Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



[1]  [2]  [3]  [4] 
Jest rzeczą zarazem wielce paradoksalną, że ową twórczą przyrodę Fontenelle pojmował jako mechanizm zegarowy. "Sądzą niektórzy - pisał on - że Wszechświat jest tylko tym w wielkiej skali, czym jest w małej skali zegar, i że wszystko dokonuje się w nim dzięki prawidłowym ruchom, które zależą od sposobu ułożenia części" (E 64). Fontenelle będący wielkim entuzjastą filozofii Kartezjusza nie zauważał - podobnie zresztą jak i sam Kartezjusz - trudności, jakie powstają, gdy z koncepcją organizmu żywego jako maszyny łączy się ideę samorództwa i epigenezy11, gdy pojmowaniu przyrody jako mechanizmu zegarowego towarzyszy hylozoistyczna, a nawet panpsychiczna interpretacja natury budujących przyrodę ciał. Dowodem, iż trudności te Fontenelle przeoczył, jest pokrewny, choć inny sposób opisywania samej przyrody, której działania noszą znamiona twórczości, przez przyrównanie jej i rozgrywających się w niej zdarzeń do przedstawienia teatralnego. Zależnie od miejsca zajmowanego przez widza wygląd sceny jest nieco inny, z żadnego jednak miejsca - będąc tylko widzem - nie potrafi on dojrzeć ukrytej przed nim maszynerii sceny, dzięki której scena ta jest miejscem najbardziej zaskakujących i tajemniczych zdarzeń. Podobnie obserwator przyrody; od zajmowanego przezeń punktu obserwacyjnego zależy, co potrafi dostrzec z zachodzących w przyrodzie zjawisk. Na danych dostarczanych przez zmysły nie chce jednak poprzestawać i usiłuje przeniknąć rozumem w głąb przyrody, by odkryć podłoże owych zjawisk. Tak oto rodzi się filozofia, której początek daje krótkowzroczne oko i ciekawy rozum (E 62). W taki też sposób rozwinęła się wyznawana przez Fontenelle'a filozofia mechanistyczna; filozofa, który zagląda za kulisy sceny-przyrody, by odkryć jej konstrukcję i wprawiające ją w ruch siły, Fontenelle nazywał mechanikiem (machiniste) (E 63). Przyroda - przyrównywana przez Fontenelle'a do przedstawienia operowego, dochodzącego do skutku dzięki działającej maszynerii - rodziła wielką różnorodność zjawisk bez względu na prostotę jej konstrukcji mechanicznej i ruchów, jakie się w niej dokonywały. Łączyła ona wspaniałość (magnificence) planu, ujawnianą w różnorodności rzeczy i zdarzeń, z oszczędnością (pargne) środków, jakimi się posługiwała przy tworzeniu owej różnorodności (E 68). Przekonanie, z jakim Fontenelle przedstawiał ową oszczędność działania przyrody, ów fakt, iż z możliwych sposobów działania wybiera ona zawsze sposób najprostszy, sprawia, że można w nim upatrywać poprzednika P. L. Moreau de Maupertuis jako autora zasady najmniejszego działania12. Różnorodność tę obserwuje się nie tylko w skali ziemskiego świata, występuje ona jeszcze widoczniej na jaw w wielkiej skali - w mnogości zamieszkałych światów. O różnorodności panującej w świecie ziemskim można się przekonać podczas podróży w dalekie kraje. "Oto widzi Pani - wyjaśniał Fontenelle markizie - jak dalece zmienia się oblicze przyrody na przestrzeni stąd do Chin - inne twarze, inne postacie, inne obyczaje i niemal odmienne zasady rozumowania. Na przestrzeni zaś stąd do Księżyca zmiany winny być jeszcze znaczniejsze. Ktoś, kto wyrusza do pewnych niedawno odkrytych krajów, najmniej może się spodziewać, że spotka tam mieszkańców będących ludźmi; są to zwierzęta z ludzką postacią, niekiedy jeszcze dość niedoskonałą, niemal wszakże pozbawione jakiegokolwiek ludzkiego rozumu. Komu zaś uda się trafić na Księżyc, ten spotka tam istoty, które z pewnością już nie będą ludźmi" (E 89). Przemiany różnorodności, zachodzące podczas przemieszczania się w przestrzeni ujawniają - wedle Fontenelle'a - pewną prawidłowość: różnorodność rośnie w miarę oddalania się obserwatora od punktu wyjścia. Przyroda łączy tedy w sobie różnorodność z prostotą; różnorodność jest w niej głęboko założona, prostota zaś przejawia się w oszczędności środków, jakimi owa wspaniała różnorodność się realizuje: w prawach ruchu ciał, w przemianach mechanicznych będących źródłem owej wielorakości. Słowem, jedność w różnorodności - oto zasada, której została podporządkowana owa Fontenelle'a koncepcja wielości światów zamieszkałych. Mieszkańcy Księżyca - tym bardziej zaś mieszkańcy bardziej oddalonych światów - nie mogą przypominać ludzi. "[.] Osiedlam na Księżycu mieszkańców, którzy nie są zgoła ludźmi. Kim więc są? Sam ich nie widziałem. [.] Przekonacie się, że nie jest to możliwe, by znajdowali się tam ludzie, na mocy powziętej przeze mnie idei nieskończonej różnorodności, którą winna była przyroda ujawnić w swoich tworach. Cała książka przeniknięta jest tą ideą i żaden filozof nie może zgłaszać wobec niej zastrzeżeń" (E 56-57). Zasada nieskończonej różnorodności przyrody nie tylko trafnie opisuje - wedle Fontenelle'a - stosunki panujące we Wszechświecie, lecz także chroni jej autora przed konfliktem z oficjalną teologią. Również mieszkańcy Merkurego nie są ludźmi. "Znajdują się oni dwa razy bliżej Słońca niż my. Z nadmiernej żywości muszą być zupełnie szaleni. Sądzę, że są oni całkowicie pozbawieni pamięci jak większość Murzynów, nigdy się nad niczym nie zastanawiają, gdy zaś coś czynią, to ni w pięć, ni w dziewięć i z wielką gwałtownością; i wreszcie - właśnie na Merkurym znajduje się dom wariatów dla całego Wszechświata" (E 113). Całkowitym przeciwieństwem mieszkańców Merkurego są mieszkańcy Saturna zgodnie z zasadą, iż przysługujące mieszkańcom światów zamieszkałych cechy są funkcją odległości planety od Słońca. A zatem "jeśli saturnianie nie są bardzo mądrzy [.], to - wedle wszelkiego prawdopodobieństwa - są przynajmniej wielce powolni (flegmatique). Są to ludzie, którzy nie potrafią się śmiać, którym odpowiedź na najprostsze pytanie zajmuje niezmiennie cały dzień i którzy uznaliby Katona Utyckiego za osobę wielce figlarną i swawolną" (E 127). Dodajmy, iż wedle wspomnianej poprzednio zasady mieszkańcy Ziemi zajmują szczebel pośredni, łączą obie skrajności, tj. cechy mieszkańców Merkurego i Saturna, i stanowią populację tak dalece zróżnicowaną, iż zawiera ona w sobie typy mieszkańców wszystkich znanych planet. Warunki panujące na Ziemi stwarzają obserwatorowi ziemskiemu wygodną sposobność poznawania, jakkolwiek w wielkim skrócie, w jednym miejscu i w tym samym czasie osobliwości innych światów zamieszkałych (E 127-128).

Czy mieszkańcy Księżyca i Merkurego są rzeczywiście tacy, jakimi ich rysuje wyobraźnia, będzie się można przekonać w bezpośrednim kontakcie z nimi. Wiara Fontenelle'a, iż do takich kontaktów dojdzie w rezultacie rzeczywistej (nie zaś tylko wyobrażonej) podróży na inną planetę, stanowi część składową jego koncepcji wielości światów zamieszkałych, jakkolwiek nie ma on gotowych pomysłów technicznych, które taką podróż - będącą jedynie kwestią czasu - by umożliwiły. Epoka wielkich odkryć geograficznych z ziemskiej przeszłości niewątpliwie pobudzała wyobraźnię Fontenelle'a, gdy w sporze ze sceptycznie wobec podróży kosmicznych nastawioną markizą argumentował na rzecz przekonania, iż kontakt z mieszkańcami innych światów zostanie kiedyś nawiązany. Argumentacja jego opierała się na analogii między podróżami morskimi a podróżami kosmicznymi i dokonanym postępem w umiejętnościach przemieszczania się na wielkie odległości po wodzie. Mieszkańcy Ziemi znajdują się w podobnej sytuacji - z punktu widzenia kontaktów dwóch światów - wobec mieszkańców Księżyca, jak Indianie amerykańscy wobec Europejczyków. Gdy człowiek stanie na Księżycu i zetknie się twarzą w twarz z jego mieszkańcami, ogarnie go zdumienie, jakie stało się niegdyś udziałem Indianina, który wyszedł na spotkanie Europejczykom po raz pierwszy stąpającym po amerykańskim lądzie. Przeżycie to nie ma sobie równych i sama możliwość odtworzenia go teraz oto w wyobraźni każe Fontenelle'owi wierzyć, iż po raz wtóry ogarnie człowieka, gdy odbędzie podróż z Ziemi na Księżyc (E 92).

Odmienność warunków fizycznych panujących na Księżycu może wszakże sprawić, iż nowe to środowisko okaże się dla człowieka niedostępne. Atmosfera otaczająca Księżyc składa się z powietrza i pary wodnej, toteż wypada tam rosa, jakkolwiek nie padają deszcze wobec braku chmur (E 97). Powietrze księżycowe - rzadsze, lżejsze (E 98) tak dalece, że jest nawet rzadsze od powietrza ziemskiego w wysokich górach, nie nadającego się już zresztą do oddychania (E 99) - stałoby się przyczyną, że człowiek na Księżycu nie miałby w istocie czym oddychać. Oto naturalne przeszkody, na jakie natknie się człowiek, opuszczając swój ziemski świat w podróży na Księżyc. Przeszkody te nie są wszakże tego rodzaju, by zasadniczo uniemożliwiały kontakty między mieszkańcami różnych światów. Można bowiem sobie wyobrazić, iż mieszkańcy Księżyca już się nauczyli przemieszczać w przestrzeniach międzyplanetarnych i, nie lądując na Ziemi, lecz pozostając w górnych, rzadkich warstwach atmosfery, zarzucą sieci i w taki sam sposób złowią do nich ludzi, jak na Ziemi łowi się ryby (E 99).

[1]  [2]  [3]  [4] 

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach