Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R. 23: 1978 nr 1 s. 3-52
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15] 
W dalszym ciągu zajmowałem się psychoterapią. W r. 1967 brałem udział w dorocznym zebraniu Gesellschaft fur arztliche Psychotherapie w Bad Elster (NRD), gdzie dnia 6 czerwca wygłosiłem referat Zur Frage der Umkehrbarkrit des homosexuellen Triebes, który wydrukowano następnie w "Psychiatrie, Neurologie und Medizinische Psychologie" w r. 1968. Referat ten wywołał ożywioną dyskusję, częściowo przeciwną moim tezom. Dyskusję tę w tymże samym czasopiśmie zamieszczono w r. 1969, zarówno mój głos dyskusyjny, jak i innych dyskutantów, wśród których był profesor L. Leonhardt.

A teraz chciałbym trochę więcej uwagi poświęcić swojemu wystąpieniu na dorocznym zebraniu Akademii Leopoldina, której - jak wyżej wspomniałem - jestem od r. 1966 członkiem. W dniach od 14 do 17 października 1971 odbyło się zebranie, poświęcone zagadnieniom związanym z tematem głównym: Informatyka. Zebranie odbyło się w siedzibie Akademii w Halle (Saale). Zaproszono mnie do opracowania i wygłoszenia tematu, który mi jak najbardziej odpowiadał, a mianowicie: Ein informations-psychopathologisches Strukturmodell der Mnemosyneidesis. Referat mój przypadł na dzień 16 października 1971. Byłem właśnie po obłożnej chorobie, tak iż ledwo się na nogach trzymałem. Moje ciało zawiózł samochodem z Gdańska do Halle mój syn - docent psychiatrii dr hab. Adam Bilikiewicz, obecnie (1977) kierownik Kliniki Chorób Psychicznych w Bydgoszczy, gdzie jest filia Gdańskiej. Koszta pobytu, również mojego syna, pokryli gospodarze. Zebraniu nadano, jak zwykle, charakter uroczysty. Akademia ma wprawdzie siedzibę na terenie NRD, jest jednakże najwyższą instytucją naukową reprezentującą wszystkie kraje języka niemieckiego, a więc również RFN, Austrię i Szwajcarię. Cudzoziemców z całego świata jest bardzo dużo. Rząd NRD otacza Leopoldinę opieką i udziela jej rękojmi eksterytorialności. Mój referat przypadał na niedzielę przed południem. W dniu tym oprócz mnie wygłosiło referaty dwóch członków Akademii: Hans Drischel - fizjolog oraz Karl Nickel - matematyk. Uroczyste otwarcie posiedzenia zaszczycił swą obecnością i przemówieniem minister szkolnictwa wyższego i szkolnictwa zawodowego NRD prof. Hans-Joachim Bohme. Obecni byli również przedstawiciele innych władz oraz towarzystw naukowych. Polską Akademię Nauk reprezentował profesor Józef Heller. Przebieg tego niezapomnianego posiedzenia upamiętniono wydaniem okazałej księgi zatytułowanej Informatik wydanej pod redakcją profesora Joachima-Hermanna Scharfa, który nosi historyczny tytuł Direktor Ephemeridum der Akademie. W księdze zamieszczono wszystkie wygłoszone odczyty z rycinami. Wydawcą była firma Johann Ambrosius Barth, Leipzig 1972. Mój referat jest na str. 355-371. Na jego wstępie zamieszczono zdjęcie uchwycone w czasie wygłaszania referatu, ponadto w tekście jest barwna rycina, przedstawiająca w sześciu obrazach treść koncepcji mnemosyneidesis.

Byłoby trudno podać w tym miejscu w streszczeniu zawartość myślową mojego referatu, który przyjęty został bardzo przychylnie, choć - oczywiście - mało kto cokolwiek zrozumiał. Członkowie Akademii powoływani są od wieków spośród uczonych, reprezentujących wszystkie dziedziny nauki o przyrodzie martwej i żywej, z naukami medycznymi włącznie. Mnie powołano jako psychiatrę, chociaż była swego czasu myśl powołania mnie jednocześnie do sekcji historii nauk przyrodniczych i medycyny. Z zapytaniem takim zwrócił się do mnie w czasie jednego ze spotkań profesor Walter Artelt - historyk medycyny z Frankfurtu nad Menem, z którym kolegowaliśmy w r. 1928 w Lipsku u Sigerista. Był on przewodniczącym sekcji. Z rozmowy naszej wynikało, że nie było dotąd wypadku, aby członek Akademii był jednocześnie w dwóch sekcjach Leopoldiny. Do tematu tego nie powróciliśmy więcej. Ale wśród niemieckich historyków medycyny zażywałem dość dobrej opinii. Po wydaniu dzieła Informatik otrzymałem odbitkę w upominku od niemieckiego historyka medycyny nazwiskiem Karl E. Rothschuh z własnoręczną dedykacją Ich has Ihren guten Aufsatz in Informatik. Słowa te ucieszyły mnie, gdyż brak zrozumienia bywa wielką przykrością. Pochwała gut więcej znaczy niż sążniste peany. W chwili gdy wygłaszałem swój referat, Rothschuh nie był jeszcze członkiem Leopoldiny. Został nim później.

W referatach zawartych w Informatik górowała myśl cybernetyczna, którą najłatwiej oczywiście urzeczywistnić w naukach matematycznych, trudniej w biologii, jeszcze trudniej w medycynie klinicznej, a już najtrudniej w psychologii i psychopatologii. W tych ostatnich dziedzinach trzeba abstrahować od zjawisk świadomości, uczuciowości i mnóstwa innych zjawisk podmiotowych, bez których psychika straciłaby swoją najistotniejszą treść. Aby dowieść, że mózg jest maszyną, trzeba odwołać się tylko do wiary zbliżonej do religijnej. Jeden z bardzo inteligentnych cybernetyków, przysłuchując się dyskusjom naukowym na temat mózgu jako komputera, przewyższającego - jak wiadomo - nieskończenie swoją sprawnością inteligencję człowieczą, nazwał taki sztuczny doskonały mózg ein Vollidiot. Jest bowiem zdolny dać z siebie tylko to, co uprzednio w nim pamięciowo zaprogramowano.

Jedna z przyczyn dotychczasowych niepowodzeń zdaje się pochodzić stąd, że usiłuje się dostosować modele zaczerpnięte ze świata przyrody martwej i biologii do poznania czynności psychicznych. Niektórzy autorzy wykazują wyraźnie jakby lęk, aby nie być posądzonym o spekulacje spirytualistyczne i odrzucają z góry wszelkie informacje pochodzące z introspekcji, tak jakby świat przeżyć subiektywnych nie był istotną częścią rzeczywistości. Trudno mówić o psychologii, gdy się ignoruje "psyche". Zresztą nie wolno zapominać, że sądy badacza o zjawiskach obiektywnych wchodzą do skarbca wiedzy również jako sądy zaczerpnięte z przeżyć podmiotowych samego badacza. Punktem wyjścia przedstawionego modelu strukturalnego była hipoteza, że ciągłość strumienia świadomości jest złudzeniem analogicznym do złudzenia ciągłości światła. Korpuskularna teoria światła oparta jest również na zasadzie ciągłości, wynikającej z częstotliwości pojawiających się elementów, czy to będą fale elektromagnetyczne, czy pozbawione masy fotony. Prawdopodobnie w przyrodzie, poza absolutnym czasem i przestrzenią w znaczeniu próżni, nie istnieje doskonałe continuum. Continuum strumienia świadomości zdaje się być złudzeniem, pochodzącym z częstotliwości eksplozywnych punktochwil procesów neurobiochemicznych czy bioelektrycznych podłoża "obiektywnego". Zachodzi tu analogia z obrazem kinematograficznym, którego pozorna ciągłość powstaje dzięki miganiom mnóstwa obrazków. Ze strumieniem świadomości sprzężony jest synchronicznie strumień częstotliwych reakcji łańcuchowych neurobiochemicznych. Składający się na ten synchronicznie sprzężony mnemosynejdetyczny strumień mikroelementów przeżywamy subiektywnie jako pasmo skutków, których pasmo przyczyn skryte jest w głębi podłoża. Model ten ma unaocznić jedność psychofizyczną celem skondensowania rzeczywistości podmiotowej i przedmiotowej. Jako produkt abstrakcji model ten ma pokazać w krańcowym uproszczeniu stan wzajemnych relacji elementów strukturalnych w jednolitym sprzężeniu podmiotowo-przedmiotowym. Oczywiście, rzeczywistość jest nieskończenie bogatsza niż model. Tylko ktoś bardzo naiwny może sądzić np., że cząsteczka chemiczna tak wygląda jak jej przestrzenny wzór chemiczny, którym posługują się chemicy. Mózg jest szczególnym komputerem, jest mianowicie obdarzony świadomością. Wszelkie próby skonstruowania takiego modelu, który by się odżegnywał od świadomości i ignorował tę niewątpliwą część naszej rzeczywistości, muszą być skazane na niepowodzenie jako spekulatywne.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15] 

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach