przez łączenie się na zasadzie właściwego im, drobinom, powinowactwa.

Przytoczone świadectwa tekstowe dowodzą, iż trudno byłoby przypisywać Buffonowi ponad wiek wcześniej porzucony naiwny pogląd, iż wystarczy poddać materię nieożywioną działaniu "łagodnego ciepła", by stała się materią ożywioną, zrodziła żywe istoty; trudno byłoby przypuścić, iż wyobrażał on sobie, że drobina organiczna stanowi sumę drobiny nieorganicznej i dostarczonej jej określonej porcji ciepła. Najkrócej rzecz ujmując, w ramach koncepcji drobin organicznych traktował Buffon ciepło jako warunek konieczny, nie zaś jako warunek wystarczający wystąpienia objawów życia.

Gdy zatem po zupełnym wystygnięciu Ziemi zabraknie owego ciepła pobudzającego drobiny organiczne do działania, gdy znikną z jej powierzchni zaludniające ją dotychczas organizmy, które ginąc i rozprzęgając się, uwolnią uwięzione w sobie drobiny, nie przestaną drobiny te istnieć, nie zmniejszy się ich liczba, przestaną jedynie ujawniać swą obecność w owym ponad miarę wyziębionym świecie. W wydanym rok przed opublikowaniem Epok natury czwartym suplemencie do Histoire naturelle (1777), zawierającym m.in. artykuł o swoiście przez Buffona pojmowanym samorództwie, przyrodnik ten pisał: "[...] ogólna masa materii ożywionej i ogólna masa materii niezorganizowanej (brute) są i zawsze będą takie same, ponieważ organiczna materia ożywiona przetrwa wszelką śmierć i nie utraci nigdy swego ruchu, swej aktywności, ani zdolności kształtowania materii nieożywionej [...]. Można jedynie przypuszczać, mając do tego powody, że ilość materii niezorganizowanej (brute), która zawsze była przytłaczająco większa od ilości materii ożywionej, będzie się zwiększać z biegiem czasu, gdy tymczasem ilość materii ożywionej, przeciwnie, zmniejsza się i zawsze się będzie coraz bardziej zmniejszać, w miarę jak Ziemia będzie tracić przez ochładzanie się zasoby swego ciepła, które są zarazem źródłem jej płodności i wszelkiego życia (vitalité)".39 Bez trudu dająca się zauważyć sprzeczność między zawartymi w przytoczonym fragmencie dwoma sądami podważa istotną zasadę powziętej przez Buffona koncepcji - zasadę stałej ilości i niezniszczalności życia. Trudno jednak przypuścić, by Buffon z fundamentalnej tej zasady teoretycznej tak łatwo zrezygnował bądź owej sprzeczności nie zauważył. Jest ona w istocie sprzecznością pozorną i wiąże się ze sposobem pojmowania przez Buffona roli ciepła w procesach życiowych: jako warunku niezbędnego przejawiania się życia, jako czynnika nadającego aktywność drobinom organicznym. Zmniejszanie się ilości materii ożywionej, o którym napomykał Buffon, należy interpretować, jak już o tym wspominaliśmy, jako zmniejszanie się liczby czynnych, sprawujących swe funkcje drobin organicznych w budowanych przez nie ciałach ożywionych na skutek spadania temperatury ich otoczenia; wraz z dostarczeniem im zatem odpowiedniej ilości ciepła odzyskałyby swą dawną ruchliwość i włączyłyby się do obiegu substancji ożywionej. Wolno przypuszczać, iż umieszczone w rezultacie jakiejś katastrofy kosmicznej w sprzyjających im warunkach, drobiny organiczne na powrót podjęłyby swą dotychczas pełnioną funkcję - przeobrażania się w tworzywo organizmów żywych, istot, które niegdyś zmuszone były porzucić.

Poszukiwanego przez nas wyjaśnienia, jaki to bieg zdarzeń sprawił, iż na powierzchni rozwijającej się w czasie geologicznym Ziemi pojawiły się pierwsze istoty żywe, udzielił w istocie sam Buffon, gdy dopuścił możliwość, iż Istota Najwyższa w zgoła niepojętym czynie niszczycielskim dokonała zagłady ziemskich organizmów; organizmy te odrodziły się, wedle niego, spontanicznie, same przez się, bez niczyjej postronnej pomocy, z pozostających w stanie nietkniętym drobin organicznych. A zatem to, co, jak sobie wyobrażał Buffon, nastąpiło po owej katastrofie - powrót życia do jego poprzedniej postaci - mogło się dokonać naturalnym biegiem rzeczy jako pierwotny akt powstania ciał ożywionych z zawczasu istniejących drobin organicznych, obdarzonych życiem i wyposażonych w informację, która określała, jakie konkretne formy życiowe mogą one ukształtować. W postaci drobin organicznych było tedy preformowane nie tylko życie w ogóle; była nadto preformowana cała biosfera z właściwym jej składem gatunkowym.

Pierwsze organizmy powstały z wybiórczo, wedle wzajemnego powinowactwa, zestawiających się drobin, dokonało się to zaś na początku owej trzeciej Buffonowej epoki, gdy temperatura powierzchni Ziemi spadła dostatecznie nisko, przenikające zaś ją ciepło wprawiało w ruch obecne tam drobiny, stwarzając im liczne możliwości udanych spotkań. Życie zatem na Ziemi nie powstawało, lecz jedynie ujawniało tu swą obecność w sprzyjających ziemskich warunkach (jak ujawniało ją również na innych planetach), wśród których ciepło miało dla rozwinięcia się form życiowych znaczenie rozstrzygające. Życie było, wedle Buffona, rówieśnikiem powszechnej materii i dzieliło jej historyczne losy; stanowiło sposób istnienia jednej z jej dwóch odmian - materii ożywionej, przybierającej postać drobin organicznych.

Wypada wyjaśnić, iż rozwinięta tu interpretacja poglądów Buffona w kwestii samorództwa nie jest jedyna. Z interpretacją zgoła odmienną wystąpił autor znanej monografii z zakresu dziejów biologii, Jacques Roger (1920-1990)40, który w monografii tej poświęcił Buffonowi obszerny rozdział. Wada koncepcji Buffona polegała, wedle Rogera, na tym, iż Buffon w sposób wielce nieokreślony opisywał pochodzenie i naturę materii ożywionej - trudno było rozstrzygnąć, czy materia ta jest odwieczna, czy została stworzona przez Boga; czy składające się na nią drobiny organiczne zawsze były zróżnicowane jakościowo i przeznaczone do budowania określonych narządów, czy w stanie takim się znalazły w wyniku realizacji Boskiego planu stworzenia.41 "Otóż tu właśnie tkwi główna trudność - pisał Roger - i, by ją usunąć, wystarczyłoby przyjąć, iż drobiny organiczne mogą powstawać spontanicznie z materii nieożywionej".42 W taki też sposób Roger trudność tę usuwał, usiłując dowieść, iż Buffon stał się w późnym okresie swej twórczości naukowej, w latach 1765-1779, zwolennikiem koncepcji samorództwa w przyjętym wyżej przez Rogera znaczeniu. Autor ten najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy z nadzwyczaj doniosłych skutków takiej domniemywanej przezeń zmiany poglądów Buffona. Zmiana ta byłaby, jak niżej nieco bardziej szczegółowo wyjaśnimy, nie tylko jednoznaczna z rezygnacją z koncepcji drobin organicznych (traciłoby zgoła sens już ukształtowane przez Buffona pojęcie drobiny organicznej), lecz nadto pociągałaby ona za sobą wyrzeczenie się ważnej deterministycznej zasady - zasady zachowania życia. Istnieją wszakże przytoczone przez nas wyżej dowody tekstowe, iż nie nastąpiło ani jedno, ani drugie, i w ich świetle interpretacja Rogera okazuje się pozbawiona podstaw. Trudno ją tu szczegółowo analizować; odpowiedzi na wszystkie wysuwane przez Rogera argumenty znajdują się w rozwiniętym przez nas wywodzie.

[1]  [2]  [3]  [4]  English summary

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach