Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R. 36:1991 z. 3 s. 1-54
[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Studia uniwersyteckie

W 1926 r. magisterskich studiów geologicznych, na które chciałem się zapisać, nie było w Krakowie na żadnej uczelni. Zapisałem się więc na geografię jako naukę najbliższą zawodowi nafciarza, którym zamierzałem w przyszłości zostać.

System magisterski wprowadzono w 1926 r., mój rocznik był zatem pierwszym, który szedł tym systemem. Wszyscy starsi koledzy po uzyskaniu absolutorium zazwyczaj pisali pracę dyplomową, która dawała im tytuł doktora.

Studia rozpocząłem z ogromnym zapałem. Słuchałem wykładów i brałem udział w ćwiczeniach z szerokiego wachlarza dziedzin pokrewnych geografii. Niestety warunki materialne domu były tak skromne, że musiałem zacząć zarabiać. Podjąłem z początkiem 1927 r. pracę w Wojskowej Fabryce Protez, tak że tylko popołudnia pozostawały mi na studia.

Geografia mieściła się w Instytucie Geograficznym UJ przy ul. Grodzkiej 64. Katedry mieli tam prof. Ludomir Sawicki (dyrektor Instytutu) i prof. Jerzy Smoleński. Prof. Sawicki był człowiekiem ogromnej inicjatywy, energii, był zwolennikiem badań terenowych, sam prowadził takie badania w krajach europejskich, bliskiego i dalekiego Wschodu i Afryki. Prof. Smoleński był zupełnie inny, spokojny, niesłychanie taktowny w stosunkach międzyludzkich, bardzo tolerancyjny i dający się przekonać do naszych różnych inicjatyw. Na pewno obaj wywarli na mnie ogromny wpływ.

Prof. Sawicki dość szybko zwrócił na mnie uwagę i właśnie on wyzwolił mnie od konieczności pracy zarobkowej, wystarawszy się dla mnie już na I roku o połowę stypendium studenckiego, a na drugim roku zaangażował mnie jako zastępcę młodszego asystenta z obciążeniem 10 godzin tygodniowo. Najciekawsze dla mnie były seminaria antropogeograficzne, na których starsi koledzy referowali swe prace seminaryjne i dyplomowe. Prace te były wystawiane w lektorium o kilka tygodni wcześniej, można więc je było przeczytać i przygotować się do dyskusji. Do dyskusji przygotowywałem się starannie i prawie zawsze zabierałem głos. Profesor pozwalał nawet na bardzo ostrą dyskusję i krytykę, jednak zawsze przerywał nam, kiedy dyskusja schodziła z meritum prezentowanej pracy. Uczył nas w ten sposób kultury dyskutowania i zabierania publicznie głosu.

Myślę, że moje wystąpienia na seminarium były przyczyną zapraszania mnie przez prof. Sawickiego do domu, na tak zwane postkolokwia, na których zbierali się na ogół starsi ode mnie jego uczniowie. Od października 1928 r. prof. Sawicki załatwił dla mnie pełną nominację na młodszego asystenta. To zdecydowało m.in., że nie poszedłem w kierunku geografii fizycznej; lecz wybrałem antropogeografię.

We wrześniu 1928 r. prof. Sawicki wrócił ciężko chory ze swej wyprawy do Anatolii. Jego śmierć dnia 3 X 1928 r. była wielkim ciosem dla całego Instytutu. Odszedł w wieku 44 lat, pełen energii i rzutkości.

Dyrektorem Instytutu został prof. Smoleński, ale objęcie wszystkich funkcji po prof. Sawickim było ponad siły jego i dwóch docentów (W. Ormicki i W. Kubijowicz). Mnie, mimo że byłem dopiero świeżo upieczonym młodszym asystentem i sam dopiero zaczynałem III rok studiów, powierzono organizacyjne prowadzenie pod kierunkiem prof. Smoleńskiego seminarium antropogeograficznego, a później pracowni magisterskiej i konwersatorium ogólnogeograficznego.

W 1928 r. ukazała się w "Wiadomościach Geograficznych" moja pierwsza drukowana praca. Była nią praca seminaryjna pt. Przewyżki i niedobory ludności czeskiej i słowackiej w Czechosłowacji.

Obok geografii studiowałem także etnografię (jako drugi przedmiot). Moim profesorem był K. Moszyński. W wyniku tych studiów moje zainteresowania etnograficzne skupiłem głównie na budownictwie wiejskim i rozplanowaniu zagrody. Niezależnie od tych dwóch kierunków studiów zdawałem egzaminy i ukończyłem Studium Pedagogiczne, gdyż wówczas głównym zajęciem geografów była praca dydaktyczna.

Z końcem 1929 r. przedstawiłem pracę magisterską pt. Demogeografia wsi Krzczonowa i Zawadki w pow. myślenickim i zdałem egzamin magisterski. Dnia 30 I 1930 r. otrzymałem dowód ukończenia studiów w postaci świadectwa przyznającego tytuł magistra filozofii. Zostałem wówczas mianowany starszym asystentem i funkcję tę pełniłem aż do wojny, a właściwie do dnia aresztowania mnie 6 listopada 1939 r. przez Gestapo w akcji zwanej "Sonderaktion Krakau".

Praca naukowa do wojny

A. Asystentura w Instytucie Geografii UJ. Po otrzymaniu w styczniu 1930 r. stopnia magistra coraz samodzielniej prowadziłem seminarium antropogeograficzne i pracownię magisterską oraz inne prace na UJ. Tematy prac magisterskich były wtedy najczęściej zostawiane inicjatywie samych kandydatów. Prace seminaryjne natomiast były kierowane przez prowadzącego seminarium. Zawsze starałem się, aby prace te razem tworzyły pewien zespół. Np. jednej z grup studenckich dawałem jako temat pracy seminaryjnej opracowanie monografii miast, przeważnie tych, z których studenci pochodzili. Sam wprawdzie nie opracowałem żadnej poważniejszej monografii miasta, ale w swych licznych pracach uwzględniałem fizjonomię i funkcje miast i miasteczek. Prowadząc seminarium z tego zakresu opracowałem artykuł Analiza fizjonomii miasta (1932) oraz pracę syntetyczną Typy fizjonomiczne miast Polski (1936). Stały się one pewnym wzorem dla prac studenckich.

Badając stosunki demogeograficzne w Beskidzie Wyspowym, a później także na Łemkowszczyźnie, interesowałem się wpływami danej wsi na inne osiedla. Opracowałem metodę zasięgu wpływów poprzez małżeństwa osób, które "przyżeniały się" do danej wsi. Przez prace dawane studentom innej grupy seminaryjnej udało mi się zestawić zasięg wpływów 25 wsi, osiedli podmiejskich i miasta Gorlice. Nie zostały one jednak opublikowane i materiały te zaginęły podczas wojny.

Kierunkiem moich osobistych badań było m.in. szałaśnictwo i pasterstwo poza obszarami, które wcześniej opracowali prof. Sawicki, dr Kubijowicz i dr Z. Pacewiczowa. Opracowałem te zagadnienia w Beskidzie Wyspowym, Małym i Niskim oraz na Łemkowszczyźnie.

W 1932 r. zrobiłem doktorat na podstawie pracy Badania geograficzne nad osadnictwem w Beskidzie Wyspowym. Dotyczyła ona osadnictwa wiejskiego w 8 wsiach położonych wokół góry Kotuń. Wskutek konieczności druku pracy uroczysta promocja odbyła się dopiero 16 III 1933 r.

Pracę habilitacyjną oparłem na ok. 10-letnich badaniach prowadzonych na Podhalu i ująłem w pracy Region Podhala; był to rodzaj planu regionalnego tego obszaru. Otrzymała ona bardzo pozytywną opinię prof. Smoleńskiego, doc. Ormickiego i innych. Złożyłem ją 15 IX 1937 r. Niestety, odrzucono ją jako za mało teoretyczną jak na pracę habilitacyjną i o zbytnim nachyleniu praktycznym (prof. K. Dobrowolski) oraz za niezbyt ścisłe cytowanie literatury. Był to dla mnie zupełnie niespodziewany cios. Nie mogłem zrozumieć przyczyn odrzucenia tej pracy, która zbierała tyle pozytywnych recenzji. Trudno mi się było zdobyć na napisanie nowej pracy.

B. Klimatologia. Zgodnie z zasadą prof. Sawickiego, że podstawą geografii są badania terenowe, postanowiliśmy - mój kolega Władek Midowicz i ja - przeprowadzić zimowe badania klimatyczne w Wysokich Tatrach. Na naszą bazę pobytową wybraliśmy schronisko w Dolinie Pięciu Stawów. We dwóch prowadziliśmy badania od stycznia do czerwca 1929 r., a od lutego do kwietnia 1930 r. i przez kilka miesięcy na przełomie 1930/31 było nas już w Dolinie kilku, tak że mogliśmy się zmieniać.

Pomiary meteorologiczne wykonywaliśmy kilka razy dziennie w klatkach nad Małym Stawem, na Niedźwiedziu i na tzw. Kopie. Obserwacje szaty śnieżnej prowadziliśmy po każdym większym opadzie przy wykalibrowanych tyczkach ustawionych w całej Dolinie: nad stawami, pod Zawratem, w Pustej Dolince, pod Gładką Przełęczą, na zboczach Koziego Wierchu i na stoku Miedzianego. Temperaturę wody w Wielkim Stawie mierzyliśmy na różnych głębokościach w wyrąbywanych przez nas przeręblach. To były ważniejsze z prowadzonych przez nas obserwacji. Oprócz nich prowadziliśmy też inne obserwacje i pomiary różnych czynników klimatycznych.

Opracowywanie zebranych materiałów podzieliliśmy między siebie. Do mnie należało opracowanie opadów, szaty śnieżnej, nasłonecznienia, zachmurzenia i częściowo temperatury powietrza i inne. Najciekawsze wyniki osiągnąłem w badaniach nad gęstością (konsystencją) śniegu, tajaniem śniegu, nie tylko w zależności od temperatury i nasłonecznienia, ale także podłoża, oraz nad zależnością opadów śnieżnych od temperatury i ich zmiennością zależnie od wysokości. Ustaliłem na wysokości 1650-1750 m npm warstwę inwersji opadów. Opracowałem część materiałów, resztę zniszczyli Niemcy w czasie wojny w Instytucie Geograficznym UJ. Opublikowałem 8 opracowań i ok. 20 artykułów popularnych.

Satysfakcją było dla nas, że jesteśmy pierwszymi, którzy badają zimą klimat Wysokich Tatr. Nie bez znaczenia była dla nas sama możliwość przebywania w Tatrach i wykorzystywaliśmy ją dla ustalenia pierwszych przejść, np. granią, wokół Doliny Pięciu Stawów od Walentkowej przez Liptowskie Mury do Wrót Chałubińskiego, lub wejście na Kołową Turnię.

Doświadczenia z Tatr przydały mi się w obozie koncentracyjnym Dachau. Prowadziłem tam pseudoobserwacje meteorologiczne na obozowych plantacjach ziół i kwiatów, dzięki czemu uniknąłem ciężkich robót.

Moim trwałym wkładem w dziedzinie meteorologii jest założenie kilku stacji meteorologicznych Instytutu Geografii PAN, a to w Międzyzdrojach (1948 r.), na Hali Gąsienicowej (1949 r.), w Mikołajkach, Wojcieszowie i w Szymbarku.

C. Balneologia. Obok moich badań klimatologicznych, osadniczych i z zakresu turystyki, znalazły miejsce również badania balneologiczne, których wyniki publikowałem w wydawnictwach Polskiego Towarzystwa Balneologicznego, kierowanego przez prof. dr Ludomiła Korczyńskiego.

W badaniach z zakresu balneologii zajmowałem się przede wszystkim problematyką bioklimatyczną polskich uzdrowisk, a także zasięgami wpływów poszczególnych uzdrowisk, rejestracją uzdrowisk, a zwłaszcza niewykorzystanych źródeł mineralnych (wapienne uzdrowisko siarczane koło Gorlic), których na Podkarpaciu naliczyłem 403. Badania te doprowadziły do wyznaczenia dziedzin klimatycznych w południowej Polsce.

Wyniki moich ostatnich przed wojną badań z zakresu balneologii ująłem w pracach: Regiony uzdrowiskowo-kąpielowe w Polsce, gdzie wyróżniłem 10 takich regionów, Uzdrowiska Polski, rozmieszczenie oraz rozwój w latach 1921-1938 oraz w pracy Sur la géographie des stations thermales en Pologne (1939).

D. Badania etnograficzne nad osadnictwem wiejskim. Moje bardzo wczesne zainteresowania etnografią przerodziły się już na studiach w badania nad osadnictwem wiejskim z punktu widzenia związku gospodarki rolnej z warunkami fizyczno-geograficznymi. Dla badań tych opracowałem własną metodę.

Fizjonomię i funkcje wsi wiązałem przede wszystkim z warunkami środowiska geograficznego, takimi jak: ukształtowanie terenu, stromość i ekspozycja stoków, kierunek najczęściej wiejących wiatrów, podłoże geologiczno-glebowe, nasłonecznienie, odległość od źródeł wody itp. Duży wpływ na fizjonomię wsi wywierał lokalny materiał budowlany. Ważnym czynnikiem wpływającym na fizjonomię wsi była także kultura materialna miejscowej ludności i jej zamożność. Ten ostatni czynnik decydował o rozbudowie zagrody.

Po badaniach przeprowadzonych w Beskidzie Wyspowym rozszerzyłem teren moich prac na Podhale oraz na całe województwo krakowskie w jego ówczesnych granicach. Z czasem metody badań stawały się coraz lepsze i dokładniejsze.

Oprócz wymienionych czynników postanowiłem zbadać, jaki wpływ na fizjonomię osadnictwa wiejskiego wywiera zmiana szerokości geograficznej. Przeprowadziłem podobne badania w Alpach Austriackich (1935 r.), w Anatolii (1936 r.) i w Finlandii ( 1938 r.). W Finlandii skupiłem się przede wszystkim nad osadnictwem lapońskim, aż po Petsamo, należące wówczas do Finlandii.

E. Zagadnienia turyzmu. Z końcem lat trzydziestych wyczuwało się potrzebę badań poświęconych turyzmowi. W ostatnim trymestrze roku szkolnego 1935/36 podjąłem ten temat w wykładzie uniwersyteckim pt. Z geografii turyzmu oraz w ćwiczeniach dotyczących tych zagadnień. Wykłady i ćwiczenia tego typu prowadziłem przez cały rok akademicki 1936/37; ich tytuły to m.in.: Z geografii turyzmu Polski lub Zagadnienia turyzmu w Europie.

Równocześnie zacząłem realizować koncepcję stworzenia w Krakowie studium podyplomowego zajmującego się zagadnieniami turyzmu. Uzyskałem zgodę Ministerstwa Oświaty, a następnie UJ. Uzyskałem je z tym, że UJ nie będzie finansować Studium. Członkami finansującymi zgodziło się być ok. 26 instytucji, od Ministerstwa Komunikacji aż po zarządy poszczególnych uzdrowisk. Podyplomowe roczne Studium Turyzmu przy UJ, którego pracami kierowałem, rozwijało się niesłychanie prężnie. W czasie dwuletniej działalności (1 X 1937-1 IX 1939) zorganizowaliśmy własną bibliotekę i archiwum, wydawaliśmy trzy periodyki: "Prace Studium Turyzmu" (6 tomów), "Komunikaty Studium Turyzmu" (23 zeszyty) i miesięcznik "Turyzm" (dwa roczniki). Nawiązaliśmy szeroką współpracę z zagranicą, wymiana naszych wydawnictw z zagranicą wynosiła 101 pozycji, organizowaliśmy konferencje, szkoliliśmy specjalistów, którzy mogliby w przyszłości prowadzić gospodarkę uzdrowiskowo-turystyczną w Polsce (20 studentów rocznie).

Rozpoczęte prace nad Atlasem Turystycznym Polski oraz dobrze już zaawansowaną kartoteką obiektów turystycznych (zabytki przyrody i sztuki) przerwał wybuch wojny, a jej konsekwencje doprowadziły do zniszczenia w dużej mierze tych materiałów.

Studium Turyzmu UJ było jedną z pierwszych na świecie tego typu placówek naukowych. A nasze prace o charakterze pionierskim zapoczątkowały nowy dział geografii: geografię turyzmu. Zorganizowanie Studium i moje prace nad turyzmem spowodowały przyznanie mi tytułu honorowego członka AIEST.

Moje opracowanie na temat Studium Turyzmu powinno ukazać się wkrótce w wydawnictwach Katedry Geografii Turystycznej UJ.

F. Planowanie regionalne. Jeszcze przed doktoratem zacząłem interesować się planowaniem regionalnym. Traktowałem je jako pewien typ geografii stosowanej, zajmującej się wykorzystaniem uwarunkowań od środowiska geograficznego różnych form zagospodarowania obszarów ujmowanych przestrzennie.

Miałem już dobrą współpracę z Biurem Planu Regionalnego Podhala i Beskidu Zachodniego, utworzonym w 1928 r. w Warszawie. Kiedy w 1934 r. przeniesiono to Biura do Krakowa, rozpocząłem w nim pracę regularną w charakterze etatowego pracownika naukowego (pracowałem tam aż do wybuchu wojny). Dość łatwo godziłem pracę w Biurze z moim zajęciem zasadniczym (starszego asystenta w Instytucie Geograficznym UJ). W 1937 r. zmieniono nazwę na Biuro Regionalne Planu Zabudowy Okręgu Krakowskiego.

Prof. J. Smoleński przyjął moje argumenty, że geografowie powinni zajmować się planowaniem regionalnym, i nie tylko rozpoczął współpracę z Biurem, ale wkrótce został przewodniczącym Komisji, której Biuro podlegało.

W Biurze zajmowałem się także licznymi pracami szczegółowymi, jak np. opracowywanie szczegółowych map opartych na gminach jednostkowych. Pod moim kierunkiem wykonano 90 takich map. Miały one razem stworzyć wielki atlas regionalny województwa krakowskiego. Atlas byłby podstawą dla każdego planu regionalnego.

Przede wszystkim jednak pracowałem nad uzasadnieniem konieczności prowadzenia badań fizjograficznych jako podstawy każdego planu regionalnego, zwłaszcza dla obszarów o silnie zróżnicowanym terenie. W dotychczasowych planach, w dużej mierze opracowywanych przez inżynierów architektów, elementu tego nie uwzględniano w sposób właściwy. Z moich prac wynikało, że badania fizjograficzne są szczególnie ważne na terenach zróżnicowanych geograficznie i przy planowaniu mniejszych miast i osiedli, jako bardziej uzależnionych od środowiska. Chodziło mi o jak najlepsze wykorzystanie warunków środowiskowych, bez powodowania ich powabniejszego zniszczenia.

To opracowanie podstaw przyrodniczo geograficznych planów regionalnych nazwałem kierunkiem geograficzno-gospodarczym w planowaniu regionalnym. Sprawę tę wyjaśniłem w artykule Rola naturalnego środowiska geograficznego w planowaniu regionalnym.

Opracowywałem także podstawy antropogeograficzne planowania regionalnego, rozumiejąc przez to - poza badaniami struktury geologicznej i glebowej, stosunków hydrograficznych, klimatu i roślinności - także badania warunków demograficznych, a więc liczbę ludności, jej rozwój, strukturę i rozmieszczenie oraz jej potrzeby, jak mieszkania, miejsca pracy, usługi itp.

Urbaniści opracowywali plany regionalne mniejszych obszarów, zazwyczaj miast i ich okolicy, mnie zaś interesował plan regionalny znacznie większego obszaru. Wybrałem Podhale, które już dość dobrze znałem z prac wcześniejszych. W sumie pracy nad Podhalem poświęciłem ok. 10 lat badań. Wyniki ująłem w książce pt. Region Podhala - podstawy geograficzno gospodarcze planu regionalnego, wydanej w 1938 r.

Badaniami objąłem również polskie Karpaty. Pomocny był mi tu Związek Ziem Górskich. W innych pracach przedstawiłem wyniki badań komunikacji autobusowej - w jednej dla województwa krakowskiego, w drugiej dla całej Polski, ze szczególnym uwzględnieniem dojazdów do uzdrowisk i miejscowości letniskowych.

Utrzymywałem bliskie stosunki z Warszawskim Biurem Planowania. Brałem udział w licznych naradach i dyskusjach w Radzie Naukowej Warszawskiego Biura Planowania, której przewodniczyli ekonomista Michał Kaczorowski i inż. Stanisław Tołwiński.

W tej dziedzinie pracowałem także po wojnie.

O tym, jak głęboko tkwiły we mnie problemy planowania przestrzennego, świadczy fakt, że kiedy zostałem aresztowany w 1939 r. w tak zwanej "Sonderaktion Krakau" razem z licznymi naukowcami UJ, w więzieniu we Wrocławiu wygłosiłem w jednej z cel wykład o planowaniu regionalnym.

Krajoznawstwo

Od czasów gimnazjalnych byłem członkiem PTT. W czasie studiów razem z Władkiem Midowiczem założyliśmy Koło Akademickie PTT. Znałem dobrze góry: Tatry i prawie całe Karpaty od Czarnohory aż po Karpaty Śląskie. Byłem przewodnikiem górskim PTT. Zdobywałem kolejne odznaki górskie, a po wojnie zostałem członkiem honorowym tej organizacji. Z ramienia Koła pomagałem W. Midowiczowi w wyznaczaniu szlaków turystycznych (malując znaki kolorowymi farbami na drzewach) w Beskidach. W roku 1930 wpadłem na pomysł i wyznaczyłem z moim kolegą harcerzem Jaśkiem Chranickim stukilometrowy szlak turystyczny wokół Krakowa. Z ramienia Koła brałem także udział w Zjeździe Kół Krajoznawczych Młodzieży w Krzemieńcu w 1929 r.

Byłem także członkiem PZN, uprawiałem bowiem z zapałem zimową turystykę górską. W wyniku tych zainteresowań znalazłem się w Zarządzie Towarzystwa Krzewienia Narciarstwa. Kontakty z tymi dwoma instytucjami nasunęły mi myśl podawania do publicznej wiadomości przed każdym weekendem komunikatu o warunkach i możliwościach turystycznych.

PTT i PTK były prowadzone przeważnie przez działaczy związanych z ruchem ochrony przyrody. Byli oni w zasadzie przeciwni unowocześnianiu turystyki i nastawianiu jej na ruch masowy. Potrzebę tę natomiast zrozumiał minister komunikacji inż. A. Bobkowski, zakładając w ministerstwie Wydział Turystyki. Prowadził go dr H. Szatkowski, ale zatrudnieni tam byli znani krajoznawcy dr M. Orłowicz i S. Lenartowicz. Ludzie skupieni wokół min. Bobkowskiego przyczynili się do powstania Ligi Popierania Turystyki, wyposażonej w znaczne środki finansowe dla propagowania i usprawnienia masowej turystyki.

Dla mnie był to dylemat. Byłem zwolennikiem ochronny przyrody i członkiem Towarzystwa Ochrony Przyrody od dawna. Zdanie prof. W. Szafera było dotąd dla mnie wiążące. Równocześnie idea unowocześnienia turystyki była dla mnie bardzo ponętna, czułem konieczność nastawienia się na masowy ruch turystyczny. Właśnie rozumiejąc te potrzeby, zaczynałem organizować Studium Turyzmu UJ.

Aby przekonać się, jak naprawdę wygląda zagospodarowanie górskich obszarów, w 1935 r. postanowiłem zapoznać się z tymi problemami w Alpach. Po kilkutygodniowej wyprawie turystycznej z plecakiem na grzbiecie w Alpy Austriackie i Niemieckie stałem się zwolennikiem Ligi. Przynależność do działaczy Ligi przyniosła nie tylko korzyść w finansowaniu Studium Turyzmu UJ, ale rozszerzyła zakres moich badań, m.in. na zagadnienia gospodarcze turystyki, a zwłaszcza na znaczenie gospodarcze wprowadzenia ruchu letniskowego na wieś. Moim zdaniem, przyjeżdżanie letników na wieś poprawiłoby sytuację materialną ludności. Były to badania i stanowisko nowe i początkowo spotkało się z ostrą krytyką, na tej zasadzie, że letnicy pozbawią z jednej strony dzieci wiejskie "tak im potrzebnego mleka i jaj", a z drugiej, że letnicy znajdą się w nieodpowiednich dla nich warunkach higienicznych i zdrowotnych.

Związek Ziem Górskich

Od 1935 r. brałem udział w Karpackich Zjazdach Turystycznych. Dyskutowano na nich sprawy, które i mnie żywotnie interesowały, a mianowicie rozwój Karpat i ich właściwe zagospodarowanie. Zjazd w 1936 r. powołał do życia Związek Ziem Górskich. Prezesem został minister obrony narodowej gen. T. Kasprzycki. ZZG, popierany przez rząd, dysponował dość dużymi wpływami, a przede wszystkim funduszami na badania. Wykorzystałem te możliwości dla badań mnie interesujących, a więc turystyki, rozwoju letnisk i uzdrowisk, a przede wszystkim dla badań nad rozwojem gospodarczym Ziem Górskich. Chodziło o podniesienie standardu życia miejscowej (na ogół biednej) ludności, np. przez rozwój lokalnej obsługi ruchu turystycznego i letniskowego.

W 1938 r. pojawiła się jeszcze jedna możliwość badań. Mianowicie na zjeździe Komitetu Badań Naukowych Ziem Wschodnich przy PAU powołano do życia w Krakowie Oddział Łemkowski Komitetu. Na jego czele stanął prof. Smoleński, który podjął badania nad zagadnieniami demograficznymi Łemkowszczyzny, doc. J. Stieber objął sprawy lingwistyczne, doc. W. Ormicki - zagadnienia geograficzno gospodarcze, dr M. Klimaszewski - fizjograficzne, dr R. Reinfuss - etnografię gorlicko-jasielskich Łemków, a ja rozpocząłem badania geograficzno-osadnicze Łemkowszczyzny. Wojna przerwała te prace. Pozostało mi kilka opracowań i dość obszerny zestaw materiałów, którymi w latach 1980 zainteresowało się Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu i jemu te materiały przekazałem.

W 1938 r. na Zjeździe w Nowym Sączu zorganizowanym przez ZZG przedstawiłem pracę na temat planowania regionalnego Karpat. Brałem też udział w kilku innych zjazdach: w Wiśle (1935 r. i 1937 r.), Krynicy (1936 r.), Krakowie (1938 r.), Zakopanem (1939 r.). Miałem na nich referaty, czasem o znaczeniu zasadniczym, zawierające postulaty i wytyczne dotyczące rozwoju gospodarczego i kulturalnego poszczególnych regionów karpackich. Na jednym ze Zjazdów ZZG w Jaremczu na temat Ziem Wschodnich opracowaliśmy referat (na temat rozwoju Karpat Wschodnich z H. Mianowskim, dyr. Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie). Piszę o tym, bo chcę wspomnieć o przyjaźni, którą obdarzał mnie człowiek o wiele starszy, prawie z pokolenia moich rodziców: zawsze mogłem liczyć na jego pomoc i poparcie. W celu usprawnienia dalszych prac nad regionalnymi planami ziem górskich, ZZG zorganizował w 1938 r. kilkutygodniową wycieczkę młodych planistów przestrzennych. Zostałem do nich zaliczony; było nas 12. Objechaliśmy wschodnią część Austrii, północne i środkowe Włochy, Szwajcarię, Francję i południowe Niemcy. Wycieczka ta była dla mnie dużym doświadczeniem, nie tylko w zagadnieniach planowania przestrzennego, ale również zagospodarowania turystycznego.

Popularyzacja

Pisząc o mojej działalności przed wojną, muszę wspomnieć o popularyzacji. Musiałem podejmować pracę w tym kierunku, aby uzupełniać budżet rodzinny asystenta i pracownika Krakowskiego Biura Planowania Regionalnego.

Na pierwszy plan wysunęły się Wykłady Powszechne UJ popularnonaukowe, które z ramienia rektoratu UJ organizował dr Reguła. Miałem takich wykładów po kilkanaście rocznie w różnych miejscowościach województwa krakowskiego, śląskiego i kieleckiego, do bardzo różnego audytorium.

W Krakowskiej Stacji Polskiego Radia miewałem wykłady na różne tematy, od sprawozdań z naszych badań w Dolinie Pięciu Stawów do - tuż przed wojną - wykładów o Niemczech i o odurzeniu ludzi Hitlerem. Wykłady te wymagały przygotowania, były bowiem nagrywane na żywo.

Przez pewien czas prowadziłem w radiu co piątek 10-minutowy "poradnik turystyczny", który zimą zastępowałem Komunikatem Narciarskim dla Beskidów Zachodnich i Tatr. Opracowując ten komunikat korzystałem z mego dorobku zdobytego w czasie zimowych badań w Dolinie Pięciu Stawów. Opracowałem instrukcję, według której zbierano tygodniowe dane klimatyczne w kilkunastu miejscach Beskidów Zachodnich i Tatr. Mój "poradnik turystyczny" i "komunikat śniegowy" ukazywały się też co sobotę w prasie krakowskiej. Po paru latach przekazałem tę robotę mojemu koledze dr W. Milacie.

Pisałem liczne artykuły do prasy krakowskiej, tygodników, a przede wszystkim do dodatków"Kuriera Krakowskiego": Literackiego i Turystycznego. Tematem tych artykułów była popularyzacja nauki, tematy krajoznawcze, narciarskie i turystyczne. Mój dorobek na polu popularyzacji jest duży, pochodzi w ogromnej mierze z lat przedwojennych i wynosi ponad 200 pozycji. Napisałem wtedy między innymi także 16 haseł do "Encyklopedii Nauk Politycznych" w latach 1936-1938.

Działalność w czasie okupacji

A. Pierwsze lata wojny. Zaskoczeni wybuchem wojny i jej przebiegiem, ulegliśmy powszechnie panującej panice i wyruszyliśmy oboje z Krakowa, z trzyletnią Hanią w wózku. Na szczęście zatrzymaliśmy się u krewnych męża mojej ciotki we wsi Grobla pod Brzeskiem i po paru dniach tej pieszej wędrówki znaleźliśmy się z powrotem w Krakowie. Zastaliśmy nasze mieszkanie przy ul. Focha zajęte przez żołnierzy niemieckich. Udało nam się jednak przenieść nasze meble i zamieszkaliśmy u mojej teściowej przy ul. Retoryka.

W Instytucie Geograficznym początkowo spotykaliśmy się co dzień. Wydawało się, że Niemcy zgodzą się na otwarcie Uniwersytetu. Odbyła się nawet uroczysta msza w kościele w. Anny i przemarsz w uniwersyteckiej gali na Uniwersytet.

Tymczasem 6 listopada 1939 r., na posiedzeniu na UJ, na który poszliśmy razem - prof. Smoleński, doc. Ornicki i ja - zostaliśmy wszyscy aresztowani. Po więzieniu we Wrocławiu i pobycie w Sachsenhausen, skąd zwolniono starszych profesorów i gdzie kilkunastu z nich zakończyło życie, tak jak prof. Smoleński, zostałem przeniesiony do obozu w Dachau wraz z grupą młodszych pracowników naukowych. O pobycie w obozach i mojej pracy jako meteorologa na obozowych plantacjach w Dachau pisałem: Z pobytu w Sachsenhausen i Dachau 1939-41, "Przegląd Lekarski" 1988, t. 45, nr 1 (104-117). Zresztą są to sprawy znane; a przeżyć moich z tego okresu opisać nie potrafię.

Wróciłem do Krakowa 14 stycznia 1941 r. Po kilku dniach, 28 stycznia, zacząłem pracować. Dzięki mojemu przyjacielowi Zbyszkowi Tokarskiemu, którego ojciec był wówczas dyrektorem Wodociągów Miejskich, dostałem pracę telefonisty. Ale stan mój był początkowo taki, że nawet czytać było mi trudno.

W czasie mojej przeszło rocznej (do 31 marca 1942 r.) pracy w Wodociągach zżyłem się bliżej z monterami i pracownikami pogotowia wodociągowego. Byli oni przeważnie członkami PPS (WRN) i znaczna ich część była zaangażowana w pracy konspiracyjnej. Szczególnie zżyłem się z Karolem Korzeniakiem, od którego później doświadczyłem wielu dowodów przyjaźni.

We wrześniu 1939 r. dostałem od rektora UJ prof. Lehr-Spławińskiego pisemne polecenie opiekowania się w czasie okupacji gmachem i dobytkiem Instytutu Geografii UJ. Niemcy umieścili tam Wydział Zdrowia GG, nasz dobytek naukowy przewieźli do Institut für Deutsche Ostarbeit. Za zgodą władz polskich pracowała tam moja młodsza koleżanka Staszka Milatowa oraz dwóch innych pracowników IGUJ. Przez nich miałem wiadomości o losach naszych archiwów, biblioteki itp. oraz o kierunkach prac Niemców. W budynku zaś Instytutu nadal pracowali nasi woźni (jeden nawet tam mieszkał), miałem więc też stałe wiadomości dotyczące budynku IGUJ.

Niedługo po moim powrocie z obozu przyszedł do mnie prof. H. Kluge z Wrocławia, Niemiec, z którym miałem kontakt przed wojną, z propozycją, abym podjął pracę w Institut für Deutsche Ostarbeit. Odmówiłem, tłumacząc, że po przejściu przez obozy koncentracyjne nie jestem zdolny do pracy naukowej. Nie chciałem pracować dla Niemców.

Już w pierwszym roku po zwolnieniu z obozu stopniowo coraz głębiej wchodziłem w konspirację. Konieczność codziennego odsiedzenia w Wodociągach ośmiogodzinnego dnia pracy, i to pod kontrolą nadzoru niemieckiego, stała się niewygodna. Brat mojego przyjaciela, geografa i kolegi Mietka Klimaszewskiego zaprotegował mnie do pracy w Sekcji Opieki nad Przesiedlonymi i Uchodźcami Komitetu Opiekuńczego RGO. Ponieważ Bolka Klimaszewskiego wkrótce aresztowano i wywieziono do Oświęcimia, gdzie zginął, objąłem po nim funkcję magazyniera. W sekcji pracowałem od 1 IV 1942r. do 18 I 1945 r. Żywność w magazynie pochodziła w drobnej części z oficjalnych zakupów przydziałowych, w lwiej części - z darów okolicznych dworów, a także z zakupów nielegalnych, które ja wciągałem do mojej książki magazynowej z cenami oficjalnymi, a w biurze była druga książka z dopłatami do tych samych pozycji magazynowych z pieniędzy z darów. Praca dawała mi pewną satysfakcję. Pomagało się ludziom będącym nieraz w nędzy. Niosła w sobie i ryzyko, wciąż ocierała się o konspirację.

B. Praca naukowa. Wykorzystywałem na nią długie godziny przymusowego siedzenia w domu, spowodowane wczesną godziną policyjną. Przestudiowałem cały polską przedwojenną literaturę geograficzną i opracowałem jej obszerną bibliografię. Przygotowywałem się coraz lepiej do odbudowy geografii po wojnie. Dużo czytałem i z innych dziedzin nauki, np. z ekonomii, i w ten sposób poszerzyłem w tych kierunkach moją wiedzę. Przydało mi się to po wojnie.

Wreszcie pod koniec okupacji zdecydowałem się na robienie habilitacji zaraz po wojnie. Opracowałem materiały zebrane w 1936 r. w czasie wyprawy do Anatolii i na ich podstawie napisałem pracę na temat osadnictwa w Anatolii. Została ona wydana dopiero w 1987 r. pt. Badania geograficzne nad osadnictwem w Południowej Anatolii ("Prace Geograficzne IG PAN" , nr 150), a więc po przeszło 50 latach.

C. Działalność polityczna. Kontakty miałem z różnymi organizacjami podziemnymi, znałem ludzi, chodziłem na ich zebrania, np. Stronnictwa Pracy, Stronnictwa Narodowego. Najbliżej jednak byłem związany z PPS (WRN), gdzie zostałem wprowadzony przez moich kolegów-monterów z Wodociągów. W PPS grupowali się wówczas ludzie wierni idei i poglądom socjalistycznym takim, jak je pojmowano w przedwojennym Krakowie.

Z grupą moich kolegów asystentów UJ, przeważnie byłych więźniów z Dachau, prowadziliśmy prace nad planami zreformowania szkolnictwa wyższego w powojennej Polsce. Opracowywaliśmy także nowe formy organizacyjne UJ. Pragnęliśmy bardziej demokratycznego doboru kadr uczelnianych. Z tej grupy wyłonił się Klub Demokratycznej Profesury.

Uczestniczyłem też w pracach innego zespołu pracowników naukowych. W tym zespole opracowywaliśmy głównie dwa problemy. Jednym był model gospodarki planowej w Polsce. Do grupy tej należeli W. Trąmpczyński, K. Dobrowolski, S. Rączkowski, J. Grosicki, B. Oyrzanowski, W. Reczek, L. Marszałek, K. Piwarski. Drugim - organizacja społeczno-polityczno-gospodarcza państwa opartego na bardzo demokratycznej konstytucji. Tę z roku 1935 uważaliśmy za nieodpowiednią.

Aby uzupełnić moje kontakty z organizacjami podziemnymi, muszę też wspomnieć o kontaktach ze Stronnictwem Demokratycznym, zwanym w podziemiu "Racławice" oraz z "Unią", podziemną organizacją Partii Pracy, gdzie należało kilku moich kolegów i przyjaciół, np. Kazek Piwarski, historyk, z którym tak zżyłem się w obozie. Przez Ignacego Fika, o którym pisałem w rozdziale o harcerstwie, spotykałem się z grupą lewicowców - m.in. z Mieczysławem Lewińskim. Od czasu do czasu pisałem także artykuły do prasy podziemnej, do "Kuriera Powszechnego".

D. Współpraca z BIP AK. Współpracowałem z Biurem Informacji Politycznej AK, gdzie przekazywano nam do wykonania różne zlecenia. Na zlecenie AK kilkakrotnie przechodziłem przez granicę na Orawę i Spisz.

Punkt kontaktowy miałem w drewnianym kościółku na Obidowej. Na Orawę przeprowadzali mnie przez granicę członkowie organizacji orawskiej "Limba". Byłem w Zubrzycy Górnej i w Orawce. Mając lokum w jednej z chat na strychu, przeprowadzałem z góralami Polakami rozmowy, przynosiłem im w plecaku naszą podziemną prasę, przekazywałem polecenia i zbierałem ich prośby, by przekazać je w Krakowie. Z proboszczem Orawki, ks. P. Jabłońskim, do którego dostęp otworzyło mi hasło ks. F. Machaya, omawiałem konieczność obsadzenia lokalnej administracji przez Polaków natychmiast po ustąpieniu Niemców. Ks. Jabłoński miał się tym zająć.

Przenosiłem przez granicę także materiały dla dalszego ich przekazania na Węgry. Na Spisz chodziłem dwa razy: do Jurgowa i do Białki. Na Spiszu Polacy nie byli tak zorganizowani jak na Orawie. Kler stał po stronie ks. J. Tiso. Praca tam była trudniejsza.

E. Tajne nauczanie. Brałem udział w tajnym nauczaniu uniwersyteckim w latach 1942/43, 1943/44 i 1944. Prowadziłem wykłady i seminarium antropogeograficzne, a na Wydziale Prawa miałem wykłady z geopolityki. Prowadziłem ewidencję zdawanych u mnie egzaminów, a studenci dostawali także zaświadczenia. Ta podwójna ewidencja zapewniała utrwalenie osiągnięć studentów.

F. Prace przygotowawcze do konferencji pokojowej. Powszechnie zdawano sobie sprawę, że nowa Polska niepodległa nie powróci do dawnych granic przedwojennych. Początkowo liczyliśmy się z dawną granicą wschodnią, na zachodzie jednak już opracowywaliśmy wariant granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Konferencja Jałtańska decydująca o nas bez nas otworzyła nam oczy na sytuację. Tym staranniej opracowywaliśmy przebieg i ewentualne nieznaczne odchylenia naszej granicy zachodniej i wschodniej. Nie traciliśmy jednak nadziei na wytargowanie znacznych obszarów na południowym wschodzie. Do tej dyskusji także byłem przygotowany. Bardzo chciałem odegrać rolę eksperta do spraw granic na przyszłej konferencji pokojowej, podobną tej, jaką prof. E. Romer odegrał po I wojnie na konferencji w Wersalu.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 


Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach