Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



[1]  [2]  [3]  [4] 
Na rzecz koncepcji Fontenelle'a wielości światów zamieszkałych przemawiają tedy dwie racje. Oto racja pierwsza - nacechowane swoistym geocentryzmem przekonanie o podobieństwie łączącym zamieszkałą Ziemię z innymi światami, ilustrowane przykładem: z wieży katedry Notre Dame widać dzwonnice, domy, mury Saint-Denis, jakkolwiek nie sposób dostrzec tam jego mieszkańców, na podstawie wszelako podobieństwa zabudowań Paryża i Saint-Denis można wnosić, iż również domy tej ostatniej miejscowości są zamieszkałe (E 79). Rezultatem owego geocentryzmu i towarzyszącego mu rozumowania przez analogię jest przekonanie, iż inny świat, każdy pozaziemski świat, musi być z konieczności zamieszkały. Swoje to przekonanie Fontenelle wspierał nadto dodatkowym argumentem - braku racji dostatecznej, dla której światy miałyby być niezamieszkałe. Skoro wszystkie planety łączy istotne, wedle Fontenelle'a, podobieństwo, nie ma podstaw, by jedynie Ziemia pozostawała zamieszkała - dlaczegóż by tylko na Ziemi przebywały żywe istoty? "Księżyc - twierdził Fontenelle w drugiej rozmowie - jest zamieszkały. Dlaczego tedy również Wenus nie miałaby być zamieszkała? Powtarzając nieustannie - przerwała markiza - dlaczegóż by nie? (pourquoi non?), zaludni Pan w ten sposób wszystkie planety. Proszę nie wątpić - odparłem - że owo dlaczegóż by nie? ma taką moc, która zaludni wszystko" (E 105). Jako racja druga na rzecz koncepcji zamieszkałego Wszechświata służył pogląd o niewyczerpanej mocy twórczej przyrody, która istniejące światy zaludnia istotami żywymi. Gdy tak pojęty dowód już przeprowadzono, argument z podobieństwa został zastąpiony argumentem z różnorodności, dając początek nowemu dowodowi, iż mieszkańcy innych światów w niewielkim tylko stopniu (bądź zgoła żadnym) przypominają ziemian.

Przedstawione racje - zawarte w pięciu rozmowach stanowiących pierwotną wersję utworu (wydawanego anonimowo) - zostały rozszerzone w wydaniach ukazujących się od 1698 roku i podpisywanych już nazwiskiem autora (i w jednym wydaniu wcześniejszym, jeszcze anonimowym) przez wprowadzenie do niego rozmowy szóstej. W tej właśnie szóstej rozmowie znalazły się dwie inne, być może nigdzie tak wyraźnie przez Fontenelle'a nie sformułowane, wielce zaś osobliwe racje, które mają charakter teleologiczny i prowidencjalny: 1. światy są zamieszkałe, muszą bowiem do czegoś służyć, 2. obecność licznych księżyców krążących wokół najbardziej oddalonych od Słońca (źródła światła) planet dowodzi, iż przyroda zatroszczyła się, by planety te były należycie oświetlone i by ich mieszkańcom nie zabrakło światła słonecznego (E 146-147).

Trudno wszakże podzielać pogląd W. Wizgina13, który utrzymuje, iż racje tego rodzaju pojawiły się dopiero w szóstej rozmowie, i który ów rzekomy fakt łączy z umieszczeniem nazwiska autora na karcie tytułowej Entretiens. Oba motywy - teleologiczny i antropomorficzny - przewijały się już bowiem przez pierwszych pięć rozmów. Np. Fontenelle sądził, iż w światach budujących Drogę Mleczną nie ma księżyców (ich funkcja polega na oświetlaniu planet, którym towarzyszą, i dostarczaniu mieszkającym tam ludziom światła), nie ma tam bowiem nocy, przeciwnie - ogromne skupisko gwiazd-słońc w tej części Wszechświata sprawia, iż światło występuje tam w wielkiej obfitości (E 135); podobnie Fontenelle upatrywał przeznaczenia niezmierzonych pustych przestrzeni rozciągających się między Jowiszem a Saturnem i poza Saturnem w tym, iż służą za siedlisko przybywającym z innych światów kometom (E 137); drugiej z owych dwóch racji użył Fontenelle już wcześniej, w czwartej rozmowie, gdy pisał, że przyroda zaspokoiła potrzeby ludzi, dając Saturnowi pierścień i pięć księżyców, by twory obu tych rodzajów odbijały w kierunku tej najbardziej oddalonej od Słońca planety wielce już rozproszone po przebyciu tak długiej drogi światło słoneczne (E 125).

Jest rzeczą oczywistą, że oba te argumenty pełnią funkcję wspomagającą wobec już uprzednio rozwiniętego w pięciu rozmowach dowodu na rzecz tak drogiego Fontenelle'owi poglądu o wielości światów zamieszkałych. Umieszczone w szóstej rozmowie - obok dwóch argumentów głównych - zostały w ten sposób zgoła nieumyślnie, być może, wyeksponowane i sprzeczność, w jakiej pozostają, z wyśmiewanym wcześniej przez Fontenelle'a antropocentryzmem stała się tym bardziej widoczna. Już zresztą jego poprzednik, Cyrano de Bergerac, piętnował pychę ludzi, "która wmówiła im, że Naturę dla nich jedynie stworzono, jak gdyby ktoś mógł dać wiarę, że Słońce, olbrzymie ciało czterysta trzydzieści cztery razy większe od Ziemi, zapalono tylko z tej racji, aby dojrzewały ich nieszpułki i aby obradzała kapusta"14. Sam zaś Fontenelle, uciekając się do racji jawnie teleologicznych i antropocentrycznych w napisanej po upływie dwudziestu lat szóstej rozmowie, w rozmowie pierwszej nie pozostawił żadnych wątpliwości, iż w takiej postaci są mu one w najwyższym stopniu obce. "Nasze szaleństwo - pisał Fontenelle w pierwszej rozmowie - polega na tym, że skłonni jesteśmy sądzić, iż cała bez wyjątku przyroda przeznaczona jest do tego, byśmy czerpali z niej korzyści; gdy filozofom naszym zadaje się pytanie, do czego służy owa zdumiewająca obfitość gwiazd stałych, których tylko niewielka część wystarczyłaby do tego, co one czynią, to filozofowie ci spokojnie odpowiadają, że gwiazdy służą do tego, by sprawić radość ich oczom" (E 66). Warto tu wszelako zwrócić uwagę, iż samemu temu ironicznemu wypadowi skierowanemu przeciwko antropocentryzmowi Fontenelle nadał jednocześnie postać argumentu o charakterze teleologicznym. A zatem wbrew temu, co twierdzi Wizgin, nie zaszła istotna zmiana między piątą a szóstą rozmową w sposobie argumentowania przez Fontenelle'a na rzecz wielości światów zamieszkałych i zarazem ujawnienie nazwiska autora występującego dotychczas anonimowo nie mogło pozostawać w żadnym związku z ową rzekomą zmianą. W szóstej, dodanej, rozmowie pojawił się natomiast obcy wcześniejszym rozmowom lekki ton, w jakim Fontenelle wyrażał się o prawdzie, a zatem również o wartości poznawczej rozwijanej przez siebie koncepcji. Gdy perswadował markizie, iż nie warto wdawać się w spory z ludźmi, którzy koncepcji wielości światów i tak nie zrozumieją, należy zaś wobec niej zachować pewien dystans, i gdy ta z oburzeniem wykrzyknęła: "czyż mam zdradzić prawdę?", Fontenelle z całym spokojem odpowiedział: "Wyznam, [.] że nie mam wielkiego zapału do tych prawd i chętnie je poświęcę dla najmniej znaczących wygód towarzyskich" (E 145).

Nie jest to jedyny przypadek, w którym zaznaczył się ów pełen rezerwy, a nawet dwuznaczności, stosunek Fontenelle'a wobec prawdy. Np. w Rozmowach zmarłych toczyła się następująca rozmowa:

"Rajmund Lullus: [...] Stracilibyśmy odwagę, gdyby nie podtrzymywały nas złudzenia.

Artemizja: Więc to, że ulegamy złudzeniom nie jest bez pożytku?

Rajmund Lullus: Bez pożytku? Gdyby na nieszczęście prawda okazała się taką, jaką jest w istocie, wszystko byłoby stracone; zdaje się jednak, że ona wie dobrze, jak ważne jest, by pozostawała zawsze w ukryciu"15.

Ową osobliwą postawę Fontenelle'a wobec prawdy dostrzegano również z zewnątrz w jego czasach. Wolter nazywał ją "ostrożnym tchórzostwem" (prudente lâcheté), mając na myśli, jak wyjaśniał wydawca, krążącą w tamtych czasach anegdotyczną opinię, wedle której "Fontenelle zwykł był mawiać, że gdyby dłoń miał pełną prawd, bardzo by się pilnował, by jej nie otworzyć"16; nieco inaczej opisywał postawę Fontenelle'a wobec prawdy F. M. Grimm: "mawiał on [Fontenelle], iż gdyby prawdę trzymał w swych rękach jak ptaka, zadusiłby ją, tak dalece traktował on jako bezużyteczny i niebezpieczny dla rodzaju ludzkiego najpiękniejszy dar niebios. Nie wyznawał on też w istocie żadnej religii i indyferentyzm ten, który zachował do końca życia, jest znacznie bardziej naturalny dla umysłu prawdziwie filozoficznego niż jego chłodny stosunek do prawdy"17. R. Shackleton sądził, iż w szczególnym tym stosunku Fontenelle'a do prawdy dawało o sobie znać jego przekonanie, że w postępie, jaki się dokonał w poznaniu ludzkim, ważną rolę odgrywały błędy; iż wiedza, której przedmiotem są dzieje dochodzenia do prawdy, byłaby niepełna bez znajomości dziejów błądzenia18. Z drugiej zaś strony wydawca ten upatrywał w odkrywanym w dziełach Fontenelle'a ujęciu prawdy i fałszu zarysu koncepcji élite, znanej, dodajmy, np. z Holbachowskiego Systemu przyrody19 i rozpowszechnionej w epoce Oświecenia, jakkolwiek może się to wydawać paradoksem wobec wyraźnie panującej w tamtych czasach tendencji do popularyzowania wiedzy. O skłonności Fontenelle'a do traktowania wiedzy jako dziedziny elitarnej miałaby świadczyć - wedle Shackletona - utrzymana w tonie perswazyjnym odpowiedź markizie: "Bądźmy zadowoleni, iż jesteśmy małą, wybraną grupą wierzących [iż planety są zamieszkałe] i nie dopuśćmy, by nasze tajemnice pospolitowały się wśród ludu" (E 145). Przytoczona poprzednio i zawierająca wyraźną przyganę moralną opinia F. M. Grimma o traktowaniu prawdy przez Fontenell'a zdaje się wszelako przeczyć zarówno jednej, jak i drugiej interpretacji Shackletona. Bardziej prawdopodobne wydaje się wyjaśnienie L. Maigrona, iż owa postawa Fontenelle'a, którą cechował osobliwy dystans wobec prawdy, była podyktowana jego niechęcią do wszelkich polemik i pragnieniem zachowania spokoju; przejawiała się też ona brakiem przywiązania Fontenelle'a do powziętych przezeń idei i jego własnych dzieł20. Bez względu zatem na to, czy mamy tu do czynienia ze świadomie stosowaną koncepcją przypisującą szczególną rolę błędowi w dochodzeniu do prawdy, czy z koncepcją wiedzy elitarnej, czy z postawą życiową, którą również zajmował bliski Fontenelle'owi ideowo Kartezjusz, czy ze wszystkimi trzema motywami zarazem, w szóstej, dodanej, rozmowie dał się słyszeć ton sceptyczny i zaznaczył się u Fontenelle'a wyraźny dystans wobec podtrzymywanej przezeń idei wielości światów zamieszkałych.

[1]  [2]  [3]  [4] 

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach