Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R. 23: 1978 nr 1 s. 3-52
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15] 
Uznałem za najskuteczniejszą drogę do tych rozlicznych celów solidną, nad siły ludzkie zakrojoną codzienną pracę na wszystkich frontach. Za pilne zadanie uznałem opracowywanie archiwalnych źródeł do dziejów gdańskiej medycyny i do dziejów medycyny polskiej w ogóle. Wykładałem systematycznie historię medycyny, a równocześnie powierzono mi wykłady propedeutyki lekarskiej dla studentów I roku. Udało mi się rozbudzić zainteresowanie dla historii medycyny. Zorganizowałem dobrowolne kolokwia z historii medycyny i przepytałem studentów z nielicznych egzemplarzy podręcznika Szumowskiego. Zachowałem do dzisiaj listy studentów, którzy zgłosili się, przy czym przygniatająca większość złożyła kolokwium z postępem bardzo dobrym, chociaż praktycznie nikt na żadną korzyść nie mógł liczyć. Jednym z pierwszych moich uczniów z historii medycyny był Stanisław Sterkowicz, który zajął się sylwetką Boya-Żeleńskiego jako lekarza i pracę tę w przyszłości doprowadził do doktoratu. Moja żona, chociaż "miała na głowie" troje nieletnich dzieci, pracowała jako asystent w Zakładzie Historii Medycyny. Dzięki życzliwości prof. Mariana Górskiego Zakład otrzymał bardzo ładne pomieszczenie w gmachu Interny. Powstał księgozbiór Zakładu, który wkrótce osiągnął liczbę przeszło 2000 pozycji bibliograficznych. Większość książek powstała z ofiarowanych dubletów krakowskiego Zakładu i z zakupów.

Obowiązki organizatorskie w dwóch dziedzinach jednocześnie, klinicznej i humanistycznej, nie zwalniały mnie z obowiązków pracy naukowej. Już do wybuchu II wojny światowej miałem ogłoszonych drukiem niemało prac mniejszych i większych, zarówno z psychiatrii, jak i z historii i filozofii medycyny, nie licząc artykułów publicystycznych. Prace moje widocznie były coś warte, skoro dnia 5 czerwca 1948 r. wybrany zostałem członkiem korespondentem krajowym Wydziału Lekarskiego Polskiej Akademii Umiejętności. Zaszczyt ten rozumiałem zawsze jako obowiązek aktywnej pracy naukowej. Toteż już w r. 1948 ogłosiliśmy wraz z żoną w wydawnictwie PAU obszerną pracę, opartą na archiwaliach Biblioteki Gdańskiej pt. Collegium Medicum w Gdańsku - pierwsza na ziemiach polskich izba lekarska. W tymże roku 1948 wyszła z druku jako tom II "Acta Facultatis Medicae" obszerna praca Psychologia marzenia sennego. Książkę tę napisałem jeszcze przed wybuchem wojny. Wskutek działań wojennych maszynopis uległ w dużym stopniu zniszczeniu i tylko jego część udało się ocalić i opublikować. Przed jej ogłoszeniem prof. Stefan Szuman przedstawił dzieło na posiedzeniu PAU. Pracy tej wielu wybitnych uczonych poświęciło swe życzliwe oceny, że wymienię tu prof. Stefana Błachowskiego w "Polskim Tygodniku Lekarskim" (1949).

Bogaty w wydarzenia r. 1948 zapisał się w moim życiorysie wystąpieniem w charakterze biegłego przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, który sądził zbrodniarza wojennego Forstera. Na rozprawie w Gdańsku złożyłem obszerną opinię sądowo-lekarską, która następnie tego samego roku zamieszczona została w "Polskim Tygodniku Lekarskim" pt. Polityka sanitarna okupanta na Pomorzu. W opinii przedstawiłem ludobójcze metody, stosowane wobec ludności Pomorza ze szczególnym uwzględnieniem doświadczeń, na które patrzyłem własnymi oczyma w czasie pracy lekarskiej w Szpitalu w Kocborowie. Forster, jak wiadomo, był gauleiterem prowincji Danzig-Westpreussen, odpowiedzialnym za eksterminację ludności na Pomorzu. Opracowanie tej opinii wymagało bardzo dużo czasu i wysiłku. Nie oszczędzałem siebie. Podtytuł mojego opracowania brzmiał: Opinia biegłego o systemie polityki depopulacyjnej stosowanej przez okupanta wobec ludności polskiej w Gau Danzig-Westpreussen, ze szczególnym uwzględnieniem dziedzin lecznictwa i zdrowia publicznego - wydana na zlecenie Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce (pismo z dnia 16 czerwca 1947 nr 147/47).

Muszę tu wspomnieć, że w ogóle od samego początku wielokrotnie powoływany byłem jako biegły sądowy do wydawania opinii sądowo-psychiatrycznych, zarówno w okresie pracy w Kocborowie przed wojną i po wojnie, jak i w Gdańsku. Czynności te przynosiły mi pewien dochód, co w czasach, gdy pobory moje były niskie, nie było bez znaczenia, jednakże traciłem przy tym bardzo dużo czasu. Nie odpowiadał mi poza tym rodzaj pracy biegłego sądowego, związany z koniecznością wyjazdów poza miejsce zamieszkania i miejsce pracy. Toteż w późniejszym czasie starałem się jak mogłem wymigać od tych obowiązków i przerzucić je na młodszych psychiatrów. Do dzisiaj zresztą pozostaję na liście biegłych-psychiatrów, lecz wzywają mnie tylko w sprawach wyjątkowej wagi.

Natomiast nie oszczędzałem czasu i energii, gdy chodziło o organizację życia naukowego w Gdańsku. Od początku brałem udział w organizacji Gdańskiego Towarzystwa Naukowego, które powstało z przekształcenia przedwojennego Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki w Gdańsku. W r. 1950 powierzono mi obowiązki wiceprezesa Towarzystwa. W latach 1956-1958 byłem pierwszym prezesem Gdańskiego Towarzystwa Naukowego i organizatorem Wydziału II Nauk Biologicznych i Medycznych. Towarzystwo odegrało chlubną rolę w dziejach kultury polskiego Gdańska. W r. 1972 wydano księgę pamiątkową pt. Pięćdziesiąt lat Gdańskiego Towarzystwa Naukowego 1922-1972. Towarzystwo prowadziło energiczną akcję propagandową, zmierzającą do utworzenia Uniwersytetu Gdańskiego. Marzenie to stało się po paru latach rzeczywistością.

A tymczasem moja sytuacja formalno-prawna w Akademii Lekarskiej w Gdańsku domagała się unormowania. Byłem bowiem wciąż jeszcze profesorem zwyczajnym na katedrze Historii i Filozofii Medycyny, a czynny byłem w coraz wyższej mierze jako psychiatra. Idąc za radą moich przyjaciół, postanowiłem przeprowadzić habilitację z psychiatrii. Wybór mój padł na Akademię Lekarską we Wrocławiu. W r. 1947 pojechałem do Wrocławia. Katedrę Psychiatrii zajmował Adrian Demianowski, który przyjął propozycję habilitowania mnie jak najżyczliwiej. Jako rozprawę habilitacyjną z psychiatrii przedłożyłem pracę z r. 1938 pt. Psychoterapia, zamieszczoną w wyd. Eskulap w tomie III s. 391- 628. Dziekanem był wówczas Hugon Kowarzyk. Colloquium habilitacyjne odbyło się dnia 24 czerwca 1948. Habilitacja uległa jednak opóźnieniu, gdyż komisja habilitacyjna wyraziła życzenie, aby za podstawę przewodu uznać raczej Psychologię marzenia sennego, która jeszcze wówczas nie wyszła z druku. Dopiero w 1949 r. sprawa dotarła do Rady Głównej do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Powstały wątpliwości, czy psychologia marzenia sennego nie podpada na równi z freudyzmem pod pojęcie idealizmu. Również psychoterapia miała wówczas zdecydowanych przeciwników, którzy jednakże nie ujawnili swojej tożsamości. Zaniechałem wraz z moimi wrocławskimi przyjaciółmi dyskusji na te tematy. Tymczasem bowiem Rada Wydziału Lekarskiego Akademii Lekarskiej w Gdańsku uchwaliła powołać mnie na katedrę psychiatrii. I taki też był dalszy bieg sprawy. W r. 1950 przeniesiony zostałem jako kierownik Katedry i Zakładu Historii i Filozofii Medycyny w stan spoczynku. Po czym pismem Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej dla Pracowników Nauki z dnia 14 listopada 1953 r. przewodniczący - minister Adam Rapacki - powiadomił mnie, jako profesora zwyczajnego na Katedrze Psychiatrii Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Gdańsku, że uzyskałem stopień doktora nauk medycznych. W ten sposób zakończyły się moje perypetie formalno-prawne.

Zanim przedstawię, oczywiście w maksymalnym skrócie, poszczególne problemy naukowe, które mnie w różnych okresach życia pasjonowały, pozwolę sobie - po prostu dla podniesienia się na duchu - wspomnieć o wyróżnieniach i zaszczytach, które mnie spotykały. Otóż na IX Międzynarodowym Kongresie Historii Medycyny, który odbywał się we wrześniu 1932 r. w Bukareszcie, wręczono mi dyplom honorowego członka Królewskiego Rumuńskiego Towarzystwa Historii Medycyny (dyplom nr 35), co wraz z fotografią uwieczniono w księdze pamiątkowej na str. 37. Tamże zamieszczono też mój referat wygłoszony 14 X 1932 pt. Sur quelques problemes futurs de l'histoire de la medecine s. 547-550. Następnie w r. 1953 wybrano mnie członkiem zamiejscowym Towarzystwa Naukowego w Toruniu, Wydziału III Matematyczno-Przyrodniczego. Dalej w listopadzie 1961 r. wybrany zostałem membre associe etranger fracuskiej Societe Medico-Psychologique. I tegoż roku 1961 wybrano mnie członkiem - korespondentem Czeskosłowackiego Towarzystwa Lekarskiego Jana Ewangelisty Purkyniego, Sekcji Psychiatrycznej. Wreszcie spotkał mnie w r. 1966 najwyższy zaszczyt mojego życia, a mianowicie zostałem członkiem Deutsche Akademie der Naturforscher Leopoldina. Jest to najstarsza Akademia Nauk na świecie, gdyż założona została w r. 1652. Otrzymałem piękny dyplom i list prezydium Akademii, w którym powiadomiono mnie, że wyboru dokonuje się z zasady według najwyższych probierzy i tylko pod warunkiem jednomyślności członków prezydium i zapytywanych senatorów. Nie przyzwyczajonemu do pochwał napisano: [...] Sie dürfen die Wahl als eine besondere Anerkennung Ihrer wissenschaftlichen Leistung und Ihrer Persönlichkeil ansehen. Do mojej działalności w ramach Akademii Leopoldina będę miał jeszcze sposobność powrócić. Nie będę tu natomiast wymieniał odznaczeń państwowych, z których najwyższe otrzymałem w r. 1957, mianowicie Złoty Krzyż Zasługi. Na zakończenie tych wywodów samochwalczych podam tylko ze wzruszeniem, że w r. 1972 zostałem członkiem honorowym Gdańskiego Towarzystwa Naukowego, a w r. 1976 członkiem honorowym Związku Lekarzy Polskich Stanów Zjednoczonych (Polish Medical Alliance). Wreszcie od r. 1974 jestem członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Historii Medycyny, a od r. 1973 redaktorem honorowym "Psychiatrii Polskiej".

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15] 


Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach