Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki"
R. 33:1988 nr 1 s. 3-80
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Działalność dydaktyczno-naukowa

Zanim przejdę do omówienia mojej działalności naukowej, nieco miejsca poświęcę jeszcze dydaktyce, ponieważ oba te zakresy były główną treścią mojego życia w Łodzi przez ponad 30 lat. Działalność dydaktyczną zawsze wysoko ceniłam i lubiłam, stwarzała ona pewne więzy nie tylko między mną i studentami, lecz również i absolwentami (moimi b. studentami), pracownikami zawodu farmaceutycznego. Zawód ten, wymagający szczególnie ofiarnej i odpowiedzialnej pracy, był mi zawsze uczuciowo bliski (jeszcze od lat dziecinnych, kiedy to zachodziłam dość często do apteki, gdzie pracowali Rodzice).

Moja działalność dydaktyczna obejmowała wykład z chemii organicznej (135 godz.) dla studentów II roku (opis metod syntezy głównych klas związków organicznych, badania ich struktury, izomerii, przemian; rozważania mechanizmów reakcji w świetle panujących efektów elektronowych) oraz opiekę nad ćwiczeniami (240 godz.)10 na III r., (potem na II r. studiów), z syntezy i analizy związków organicznych. Sporo czasu poświęciłam doskonaleniu metod dydaktycznych w zakresie wykładu, ćwiczeń i systemu egzaminowania. Treść wykładu co najmniej co kilka lat unowocześniałam. Lubiłam wykładać, pragnęłam rozbudzić zainteresowanie przedmiotem, pokazać studentom m.in. drogi rozwoju chemii organicznej. Aby lepiej przemówić do wyobraźni, starałam się język wzorów i równań tłumaczyć na język zjawisk przyrodniczych. Czasem wtrącałam jakąś anegdotkę, trochę historii, jakieś szczegóły biograficzne - cytując je w celach wychowawczych, do kształtowania sylwetki przyszłego farmaceuty. Ćwiczenia prowadzili asystenci, potem adiunkci. Bywałam dość często na sali ćwiczeń, przynajmniej w pierwszych latach (kiedy nie pracowałam jeszcze we władzach uczelni). Obserwowałam pracę studentów, tok czynności, poprawność montażu aparatury. Sprawdzałam czasami umiejętności teoretycznego uzasadnienia wykonywanych czynności laboratoryjnych.

Już w 1949 r. do programu ćwiczeń z chemii organicznej wprowadziłam w Katedrze Chemii Organicznej (po raz pierwszy w Polsce na Wydziale Farmaceutycznym), obok ćwiczenia z preparatyki (synteza organiczna) - jakościową analizę organiczną, mając na względzie jej szczególną wartość dydaktyczną dla istniejących kierunków studiów, a także dla dalszej działalności naukowej i zawodowej magistra farmacji. W następnych latach wprowadzono jakościową analizę organiczną do programu ćwiczeń z chemii organicznej na wydziałach farmaceutycznych i chemicznych wszystkich uczelni w Polsce. Realizacja opisanego powyżej programu dydaktycznego napotykała jednak, szczególnie w pierwszych latach, na znaczne trudności z uwagi na brak odpowiednich podręczników na krajowym rynku księgarskim. Jak wspomniałam, w pierwszych latach po wojnie brakowało nowoczesnych zagranicznych podręczników do wykładów - np. książka L. F. Fiser i M. Fiser: Organic Chemistry była bardzo trudna do zdobycia. Co szczególnie jednak utrudniało działalność dydaktyczną, to brak podręczników do ćwiczeń dla studentów. Do ćwiczeń z preparatyki organicznej służył nieśmiertelny Gattermann-Wieland Die Praxis des organischen chemikers, doskonały podręcznik, choć już przestarzały; tłumaczenie polskie nie było jednak dostępne w dostatecznej liczbie egzemplarzy. W szczególności jednak brak było podręcznika do nauczania jakościowej analizy organicznej, ponieważ przedmiot ten nie był dotąd objęty programem studiów i nie miał ustalanej tradycji. Inicjatywa moja wprowadzenia ćwiczeń z analizy wymagała konsekwencji - podjęłam więc trud napisania potrzebnego podręcznika w oparciu o wzory zagraniczne. Zajęło mi to około dwóch lat pracy, przeważnie w godzinach nocnych. Podręcznik ten został bardzo pozytywnie oceniony i doczekał się 5 wydań (Zofia Jerzmanowska, Analiza jakościowa związków organicznych, PZWL Warszawa 1951, 1960, 1963, 1967, 1975). W opracowaniu drugiego i następnych wydań pomagali mi moi współpracownicy w Katedrze, w szczególności dr: M. Królikowska, J. Kamecki, Wł. Karczewska.

Brakowało również nowego polskiego podręcznika do ćwiczeń z syntezy organicznej. Dobre podręczniki zagraniczne można było zakupić jedynie drogą urzędową, w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy (zakup dewizowy), ponadto nasi studenci mieliby duże trudności z tekstem obcojęzycznym. Uznałam, że trzeba dać studentom polski podręcznik, który każdy mógłby sobie kupić i mieć pod ręką w szafie laboratoryjnej - podręcznik zawierający w szczególności przepisy preparatywne w pełni odtwarzalne11. Realizując ten zamiar, opracowałam podręcznik (znów pisząc nocami) preparatyki związków organicznych. Korzystałam i w tym przypadku z pomocy moich współpracowników (np. przygotowanie rysunków); głównie pomagał mi dr J. Kamecki. Podręcznik ten, zawierający obszerny wstęp, omówienie teoretycznych i praktycznych podstaw metodyki laboratoryjnej stosowanej w syntezie organicznej - charakteryzował się zwłaszcza tym, że każdy podany tam przepis był zawsze odtwarzalny, ponieważ był sprawdzany przez 2 osoby spośród asystentów prowadzących ćwiczenia. Podręcznik ten (Zofia Jerzmanowska, Preparatyka związków organicznych, PZWL Warszawa 1953, 1955, 1972) doczekał się 3 wydań.

Na pograniczu działalności dydaktycznej i naukowej były seminaria dla pracowników nauki i doktorantów. Już w 1949 r. rozpoczęliśmy w naszej Katedrze (priorytetowo na Wydziale Farmaceutycznym) seminaria, na których referowaliśmy najciekawsze prace z zakresu postępów chemii organicznej z najważniejszych czasopism zagranicznych; także - wyniki własnych prac doświadczalnych, które rozpoczęliśmy już w 1949 r.

W ramach osobistej działalności dydaktycznej zostałam delegowana w 1947 r. na około 2-miesięczny pobyt w Danii (Kopenhaga) wraz z kilkoma jeszcze kolegami, profesorami z Warszawy i Łodzi, celem poprowadzenia ćwiczeń z chemii organicznej dla dużej grupy studentów III i IV r. wydziałów chemicznych UW i PW, a także i PŁ. W ramach pomocy Polsce w odbudowie nauki i szkolnictwa wyższego Uniwersytet w Kopenhadze udostępnił nam w okresie letnim sale laboratoryjne z pełnym wyposażeniem w aparaturę i chemikalia, celem umożliwienia studentom ukończenia brakujących im ćwiczeń z chemii organicznej. Kilku spośród ówczesnych studentów zostało po latach profesorami chemii na Uniwersytecie Warszawskim. Ten pobyt w Kopenhadze przyniósł mi dużą korzyść - poznanie struktury duńskiej uczelni, programów studiów (także farmaceutycznych), poznanie, głównie na podstawie piśmiennictwa światowego, od którego byłam odcięta przez 7 lat wojny i okupacji, postępu w chemii organicznej, tak w zakresie teorii, jak i metodyki.

Działalność naukową starałam się rozpocząć najszybciej jak było to możliwe po zorganizowaniu Zakładu w gmachu przy ul. Lindleya 6. Ceniłam szczególnie eksperymentalną pracę badawczą, dającą okazję do pasjonującego sprawdzania słuszności stawianych założeń i koncepcji, do odkrywania nowych związków, nowych przemian. Moją z górą 30-letnią działalność naukową w Katedrze Chemii Organicznej łączyłam zawsze z opieką nad rozwojem młodej kadry - częste dyskusje przy stole laboratoryjnym, a czasem i wspólne eksperymentowanie były czynnikiem kształtującym osobowość naukową moich współpracowników. Starałam się rozbudzać pasję badawczą, wytrwałość, inwencję w planowaniu doświadczeń i interpretacji ich wyników - rzetelność, poczucie odpowiedzialności. Zwłaszcza w ciągu pierwszych 10 lat wiele godzin pracowaliśmy wspólnie, omawiając planowane badania i uzyskane wyniki. Być może ta metoda oraz fakt, że udało mi się zgromadzić w Katedrze zespół ludzi zdolnych i pracowitych, spowodowały, że nasze badania były na liczącym się europejskim poziomie naukowym i wyrosła pod moją opieką kadra 5 samodzielnych pracowników nauki. Prowadzone badania miały w zasadzie charakter podstawowy, jednak z uwagi na fakt, że Katedra Chemii Organicznej była na Wydziale Farmaceutycznym, uważałam za wskazane sprofilowanie badań na poszukiwanie nowych, roślinnych i syntetycznych potencjalnych leków. Z moimi pierwszymi współpracownikami naukowymi, mgr Marią Jaworską i Stanisławem Bitny-Szlachto, rozpoczęłam pracę badawczą już w 1949 r. - prowadzone badania były zamierzone jako prace doktorskie. Początkujący kierownik Katedry - profesor - nawiązuje zazwyczaj do swoich wcześniejszych zainteresowań naukowych. Tak było i ze mną - tylko że od tej wcześniejszej tematyki dzieliło mnie 7 lat dramatu wojny i okupacji. Inwencję tematyczną ograniczał ponadto rodzaj posiadanych chemikaliów (odczynników) i posiadanej aparatury. Pierwsza praca doktorska, wykonana pod moim kierunkiem, była z zakresu syntezy i nowych przemian kwasów nienasyconych, wielokarboksylowych. Dzięki dużym zdolnościom eksperymentalnym i szczególnej wytrwałości w okresie niepowodzeń doktorantka (M. Jaworska) zsyntetyzowała układ o ciekawym nagromadzeniu grup elektroujemnych, tj. kwas fenyloetylenotrójkarboksylowy (1) i zbadała jego przemiany, otrzymując trójester etylowy (2), bezwodnikokwas (3), chlorek kwasowy (4) i anilidoanil (5). W związkach tych (3, 4) występował heterocykliczny pięcioczłonowy pierścień z atomem tlenu, względnie z atomem azotu (zw. 5). Otrzymałyśmy ponadto nową pochodną kwasu barbiturowego, z ugrupowaniem amidowym w łańcuchu bocznym. Główna treść dysertacji dr M. Jaworskiej-Królikowskiej ukazała się w formie 2 publikacji w "Rocznikach Chemii" w 1954 r. Następna praca doktorska, dr St. Bitny-Szlachto, obejmowała poszukiwanie związków o prawdopodobnym działaniu tuberkulostatyczym, względnie przeciwcukrzycowym. Doktorant otrzymał nową pochodną marfanilu (homosulfonamid stosowany wówczas jako środek bakteriobójczy o szerokim spektrum działania), a mianowicie homosulfanililomocznik oraz alkilo i arylo pochodne z resztą tiomocznika. Otrzymano również analogiczne tiomocznikowe pochodne sulfaniloamidu, podstawowego związku w tej grupie szeroko stosowanych leków bakteriostatycznych. Krótkie omówienie tych badań ukazało się w Sprawozdaniach z posiedzeń PAU w Krakowie, gdzie referowałam tę pracę już w 1951 r.

Prawie równocześnie, już w latach 1949-1950, sięgnęłam do badań z zakresu fitochemii - było szereg motywów, które spowodowały podjęcie tego kierunku. Jednym z nich było doświadczenie nabyte w czasie wykonywania pracy habilitacyjnej (Lwów 1935-1936), kiedy to udało mi się wyodrębnić z ziela dziurawca nowy składnik, nowy flawonoid, tzw. hyperozyd, galaktozyd kwercetyny, który okazał się być ciałem czynnym surowca. Zachęcającym czynnikiem był również fakt, że izofraksydyna - jedna z trzech nowych pochodnych kumaryny, wyodrębnionych przeze mnie z kory jesionu podczas stażu naukowego w Wiedniu- okazała się, według nowych badań farmakologicznych, jednym z. najsilniejszych środków żółciopędnych.

Duże znaczenie miała także obecność na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Łodzi takiego autorytetu, jakim był profesor Jan Muszyński - entuzjasta fitoterapii i inicjator kierunku fitochemicznego w farmakognozji. Do podjęcia badań fitochemicznych zachęcała również w latach pięćdziesiątych (okres organizacyjny Katedry i Wydziału) dość łatwa dostępność surowców roślinnych i rozpuszczalników. Podjęte z moimi współpracownikami badania miały na celu poznanie charakterystycznych składników roślin krajowych, stosowanych w lecznictwie oficjalnym lub ludowym, nie badanych w ogóle lub badanych niedostatecznie; przede wszystkim tzw. ciał czynnych, tj, składników fizjologicznie czynnych, odpowiedzialnych za obserwowane efekty terapeutyczne.

Badania te mogły stanowić drogę do wprowadzenia do terapii nowego leku roślinnego. Opory świata lekarskiego w stosunku do leku roślinnego, nieocenionego w przypadku chorób przewlekłych (przewód pokarmowy, nerki, choroby skórne), tłumaczą się w dużym stopniu wieloznacznością pojęcia "lek roślinny" i brakiem dostatecznej dokumentacji naukowej dotyczącej ciał czynnych. Pragnęłam przyczynić się do tworzenia tej dokumentacji choć na niewielkim odcinku.

Katedra Chemii Organicznej Wydziału Farmaceutycznego w Łodzi była pierwszym ośrodkiem w kraju, w którym podjęto po wojnie pionierskie badania fitochemiczne krajowych roślin leczniczych - miało to wpływ na podjęcie tego typu badań również w innych Katedrach w kraju (Poznań, Warszawa, Wrocław). Kilka osób spośród asystentów innych katedr (farmakognozja, botanika) odbyło staże szkoleniowe pod moim kierunkiem. Kiedy zaczęliśmy rozwijać badania fitochemiczne, ujawniła się potrzeba korzystania z monografii, obejmującej nowoczesne metody wyodrębniania, oczyszczania oraz identyfikacji przynajmniej głównych grup biologicznie czynnych składników roślin. Tymczasem w światowym piśmiennictwie nie było w tym zakresie żadnego nowoczesnego podręcznika czy monografii - było jedynie wielotomowe dzieło G. Kleina Handbuch der Pflanzenanalyse (Wiedeń 1931), podczas gdy postęp w zakresie metodyki fitochemicznej w ciągu ostatnich trzydziestu lat był ogromny. I znów, już po raz trzeci, podjęłam trud (pisanie po nocach) opracowania dwutomowej monografii, pionierskiej w skali krajowej, pt. Substancje roślinne, metody wyodrębniania (PWN 1970). Podane w książce metody oparłam głównie na nowych pracach oryginalnych, drukowanych w czołowych czasopismach zagranicznych, aby w ten sposób sprostać dokonanemu postępowi wiedzy. Książka moja, przeznaczona dla studentów, magistrantów oraz młodych badaczy naukowych, miała za zadanie przedstawienie nowoczesnej metodyki analizy fitochemicznej. Z wydaniem tej książki miałam początkowo duże kłopoty, ponieważ nie leżała ona w zakresie zainteresowań specjalistycznego wydawnictwa, jakim jest PZWL - została ostatecznie wydana przez PWN. Recenzje i opinie były bardzo pozytywne, zwracano się nawet do mnie z zagranicy (RFN) z propozycją wydania książki w języku niemieckim, ale na to nie miałam już czasu i siły. Z mojej monografii korzystali nie tylko pracownicy wydziałów farmaceutycznych akademii medycznych, lecz także innych katedr uniwersytetów, politechnik i SGGW. Przy niekiedy przypadkowych spotkaniach wyrażano mi wdzięczność za książkę, która stała się dużą pomocą w pracy.

Badania fitochemiczne prowadzone w naszej Katedrze przyniosły priorytetowe wyodrębnienie składników z nie badanych dotąd gatunków roślin, ich identyfikację oraz ustalenie struktury w przypadku związków nowych, dotychczas nie opisanych. Zbadano składniki chemiczne kilkunastu surowców, wyodrębniono oraz zidentyfikowano względnie ustalono budowę kilkudziesięciu związków: z grupy polifenoli (głównie flawonoidów) trójterpenów, alkaloidów, pirolizydynowych, pseudoindykanów, leukogarbników, fenolokwasów, pochodnych kumaranu i kumaryny, w tym około 15 związków nowych, nie opisanych dotąd.

W naszych badaniach fitochemicznych interesowałam się głównie poszukiwaniem związków flawonoidowych z uwagi na ich wielkie rozpowszechnienie w świecie roślinnym - występują w około 300 gatunkach roślin - oraz ich aktywność biologiczną. Główną przyczyną barw płatków, białych i żółtych kwiatów naszych łąk, lasów i gór, są flawonoidy. Związki te stanowią najliczniejszą grupę składników i barwników roślinnych; znamy w tej chwili z górą 700 ich przedstawicieli i każdy rok, jeżeli nie miesiąc, przynosi poznanie nowego związku z tej grupy. W roślinach flawonoidy pełnią prawdopodobnie rolę stabilizatorów oraz regulatorów procesów enzymatycznych, w szczególności utleniania.

Szczególnie szeroki jest zakres aktywności farmakologicznej flawonoidów; poznano dotąd około 40 rodzajów tej aktywności. Przeważnie jest ona jednak dość słaba, a doniesienia różnych autorów są czasem sprzeczne. Najlepiej udowodnione jest zapobieganie kruchości, łamliwości kapilar, stąd korzystny wpływ na naczynia wieńcowe serca i działanie spazmolityczne. Flawonoidy znalazły już miejsce w terapii, wielostronna aktywność fizjologiczna przy zupełnym braku toksyczności daje dobre efekty12. Główne, jak dotąd, zastosowanie w medycynie znajduje rutyna - biozyd występujący obficie w zielu gryki, rutynoskorbina - połączenie rutyny z kwasem askrobinowym (wit. C) oraz sylibina - złożona pochodna dwuhydrokwercetyny, stosowana w zatruciach wątroby. Sylibina (sylimaryna) jest otrzymywana z surowca Fructus Cardui marianae.

W wyniku naszych badań fitochemicznych poznano główne składniki nie badanych dotąd krajowych surowców roślinnych, o działaniu przeciwzapalnym, żółciopędnym, diuretycznym, przeciwepileptycznym. Przedmiotem badań były następujące rośliny i ich główne składniki: Eupatorium cannabinum L. (pochodne kumaronu, trójterpeny), Cynoglossum off. L. (alkaloidy), Scrophularia nodosa L. (flawonoidy), Helichrysum arenarium L. (flawonoidy), Juniperus communis L. (flawonoidy, kumaryny), Sorbus aucuparia L. (flawonoidy, trójterpeny), Alnus glutinosa (trójterpeny, depsydy), Sedum acre L. (flawonoidy). Badania powyższe wniosły nowe obserwacje do chemotaksonomii gatunków roślinnych, poszukiwania nowych leków roślinnych i w pewnym zakresie - do koncepcji biogenezy flawonoidów. Interesujący wynik dała analiza ziela i korzeni Cynoglossum off. (Boraginaceae) - wyodrębniono i ustalono budowę nie opisanych i rzadko występujących N-tlenków alkaloidów pirolizydynowych, heliosupiny i echinatyny. Do cennych osiągnięć zaliczam analizę fitochemiczną surowca żółciopędnego i diuretycznego kwiatostanów kocanek (Helichrysum arenarium L.). Wyodrębniono 4 flawonoidy (ustalono ich strukturę), w tym 2 diaereomery, 5-α-D-glukozyd (-) maryngeniny oraz racemat 5-D-glukozyd (+) (-) naryngeniny; związki te wykazały aktywność spazmolityczną i żółciopędną. Opracowaną metodę izolacji frakcji farmakologicznej czynnej flawanoidów przekazano Zjednoczeniu "Herbapol". Z bliżej mi nieznanych powodów preparatu tego nie wdrożono do produkcji.

Po kilku latach prowadzonych badań przekonałam się, że uzyskanie w fitochemii liczących się wyników w piśmiennictwie światowym, tj. wyodrębnienie składników charakterystycznych, a nie opisanych dotąd, występujących w naszych roślinach w minimalnych ilościach, wymaga operowania dużymi objętościami palnych rozpuszczalników, na co nie mieliśmy warunków ani na Lindleya, ani nawet w nowym gmachu, kiedy utraciliśmy na rzecz potrzeb ogólnych pomieszczenia, które do tego celu zaplanowałam. W tej sytuacji skierowałam zainteresowania moich współpracowników oraz własne na prace w zakresie syntezy organicznej, w układzie chromonu oraz flawonu.

Było to na pewnym odcinku priorytetowe w Polsce nawiązanie do chlubnej tradycji pionierskich badań Stanisława Kostaneckiego, jednego z najwybitniejszych organików w świecie na przełomie XIX i XX wieku. Kostanecki stworzył chemię flawonoidów, kładąc podwaliny dla całego dalszego rozwoju tej dziedziny tak w zakresie badań struktur, jak i syntezy. Nasze badania miały głównie cel podstawowy, poznawczy, tj. rozwój chemii chromonu i flawonu - mieliśmy jednak również na względzie syntezę związków o charakterze potencjalnych leków. W nawiązaniu do naszych badań flawonoidów naturalnych zajmowaliśmy się początkowo syntezą glukozydów polihydroksyflawonów, otrzymując niektóre mono-, dwu- i trójglukozydy. Otrzymano nie opisany dotąd β-D-glukozyd flawonolu (3-hydroksyflawonu), najprostszy model naturalnego heterozydu flawonoidu, nie występujący w przyrodzie, otrzymano także acetylową pochodną tego glukozydu. Zsyntetyzowano również β-D-glukozyd-4-hydroksy-3-acetyloflawonu oraz nowy typ glikozydowych pochodnych o schemacie flawonol-fenolokwas-czteroacetylo-β-glukoza, ³ącznie otrzymano kilkadziesiąt nie opisanych dotąd glikozydów. Wyodrębniono po raz pierwszy (β-dwuketony jako produkty pośrednie w syntezie flawonów Kostaneckiego, co przyniosło pierwsze eksperymentalne potwierdzenie proponowanego mechanizmu reakcji. Dalsze nasze prace koncentrowały się na badaniu trwałości pseudoaromatycznego pierścienia γ -pironu, w układzie chromonu i flawonu, w reakcji z odczynnikami nukleofilowymi (aminy, hydroksyloamina, tiosemikarbazyd). Studium działania amin na pochodne chromonu i flawonu, zawierające grupy elektrofilowe przy C-2, doprowadziło w wyniku decyklizacji (otwarcia) pierścienia γ -pironu, do poznania nowej bardzo reaktywnej klasy en-amin. Podany mechanizm reakcji w interpretacji elektronowej pozwolił wyjaśnić przebieg obserwowanych przemian. Tworzenie się dobrze krystalizujących, żółto zabarwionych en-amin dało podstawę do wprowadzenia chromonu i jego alifatycznego prekursora ω-formylo-o-hydroksy-acetofenonu) jako nowego odczynnika do wykrywania i identyfikacji I i II-rzędowych amin różnych klas, w analizie klasycznej i chromatograficznej. Badania te, rozpoczęte we współpracy ze mną, rozwijał dalej - już zupełnie samodzielnie - doc. dr R. Kostka. Doprowadziły one do opracowania metody identyfikacji i oznaczania amin I i II-rzędowych na drodze chromatograficznej i spektroskopowej.

W okresie ostatnich 10 lat, w obszernym cyklu badań zajmowaliśmy się z moimi współpracownikami, głównie z dr W. Basińskim, reakcją chromonu, flawonu i pochodnych z hydroksyloaminą. W reakcji tej, wbrew przewidywaniom i podanym poprzednio w literaturze strukturom, tworzyły się głównie nie oksymy, lecz izoksazole, co w każdym przypadku udowodniliśmy na -podstawie wnikliwej analizy spektralnej (widma NMR, a w szczególności MS). Postulowany przez nas mechanizm reakcji ataku nukleofilowego hydroksyloaminy na węgiel C-2 pierścienia γ-pironu (w uprzywilejowanej strukturze mezomerycznej) pozwala przewidzieć jedną z dwóch izomerycznych struktur tworzącego się (wyłącznie lub w dużej przewadze) izoksazolu. Na tej podstawie i na podstawie wymienionych poprzednio badań spektralnych mogliśmy wykazać błędność około 10 struktur produktów "oksymowania" - pochodnych chromonu i flawonu opisanych w literaturze, a także zakwestionować przyjęty przebieg reakcji dwubromochalkonów z hydroksyloaminą, mający jednoznacznie ustalać budowę tworzącego się izoksazolu, a prowadzący często do przyjęcia błędnych struktur, co mogliśmy wykazać.

W reakcji flawonu z hydroksyloaminą stwierdziliśmy tworzenie się obok pochodnej izoksazolu również oksymu flawonu w stosunku 3:2 - było to priorytetowe wykazanie przebiegu dwóch konkurencyjnych reakcji na dwóch elektrofilowych centrach C-2 i C-4 w warunkach działania hydraksyloaminy na pierścień γ-pironu, , co w pewnym sensie potwierdza występowanie struktur mezomerycznych. Z kolei w cyklu kilku prac zajmowaliśmy się reakcją chromonu z hydroksyloaminą. Stosując różne pH reakcji oraz różny stosunek substratów stwierdziliśmy tworzenie się pięciu nieopisanych dotąd związków; były to: monooksym prekursora chromonu, pochodne izoksazolu i izoksazoliny-2 oraz pochodna bis(izoksyzolinylo)hydroksyloaminy. Cennym wynikiem badania było stwierdzenie tworzenia się obok siebie obu przewidywanych izomerycznych izoksazoli (o tzw. strukturze AiB), co nie było dotąd obserwowane. W toku tych badań zaobserwowaliśmy po raz pierwszy dwa interesujące przegrupowania pięcioczłonowego pierścienia heterocyklicznego (z atomem tlenu i azotu), tj. izoksazolu, do układu chromonu. Oba przegrupowania (termiczne i pod wpływem bezwodnika octowego) stanowią nową drogę syntezy trudno dostępnych na innej drodze 2-amino lub 2,3-dwupodstawionych pochodnych chromonu. Z kolei zbadana reakcja 3-formylochromonu z hydroksyloaminą miała ciekawy, różnokierunkowy przebieg, zależnie od zastosowanych warunków reakcji. Wyodrębniono i ustalono strukturę czterech nowych nie opisanych związków - były to: związek typu oksymu, izoksazolu, pochodna pirazolonu-5 oraz dwie interesujące pochodne pirazolu, w których heterocykliczny uwodorniony pierścień pirazolu jest skondensowany (w poz. 2,3) z układem chromonu. Wymienione związki tworzyły się bądź bezpośrednio w reakcji chromonu z hydroksyloaminą, bądź w wyniku przemian wtórnych. W szczególności zsyntetyzowane pochodne pirazolu budzą zainteresowanie z uwagi na ich prawdopodobną aktywność farmakologiczną. Skądinąd wykazano, że np. dietyloaminoetylowy eter pochodnej izoksazolu posiada silną aktywność antyinfekcyjną. W ostatniej wreszcie pracy doktorskiej, jaką kierowałam (częściowo już po przejściu na emeryturę), zajmowaliśmy się z dr P. Maibem działaniem tiosemikarbazydu jako odczynnika nukleofilowego na chromon i jego C-2 i C-3 metylowe pochodne. Wyodrębniliśmy i ustaliliśmy strukturę ośmiu nowych, nie opisanych związków. Obok tiosemikarbazonu 2-metylochromonu pozostałe produkty reakcji tworzyły się w wyniku ataku tiosemikarbazydu na węgiel C-2 układu chromonu, decyklizacji i przemian wtórnych, prowadzących do zamknięcia się układu pirazoliny, zawierającego w położeniu 1 resztkę tiokarbamylową, a w 5 resztę tiosemikarbazydu. Związki te, o ciekawej strukturze, pod działaniem rozcieńczonego kwasu solnego odszczepiają cząsteczkę tiosemikarbazydu, przechodząc w tiokarbamylową pochodną pirazolu. Na podstawie pewnych analogii można oczekiwać aktywności biologicznej, w szczególności działania antyinfekcyjnego omówionych związków.

Nasze prace eksperymentalne w ciągu ostatnich dwudziestu lat, poświęcone głównie badaniom nowych przemian w układzie chromonu i flawonu oraz interpretacji ich przebiegu, tj. mechanizmu reakcji, przyniosły syntezę około 250 nowych, nie opisanych dotąd związków w takich grupach, jak: glikozydy, glikozydoestry, en-aminy, zasady Mannicha, oksymy, dioksymy, izoksazole, pirazole. Badania te wniosły oryginalny wkład do chemii chromonu i flawonu, układów występujących w wielu związkach naturalnych biologicznie czynnych, a ponadto w stosowanych lekach (leki krążeniowe, nasercowe, uszczelniające kapilary).

Obok wymienionej powyżej problematyki badawczej o charakterze podstawowym, prowadziłam jeszcze ze współpracownikami w latach pięćdziesiątych badania w zakresie potencjalnych leków, m.in. w grupie estrów zasadowych kwasów aromatycznych i heterocyklicznych, w celu poznania zależności działania farmakologicznego od struktury badanego związku. W tej grupie badań do osiągnięć o charakterze praktycznym dla terapii (służby zdrowia) należy nie opisany wtedy ester dwuetyloaminoetylowy kwasu acetylosalicylowego (nowa pochodna aspiryny). Związek ten, po wyczerpujących badaniach farmakologicznych oraz klinicznych, został wprowadzony do lecznictwa pod nazwą "Edan" jako lek miejscowo znieczulający oraz przeciwbólowy (mała chirurgia, ginekologia, laryngologia, stomatologia). Działa on również selektywnie przy bólach gośćcowych, zwłaszcza u psychicznie chorych, poprawiając także ich samopoczucie. Edan jest produkowany przez Starogardzkie Zakłady Farmaceutyczne, figuruje w U.S.L. (Urzędowy Spis Leków) oraz w Vademecum "Polfa" od 1962 r. jako jeden z pierwszych pięciu polskich leków oryginalnych. Przewyższa w swym działaniu nowokainę, ponieważ nie daje żadnych działań ubocznych, uczuleń, wstrząsów, odczynów alergicznych.

Do mojej działalności dydaktyczno-naukowej należy jeszcze zaliczyć opiekę naukową nad pracami magisterskimi. Od 1958 r. (reforma studiów farmaceutycznych i wprowadzenie prac magisterskich) do 1977 r. wykonano łącznie w Zakładzie, którym kierowałam, około 200 prac magisterskich, w tym około 30 pod moją bezpośrednią opieką naukową, ponieważ kierowanie pracami magisterskimi powierzałam przede wszystkim docentom i adiunktom (dr farmacji). Przyspieszało to ich własne badania naukowe i rozwijało umiejętności dydaktyczne. Tematy prac magisterskich mieściły się w wiodących kierunkach działalności naukowej Katedry (omówione powyżej). Wprowadziłam również dla magistrantów, priorytetowo na Wydziale, obowiązek referowania swoich badań eksperymentalnych na posiedzeniach naukowych Katedry, co uczyło ich zwięzłego, poprawnego językowo przedstawienia z pamięci wyników swojej pracy. Stanowiło to dobre przygotowanie do wystąpień w przyszłej pracy zawodowej. Kilka naszych prac zostało wyróżnionych nagrodami na ogólnopolskich konkursach prac magisterskich.

Podsumowując: działalność naukowa odzwierciedlająca moje osiągnięcia została ujęta w 85 pracach oryginalnych - eksperymentalnych (w tym 13 w okresie II Rzeczypospolitej), ogłoszonych głównie ze współpracownikami, w wiodących czasopismach krajowych i zagranicznych - przeważnie były to "Roczniki Chemii", później "Polish Journal of Chemistry". Ogłosiłam ponadto około 12 prac poglądowych. Łączny dorobek naukowy Katedry, którą kierowałam przez lat z górą 30, wynosił (do roku 1977) około 150 publikacji z prac eksperymentalnych - w tym moi współpracownicy (uczniowie) ogłosili samodzielnie ok. 80 prac. Mój dorobek edytorski obejmuje jeszcze 3 książki (2 podręczniki, 1 monografię) - zostały one omówione w tekście.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach