Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" nr 4/2001 s. 37-60
Zenon E. Roskal
(Lublin)
PLATOŃSKA KOSMOLOGIA, ASTRONOMIA I MATEMATYKA W NAUCE GRECKIEJ
[1]  [2]  [3]  [4]  English summary


1. Wstęp

Spośród różnorodnych zagadnień dyskutowanych w ramach XX-wiecznej historii dziedziny nauki jednym z najbardziej kontrowersyjnych jest ocena dokonań greckiej nauki1 (filozofii przyrody). W szczególności dyskutowana jest rola najwybitniejszych przedstawicieli nauki (filozofii) greckiej w procesie konstytuowania się matematycznego przyrodoznawstwa. Powszechnie znane jest stanowisko A. N. Whiteheada, zgodnie z którym dzieje filozofii europejskiej to tylko przypisy do Platona. Stanowisko to przekłada się też na rolę Platona w genezie matematycznego przyrodoznawstwa2 i, pośrednio, w nauce greckiej. Taki punkt widzenia możemy znaleźć w wielu innych pracach3. Mniej znane jest jednak stanowisko opozycyjne, zgodnie z którym rola Platona w procesie konstytuowania się nowożytnego matematycznego przyrodoznawstwa jest destrukcyjna i obstrukcyjna. Najbardziej skrajnie poglądy te zostały zaprezentowane przez George'a Sartona, w szczególności w jego najbardziej dojrzałej pracy poświęconej historii nauki, a mianowicie w monografii A History of Science. Ancient Science through the golden age of Greece (Cambridge, Mass.: Harvard University Press 1952).

Celem artykułu jest rekonstrukcja4 stanowiska Sartona w sporze o znaczenie platońskiej kosmologii, astronomii i matematyki w nauce greckiej, przedstawiona na tle jego modelu historiograficznego, w szczególności koncepcji "nowego humanizmu".

2. George'a Sartona koncepcja historii nauki

George'owi Sartonowi5 wielokrotnie zarzucano (m.in. A. C. Crombie, T. S. Kuhn), że ukazane w jego dziełach fakty pozbawione są organizującej je idei; zwracano również uwagę na to, że brak jest w jego dziełach analizy rozwoju idei naukowych. Czasami wytykano (L. P. Williams6) Sartonowi to, że cele jakie sobie stawiał przerastały (jego) możliwości realizacji (były zbyt ambitne) oraz to, że prace swoje obciążał nadmierną ilością drugorzędnych informacji przy równoczesnej historycznej naiwności, wyrażającej się m.in. w kontrastujących opozycjach historycznych procesów i postaci. Z drugiej strony, można znaleźć stanowiska przychylne historiograficznym koncepcjom Sartona, a także dowartościowujące rolę Sartona jako głównego organizatora instytucji fundujących przyszły rozwój historii nauki (m.in. S. Zamecki, Ch. Singer, L. Pyenson)7. W każdym bądź razie nie wydaje się, by historiografia Sartona była przestarzała i nieaktualna. Wręcz przeciwnie, współcześnie nabiera nowego znaczenia i nie tylko dlatego, że o Sartonie można to samo powiedzieć, co kiedyś Laplace powiedział o Eulerze8, ale i dlatego, że wobec bogactwa wątków pisarstwa Sartona, nawet po latach, niektóre jego koncepcje wydają się ciągle aktualne.

Stanowisko historiograficzne Sartona jest trudne do określenia na osi opozycji eksternalizm-internalizm. Sama ta opozycja bywa też różnie konceptualizowana9. Jeżeli przyjąć, że eksternalizm postuluje uwzględnienie czynników pozaintelektualnych, artykułowanych jako czynniki instytucjonalne i społeczno-polityczne, ale interpretowane zgodnie z historiografią marksistowską, to Sarton nie był eksternalistą, aczkolwiek jego wypowiedzi nie są całkiem jednoznaczne. We wstępie do jego największego dzieła można znaleźć fragment, w którym pisze: "Moja praca zawiera bardzo mało odniesień do historii politycznej i ekonomicznej, ale nie oznacza to, iż nie doceniam politycznych i ekonomicznych czynników. Przeciwnie, jestem przekonany, że często są to czynniki nie tylko ważne, ale wręcz decydujące. [...] Nie odwołuję się do politycznych czy ekonomicznych zjawisk, które tworzą materialną podstawę historii ludzkości, ponieważ istnieje wiele wspaniałych prac, w których czytelnik z łatwością może znaleźć takie informacje"10. Z podobnych powodów w swojej największej pracy poświęconej historii nauki nie poświęcił dużo miejsca sztuce, ale za to szczegółowo analizował wpływ koncepcji religijnych oraz koncepcji filologicznych11 na koncepcje naukowe. Wyraźnie natomiast odcina się od wpływów materializmu dialektycznego. We wstępie do jednej z ostatnich jego prac czytamy: "[...] pod wpływem dialektycznego materializmu rozpowszechnił się pogląd, iż wyjaśnianie w historii nauki powinno być przede wszystkim, jeżeli nie wyłącznie, dokonywane w oparciu o pojęcia socjologiczne i ekonomiczne, ale według mnie pogląd ten jest błędny"12.

W celu zilustrowania swojego stanowiska Sarton wprowadził dychotomiczne rozróżnienie naukowców na etatowych naukowców (jobholders) i entuzjastów. W związku z tym rozróżnieniem zauważył, że zmienne warunki społeczno-ekonomiczne mogą wpływać jedynie na "etatowych" pracowników nauki, zaś nie są w stanie wpłynąć na entuzjastów, gdyż ci ostatni, jeżeli tylko ich najskromniejsze potrzeby życiowe są zaspokojone, troszczą się wyłącznie o swoje posłannictwo. Tym sposobem Sarton usiłował ukazać ograniczenia marksistowskiej historiografii, jednakże nie negował tezy eksternalizmu (w marksistowskim wydaniu) w całości. Jak to zgrabnie ujął: "Entuzjaści są solą ziemi, ale człowiek nie może żyć jedynie samą solą"13. Ostatecznie jego deklaracja jest jednak jednoznaczna. "W tej książce wysiłek idzie w tym kierunku, by ukazać społeczne tło żywej nauki, ale żadnych prób nie podjęto w celu wyjaśnienia rozwoju nauki przy pomocy żargonu materializmu dialektycznego"14.

Ale jeżeli przyjmiemy taką wersję eksternalizmu, która wolna jest od marksistowskich interpretacji, tzn. taką, która postuluje badanie działalności uczonych jako grupy społecznej w szerszym kontekście kulturowym, a naukę jako jedną z dziedzin kultury, to niewątpliwie Sarton był eksternalistą. Jego głównym celem była analiza czystej nauki, ale jak sam zauważył "[...] często jest trudno, jeżeli w ogóle jest to możliwe, poprowadzić linię demarkacyjną pomiędzy czystą nauką i jej zastosowaniami. Czasami zastosowania są odkrywane wcześniej niż zasady, czasami zaś na odwrót, w każdym bądź razie nauki czyste i stosowane rozwijają się razem"15. Sarton, inspirowany przede wszystkim pracami P. Tannery'ego i A. Comte'a, w praktyce badawczej faktycznie realizował jednak głównie erudycyjny model pewnej wersji eksternalizmu, model historiograficzny, który bardziej adekwatnie możemy określić jako umiarkowaną wersję prezentyzmu16. Punkt widzenia Sartona był punktem widzenia historyka kultury, czy szerzej: historyka cywilizacji. Sarton postulował badania w historii nauki nie tylko nad zjawiskami intelektualnymi w ich wzajemnych interakcjach (sprzężenia zwrotne pomiędzy poszczególnymi naukami oraz pomiędzy nimi i szerzej rozumianą kulturą), ale, najogólniej to ujmując, postulował badanie wszystkiego, co w życiu społecznym ludzi może mieć jakąkolwiek doniosłość z punktu widzenia działalności inwencyjnej.

Istnieją jednak jego wypowiedzi, które możemy zinterpretować jako opowiedzenie się za internalizmem17 w wersji A. Koyrégo i G. Bachelarda, w której zdecydowanie minimalizuje się wpływ pozaintelektualnych aspektów kultury na badany proces historyczny. W monografii poświęconej w dużej mierze zagadnieniom historiograficznym Sarton pisał: "Pod wieloma względami nauka rozwija się tak, jakby żyła swym własnym życiem. Wielkie społeczne wydarzenia rzucają swoje cienie na naukę tak samo, jak i na inne rodzaje ludzkiej działalności. [...] Musimy jednak pamiętać, że każdy naukowy problem nieuchronnie rodzi kolejny związany z nim wyłącznie logicznymi relacjami. Każde osiągnięcie naukowe odkrywa nowe perspektywy i jest przyczyną wzrostu nowej dziedziny, czy przynajmniej nowej gałęzi nauki. Wydaje się, że nauka jako całość rośnie na podobieństwo drzewa. W obu przypadkach zależność od otoczenia jest dość oczywista, niemniej główna przyczyna wzrostu to ta siła, która tkwi wewnątrz drzewa, nie zaś na zewnątrz niego. Tym sposobem nauka jest jakby niezależna od poszczególnych narodów, chociaż może w różnych przypadkach wykorzystywać oddziaływania ze strony każdego z nich. Drzewo nauki symbolizuje geniusza i sławę całego rodzaju ludzkiego"18.

Historiografia Sartona nastawiona była na badanie koncepcji i narzędzi naukowych (matematycznych, obserwacyjnych czy eksperymentalnych). Jednakże sam Sarton był głęboko przekonany, że owe narzędzia nie tylko oddziałują wzajemnie na siebie oraz na przyrodę, ale i same są do pewnego stopnia uwarunkowane zjawiskami społecznymi. Według Sartona nauka nie może się rozwijać w społecznej próżni i dlatego historyk nauki, nawet tych najbardziej abstrakcyjnych nauk, jak matematyka, musi uwzględniać socjologiczne tło. Należy jednak zauważyć, że Sarton nie ograniczał się jedynie do tych aspektów twórczości naukowej, które eksploruje socjologia nauki, ale również wskazywał na potrzebę uwzględnienia tej problematyki, którą zajmuje się psychologia nauki. Był przekonany, że najlepszym sposobem prezentacji teorii naukowej jest ukazanie jej kontekstu odkrycia i wczesnego okresu rozwoju, zaś kontekst odkrycia ujmował w kategoriach psychologicznych.

Historia nauki w rozumieniu Sartona nie powinna badać izolowanych odkryć naukowych, ale koncentrować się na wyjaśnieniu całokształtu postępu wiedzy naukowej, rozumianego jako jeden z aspektów ewolucji kosmicznej. Sarton był głęboko przekonany, że historia nauki nie byłaby w stanie zrealizować tego celu, gdyby obok odkryć, które na trwałe wpisały się w struktury naszej wiedzy, nie badała intelektualnych złudzeń, tzn. błędów (z punktu widzenia aktualnie akceptowanej wiedzy). W tym postulacie wydaje się antycypował pewne wersje antykwaryzmu w wydaniu A. C. Crombiego19. Jednakże, naszym zdaniem, stanowisko Sartona można by bardziej adekwatnie zakwalifikować jako umiarkowany prezentyzm (w wersji zaproponowanej przez S. Zameckiego). Zainteresowanie Sartona błędnymi rozwiązaniami brało się bowiem głównie z troski o to, by błędne koncepcje nie opóźniały postępu nauki, bądź nie kierowały nauki na "ślepe tory". Z drugiej strony, Sarton zauważał, że gdyby nie uwzględniać błędów w dziejach nauki, to nasza ocena przeszłości byłaby niekompletna, zwodnicza, a nawet nieprawdziwa. Równocześnie też twierdził, że prawidłowa ocena przeszłości jest wówczas możliwa, gdy zakłada nie tylko spojrzenie na przeszłość z naszego punktu widzenia, ale również z punktu widzenia tych, którzy wysuwali błędne koncepcje. W szczególności, jego zdaniem, metoda ta jest niezbędna przy ocenianiu takich pseudonauk, jak alchemia, astrologia czy fizjognomika. Same pseudonauki Sarton definiował jako nauki, których cele i zasady są błędne (fałszywe), ale równocześnie rozumiał, że cele i zasady nauki są historycznie zmienne. Ostatecznie zajmował stanowisko, zgodnie z którym pseudonauki stanowią zawsze coś w rodzaju tła nauki i dlatego nie należy ani ich ignorować, ani z nimi walczyć. Ten punkt widzenia (przynajmniej w pewnym zakresie) wydaje się prowadzić do bardziej radykalnych wersji prezentyzmu, ale stanowisko historiograficzne Sartona dzięki obecności elementów psychologicznych było częściowo zbliżone do stanowisk T. S. Kuhna i M. Polanyi'ego. Perspektywa historiograficzna Sartona wydaje się zatem perspektywą nowoczesną.

Zapewne pod wpływem ujęcia aksjomatycznego w matematyce oraz sukcesów programu formalizmu w metamatematyce, w ramach swojego modelu historiograficznego kategorię nauka usiłował ująć more geometrico20. Według Sartona nauka zatem to tyle, co usystematyzowana pozytywna wiedza21, ale systematyzacja ta jest pozytywistycznej proweniencji (o czym świadczy choćby kolejność rozdziałów w jego ostatnich pracach). Sposób ujęcia historycznego materiału w tych monografiach jest skrzyżowaniem podejścia systematycznego z historycznym. Sarton wyróżniał bowiem pewne okresy historyczne, sui generis przekroje, ale w ramach tych okresów omawiał poszczególne nauki według porządku zaproponowanego przez Comte'a, tzn. od najbardziej abstrakcyjnych (matematyka, mechanika itp.) do najbardziej konkretnych. W ujęciu Sartona tymi najbardziej konkretnymi naukami są: botanika, geologia czy mineralogia, czasami zaś etyka i polityka. Był też głęboko przekonany o jedności nauki. We wstępie do Nauki antycznej stwierdził: "Moim celem jest wyjaśnić rozwój całej nauki antycznej, a nie tylko poszczególnych nauk tego okresu"22.

Dziedzinę nauki sytuował obok dziedziny religii lub sztuki, ale naukę cenił wyżej. Opowiadał się za ewolucyjnym i kumulatywnym charakterem rozwoju wiedzy naukowej. Tym samym tzw. rewolucje naukowe postrzegał jako pozorne. Twierdził, że - z punktu widzenia całości rozwoju kultury - nieciągłości w rozwoju nauki mają co najwyżej charakter lokalnych zaburzeń i nie mają wpływu na całokształt obrazu kultury w dziejach. Naukę traktował jako wyróżnioną dziedzinę kultury i przyznawał jej nie tylko wartości epistemiczne. W jego przekonaniu to właśnie obecność nauki w naszej cywilizacji w radykalny sposób wyróżnia ją spośród innych historycznych cywilizacji. Wyróżnia w tym sensie, że nasza wiedza o świecie jest bardziej rozległa, ścisła i głęboka niż wiedza, jaką posiadały inne cywilizacje. Nasza cywilizacja dzięki nauce nauczyła się uwalniać od sił przyrody w ten sposób, że tam, gdzie było to możliwe, wykorzystano siły przyrody do ludzkich celów, zaś tam, gdzie nie było to możliwe, nauczyliśmy się żyć ze świadomością tego, co nieuchronne. Z drugiej strony, (paradoksalnie) największe osiągnięcie nauki (z filozoficznego punktu widzenia) dostrzegał w tym, że z jej rozwoju możemy wyprowadzić stanowisko, które pozwala nam na pewne zdystansowanie się od nauki. Rozwój nauki doprowadził ludzkość do tego, że nie absolutyzujemy już poznania naukowego, gdyż "[...] nasze zaufanie do nauki, aczkolwiek ciągle rosnące, jest systematycznie ograniczane"23.

Poglądy te Sarton równocześnie godził z ideą postępu nauki, rozumianego jako ewolucyjny rozwój ludzkiej świadomości. Próbując wyartykułować tę ideę, pisał: "Postęp zakłada stabilność i poważanie tradycji. Naukowe myślenie jest, czy wydaje się, rewolucyjne dlatego, że prowadzi do wielkich i nieoczekiwanych następstw. Jednakże uzyskiwanie naukowych rezultatów jest procesem powolnym i następuje stopniowo. Historia nauki stanowi ewolucję, która świadczy o potędze ludzkiego intelektu, ale owa ewolucja jest tak samo jednostajna, jak i ewolucja wywołana przez siły przyrody"24. Był przekonany, że tylko na gruncie historii nauki można zilustrować postęp ludzkości, gdyż poza nauką idea postępu jest problematyczna25.

Punkt widzenia Sartona był unifikacjonistyczny, jednakże nie jest to ten typ unifikacjonizmu, który kontrastujemy z demarkacjonizmem. Unifikacjonizm Sartona miał trzy główne aspekty obejmujące: 1) jedność natury, 2) jedność wiedzy (nauki) oraz 3) jedność rodzaju ludzkiego. Każdy z tych trzech aspektów wspiera pozostałe (np. gdyby nie było jedności natury, nie byłoby jedności nauki). Fakt, że naukę tworzą różne narody i rasy, inspirowane różnymi religiami i mówiące różnymi językami, dowodzi, według Sartona, jednej racjonalności rodzaju ludzkiego, której nie zniszczy żadna wojna. W tej wizji historiograficznej poszczególne nauki (w szczególności nauki przyrodnicze, ale również i humanistyczne) nie są wzajemnie niezależne, ale wzajemnie ze sobą powiązane. Sarton postulował uprawianie jednej syntetycznej historii nauki obejmującej zarazem historię nauk przyrodniczych, jak i humanistycznych. Ważnym postulatem w tym kontekście wydaje się tzw. naukoznawczy humanizm, zgodnie z którym powinniśmy dążyć do syntezy starego typu humanizmu z przyrodoznawstwem interpretowanym historycznie: "Między starym humanistą a przyrodnikiem istnieje tylko jeden pomost, a mianowicie historia nauki, toteż zbudowanie tego pomostu jest główną kulturową potrzebą naszych czasów"26. Sarton postulował zatem, by nowy humanizm łączył w sobie zainteresowania przeszłością, charakteryzujące humanistów, z zainteresowaniami przyszłością, charakteryzującymi naukowców. Nowy humanizm tak został przez niego zaprojektowany, by z jednej strony był skierowany przeciwko technokratom, z drugiej zaś przeciwko naiwnym idealistom. Dlatego, w przekonaniu Sartona, nowy humanizm może być podwójnym renesansem. Pozwala bowiem zarazem humanistom na odzyskanie nauki oraz naukowcom - szeroko rozumianej kultury humanistycznej27.

Koncepcja nowego humanizmu i rozumienie historii nauki jako sui generis pomostu pomiędzy przyrodoznawstwem i humanistyką sytuuje Sartona w gronie tych, którzy antycypowali idee dwóch kultur wyartykułowaną później przez C. P. Snowa. Związki Nowego humanizmu G. Sartona i Dwóch kultur C. P. Snowa wydają się być oczywiste, czy jednak jest to zarazem argument za aktualnością historiograficznych koncepcji Sartona? W świetle późniejszego rozwoju nauki zarówno idea nowego humanizmu, jak i idea dwóch kultur straciły na swojej wyrazistości. W chwili obecnej, w związku z dużym rozpowszechnieniem się relatywistycznych koncepcji nauki, dawne opozycje nie są tak bardzo kontrastujące jak dawniej. Z jednej strony nauka straciła na swojej wyrazistości, z drugiej zaś kultura humanistyczna jest o wiele bardziej zróżnicowana niż dawniej28.

[1]  [2]  [3]  [4]  English summary

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach